malaskierka 
bosomiedzywersami.blogspot.com
Od zawsze mam do czynienia z książkami. Dzięki mamie, która czytała mi i zaszczepiła we mnie ziarno wyobraźni. Kiełkowało powoli ciągle głodne kolejnych światów, historii i żyć. Dziś książki są dla mnie formą drugiego życia, odpoczynku a nienasycona wyobraźnia nadal chce więcej i więcej... Książki to niezwykli towarzysze całego mojego życia. "Książki kochają każde­go, kto je ot­wiera, dając mu poczu­cie bez­pie­czeństwa i przy­jaźń, nicze­go w za­mian nie żądając." - Cornelia Funke
30 lat, kobieta, Bydgoszcz, status: Czytelniczka, dodała: 2 książki i 83 cytaty, ostatnio widziana 10 godzin temu
Teraz czytam
  • Anne of Avonlea
    Anne of Avonlea
    Autor:
    Anne is about to start her first term teaching at the Avonlea school, although she will still continue her studies at home with Gilbert, who is teaching at the nearby White Sands School. The book...
    czytelników: 20253 | opinie: 381 | ocena: 7,23 (11827 głosów)
  • Wołanie w górach. Wypadki i akcje ratunkowe w Tatrach
    Wołanie w górach. Wypadki i akcje ratunkowe w Tatrach
    Autor:
    Wielokrotnie wznawiany bestseller. Opowieść o historii powstania i działalności pogotowia górskiego w polskich Tatrach, kronika najciekawszych oraz najtrudniejszych akcji ratunkowych przeprowadzanych...
    czytelników: 1057 | opinie: 40 | ocena: 7,52 (330 głosów) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-02-15 14:07:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Ladyjanistki

"Moja lady Jane" jest pierwszą wspólną powieścią trzech przyjaciółek-autorek. Panie wzięły na warsztat prawdziwą historię krótkiego, lecz burzliwego życia lady Jane Grey i stworzyły jej fantastyczno-humorystyczną wariację. Czy ten eksperyment się udał? Przekonajcie się sami :)

Już od od pierwszych stron autorki zjednały sobie moją sympatię. Ich szczere postawienie kawy na ławę i otwarte...
"Moja lady Jane" jest pierwszą wspólną powieścią trzech przyjaciółek-autorek. Panie wzięły na warsztat prawdziwą historię krótkiego, lecz burzliwego życia lady Jane Grey i stworzyły jej fantastyczno-humorystyczną wariację. Czy ten eksperyment się udał? Przekonajcie się sami :)

Już od od pierwszych stron autorki zjednały sobie moją sympatię. Ich szczere postawienie kawy na ławę i otwarte stwierdzenie: historia lady Jane była taka, ale my opowiemy Ci lepszą, kupiła mnie doszczętnie. Uwielbiam prostolinijność i bezpośredniość wobec czytelnika, zwłaszcza jeśli jest okraszona humorem i lekkością. Sam pomysł wyciągnięcia kawałka burzliwej historii, odarcia jej z tragicznych wydarzeń, wrzucenia do fantastycznego, pełnego magii świata i zawarcia w książce młodzieżowej już na pierwszy rzut oka wydaje się intrygujący. Przy takim eksperymencie wiele zależy od wykonania, a w tym wypadku panie podołały w 100%. Fabuła płynie wartko, jest lekka, spójna, zabawna. Postaci pełne, choć niezbyt dynamiczne, ale świetnie wkomponowane w całokształt powieści. Bardzo mi się podobało, że mimo iż jest to literatura młodzieżowa, to nie trąciła ckliwością i tanią lukrową romantycznością. Czytałam tę opowieść z niezwykłą przyjemnością.

Podsumowując. Eksperyment obejmujący alternatywną wersję losów lady Jane się udał. Panie stworzyły nietuzinkową powieść młodzieżową pełną zwrotów akcji, lekką, zabawną oraz co najważniejsze- nieprzesłodzoną. "Moja lady Jane" nadaje się idealnie na spokojne, relaksacyjne wieczory, na wszelaką chandrę oraz jako przerywnik pomiędzy ambitniejszymi tytułami. Co ciekawe autorki wzięły na warsztat również postacie takie jak Jane Eyre("Moja Jane Eyre" wyd. w sierpniu 2018r) czy Calamity Jane (planowana na czerwiec 2020r). Ja bawiłam się świetnie i obiecuję, że jak tylko zapoznam się powieścią Charlotte Brontë, postaram się sięgnąć także po jej wersję alternatywną. Ze swojej subiektywnej strony daję mocne 7/10. Polecam :)

#bosomiedzywersami #ladyjane #wyzwanieLC2019

pokaż więcej

 
2019-02-01 12:21:03
Ma nowego znajomego: Bonifacius
 
2019-02-01 12:21:01
Ma nowego znajomego: Angelina
 
2019-02-01 12:13:07
Zagłosowała w plebiscycie "Książka Roku 2018 lubimyczytać.pl"
Jakie książki były najlepsze i najpopularniejsze w roku 2018? Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Książki Roku 2018. Książki, Autorzy i Wydawnictwa czekają na głosy swoich czytelników. Zapraszamy!
 
2019-01-23 12:57:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Ja Gorę

"Stara Słaboniowa i spiekładuchy" jest opowieścią, w której świat rzeczywisty miesza się z mitologią słowiańską i ludowymi gusłami. Czasem zwykłe ludzkie pragnienia, rodzą istoty, których istnieniu zaprzecza logika. Mimo to, każdy wie, że jak trwoga to do... leciwej Słaboniowej, bo tylko zna sztuczki by złu zaradzić.



Początkowo oczekiwałam opowieści z przymrużeniem oka, ale szybko dałam...
"Stara Słaboniowa i spiekładuchy" jest opowieścią, w której świat rzeczywisty miesza się z mitologią słowiańską i ludowymi gusłami. Czasem zwykłe ludzkie pragnienia, rodzą istoty, których istnieniu zaprzecza logika. Mimo to, każdy wie, że jak trwoga to do... leciwej Słaboniowej, bo tylko zna sztuczki by złu zaradzić.



Początkowo oczekiwałam opowieści z przymrużeniem oka, ale szybko dałam się wyprowadzić z błędu. Rozpoczynając swą przygodę trafiłam do wiekowej wsi położonej gdzieś na wschodzie, będącej na pograniczu zaściankowości, a nowoczesności. Osada pustoszeje, starsi ludzie powoli gasną, młodzi wyjeżdżają do miast, a ci co zostali starają się twardo stąpać po ziemi. Nie w głowach im diabły, upiory czy zmory, ale to nie znaczy, że one same przestały istnieć. Urzekł mnie ten archaiczny klimat, dodatkowo wzmocniony staropolskim językiem narracji. Jednak sama atmosfera nie zbuduje dobrej powieści, a w tym wypadku akcja i postaci lekko kuleją. Fabuła jest opieszała, mało się dzieje, a niektóre opowiadania nie przynoszą wiele nowego. Bohaterowie są płascy, trochę szablonowi, mało dynamiczni. Mimo to czyta się ją szybko i bardzo przyjemnie. Po tym zestawieniu książka wydaje się plasować w kategorii "średniaka", ale jest w niej coś jeszcze, co zaintrygowało mnie na sam koniec, a mianowicie wydźwięk powieści- smutny i refleksyjny. Chciałabym powiedzieć Wam więcej, ale nie będę psuć zabawy zdradzając treść ;)

Moi Drodzy, choć technicznie patrząc "Stara Słaboniowa i spiekładuchy" posiada wiele niedociągnięć, to ma w sobie przesłanie, które w moim odczuciu sporo podnosi jej wartość. W mojej subiektywnej ocenie daję 6,5/10 i polecam!

pokaż więcej

 
2018-12-27 15:41:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Był sobie pies (tom 1)

O twórczości W. Bruce Camerona zrobiło się głośno po ekranizacji "Był Sobie Pies". Książka ta szybko stała się bestsellerem i pociągnęła za sobą na podium, inne pozycje tego autora takie jak: "Psiego Najleszego", "O Psie, Który Wrócił Do Domu" czy "Był Sobie Szczeniak: Ellie". Oczarowani filmem ludzie, szybko chwytali za pierwowzór literacki, nie wiedząc, że biorą do rąk odgrzanego kotleta,... O twórczości W. Bruce Camerona zrobiło się głośno po ekranizacji "Był Sobie Pies". Książka ta szybko stała się bestsellerem i pociągnęła za sobą na podium, inne pozycje tego autora takie jak: "Psiego Najleszego", "O Psie, Który Wrócił Do Domu" czy "Był Sobie Szczeniak: Ellie". Oczarowani filmem ludzie, szybko chwytali za pierwowzór literacki, nie wiedząc, że biorą do rąk odgrzanego kotleta, skrzętnie odświeżonego przez marketing. Otóż, książka "Był Sobie Pies", wydana została po raz pierwszy w 2012 roku pod tytułem "Misja na Czterech Łapach", a obecnie rozpromowana jako nowość, pod zmienionym, filmowym tytułem. Ta informacja pozostawiła we mnie pewien niesmak, ale w końcu postanowiłam stawić czoła twórczości Camerona, umilając sobie przedświąteczne porządki.

"Był Sobie Pies" czy też "Misja na Czterech Łapach" jest przesyconą emocjami, historią o przyjaźni, miłości i oddaniu. Bailey jest zaskoczony, gdy po krótkim życiu bezpańskiego psa, powraca na świat i trafia w ręce ośmioletniego chłopca imieniem Ethan. Wkrótce stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, a Bailey dożywa szczęśliwej starości u boku chłopca w poczuciu, że spełnił swoje zadanie. Jednak zamiast udać się do psiego raju, przychodzi na świat ponownie w kolejnym psim wcieleniu. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a niektóre misje wykraczają poza jeden żywot.

"Psiego Najlepszego" jest ciepłą i emocjonalną historią bożonarodzeniową. Opowiada o losach samotnego, niemogącego się pogodzić ze stratą ukochanej, smutnego mężczyzny, któremu sąsiad podrzucił ciężarną suczkę Lucy. Niebawem jego życie staje na głowie, gdy w domu pojawia się 5 szczeniaków, a pomocna pracownica schroniska dla zwierząt- Kerri, przynosi nadzieję na nową miłość. Josh musi stawić czoła przeszłości i przyszłości, a także przygotować się do adopcji szczeniaków.

Mimo niesmaku, postanowiłam sprawdzić na własnej skórze czy powieści Camerona są tak wspaniałe jak pokazują statystyki. Obie pozycje są ogromnie naładowane emocjami i potrafią umiejętnie wyciągać wszelkie wspomnienia z czytelnika. Czytając "Był Sobie Pies" chwilami zanosiłam się płaczem nie z powodu fabuły, tylko własnych wspomnień dotyczących utraty kudłatych przyjaciół. Czułam się przez to trochę zmanipulowana. Sama fabuła książek jest prosta, płytka i dość przewidywalna, tak samo postaci, które są mocno szablonowe. Akcja płynie wartko, dzięki czemu przeczytanie każdej z pozycji zajmuje zaledwie kilka godzin. Mimo to, obie historie niczym nie wyróżniają się od innych, podrzędnych, słodkich opowiastek. Myślę, że gdyby nie dobry marketing, zginęłyby w oceanie sobie podobnych, słodkich, uroczych i przeciętnych historyjek. Choć jestem fanką wszelkich "kudłatych opowieści", to po inne pozycje tego autora już raczej nie sięgnę.

Podsumowując. Zarówno "Psiego Najlepszego" jak i "Był Sobie Pies" są przyjemnymi, przeciętnymi historiami skupionymi na emocjach wynikających z relacji ludzko-psiej, dodatkowo okraszone dużą dawką uroku i słodyczy. Jednak po przeczytaniu szybko giną pośród wielu innych, dużo lepszych opowieści. Ze swojej strony daję trochę naciągane 5/10.

pokaż więcej

 
2018-12-27 15:40:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

O twórczości W. Bruce Camerona zrobiło się głośno po ekranizacji "Był Sobie Pies". Książka ta szybko stała się bestsellerem i pociągnęła za sobą na podium, inne pozycje tego autora takie jak: "Psiego Najleszego", "O Psie, Który Wrócił Do Domu" czy "Był Sobie Szczeniak: Ellie". Oczarowani filmem ludzie, szybko chwytali za pierwowzór literacki, nie wiedząc, że biorą do rąk odgrzanego kotleta,... O twórczości W. Bruce Camerona zrobiło się głośno po ekranizacji "Był Sobie Pies". Książka ta szybko stała się bestsellerem i pociągnęła za sobą na podium, inne pozycje tego autora takie jak: "Psiego Najleszego", "O Psie, Który Wrócił Do Domu" czy "Był Sobie Szczeniak: Ellie". Oczarowani filmem ludzie, szybko chwytali za pierwowzór literacki, nie wiedząc, że biorą do rąk odgrzanego kotleta, skrzętnie odświeżonego przez marketing. Otóż, książka "Był Sobie Pies", wydana została po raz pierwszy w 2012 roku pod tytułem "Misja na Czterech Łapach", a obecnie rozpromowana jako nowość, pod zmienionym, filmowym tytułem. Ta informacja pozostawiła we mnie pewien niesmak, ale w końcu postanowiłam stawić czoła twórczości Camerona, umilając sobie przedświąteczne porządki.

"Był Sobie Pies" czy też "Misja na Czterech Łapach" jest przesyconą emocjami, historią o przyjaźni, miłości i oddaniu. Bailey jest zaskoczony, gdy po krótkim życiu bezpańskiego psa, powraca na świat i trafia w ręce ośmioletniego chłopca imieniem Ethan. Wkrótce stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, a Bailey dożywa szczęśliwej starości u boku chłopca w poczuciu, że spełnił swoje zadanie. Jednak zamiast udać się do psiego raju, przychodzi na świat ponownie w kolejnym psim wcieleniu. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a niektóre misje wykraczają poza jeden żywot.

"Psiego Najlepszego" jest ciepłą i emocjonalną historią bożonarodzeniową. Opowiada o losach samotnego, niemogącego się pogodzić ze stratą ukochanej, smutnego mężczyzny, któremu sąsiad podrzucił ciężarną suczkę Lucy. Niebawem jego życie staje na głowie, gdy w domu pojawia się 5 szczeniaków, a pomocna pracownica schroniska dla zwierząt- Kerri, przynosi nadzieję na nową miłość. Josh musi stawić czoła przeszłości i przyszłości, a także przygotować się do adopcji szczeniaków.

Mimo niesmaku, postanowiłam sprawdzić na własnej skórze czy powieści Camerona są tak wspaniałe jak pokazują statystyki. Obie pozycje są ogromnie naładowane emocjami i potrafią umiejętnie wyciągać wszelkie wspomnienia z czytelnika. Czytając "Był Sobie Pies" chwilami zanosiłam się płaczem nie z powodu fabuły, tylko własnych wspomnień dotyczących utraty kudłatych przyjaciół. Czułam się przez to trochę zmanipulowana. Sama fabuła książek jest prosta, płytka i dość przewidywalna, tak samo postaci, które są mocno szablonowe. Akcja płynie wartko, dzięki czemu przeczytanie każdej z pozycji zajmuje zaledwie kilka godzin. Mimo to, obie historie niczym nie wyróżniają się od innych, podrzędnych, słodkich opowiastek. Myślę, że gdyby nie dobry marketing, zginęłyby w oceanie sobie podobnych, słodkich, uroczych i przeciętnych historyjek. Choć jestem fanką wszelkich "kudłatych opowieści", to po inne pozycje tego autora już raczej nie sięgnę.

Podsumowując. Zarówno "Psiego Najlepszego" jak i "Był Sobie Pies" są przyjemnymi, przeciętnymi historiami skupionymi na emocjach wynikających z relacji ludzko-psiej, dodatkowo okraszone dużą dawką uroku i słodyczy. Jednak po przeczytaniu szybko giną pośród wielu innych, dużo lepszych opowieści. Ze swojej strony daję trochę naciągane 5/10.

pokaż więcej

 
2018-12-27 15:37:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Był sobie pies (tom 1) | Seria: Był sobie pies

O twórczości W. Bruce Camerona zrobiło się głośno po ekranizacji "Był Sobie Pies". Książka ta szybko stała się bestsellerem i pociągnęła za sobą na podium, inne pozycje tego autora takie jak: "Psiego Najleszego", "O Psie, Który Wrócił Do Domu" czy "Był Sobie Szczeniak: Ellie". Oczarowani filmem ludzie, szybko chwytali za pierwowzór literacki, nie wiedząc, że biorą do rąk odgrzanego kotleta,... O twórczości W. Bruce Camerona zrobiło się głośno po ekranizacji "Był Sobie Pies". Książka ta szybko stała się bestsellerem i pociągnęła za sobą na podium, inne pozycje tego autora takie jak: "Psiego Najleszego", "O Psie, Który Wrócił Do Domu" czy "Był Sobie Szczeniak: Ellie". Oczarowani filmem ludzie, szybko chwytali za pierwowzór literacki, nie wiedząc, że biorą do rąk odgrzanego kotleta, skrzętnie odświeżonego przez marketing. Otóż, książka "Był Sobie Pies", wydana została po raz pierwszy w 2012 roku pod tytułem "Misja na Czterech Łapach", a obecnie rozpromowana jako nowość, pod zmienionym, filmowym tytułem. Ta informacja pozostawiła we mnie pewien niesmak, ale w końcu postanowiłam stawić czoła twórczości Camerona, umilając sobie przedświąteczne porządki.

"Był Sobie Pies" czy też "Misja na Czterech Łapach" jest przesyconą emocjami, historią o przyjaźni, miłości i oddaniu. Bailey jest zaskoczony, gdy po krótkim życiu bezpańskiego psa, powraca na świat i trafia w ręce ośmioletniego chłopca imieniem Ethan. Wkrótce stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, a Bailey dożywa szczęśliwej starości u boku chłopca w poczuciu, że spełnił swoje zadanie. Jednak zamiast udać się do psiego raju, przychodzi na świat ponownie w kolejnym psim wcieleniu. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a niektóre misje wykraczają poza jeden żywot.

"Psiego Najlepszego" jest ciepłą i emocjonalną historią bożonarodzeniową. Opowiada o losach samotnego, niemogącego się pogodzić ze stratą ukochanej, smutnego mężczyzny, któremu sąsiad podrzucił ciężarną suczkę Lucy. Niebawem jego życie staje na głowie, gdy w domu pojawia się 5 szczeniaków, a pomocna pracownica schroniska dla zwierząt- Kerri, przynosi nadzieję na nową miłość. Josh musi stawić czoła przeszłości i przyszłości, a także przygotować się do adopcji szczeniaków.

Mimo niesmaku, postanowiłam sprawdzić na własnej skórze czy powieści Camerona są tak wspaniałe jak pokazują statystyki. Obie pozycje są ogromnie naładowane emocjami i potrafią umiejętnie wyciągać wszelkie wspomnienia z czytelnika. Czytając "Był Sobie Pies" chwilami zanosiłam się płaczem nie z powodu fabuły, tylko własnych wspomnień dotyczących utraty kudłatych przyjaciół. Czułam się przez to trochę zmanipulowana. Sama fabuła książek jest prosta, płytka i dość przewidywalna, tak samo postaci, które są mocno szablonowe. Akcja płynie wartko, dzięki czemu przeczytanie każdej z pozycji zajmuje zaledwie kilka godzin. Mimo to, obie historie niczym nie wyróżniają się od innych, podrzędnych, słodkich opowiastek. Myślę, że gdyby nie dobry marketing, zginęłyby w oceanie sobie podobnych, słodkich, uroczych i przeciętnych historyjek. Choć jestem fanką wszelkich "kudłatych opowieści", to po inne pozycje tego autora już raczej nie sięgnę.

Podsumowując. Zarówno "Psiego Najlepszego" jak i "Był Sobie Pies" są przyjemnymi, przeciętnymi historiami skupionymi na emocjach wynikających z relacji ludzko-psiej, dodatkowo okraszone dużą dawką uroku i słodyczy. Jednak po przeczytaniu szybko giną pośród wielu innych, dużo lepszych opowieści. Ze swojej strony daję trochę naciągane 5/10.

pokaż więcej

 
2018-12-02 19:02:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Czy myśleliście kiedyś by rzucić wszystko i wyjechać na kraniec świata? Odciąć się od codzienności na jakiejś mało znanej wyspie pacyficznej i korzystać do woli z uroków słońca i wody? Oj ja często, choć zamiast plaży wybrałabym górskie szlaki ;). Jednak uważajcie, bo wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma! ;)

J. M. Troost wraz z partnerką postanawiają coś zmienić w swoim życiu. Po krótkich...
Czy myśleliście kiedyś by rzucić wszystko i wyjechać na kraniec świata? Odciąć się od codzienności na jakiejś mało znanej wyspie pacyficznej i korzystać do woli z uroków słońca i wody? Oj ja często, choć zamiast plaży wybrałabym górskie szlaki ;). Jednak uważajcie, bo wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma! ;)

J. M. Troost wraz z partnerką postanawiają coś zmienić w swoim życiu. Po krótkich poszukiwaniach Sylvia dostaje propozycję pracy na Tarawie (głównym atolu wyspiarskiego kraju Kiribati) położonej gdzieś w strefie równikowej Pacyfiku. Niewiele myśląc spakowali podstawowe rzeczy i marząc o błogim lenistwie na plaży w cudnych promieniach słońca, wsiedli do samolotu. Ich oczekiwania zostały prędko zweryfikowane przez rzeczywistość. Nie spodziewali się gęstości zaludnienia większej niż w Hongkongu, przeterminowanej żywności prosto z Australii oraz mocno zakrapianych ministerialnych konkursów pieśni i tańca. Nie mówiąc już o suszach, psach, rdzewiejących pamiątkach II Wojny Światowej, Macarenie rozbrzmiewającej z każdego głośnika i o zupełnym braku kawy...

Wcześniej o "Życiu Seksualnym Kanibali" nie wiedziałam nic. Wpadłam na nią przypadkiem szukając czegoś lekkiego i zabawnego, zobaczyłam na okładce zapewnienie: "Według CNN to jedna z najdowcipniejszych książek podróżniczych, jakie kiedykolwiek powstały!" i uwierzyłam. O naiwności! Książka zbudowana jest jak chronologiczny zbiór ciekawych wspomnień z 2 lat życia, na oderwanej niemal całkowicie od cywilizacji wyspie. Fabuła umiejętnie ukazuje jak niszczycielski wpływ na życie wyspiarzy mają kraje zaawansowane, zarówno bezpośrednio (korupcja, próby jądrowe) i pośrednio (przedmioty jednorazowego użytku, opakowania). Pozwalało mi to nieco zmienić punkt widzenia, a szeroko rozumiana ekologia przestała być już tylko wyświechtanym sloganem na miarę Europejską. To było dla mnie niezwykle inspirujące doświadczenie. Przyjrzałam się życiu tak odmiennemu, chwilami odstręczającemu, lecz jednocześnie wolnemu od ciągłego pędu. Podobałoby mi się to, gdyby nie autor i jego drażniący, zmanierowany, wręcz zblazowany ton, którego nienawidzę. J. M Troost już od początku dał się poznać jako nie przejmujący się konsekwencjami lekkoduch, skupiony na sobie i samorozwoju, posiadający spore długi na koncie. Jego natrętne obnoszenie się z poczuciem humoru, kwaśnym dowcipem skupiało moją uwagę na nim, a nie na fabule. Miałam wrażenie, że trochę na siłę chce pozostać na pierwszym planie, zasłaniając sobą to co w tej opowieści było najlepsze. Dodam jeszcze, że sam tytuł niewiele ma wspólnego z treścią. Kanibali tam nie zastałam, a z życia seksualnego to pamiętam tylko odgryzanie nosa jako akt zazdrości. Hmm... czyżby kolejny "chwyt marketingowy"?

Dość długo zastanawiałam się jak ugryźć tę recenzję. "Życie Seksualne Kanibali" mogło być świetną książką, gdyby nie autor. Dobry pomysł, ciekawe obserwacje, ale pisarz swoim ego usilnie stara się odciągnąć uwagę czytelnika od fabuły. W ogólnym rozrachunku całość wygląda marnie. Daję 4/10.

PS. Prawie zapomniałam! Daję sporego plusa dla Tomasza Sobczaka-lektora, za bardzo dobre oddanie rytmu książki :).

pokaż więcej

 
2018-11-26 18:35:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Chcę w prezencie, Ulubione
Cykl: Dobre myśli (tom 4)

Cykl "Dobre Myśli" nieoficjalnie zwany "Milaczkami" składa się z 4 tomów, z których pierwszy wydany był, aż 10 lat temu. We wrześniu miała miejsce premiera ostatniego z nich "Nie Ma Jak u Mamy" i dzięki temu cały cykl doznał czytelniczej reaktywacji. Główną bohaterką jest Milenka, dziewczyna około trzydziestki, która nieustępliwie szuka wielkiej miłości. Ta niezwykle sympatyczna kobieta ma... Cykl "Dobre Myśli" nieoficjalnie zwany "Milaczkami" składa się z 4 tomów, z których pierwszy wydany był, aż 10 lat temu. We wrześniu miała miejsce premiera ostatniego z nich "Nie Ma Jak u Mamy" i dzięki temu cały cykl doznał czytelniczej reaktywacji. Główną bohaterką jest Milenka, dziewczyna około trzydziestki, która nieustępliwie szuka wielkiej miłości. Ta niezwykle sympatyczna kobieta ma skłonności do marzeń, roztrzepania i popadania w tarapaty. Na jej, już zagmatwaną codzienność ma także niemały wpływ frywolna, młoda duchem, bogata ciotka Zofia (lat ok. 65) oraz 7 letnia, sprytna, inteligentna sąsiadka Zuzanna zwana(nie bez przyczyny)-Bachor. Milaczek, Panny Roztropne i Nie Ma Jak u Mamy odnoszą się bezpośrednio do losów Milenki, natomiast tom Szczęście Pachnące Wanilią jest opowieścią dziejącą się trochę obok. Wszystkie w niesamowity, ciepły, kobiecy sposób podnoszą na duchu i rozbawiają do łez.

Była to moja pierwsza przygoda z twórczością Magdaleny Witkiewicz i myślę, że nie ostatnia. Początkowo trochę sceptycznie sięgnęłam po lekko cukierkowo wyglądającego "Milaczka", ale szybko wpadłam po uszy. Już po kilku stronach rozparłam się wygodnie i z uśmiechem na ustach zaczytywałam w kolejnych rozdziałach. Oj, jak mi było dobrze... Z miejsca polubiłam Milenkę za jej niewinność, prostotę, otwartość, impulsywność i tę niesamowitą umiejętność wpadania w tarapaty. Tak bardzo przypominała mi jedną z koleżanek, że w mojej wyobraźni przybrała niemal jej twarz :). Czytając o wszystkich przygodach i wpadkach, powoli i nieuchronnie poddawałam się urokowi roztaczanemu przez autorkę. Nie przeszkadzało mi, że historia jest nieco przewidywalna, a postaci ciut szablonowe. Wartka akcja, duża dawka humoru i niesamowite pokłady dobrej energii sprawiały, że czułam się coraz lepiej, a chwilami wybuchałam głośnym, niepohamowanym śmiechem. Oj jakie to było odprężające...Tego potrzebowałam!

Cykl "Dobre Myśli' jest jak plasterek na duszę, idealny na wszelkie, jesienne zawirowania. Zawiera w sobie ogrom dobrej energii, rozbawia i niesamowicie podnosi na duchu, jednocześnie nie będąc cukierkową powiastką. Choć moim zdaniem tomy są trochę nierówne (1 i 2 oceniam trochę wyżej niż 3 i 4 ) to całości daję mocne 7/10. :)

pokaż więcej

 
2018-11-26 18:34:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Dobre myśli (tom 3)

Cykl "Dobre Myśli" nieoficjalnie zwany "Milaczkami" składa się z 4 tomów, z których pierwszy wydany był, aż 10 lat temu. We wrześniu miała miejsce premiera ostatniego z nich "Nie Ma Jak u Mamy" i dzięki temu cały cykl doznał czytelniczej reaktywacji. Główną bohaterką jest Milenka, dziewczyna około trzydziestki, która nieustępliwie szuka wielkiej miłości. Ta niezwykle sympatyczna kobieta ma... Cykl "Dobre Myśli" nieoficjalnie zwany "Milaczkami" składa się z 4 tomów, z których pierwszy wydany był, aż 10 lat temu. We wrześniu miała miejsce premiera ostatniego z nich "Nie Ma Jak u Mamy" i dzięki temu cały cykl doznał czytelniczej reaktywacji. Główną bohaterką jest Milenka, dziewczyna około trzydziestki, która nieustępliwie szuka wielkiej miłości. Ta niezwykle sympatyczna kobieta ma skłonności do marzeń, roztrzepania i popadania w tarapaty. Na jej, już zagmatwaną codzienność ma także niemały wpływ frywolna, młoda duchem, bogata ciotka Zofia (lat ok. 65) oraz 7 letnia, sprytna, inteligentna sąsiadka Zuzanna zwana(nie bez przyczyny)-Bachor. Milaczek, Panny Roztropne i Nie Ma Jak u Mamy odnoszą się bezpośrednio do losów Milenki, natomiast tom Szczęście Pachnące Wanilią jest opowieścią dziejącą się trochę obok. Wszystkie w niesamowity, ciepły, kobiecy sposób podnoszą na duchu i rozbawiają do łez.

Była to moja pierwsza przygoda z twórczością Magdaleny Witkiewicz i myślę, że nie ostatnia. Początkowo trochę sceptycznie sięgnęłam po lekko cukierkowo wyglądającego "Milaczka", ale szybko wpadłam po uszy. Już po kilku stronach rozparłam się wygodnie i z uśmiechem na ustach zaczytywałam w kolejnych rozdziałach. Oj, jak mi było dobrze... Z miejsca polubiłam Milenkę za jej niewinność, prostotę, otwartość, impulsywność i tę niesamowitą umiejętność wpadania w tarapaty. Tak bardzo przypominała mi jedną z koleżanek, że w mojej wyobraźni przybrała niemal jej twarz :). Czytając o wszystkich przygodach i wpadkach, powoli i nieuchronnie poddawałam się urokowi roztaczanemu przez autorkę. Nie przeszkadzało mi, że historia jest nieco przewidywalna, a postaci ciut szablonowe. Wartka akcja, duża dawka humoru i niesamowite pokłady dobrej energii sprawiały, że czułam się coraz lepiej, a chwilami wybuchałam głośnym, niepohamowanym śmiechem. Oj jakie to było odprężające...Tego potrzebowałam!

Cykl "Dobre Myśli' jest jak plasterek na duszę, idealny na wszelkie, jesienne zawirowania. Zawiera w sobie ogrom dobrej energii, rozbawia i niesamowicie podnosi na duchu, jednocześnie nie będąc cukierkową powiastką. Choć moim zdaniem tomy są trochę nierówne (1 i 2 oceniam trochę wyżej niż 3 i 4 ) to całości daję mocne 7/10. :)

pokaż więcej

 
2018-11-26 18:33:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Chcę w prezencie, Ulubione
Cykl: Dobre myśli (tom 2)

Cykl "Dobre Myśli" nieoficjalnie zwany "Milaczkami" składa się z 4 tomów, z których pierwszy wydany był, aż 10 lat temu. We wrześniu miała miejsce premiera ostatniego z nich "Nie Ma Jak u Mamy" i dzięki temu cały cykl doznał czytelniczej reaktywacji. Główną bohaterką jest Milenka, dziewczyna około trzydziestki, która nieustępliwie szuka wielkiej miłości. Ta niezwykle sympatyczna kobieta ma... Cykl "Dobre Myśli" nieoficjalnie zwany "Milaczkami" składa się z 4 tomów, z których pierwszy wydany był, aż 10 lat temu. We wrześniu miała miejsce premiera ostatniego z nich "Nie Ma Jak u Mamy" i dzięki temu cały cykl doznał czytelniczej reaktywacji. Główną bohaterką jest Milenka, dziewczyna około trzydziestki, która nieustępliwie szuka wielkiej miłości. Ta niezwykle sympatyczna kobieta ma skłonności do marzeń, roztrzepania i popadania w tarapaty. Na jej, już zagmatwaną codzienność ma także niemały wpływ frywolna, młoda duchem, bogata ciotka Zofia (lat ok. 65) oraz 7 letnia, sprytna, inteligentna sąsiadka Zuzanna zwana(nie bez przyczyny)-Bachor. Milaczek, Panny Roztropne i Nie Ma Jak u Mamy odnoszą się bezpośrednio do losów Milenki, natomiast tom Szczęście Pachnące Wanilią jest opowieścią dziejącą się trochę obok. Wszystkie w niesamowity, ciepły, kobiecy sposób podnoszą na duchu i rozbawiają do łez.

Była to moja pierwsza przygoda z twórczością Magdaleny Witkiewicz i myślę, że nie ostatnia. Początkowo trochę sceptycznie sięgnęłam po lekko cukierkowo wyglądającego "Milaczka", ale szybko wpadłam po uszy. Już po kilku stronach rozparłam się wygodnie i z uśmiechem na ustach zaczytywałam w kolejnych rozdziałach. Oj, jak mi było dobrze... Z miejsca polubiłam Milenkę za jej niewinność, prostotę, otwartość, impulsywność i tę niesamowitą umiejętność wpadania w tarapaty. Tak bardzo przypominała mi jedną z koleżanek, że w mojej wyobraźni przybrała niemal jej twarz :). Czytając o wszystkich przygodach i wpadkach, powoli i nieuchronnie poddawałam się urokowi roztaczanemu przez autorkę. Nie przeszkadzało mi, że historia jest nieco przewidywalna, a postaci ciut szablonowe. Wartka akcja, duża dawka humoru i niesamowite pokłady dobrej energii sprawiały, że czułam się coraz lepiej, a chwilami wybuchałam głośnym, niepohamowanym śmiechem. Oj jakie to było odprężające...Tego potrzebowałam!

Cykl "Dobre Myśli' jest jak plasterek na duszę, idealny na wszelkie, jesienne zawirowania. Zawiera w sobie ogrom dobrej energii, rozbawia i niesamowicie podnosi na duchu, jednocześnie nie będąc cukierkową powiastką. Choć moim zdaniem tomy są trochę nierówne (1 i 2 oceniam trochę wyżej niż 3 i 4 ) to całości daję mocne 7/10. :)

pokaż więcej

 
2018-11-26 18:29:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Chcę w prezencie, Ulubione
Cykl: Dobre myśli (tom 1)

Cykl "Dobre Myśli" nieoficjalnie zwany "Milaczkami" składa się z 4 tomów, z których pierwszy wydany był, aż 10 lat temu. We wrześniu miała miejsce premiera ostatniego z nich "Nie Ma Jak u Mamy" i dzięki temu cały cykl doznał czytelniczej reaktywacji. Główną bohaterką jest Milenka, dziewczyna około trzydziestki, która nieustępliwie szuka wielkiej miłości. Ta niezwykle sympatyczna kobieta ma... Cykl "Dobre Myśli" nieoficjalnie zwany "Milaczkami" składa się z 4 tomów, z których pierwszy wydany był, aż 10 lat temu. We wrześniu miała miejsce premiera ostatniego z nich "Nie Ma Jak u Mamy" i dzięki temu cały cykl doznał czytelniczej reaktywacji. Główną bohaterką jest Milenka, dziewczyna około trzydziestki, która nieustępliwie szuka wielkiej miłości. Ta niezwykle sympatyczna kobieta ma skłonności do marzeń, roztrzepania i popadania w tarapaty. Na jej, już zagmatwaną codzienność ma także niemały wpływ frywolna, młoda duchem, bogata ciotka Zofia (lat ok. 65) oraz 7 letnia, sprytna, inteligentna sąsiadka Zuzanna zwana(nie bez przyczyny)-Bachor. Milaczek, Panny Roztropne i Nie Ma Jak u Mamy odnoszą się bezpośrednio do losów Milenki, natomiast tom Szczęście Pachnące Wanilią jest opowieścią dziejącą się trochę obok. Wszystkie w niesamowity, ciepły, kobiecy sposób podnoszą na duchu i rozbawiają do łez.

Była to moja pierwsza przygoda z twórczością Magdaleny Witkiewicz i myślę, że nie ostatnia. Początkowo trochę sceptycznie sięgnęłam po lekko cukierkowo wyglądającego "Milaczka", ale szybko wpadłam po uszy. Już po kilku stronach rozparłam się wygodnie i z uśmiechem na ustach zaczytywałam w kolejnych rozdziałach. Oj, jak mi było dobrze... Z miejsca polubiłam Milenkę za jej niewinność, prostotę, otwartość, impulsywność i tę niesamowitą umiejętność wpadania w tarapaty. Tak bardzo przypominała mi jedną z koleżanek, że w mojej wyobraźni przybrała niemal jej twarz :). Czytając o wszystkich przygodach i wpadkach, powoli i nieuchronnie poddawałam się urokowi roztaczanemu przez autorkę. Nie przeszkadzało mi, że historia jest nieco przewidywalna, a postaci ciut szablonowe. Wartka akcja, duża dawka humoru i niesamowite pokłady dobrej energii sprawiały, że czułam się coraz lepiej, a chwilami wybuchałam głośnym, niepohamowanym śmiechem. Oj jakie to było odprężające...Tego potrzebowałam!

Cykl "Dobre Myśli' jest jak plasterek na duszę, idealny na wszelkie, jesienne zawirowania. Zawiera w sobie ogrom dobrej energii, rozbawia i niesamowicie podnosi na duchu, jednocześnie nie będąc cukierkową powiastką. Choć moim zdaniem tomy są trochę nierówne (1 i 2 oceniam trochę wyżej niż 3 i 4 ) to całości daję mocne 7/10. :)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
404 269 2060
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (42)

Ulubieni autorzy (15)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (131)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd