Dożywocie

Cykl: Dożywocie (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
7,76 (1639 ocen i 334 opinie) Zobacz oceny
10
244
9
283
8
458
7
351
6
197
5
52
4
26
3
15
2
9
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328021389
liczba stron
376
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Wyczekiwane wznowienie bestsellerowej powieści! Początkujący pisarz dziedziczy dom razem z zamieszkującymi go dożywotnikami. Wszystko mogłoby być pięknie, gdyby nie fakt, że w gotyckiej willi znajduje: naiwnego anioła, rozmiłowanego w gotowaniu morskiego potwora, widmo romantycznego poety, cztery utopce, kotkę o bardzo ostrych pazurach oraz dziwnego królika! Jeden człowiek nie podoła tej...

Wyczekiwane wznowienie bestsellerowej powieści!
Początkujący pisarz dziedziczy dom razem z zamieszkującymi go dożywotnikami. Wszystko mogłoby być pięknie, gdyby nie fakt, że w gotyckiej willi znajduje: naiwnego anioła, rozmiłowanego w gotowaniu morskiego potwora, widmo romantycznego poety, cztery utopce, kotkę o bardzo ostrych pazurach oraz dziwnego królika! Jeden człowiek nie podoła tej ferajnie – szaleństwo czai się za progiem!
Pełna humoru opowieść o mocno nietypowej grupie bohaterów. Przekonajcie się, czy warto było odziedziczyć Lichotkę!
Marta Kisiel została nominowana do Literackiej Nagrody Fandomu Polskiego im. A. Zajdla za powieść Nomen Omen.

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3482

Licho, zlituj się!

Spadek od nieznanego wcześniej krewniaka? I to w postaci domu? Z szansą na ucieczkę z uciążliwego miasta, w którym miłość (patrz: Majka) nie przyniosła obiecanego szczęścia? Kto by nie chciał, kto?

Nie dziwne więc, że Konrad Romańczuk, młody literat, dziecko cywilizacji, rdzenny mieszczuch, chciał. Spakował się - rzec by można - w try miga. I niemal spalił za sobą wszystkie mosty. A przynajmniej te osobiste. Tak, nieoczekiwany zapis w testamencie pojawił się we właściwym czasie. Tyle że później .... wszystko było nie tak.

Dom, który Konrad dostał w dożywocie, wcale nie prezentował się tak, jak w widzianej oczyma wyobraźni pisarskiej pustelni w wersji deluxe. Bliżej mu było do tanich domeczków kiepskiego kina grozy. I choć wokół żywej duszy faktycznie nie było (opiekun domu Kusy jako dojeżdżający się przecież nie liczył), to już we wnętrzu ... no co do tego pewności jednak mieć nie można. Bo co prawda anioły nie istnieją, ale takiż to nieistniejący, a na dodatek zakatarzony, choć w bamboszkach powitał Konrada w progu. Licho - bo tak mu było na imię... - licho go wie, czy w nim dusza żywa, czy nie? A nieszczęsny panicz Szczęsny? 200-letni samobójca? Żywą duszą on czy nie? Fakt, że uparcie produkuje szaliczki na drutach, a i poezje nieustannie składa, powidła smaży, czy na rzecz życia aby przemawia? A bulgoczący w piwnicy kuchennej Krakers z duszą gotuje obiady? Czy jednak bez? Co do jednej Zmory wątpliwości mieć nie można. Ostrym pazurem przekonałaby każdego niezdecydowanego...

Spadek od nieznanego wcześniej krewniaka? I to w postaci domu? Z szansą na ucieczkę z uciążliwego miasta, w którym miłość (patrz: Majka) nie przyniosła obiecanego szczęścia? Kto by nie chciał, kto?

Nie dziwne więc, że Konrad Romańczuk, młody literat, dziecko cywilizacji, rdzenny mieszczuch, chciał. Spakował się - rzec by można - w try miga. I niemal spalił za sobą wszystkie mosty. A przynajmniej te osobiste. Tak, nieoczekiwany zapis w testamencie pojawił się we właściwym czasie. Tyle że później .... wszystko było nie tak.

Dom, który Konrad dostał w dożywocie, wcale nie prezentował się tak, jak w widzianej oczyma wyobraźni pisarskiej pustelni w wersji deluxe. Bliżej mu było do tanich domeczków kiepskiego kina grozy. I choć wokół żywej duszy faktycznie nie było (opiekun domu Kusy jako dojeżdżający się przecież nie liczył), to już we wnętrzu ... no co do tego pewności jednak mieć nie można. Bo co prawda anioły nie istnieją, ale takiż to nieistniejący, a na dodatek zakatarzony, choć w bamboszkach powitał Konrada w progu. Licho - bo tak mu było na imię... - licho go wie, czy w nim dusza żywa, czy nie? A nieszczęsny panicz Szczęsny? 200-letni samobójca? Żywą duszą on czy nie? Fakt, że uparcie produkuje szaliczki na drutach, a i poezje nieustannie składa, powidła smaży, czy na rzecz życia aby przemawia? A bulgoczący w piwnicy kuchennej Krakers z duszą gotuje obiady? Czy jednak bez? Co do jednej Zmory wątpliwości mieć nie można. Ostrym pazurem przekonałaby każdego niezdecydowanego bez dwu zdań. Z takim to ciekawym... ach, zapomniałam o utopcach! - towarzystwem w spadku dostał Konrad dom.

I z nimi to, z niesfornymi lokatorami, będzie musiał ułożyć sobie relacje. A łatwo nie ma, o nie! Nie wystarczy wyrzucić utopce z łazienki! Co zrobić z zatroskanym o Konrada, ale niekiedy urżniętym Lichem? Rudolfem Valentino - różowym słodkim króliczkiem, który czasem stanowi śmiertelne zagrożenie? Nieuświadomionym paniczem przeżywającym nieustanny ból istnienia i coraz to nowe miłości? Oni wszyscy dostarczają bohaterowi nie zawsze pożądanej rozrywki. A Dzieło Życia przecież czeka i samo się nie napisze. Na dodatek na horyzoncie pojawiają się nawiedzeni społecznicy, obrońcy uciśnionych aniołów i strażnicy moralności, bywa że zakochani, a także krwiożercza agentka, która postanawia osobiście pilnować, czy aby autor pisze.

Marta Kisiel, autorka „Dożywocia”, całkiem młoda autorka, zafundowała czytelnikom niezłą zabawę. Galeria pełnokrwistych(?) postaci, świetne, naturalne dialogi z nieco ironicznym zabarwieniem, wyrazista akcja odbijająca jak w krzywym zwierciadle świat wokół nas, sprawna żonglerka literackimi motywami i nawiązaniami to niezaprzeczalne atuty książki.

Internet pieje zachwyty nad tą książką. Wypisuje podejrzane sądy o kultowości książki. Skanduje zgodnym chórem: „Marta Kisiel! Marta Kisiel!”. Wiecie, co jest najdziwniejsze? Ma rację! Z pełną odpowiedzialnością podpisuję się pod tym aplauzem. Przygody Konrada, mieszkańca Lichotki, to naprawdę dobra rozrywkowa literatura. Zabawna, inteligentna, bezpretensjonalna. Może siła wyższa, „bez uprawnień kierująca światem”, ma w sobie nie tylko pokłady „małpiej złośliwości”?

Jeśli można sobie życzyć jakiegoś wyroku, niech to będzie „dożywocie”.

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4159)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 744
Urmurmina | 2016-01-07

Konrad Romańczuk dziedziczy gotycki dom o nazwie "Lichotka". Postanawia się tam wprowadzić i zacząć nowe życie z tamtejszymi współlokatorami: Lichem - aniołem w bamboszach, który jest uczulony na własne pierze, Szczęsnym - widmem-poetą, Krakersem - pradawnym stworem z mackami, utopcami oraz kotką Zmorą. Od tego czasu zaczynają się przygody - i to bez wychodzenia z "Lichotki"!

"Każdy rok, miesiąc, tydzień, dzień w dzień aż do usranej śmierci tylko poezja, pierze i przyssawki. (...) prawdziwe dożywocie..."

Jestem pozytywnie zaskoczona tą książką! Na początku nie bardzo potrafiłam wczuć się w styl pisarski autorki oraz w ten niekonwencjonalny humor. Jednak po pewnym czasie nie mogłam doczekać się kolejnych chwil spędzonych na czytaniu o niecodziennej codzienności wspaniałych i zabawnych bohaterów. Licho po prostu pokochałam! Zmora także była przesłodka. Ale bez pozostałych nieziemskich bohaterów i twardo stąpającego po świecie Konrada nie byłoby tak genialnej opowieści. Zakochałam...

książek: 1179
boziaczek | 2013-08-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Jestem po prostu zakochana! Oj, to na pewno nie było moje ostatnie spotkanie z mieszkańcami Lichotki! Wrócę tu, wrócę nie jeden raz!!!!:)
Fantastyczna powieść, napisana z niezwykłym poczuciem humoru. Bawiłam się doskonale za sprawą zakręconych, sympatycznych i uroczych mieszkańców gotyckiego domu z wieżyczką. A że sami mieszkańcy są nieco nie z tego świata, to i ich przygody także muszą być niezwykłe. Co ja bym oddała za możliwość zjedzenia obiadu przygotowanego przez Krakersa, poznania Anioła w różowych bamboszkach i pomyszkowania po takim domu jak Lichotka...:)
Jestem pod wrażeniem języka tej książki. Autorka wykazała się niezwykłym talentem. Praktycznie każda z postaci posługuje innym językiem, a autorka wcale się w tym nie gubi.
A i jeszcze sam pomysł na książkę... Rewelacja! Chylę czoła przed autorką za oryginalność.
Co tu dużo gadać, to trzeba przeczytać! Alleluja! Apsik!:)

książek: 3085
Beata | 2017-01-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 15 stycznia 2017

Śmiałam się do łez. Dom pełen fantastycznych istot, które obdarzone są charakterem, czy raczej charakterkiem godnym podziwu. Żyć tam i nie zwariować - to prawdziwe wyzwanie. Tak jak czytać i nie oszaleć ze śmiechu. Bezwzględnie kocham maleńkie Licho:)
Kiedyś przeczytane, a teraz z przeogromną przyjemnością odsłuchane z audiobooka. Pani Aleksandra Szwed okazała się wprost genialnym lektorem i powieść w jej wykonaniu, to coś fantastycznego i godnego polecenia.

książek: 3993
zaksięgowana | 2018-02-09
Na półkach: 2018, Przeczytane

Zanim udało mi się przeczytać „Dożywocie” w mojej głowie powstało jego wyobrażenie jako książki naprawdę wartej przeczytania. Wszyscy bardzo zachwalali fabułę, jej pomysłowość, podkreślając lekkie pióro i humor autorki. Na dodatek długo nie mogłam znaleźć żadnego egzemplarza tegoż dzieła, co dodatkowo podsyciło moje zainteresowanie. W końcu jest! Czytam! I rozczarowanie.
O ile nie mogę kwestionować uroku Licha, jednego z bohaterów powieści, to cała reszta wydaje mi się płaska i nijaka, momentami karykaturalnie przerysowana. Poczułam się znużona, fabuła nie zainteresowała mnie, teoretycznie coś się tam działo, ale jakoś tak infantylnie, naiwnie.
Pomysł dziedziczenia mrocznej posiadłości nie jest niczym odkrywczym, fakt, że zamieszkują ją istoty paranormalne i cudaczne, też, ale można było w nieco inny sposób zarysować postacie.
Dla mnie książka jest o niczym, nie jest śmieszna, chociaż nie można odmówić jej kilku zgrabnych sformułowań i inteligentnych posunięć taktycznych....

książek: 319
glodnawyobraznia | 2018-03-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 marca 2018

Cała recenzja tu: http://glodnawyobraznia.blogspot.com/2018/03/o-potworniastej-gromadce-ktora-dziedzic.html
"Dożywocie" Marty Kisiel to napisane kwiecisto-ironicznym stylem urban fantasy, którego centralnym punktem jest dwustuletni eklektyczno-gotycki dom z wieżyczką, zwany Lichotką. A do owego jedynego w swoim rodzaju budynku, wbrew intensywnym staraniom siły wyższej, przybywa właśnie rozklekotanym Tico nowy właściciel, Konrad Romańczuk, aktywny literat nieco po trzydziestce. Jego zdziwienie nie ma granic, gdy odkrywa, kto jeszcze zamieszkuje jego dopiero co odziedziczone włości...

Do lokatorów zaliczają się początkowo: uczulony na puch i lubiący sprzątać anioł Licho, cztery utopce, wredna kotka Zmora, zjawa któregoś z poprzednich paniczów o imieniu Szczęsny, a także jedyny w swoim rodzaju (a zarazem gatunku) kucharz Krakers. Ta kolorowa czeredka jest w stanie w mig doprowadzić każdego do rozstroju nerwowego, nic więc dziwnego, że świeżo upieczony dziedzic zaraz po objęciu...

książek: 2949
wiejskifilozof | 2017-12-23
Na półkach: Przeczytane

Z twórczością Marty Kisiel chciałem już poznać się dawno.
Niestety,nie było mi to dane.
Dlatego z wielką chęcią,sięgnąłem po zabawną.Powieść Dożywocie.

Książka,jest połączeniem fantasty,lekkiej humorystycznej powieści grozy.Na granicy absurdu.

Kiedy pisarz ( nie najlepszy) dziedziczy dom.Nie wie,że czeka go spotkanie.
Z utopcami,lichem,aniołem ,czy duchem romantycznego poety.

Już sama obecność takich lokatorów sprawia,że mieszkanie jest pełne niezwykłych zbiegów osobowości.
Jak,to tego dodamy pewnego królika.
Robi się jeszcze miłej.

Książka owszem,nie jest jakaś super ambitna,czy ewenementem w skali światowej literatury.

To lekka zabawna książka,która z przyjemnością umili nam czas.

książek: 1173
Stworek_vel_Oka | 2015-11-27
Przeczytana: 27 listopada 2015

Natchniona „Dożywociem”
nietypową ślę recenzję…
Po co posty prozą pisać
skoro ma się rym jak frezje? ;)

Gdy opuści cię dziś Majka,
zamiast drapać się po jajkach,
do Lichotki wyrusz w drogę,
żeby było tak jak w bajkach!
Tam w pakiecie dożywotnim,
prócz domu z gotyckiej cegły,
spotkasz cały zestaw stworów,
które w murach się zalęgły.
Licho nie śpi tam po nocach,
zapitala wciąż z miotełką,
siejąc po kątach pedantyzm
i mając radochę wielką.
Szczęsny, wciąż nieszczęsny panicz
(nieżyjący od dwóch stuleci),
wciąż z namolną gorliwością,
poezję i rymy kleci.
Wielkim okiem coś tam łypie,
to utopców mała grupa
zazielenia wciąż łazienkę,
no i w wannie szlamu kupa.
Krakers, wielka mackowiczka,
pełna kulinarnych celów,
przy nim żaden brzuch nie burczy,
a MasterChef jest dla frajerów!
Ach! Przecież jest jeszcze Zmora,
najsłodszy z najsłodszych kotków,
która swymi pazurkami,
ryje w skórze pełno rowków.
Pora poznać właściciela,
bo choć rzadko się to zdarza,
dostał w dożywotnim spadku
dom z...

książek: 2761
Ela | 2014-05-31
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2014
Przeczytana: 31 maja 2014

Lubicie komedie? A horrory? Jeśli tak, przeczytanie tej książki możecie traktować jako obowiązek. Brawurowe połączenie tych dwóch gatunków zaowocowało rewelacyjną książką. Tej powieści się nie czyta, ją się pochłania. Uśmiechając się, chichocząc bądź parskając śmiechem. Imponujący humor słowny i nie ustępujący mu humor sytuacyjny to zdecydowanie największe atuty tej książki.

Autorka prezentuje nam wspaniałą galerię fantastycznych postaci. Mamy tu m.in. anioła z alergią na pierze, widmo z aspiracjami literackimi i pradawnego stwora ciemności zafascynowanego gotowaniem. Są oczywiście także ludzie – żywi – ale zwykłymi nikt nie odważyłby się ich nazwać.

Na duże uznanie zasługuje język powieści: żywy, bogaty, fenomenalnie plastyczny. Pełno tu asocjacji literackich i filmowych – wplecione w tekst liczne cytaty i ich parafrazy znacznie go wzbogacają stylistycznie. Na pochwałę zasługuje także upomnienie się o jakże zaniedbywany w naszym języku rodzaj nijaki :).

To druga przeczytana...

książek: 952
maggie | 2015-10-28
Przeczytana: 27 października 2015

O "Dożywociu" Marty Kisiel pierwszy raz przeczytałam na facebookowym fp innej autorki. Sprawdziwszy, że książka na LC ma równie pozytywne opinie sięgałam po czytadło.

Konrad Romańczuk to trzydziestodwuletni pisarz, który właśnie odziedziczył spadek z dożywociem po nieznanym krewnym. Konrad na przekór swej przyszłej-niedoszłej narzeczonej spadek przyjął, i tu sprawa zaczyna się komplikować, bowiem Konrad w gratisie dostał: Licho - anioła w bamboszkach, nieszczęsnego panicza Szczęsnego, natchnionego poetę z samobójczymi skłonnościami, Krakersa - pradawne zło mieszkające w piwnicy, wolące jednak robić za kucharza (z świetnym skutkiem, muszę dodać), sympatyczna Zmora ustawicznie robiąca sobie z Konrada poduszkę, a na dokładkę cztery utopce. Do pomocy pisarz dostaje pana Szymona Kusego. W pewnym momencie do mieszkańców Lichotki dołącza Rudolf Valentino, złośliwy padale... e królik utrudniający Konradowi życie.

Cóż mogę napisać o tej książce? Ma świetny język, wartką akcję, ciekawą...

książek: 3749
WampirkaJustynka | 2017-01-22
Przeczytana: 22 stycznia 2017

"Dożywicie" czekała na swoją kolej do przeczytania kilka miesięcy. I się doczekało. Do jej przeczytania zachęciła mnie siostra i opinie na LC. Było warto. Książka lekka i przyjemna. Czytało mi się ją naprawdę dobrze i zdecydowanie nie uważam czasu poświęconego Konradowi i dożywotnikom za zmarnowany. Jednak język jakim posługuje się Marta Kisiel jest dość trudny i trzeba się do niego przyzwyczaić. Nie mniej cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z jej twórczością. Teraz pędzę i biorę się za "Siłę niższą".

zobacz kolejne z 4149 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd