Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dożywocie

Cykl: Dożywocie (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
7,82 (1218 ocen i 246 opinii) Zobacz oceny
10
183
9
222
8
347
7
252
6
146
5
34
4
15
3
11
2
6
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328021389
liczba stron
376
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Wyczekiwane wznowienie bestsellerowej powieści! Początkujący pisarz dziedziczy dom razem z zamieszkującymi go dożywotnikami. Wszystko mogłoby być pięknie, gdyby nie fakt, że w gotyckiej willi znajduje: naiwnego anioła, rozmiłowanego w gotowaniu morskiego potwora, widmo romantycznego poety, cztery utopce, kotkę o bardzo ostrych pazurach oraz dziwnego królika! Jeden człowiek nie podoła tej...

Wyczekiwane wznowienie bestsellerowej powieści!
Początkujący pisarz dziedziczy dom razem z zamieszkującymi go dożywotnikami. Wszystko mogłoby być pięknie, gdyby nie fakt, że w gotyckiej willi znajduje: naiwnego anioła, rozmiłowanego w gotowaniu morskiego potwora, widmo romantycznego poety, cztery utopce, kotkę o bardzo ostrych pazurach oraz dziwnego królika! Jeden człowiek nie podoła tej ferajnie – szaleństwo czai się za progiem!
Pełna humoru opowieść o mocno nietypowej grupie bohaterów. Przekonajcie się, czy warto było odziedziczyć Lichotkę!
Marta Kisiel została nominowana do Literackiej Nagrody Fandomu Polskiego im. A. Zajdla za powieść Nomen Omen.

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3294

Licho, zlituj się!

Spadek od nieznanego wcześniej krewniaka? I to w postaci domu? Z szansą na ucieczkę z uciążliwego miasta, w którym miłość (patrz: Majka) nie przyniosła obiecanego szczęścia? Kto by nie chciał, kto?

Nie dziwne więc, że Konrad Romańczuk, młody literat, dziecko cywilizacji, rdzenny mieszczuch, chciał. Spakował się - rzec by można - w try miga. I niemal spalił za sobą wszystkie mosty. A przynajmniej te osobiste. Tak, nieoczekiwany zapis w testamencie pojawił się we właściwym czasie. Tyle że później .... wszystko było nie tak.

Dom, który Konrad dostał w dożywocie, wcale nie prezentował się tak, jak w widzianej oczyma wyobraźni pisarskiej pustelni w wersji deluxe. Bliżej mu było do tanich domeczków kiepskiego kina grozy. I choć wokół żywej duszy faktycznie nie było (opiekun domu Kusy jako dojeżdżający się przecież nie liczył), to już we wnętrzu ... no co do tego pewności jednak mieć nie można. Bo co prawda anioły nie istnieją, ale takiż to nieistniejący, a na dodatek zakatarzony, choć w bamboszkach powitał Konrada w progu. Licho - bo tak mu było na imię... - licho go wie, czy w nim dusza żywa, czy nie? A nieszczęsny panicz Szczęsny? 200-letni samobójca? Żywą duszą on czy nie? Fakt, że uparcie produkuje szaliczki na drutach, a i poezje nieustannie składa, powidła smaży, czy na rzecz życia aby przemawia? A bulgoczący w piwnicy kuchennej Krakers z duszą gotuje obiady? Czy jednak bez? Co do jednej Zmory wątpliwości mieć nie można. Ostrym pazurem przekonałaby każdego niezdecydowanego...

Spadek od nieznanego wcześniej krewniaka? I to w postaci domu? Z szansą na ucieczkę z uciążliwego miasta, w którym miłość (patrz: Majka) nie przyniosła obiecanego szczęścia? Kto by nie chciał, kto?

Nie dziwne więc, że Konrad Romańczuk, młody literat, dziecko cywilizacji, rdzenny mieszczuch, chciał. Spakował się - rzec by można - w try miga. I niemal spalił za sobą wszystkie mosty. A przynajmniej te osobiste. Tak, nieoczekiwany zapis w testamencie pojawił się we właściwym czasie. Tyle że później .... wszystko było nie tak.

Dom, który Konrad dostał w dożywocie, wcale nie prezentował się tak, jak w widzianej oczyma wyobraźni pisarskiej pustelni w wersji deluxe. Bliżej mu było do tanich domeczków kiepskiego kina grozy. I choć wokół żywej duszy faktycznie nie było (opiekun domu Kusy jako dojeżdżający się przecież nie liczył), to już we wnętrzu ... no co do tego pewności jednak mieć nie można. Bo co prawda anioły nie istnieją, ale takiż to nieistniejący, a na dodatek zakatarzony, choć w bamboszkach powitał Konrada w progu. Licho - bo tak mu było na imię... - licho go wie, czy w nim dusza żywa, czy nie? A nieszczęsny panicz Szczęsny? 200-letni samobójca? Żywą duszą on czy nie? Fakt, że uparcie produkuje szaliczki na drutach, a i poezje nieustannie składa, powidła smaży, czy na rzecz życia aby przemawia? A bulgoczący w piwnicy kuchennej Krakers z duszą gotuje obiady? Czy jednak bez? Co do jednej Zmory wątpliwości mieć nie można. Ostrym pazurem przekonałaby każdego niezdecydowanego bez dwu zdań. Z takim to ciekawym... ach, zapomniałam o utopcach! - towarzystwem w spadku dostał Konrad dom.

I z nimi to, z niesfornymi lokatorami, będzie musiał ułożyć sobie relacje. A łatwo nie ma, o nie! Nie wystarczy wyrzucić utopce z łazienki! Co zrobić z zatroskanym o Konrada, ale niekiedy urżniętym Lichem? Rudolfem Valentino - różowym słodkim króliczkiem, który czasem stanowi śmiertelne zagrożenie? Nieuświadomionym paniczem przeżywającym nieustanny ból istnienia i coraz to nowe miłości? Oni wszyscy dostarczają bohaterowi nie zawsze pożądanej rozrywki. A Dzieło Życia przecież czeka i samo się nie napisze. Na dodatek na horyzoncie pojawiają się nawiedzeni społecznicy, obrońcy uciśnionych aniołów i strażnicy moralności, bywa że zakochani, a także krwiożercza agentka, która postanawia osobiście pilnować, czy aby autor pisze.

Marta Kisiel, autorka „Dożywocia”, całkiem młoda autorka, zafundowała czytelnikom niezłą zabawę. Galeria pełnokrwistych(?) postaci, świetne, naturalne dialogi z nieco ironicznym zabarwieniem, wyrazista akcja odbijająca jak w krzywym zwierciadle świat wokół nas, sprawna żonglerka literackimi motywami i nawiązaniami to niezaprzeczalne atuty książki.

Internet pieje zachwyty nad tą książką. Wypisuje podejrzane sądy o kultowości książki. Skanduje zgodnym chórem: „Marta Kisiel! Marta Kisiel!”. Wiecie, co jest najdziwniejsze? Ma rację! Z pełną odpowiedzialnością podpisuję się pod tym aplauzem. Przygody Konrada, mieszkańca Lichotki, to naprawdę dobra rozrywkowa literatura. Zabawna, inteligentna, bezpretensjonalna. Może siła wyższa, „bez uprawnień kierująca światem”, ma w sobie nie tylko pokłady „małpiej złośliwości”?

Jeśli można sobie życzyć jakiegoś wyroku, niech to będzie „dożywocie”.

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3232)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 728
Urmurmina | 2016-01-07

Konrad Romańczuk dziedziczy gotycki dom o nazwie "Lichotka". Postanawia się tam wprowadzić i zacząć nowe życie z tamtejszymi współlokatorami: Lichem - aniołem w bamboszach, który jest uczulony na własne pierze, Szczęsnym - widmem-poetą, Krakersem - pradawnym stworem z mackami, utopcami oraz kotką Zmorą. Od tego czasu zaczynają się przygody - i to bez wychodzenia z "Lichotki"!

"Każdy rok, miesiąc, tydzień, dzień w dzień aż do usranej śmierci tylko poezja, pierze i przyssawki. (...) prawdziwe dożywocie..."

Jestem pozytywnie zaskoczona tą książką! Na początku nie bardzo potrafiłam wczuć się w styl pisarski autorki oraz w ten niekonwencjonalny humor. Jednak po pewnym czasie nie mogłam doczekać się kolejnych chwil spędzonych na czytaniu o niecodziennej codzienności wspaniałych i zabawnych bohaterów. Licho po prostu pokochałam! Zmora także była przesłodka. Ale bez pozostałych nieziemskich bohaterów i twardo stąpającego po świecie Konrada nie byłoby tak genialnej opowieści. Zakochałam...

książek: 1073
boziaczek | 2013-08-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Jestem po prostu zakochana! Oj, to na pewno nie było moje ostatnie spotkanie z mieszkańcami Lichotki! Wrócę tu, wrócę nie jeden raz!!!!:)
Fantastyczna powieść, napisana z niezwykłym poczuciem humoru. Bawiłam się doskonale za sprawą zakręconych, sympatycznych i uroczych mieszkańców gotyckiego domu z wieżyczką. A że sami mieszkańcy są nieco nie z tego świata, to i ich przygody także muszą być niezwykłe. Co ja bym oddała za możliwość zjedzenia obiadu przygotowanego przez Krakersa, poznania Anioła w różowych bamboszkach i pomyszkowania po takim domu jak Lichotka...:)
Jestem pod wrażeniem języka tej książki. Autorka wykazała się niezwykłym talentem. Praktycznie każda z postaci posługuje innym językiem, a autorka wcale się w tym nie gubi.
A i jeszcze sam pomysł na książkę... Rewelacja! Chylę czoła przed autorką za oryginalność.
Co tu dużo gadać, to trzeba przeczytać! Alleluja! Apsik!:)

książek: 3302
Beata | 2017-01-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 15 stycznia 2017

Śmiałam się do łez. Dom pełen fantastycznych istot, które obdarzone są charakterem, czy raczej charakterkiem godnym podziwu. Żyć tam i nie zwariować - to prawdziwe wyzwanie. Tak jak czytać i nie oszaleć ze śmiechu. Bezwzględnie kocham maleńkie Licho:)
Kiedyś przeczytane, a teraz z przeogromną przyjemnością odsłuchane z audiobooka. Pani Aleksandra Szwed okazała się wprost genialnym lektorem i powieść w jej wykonaniu, to coś fantastycznego i godnego polecenia.

książek: 2623
Ela | 2014-05-31
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2014
Przeczytana: 31 maja 2014

Lubicie komedie? A horrory? Jeśli tak, przeczytanie tej książki możecie traktować jako obowiązek. Brawurowe połączenie tych dwóch gatunków zaowocowało rewelacyjną książką. Tej powieści się nie czyta, ją się pochłania. Uśmiechając się, chichocząc bądź parskając śmiechem. Imponujący humor słowny i nie ustępujący mu humor sytuacyjny to zdecydowanie największe atuty tej książki.

Autorka prezentuje nam wspaniałą galerię fantastycznych postaci. Mamy tu m.in. anioła z alergią na pierze, widmo z aspiracjami literackimi i pradawnego stwora ciemności zafascynowanego gotowaniem. Są oczywiście także ludzie – żywi – ale zwykłymi nikt nie odważyłby się ich nazwać.

Na duże uznanie zasługuje język powieści: żywy, bogaty, fenomenalnie plastyczny. Pełno tu asocjacji literackich i filmowych – wplecione w tekst liczne cytaty i ich parafrazy znacznie go wzbogacają stylistycznie. Na pochwałę zasługuje także upomnienie się o jakże zaniedbywany w naszym języku rodzaj nijaki :).

To druga przeczytana...

książek: 840
maggie | 2015-10-28
Przeczytana: 27 października 2015

O "Dożywociu" Marty Kisiel pierwszy raz przeczytałam na facebookowym fp innej autorki. Sprawdziwszy, że książka na LC ma równie pozytywne opinie sięgałam po czytadło.

Konrad Romańczuk to trzydziestodwuletni pisarz, który właśnie odziedziczył spadek z dożywociem po nieznanym krewnym. Konrad na przekór swej przyszłej-niedoszłej narzeczonej spadek przyjął, i tu sprawa zaczyna się komplikować, bowiem Konrad w gratisie dostał: Licho - anioła w bamboszkach, nieszczęsnego panicza Szczęsnego, natchnionego poetę z samobójczymi skłonnościami, Krakersa - pradawne zło mieszkające w piwnicy, wolące jednak robić za kucharza (z świetnym skutkiem, muszę dodać), sympatyczna Zmora ustawicznie robiąca sobie z Konrada poduszkę, a na dokładkę cztery utopce. Do pomocy pisarz dostaje pana Szymona Kusego. W pewnym momencie do mieszkańców Lichotki dołącza Rudolf Valentino, złośliwy padale... e królik utrudniający Konradowi życie.

Cóż mogę napisać o tej książce? Ma świetny język, wartką akcję, ciekawą...

książek: 1140
Stworek_vel_Oka | 2015-11-27
Przeczytana: 27 listopada 2015

Natchniona „Dożywociem”
nietypową ślę recenzję…
Po co posty prozą pisać
skoro ma się rym jak frezje? ;)

Gdy opuści cię dziś Majka,
zamiast drapać się po jajkach,
do Lichotki wyrusz w drogę,
żeby było tak jak w bajkach!
Tam w pakiecie dożywotnim,
prócz domu z gotyckiej cegły,
spotkasz cały zestaw stworów,
które w murach się zalęgły.
Licho nie śpi tam po nocach,
zapitala wciąż z miotełką,
siejąc po kątach pedantyzm
i mając radochę wielką.
Szczęsny, wciąż nieszczęsny panicz
(nieżyjący od dwóch stuleci),
wciąż z namolną gorliwością,
poezję i rymy kleci.
Wielkim okiem coś tam łypie,
to utopców mała grupa
zazielenia wciąż łazienkę,
no i w wannie szlamu kupa.
Krakers, wielka mackowiczka,
pełna kulinarnych celów,
przy nim żaden brzuch nie burczy,
a MasterChef jest dla frajerów!
Ach! Przecież jest jeszcze Zmora,
najsłodszy z najsłodszych kotków,
która swymi pazurkami,
ryje w skórze pełno rowków.
Pora poznać właściciela,
bo choć rzadko się to zdarza,
dostał w dożywotnim spadku
dom z...

książek: 3640
WampirkaJustynka | 2017-01-22
Przeczytana: 22 stycznia 2017

"Dożywicie" czekała na swoją kolej do przeczytania kilka miesięcy. I się doczekało. Do jej przeczytania zachęciła mnie siostra i opinie na LC. Było warto. Książka lekka i przyjemna. Czytało mi się ją naprawdę dobrze i zdecydowanie nie uważam czasu poświęconego Konradowi i dożywotnikom za zmarnowany. Jednak język jakim posługuje się Marta Kisiel jest dość trudny i trzeba się do niego przyzwyczaić. Nie mniej cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z jej twórczością. Teraz pędzę i biorę się za "Siłę niższą".

książek: 2578
8_oclock | 2014-11-11
Na półkach: Przeczytane, 2014, Filia_6
Przeczytana: 10 listopada 2014

Lekka, urocza powieść fantastyczna, sympatyczna i pełna ciepła. Trochę się obawiam powieści "dowcipnych", bo przy kaskadach humoru tryskających z każdego zdania coraz mniej mnie to bawi, ale autorka zachowała wszelkie proporcje. Główny bohater otrzymuje spadek od nieznanego krewnego, a w nim dziwny dom z jeszcze dziwniejszymi, niezupełnie z naszego świata, lokatorami, pośród których pełnić ma dożywocie. Autorka pisze ładnym językiem (czytelnicy nie powtarzają mimowolnie wszelakich błędów językowych, których uczą się... z książek). Powieść została wydana przez Fabrykę Słów.

książek: 642
violabu Toczytam | 2014-09-30
Przeczytana: 30 września 2014

Komedia! Jedna wielka, w każdej literce komedia!
„Dożywocie” autorstwa Marty Kisiel jest książką-opatrunkiem na rany powstałe w wyniku spadku nastroju. Bajko-powieść z przeuroczymi bohaterami wśród których jest aniołek w bamboszach, różowy królik, nieszczęsny duch Szczęsny i próbujący ogarnąć całość pisarz Konrad Romańczuk.

Książka rozśmiesza humorem sytuacyjnym w każdym akapicie i humorem słownym w każdym zdaniu. Zdarzają się tak wesołe określenia jak: „kobieta zorganizowana lepiej niż przestępczość” czy „pląsać jak nimfa z zaburzeniami błędnika”.
„Dożywocie” niewątpliwie poprawia humor, trzeba jednak treść dawkować sobie partiami, bo… co za dużo to niezdrowo, zatem nadmiar gagów potrafi docelowo męczyć. Choć sama fabuła nie jest pasjonująca, to polecam tę książkę czytelnikom zdołowanym przesileniem jesiennym.

książek: 549
enedtil | 2011-01-31
Przeczytana: 19 stycznia 2011

W porządku, przyznaję się. Uwielbiam bamboszki, zwłaszcza różowe, podkoszulki z Myszką Miki, sprzątać, prać, prasować. Mam słabość do grządek kapusty, w których można sobie palnąć w łeb. Kocham dziergać, może nie na drutach, ale na pewno na czyichś nerwach, a raz w miesiącu, kiedy dopada mnie PMS, zamieniam się (przynajmniej tak twierdzi mój mąż) w pradawnego stwora z głębin odwiecznego zła. I tak, uważam, że Rudolf Valentino to idealne imię dla króliczka. Biorąc pod uwagę wszystkie te "zalet" sądzę, że będę idealnym dożywotnikiem Lichotki. Jako bonus mogę zabrać ze sobą dwa uroczo wredne i złodziejskie koty, które będą stanowić idealną kompanię dla Zmory.

Mieszkać w Lichotce to zapewne nie tylko moje marzenie. Gotycki, ceglany dom ani to mały ani duży, z wieżyczką, przestronną werandą, położony w lesie na zupełnym odludziu. Te wnętrza w stylu terror gothic, biblioteka mieszcząca w sobie tysiące woluminów. Sypialnia z potężnym łóżyszczem, gwarantującym pierwszorzędne koszmary....

zobacz kolejne z 3222 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
  • Kochali się, że strach
    Kochali się, że strach
    Andrzej W. Sawicki, Daniel Greps, Rafał W. Orkan, Aleksandra Janusz, Martyna...
  • Nawiedziny
    Nawiedziny
    Andrzej W. Sawicki, Hanna Fronczak, Krzysztof Baranowski, Anna Zgierun-Łacina,...
  • Nomen omen
    Nomen omen
    Marta Kisiel
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd