AnnaR 
zfascynacjaoksiazkach.blogspot.com
Przede wszystkim jestem mamą cudownej dwuletniej Wiktorii. Kocham czytać książki odkąd pamiętam. Obecnie przebywam na urlopie wychowawczym, więc mam dużo czasu na swoją pasję. Trudno mi określić ulubiony gatunek, gdyż czytam prawie wszystko. W zależności od nastroju sięgam po kryminały, thrillery, romanse lub fantastykę. Ciekawi mnie po prostu wszystko :-)
28 lat, kobieta, Giżycko, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Hopeless
    Hopeless
    Autor:
    Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa. To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudz...
    czytelników: 24986 | opinie: 1977 | ocena: 8,32 (13442 głosy) | inne wydania: 2
  • It Ends with Us
    It Ends with Us
    Autor:
    Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić. Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi...
    czytelników: 7140 | opinie: 454 | ocena: 8,55 (3032 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-15 16:00:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Niektórzy pragną w życiu jedynie miłości i szczęścia, i choć zdecydowanie zasługują na spełnienie swoich marzeń, los bezdusznie z nich kpi, podsuwając pod nos coś złudnego, nieosiągalnego. Agata i Piotr, choć połączeni niezwykłym, prawdziwym uczuciem, nie mogą żyć razem. Być może, gdyby poznali się wiele lat wcześniej, obecnie byliby szczęśliwą parą, niestety ich spotkanie miało miejsce w... Niektórzy pragną w życiu jedynie miłości i szczęścia, i choć zdecydowanie zasługują na spełnienie swoich marzeń, los bezdusznie z nich kpi, podsuwając pod nos coś złudnego, nieosiągalnego. Agata i Piotr, choć połączeni niezwykłym, prawdziwym uczuciem, nie mogą żyć razem. Być może, gdyby poznali się wiele lat wcześniej, obecnie byliby szczęśliwą parą, niestety ich spotkanie miało miejsce w najgorszym momencie, w którym podjęcie decyzji o wspólnym życiu byłoby zbyt samolubne.

Czy miłość jest wystarczającą potęgą?

Czy rzeczywiście może pokonać wszelkie przeszkody?

A może czasem należy kierować się powinnością i dla dobra ogółu zrezygnować z egoistycznych pobudek?


"Uwikłani" to niezwykle udany debiut literacki o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, zakazanym uczuciu i bezdusznej grze pozorów, którą jest w stanie odgrywać jednie kochający rodzic.

Każdy z nas marzy o szczęśliwej, pełnej rodzinie, chcemy dać dziecku wszystko, co najpiękniejsze. Pragniemy je chronić przed wszelkim niebezpieczeństwem, krzywdą, lecz także przed naszymi błędami. Ich uśmiech i poczucie harmonii są dla nas najważniejsze, jesteśmy w stanie dla nich poświęcić wiele, nawet żyć z związku, jaki dawno powinniśmy zakończyć. Tak właśnie wygląda codzienność Piotra, który już w zasadzie przywykł do swojej sytuacji. Wszystko zmienia się, gdy poznaje piękną i inteligentną Agatę. Stopniowo zakochuje się w niej i dopiero uświadamia sobie, że nie może przecież z nią być ze względu na żonę, którą już dawno powinien opuścić. Szybko jednak okazuje się, że rozstanie nie będzie wcale takie łatwe, odkochanie się również nie wchodzi w grę. Jak długo Piotr da radę funkcjonować w tym nietypowym trójkącie miłosnym? Kto na tym najbardziej ucierpi?

Agata to niezwykle ciepła, mądra kobieta, której nie sposób nie polubić. Jakiś czas temu została mocno zraniona, przez co jej zaufanie do mężczyzn wyraźnie zmalało. Boi się kolejnego zawodu miłosnego, dlatego stara się trzymać emocje na wodzy. Niestety, nie potrafi ich kontrolować przy Piotrze, który wydaje się być naprawdę porządnym facetem. Pomału ich relacja staje się czymś wyjątkowym, wtedy na jaw wychodzi nieprzyjemna tajemnica, jaką starannie mężczyzna ukrywał. Czy Agata zgodzi się na bycie tą drugą? Czy prawdziwa miłość jest ważniejsza niż formalny związek i opinia otoczenia? A może nie da się żyć w taki sposób i stale dzielić się upragnionym kochankiem?

Jeśli cała sytuacja wydaje się wam niewiele skomplikowana, należy dołożyć jeszcze bezlitosną, egoistyczną żonę, która stale knuje i nie ma zamiaru pozwolić Piotrowi na indywidualne szczęście. A może to jednak ona jest stroną pokrzywdzoną i tylko dba o ciepło rodzinnego ogniska? O tym musicie przekonać się już sami!

Powieść Adriany Rak to przede wszystkim emocje, intensywne i obezwładniające czytelnika. Nie sposób nie kibicować naszym bohaterom, nie cierpieć razem z nimi. Dylematy, przed jakimi zostali postawieni, dosłownie rozdzierają serce. I choć wiadomo, że miłość jest najważniejszą wartością, to jednak i ona dzieli się na dwa rodzaje, a ta do dzieci zawsze będzie zwyciężać, nawet jeśli każe zrezygnować z własnego szczęścia.

Mamy tu do czynienia z ewidentnie źle ulokowanymi uczuciami, które rzutują na kolejnych decyzjach, a te tworzą skomplikowaną całość, z jakiej nie sposób wybrnąć nie raniąc przy tym kogoś bliskiego. Nasi bohaterowie za każdą chwilę spełnienia i szczęścia muszą wyraźnie odpokutować, co pomału ich wyniszcza. I choć oboje pragną podjąć słuszną decyzję, wspólny los nie leży jedynie w ich rękach. To jedna z tych historii, którą przeżywa się całym sobą, rozpala zmysły, porusza serce i przeszywa duszę, a wszystko to zasługa przystępnego i niezwykle sugestywnego pióra, jakim została nakreślona.

"Uwikłani" jest nieprzewidywalną, przesyconą emocjami, przeszywającą na wskroś, słodko-gorzką powieścią o wyniszczającym, trudnym uczuciu, które nie ma prawa istnieć. To wciągająca historia ukazująca skomplikowaną grę pozorów, dylematy, z jakich nie sposób wybrnąć, zawiłą drogę do nieosiągalnego szczęścia, a przede wszystkim życie w nietypowym trójkącie miłosnym, jakie zawsze będzie prowadziło do cierpienia i wyrzutów sumienia. Nie przesadzę jeśli powiem, że autorka nakreśliła sytuację tragiczną, w jakiej żaden z nas nie chciałby się nigdy znaleźć. To książka, która poruszy wasze serca i sprawi, że przestaniecie bezmyślnie oceniać postępowanie innych, bo przecież w życiu nic nie jest tylko białe czy czarne. Gorąco polecam wam tę emocjonującą pozycję, a sama niecierpliwie czekam na ciąg dalszy!

pokaż więcej

 
2018-10-09 11:42:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

"Moja twarz. Moje ciało. Moje serce - to wszystko odeszło wraz z nią, bo ona była mną."



Utrata bliskiej osoby jest bez wątpienia największą tragedią, zwłaszcza jeśli absolutnie nic nie wskazywało na to, by chciała ona zakończyć swoje życie. Mackenzie zaznaje ogromnego szoku, gdy odnajduje ciało martwej bliźniaczki. Ból, przerażenie i niezrozumienie kotłują się w jej sercu i nie dają ani...
"Moja twarz. Moje ciało. Moje serce - to wszystko odeszło wraz z nią, bo ona była mną."



Utrata bliskiej osoby jest bez wątpienia największą tragedią, zwłaszcza jeśli absolutnie nic nie wskazywało na to, by chciała ona zakończyć swoje życie. Mackenzie zaznaje ogromnego szoku, gdy odnajduje ciało martwej bliźniaczki. Ból, przerażenie i niezrozumienie kotłują się w jej sercu i nie dają ani chwili wytchnienia. Niestety w momencie, gdy jej świat rozpada się na kawałki, nie może liczyć na wsparcie rodziców, którzy unikają szczerych rozmów, czy nawet jakiegokolwiek bliższego kontaktu. Ukojenie natomiast odnajduje w towarzystwie nieznanego chłopaka, jaki mimo zdziwienia postawą nastolatki, pozwala jej zostać w swojej sypialni na tak długo, jak będzie tego potrzebowała.



Jaki sekret skrywa popularny Ryan i dlaczego pragnie pomóc Mackenzie?



Jak śmierć bliźniaczki wpłynie na psychikę dziewczyny?





To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że jestem totalnie zachwycona. Dawno nikt nie zawładnął moją duszą do tego stopnia, dawno nie czytałam powieści, która tak perfekcyjnie odzwierciedlałaby ból i mrok, jaki może towarzyszyć na co dzień młodym ludziom, których życie dla wielu wydaje się beztroskie i radosne.



"Tkwi we mnie wiele warstw bólu. Takiego, którego nie potrafię opisać słowami, a pod nim kryje się piekło. Jest krwawe, płonie żywym ogniem. To agonia. Cierpienie. Tortura."



Tijan w mistrzowski sposób nakreśliła przeszywające emocje, towarzyszące człowiekowi, borykającemu się z utratą najbliższej osoby. Sugestywne, przystępne pióro pisarki sprawia, że czytelnik chłonie je niezwykle intensywnie, odczuwa niczym swoje własne, cierpi razem z bohaterami i szuka ukojenia. Wiadomo, że bliźnięta zawsze łączy wyjątkowa, silna więź, dlatego Mackenzie cierpi po stracie siostry o wiele mocniej. Z pewnością wpływa na to również skrywany przez dziewczynę sekret, a także przekonanie, że to raczej ona powinna zginąć.



Myśl ta ma swój początek w różnicy charakterów obu nastolatek. Nasza bohaterka zawsze żyła w cieniu siostry, to Willow była popularna, zabawna, rozrywkowa i uwielbiana. Miała mnóstwo talentów, zdaje się, że wszyscy ją kochali. Zmarłą bliźniaczkę poznajemy dzięki wspomnieniom Mackenzie, ale również zaczyna ona objawiać się siostrze podczas różnych sytuacji, przez co czytelnik może mieć wrażenie, iż kusi ją do złego, sprawia, że dziewczyna staje się jej kopią. Mimo że mamy możliwość zagłębić się w psychikę głównej postaci, nie możemy jej do końca rozgryźć, co niesłychanie intryguje.



Bez wątpienia autorka perfekcyjnie nakreśliła zmagania się z żałobą, które u każdego przebiegają w inny sposób. Jest to niezwykle ciężki okres, w jakim pomóc może tylko ktoś, kto potrafi w pełni zrozumieć, tylko wtedy możliwe jest szczere, autentyczne wsparcie. Nikt w takiej sytuacji nie powinien pozostać sam, bo w pojedynkę nie sposób sobie poradzić z tak traumatycznym doświadczeniem.



"Nie można walczyć z kimś, kto już wszystko stracił."



Skoro powieść porusza temat problemów młodych ludzi, nie mogło oczywiście zabraknąć szkolnej rywalizacji o popularność, sympatię czy chłopaków. Ryan jest niesłychanie przystojny, wysportowany i sympatyczny, dlatego staje się celem wielu dziewczyn, nawet tych, najbardziej znanych, niekoniecznie miłych. Nie będą one potrafiły zaakceptować jego znajomości z Mackenzie, a zazdrość zacznie odkrywać ich brutalną naturę. Do czego są zdolne nastolatki, by osiągnąć swój cel? Ile przykrości są w stanie wyrządzić, by wykluczyć wroga z otoczenia?



Naszkicowany wątek miłosny jest dość nietypowy, z pewnością nie przytłacza głównego tematu, jakim jest żałoba. Uczucie między Mackenzie i Ryanem zbudowane jest na wyjątkowo solidnych fundamentach, rozwija się stopniowo. Początkowo łączy ich ból, strata i szczególna nić zrozumienia. Są dla siebie opoką, nie muszą niczego udawać. Z czasem przyjaźń i wsparcie przemieniają się w coś głębszego. Biorąc pod uwagę, że oboje przeszli straszne tragedie i musieli wcześniej dorosnąć, mimo młodego wieku, z pewnością są gotowi na poważny, odpowiedzialny związek.



Dobra powieść młodzieżowa to taka, która chwyta za serce zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. "Pozwól mi zostać" bez wątpienia do takich pozycji należy, a jej nieszablonowość sprawi, że każdy odbierze ją na swój własny, indywidualny sposób, zależnie od posiadanego bagażu doświadczeń.



"Czułam ją wszędzie.

Siedziała obok mnie.

Stała przy mnie.

Chodziła obok.

Była mną, ale ja już nie byłam nią."



Najnowsza książka Tijan Meyer jest piękną, wzruszającą, ale i bolesną, przeszywającą na wskroś historią o stracie, żałobie i miłości. To uzależniająca, obezwładniająca, niezwykle sugestywnie nakreślona powieść ukazująca wielowymiarowość bólu. To wreszcie przesiąknięta tęsknotą, rozpaczą i żalem wędrówka w poszukiwaniu ukojenia i zrozumienia własnych emocji, która porusza do granic i skłania do głębokich refleksji na wiele trudniejszych, często pomijanych tematów. Gwarantuję, iż "Pozwól mi zostać" pochłonie was całkowicie! Ta książka ma w sobie coś szczególnego, nieszablonowego, co sprawia, że naprawdę nie można oderwać się od lektury ani na sekundę. Zakończenie natomiast wbija w fotel i sprawia, że pragnie się poznać całą historię ponownie, z zupełnie odmiennej perspektywy. Z pewnością jest to pozycja, która pozostawi po sobie ślad w sercu już na zawsze! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-10-02 12:11:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Czasem spalone mosty to najlepszy początek. Justyna popełnia wielki błąd, po którym nie może już wrócić do dawnego życia: pracy w eleganckim biurowcu, wygodnego apartamentu i związku, który opiera się na przyjemności. Janek wszystko zrobił, jak należy, jednak na każdym polu ponosi klęskę. Ma kłopoty finansowe, beznadziejną pracę, której nie znosi, a jego dzieci są zaniedbane. Tych dwoje spotka... Czasem spalone mosty to najlepszy początek. Justyna popełnia wielki błąd, po którym nie może już wrócić do dawnego życia: pracy w eleganckim biurowcu, wygodnego apartamentu i związku, który opiera się na przyjemności. Janek wszystko zrobił, jak należy, jednak na każdym polu ponosi klęskę. Ma kłopoty finansowe, beznadziejną pracę, której nie znosi, a jego dzieci są zaniedbane. Tych dwoje spotka się przypadkiem. Zderzenie dwóch światów sprawi, że życie Justyny i Janka na zawsze się odmieni. Czy starczy im odwagi, by poszukać szczęścia trochę dalej niż na wyciągnięcie dłoni? Ruszyć za horyzont, do miejsca, które wydaje się najmniej odpowiednie, a jednak kusi z wielką mocą? To historia niezwykła, pokazuje, jak bardzo można się pomylić, sądząc po pozorach.



"To był ułamek sekundy. Chwila tak krótka, że nikt nie byłby w stanie jej świadomie zauważyć. Zbyt maleńka. Człowiek nie zdąży nawet mrugnąć. Wydaje się, że niewiele może się zdarzyć w tak nikłym ułamku czasu. Czasem jednak ułamek sekundy wystarczy, by komuś zawalił się świat."



Justyna zdaje się być szczęśliwym człowiekiem. Odcięła się od przeszłości, zamieszkała w Warszawie, ma wspaniałą pracę oraz atrakcyjnego partnera, z którym prowadzą bardzo wygodne życie. Kobieta doczekała się także spełnienia największego marzenia, którym była ciąża, w dodatku bliźniacza. Rzeczywistość znacznie różni się od oczekiwań, Justyna niełatwo odnajduje się w obecnym stanie, gdzie na każdym kroku pojawiają się poważne komplikacje, obawia się, że brak jej instynktu macierzyńskiego, ale mimo to, nadal wierzy, że po porodzie jej życie stanie się idealne. Gdy przez nierozsądny wybryk doświadcza poważnej tragedii, całkowicie się załamuje. Niefortunny wypadek sprawia, że traci dosłownie wszystko, co kiedykolwiek miało dla niej jakieś znaczenie. Nieopisany ból przeplata się z potężnymi wyrzutami sumienia, kobieta rozstaje się z partnerem i wyrusza na poszukiwania cudu, jaki pomoże choć trochę załagodzić cierpienie. Gdy w drodze do rodzinnego domu spotyka w sklepie wyjątkowo biedną, zaniedbaną rodzinę, nawet nie spodziewa się, że wkrótce ich losy się połączą.



Czy czyn, który miał być karą i zadośćuczynieniem ma szansę okazać się prawdziwy zbawieniem?



Do jakiej tragedii może doprowadzić bezmyślne ocenianie ludzi po pozorach?




To moje pierwsze spotkanie z twórczością Krystyny Mirek i muszę przyznać, że jestem totalnie zachwycona. Już od pierwszych stron byłam pewna, ze spędzę z tą pozycją wspaniałe, emocjonujące chwile. Urzekło mnie lekkie i nadzwyczaj ekspresyjne pióro autorki, dzięki któremu miałam nieoparte wrażenie, że przebywam tuż obok nakreślonych bohaterów. Ogromnym plusem był również mocny wstęp, jaki zwiastował naprawdę niebanalną i nieprzewidywalną, chwytającą za duszę fabułę. Pisarka genialnie udowodniła, iż to, co zdaje się być nieodwracalnym końcem, może okazać się początkiem czegoś naprawdę wyjątkowego i pięknego.



"Jednak ludzie popełniają błędy. Niektórzy tylko małe, inni większe. Ona za swój ogromny chciała zapłacić i była gotowa na wszystko."



Moim zdaniem "Szczęście za horyzontem" stanowi swoisty drogowskaz dla każdego człowieka. Po pierwsze, porusza niezwykle ważną kwestię oceniania innych po pozorach. Na przykładzie rodziny Małeckich czytelnik widzi, jak bardzo niesprawiedliwe potrafią być wyrażane publicznie opinie. Jeśli nie znamy całej sytuacji z dwóch perspektyw, nie mamy prawa nikogo oceniać, a robimy to z łatwością, bez namysłu. Co gorsza, ludzie często nie zdają sobie sprawy z mocy krzywdzących osądów. Coś, co dla jednych jest gorącą plotką, ekscytującym tematem do rozmowy, dla drugiej osoby stanowi źródło problemów, siejące stratę i zniszczenie. Jedno, nieobiektywne, szkodliwe założenie naprawdę może zniszczyć komuś życie. Dlaczego tak często o tym zapominamy?



Drugim istotnym tematem poruszonym przez autorkę jest szczęście, a dokładniej droga ku jego osiągnięciu. Wszystko, co pojawia się w naszym życiu z nieopisaną łatwością, szybko traci swą wartość. Człowiekowi zdaje się, że tylko wygoda i bogactwo mogą dać mu spełnienie, a jednak przecież każdy z nas jest inny. Bezrefleksyjna, komfortowa egzystencja szybko się nudzi, przestajemy doceniać wiele kwestii, gdyż doświadczamy ich na porządku dziennym. Zapominamy, że to, co dla nas naturalne, dla innych byłoby spełnieniem marzeń. Droga do prawdziwego szczęścia zwykle bywa wyboista, usłana trudami, wątpliwościami i kolejnymi przeszkodami, jednak jeśli człowiek kieruje się sercem, wie, że warto walczyć. Spełnienia nie mogą dać przedmioty, pieniądze czy wygoda, tu prym wiodą miłość i przyjaźń, dzięki którym nawet najcięższa praca cieszy, bo przecież wywołuje wdzięczność i uśmiech na twarzy najbliższych.



"Człowiek może odnaleźć prawdziwe szczęście w zachwaszczonym ogrodzie, choć nie znalazł go dotąd w drogich hotelach ani w błyszczącej szkłem korporacji."



Autorka stworzyła doskonałe, jak najbardziej przemawiające kreacje bohaterów. To ludzie z krwi i kości, którzy popełniają błędy, tracą siłę i ducha walki, przeżywają liczne rozterki, gubią się na ścieżce codziennych trudów, jak my wszyscy. Naprawdę wspaniałym doświadczeniem okazało się śledzenie ich wewnętrznej przemiany, jaka bez wątpienia była efektem wzajemnego oddziaływania. Jeśli wątpicie jeszcze w hasło, iż miłość potrafi zdziałać cuda, koniecznie musicie sięgnąć po tę powieść i przekonać się o tym na własnej skórze. Pisarka perfekcyjnie ukazała również funkcjonowanie małej, hermetycznie zamkniętej społeczności, gdzie wszyscy się znają i notorycznie szukają wartej uwagi sensacji. Nowa osoba szybko staje się punktem zainteresowania, a tajemniczość, jaką jest owiana jej wizyta w domu Małeckich, stanowi wyjątkowo apetyczny kąsek dla wszystkich ciekawskich mieszkańców.



"Kto nigdy nie był głodny, pojęcia nie ma o smaku potraw. Kto nie pracuje naprawdę, nie zna przyjemności wytchnienia."



"Szczęście za horyzontem" jest niesamowicie poruszającą, wciągającą, prawdziwą, słodko - gorzką opowieścią z tragedią i ludzką podłością w tle. To piękna i nadzwyczaj refleksyjna książka przypominająca, iż nie wolno nikogo oceniać po pozorach, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. To wreszcie przepełniona intensywnymi emocjami historia, która trafia wprost do czytelniczego serca, by uzmysłowić, że często spełnienie jest bardzo blisko, ale go nie dostrzegamy, bo wybieramy to, co jest na wyciągnięcie ręki, wolimy wygodę i łatwość, niż walkę czy poświęcenie. A przecież, im więcej coś wymaga wysiłku, tym bardziej jest potem doceniane, a prawdziwe szczęście i miłość są warte największego zachodu. Najnowsza książka Krystyny Mirek chwyta za serce, delikatnie otula duszę i wielokrotnie wzrusza do łez. To pozycja idealna na długie, jesienne, refleksyjne wieczory. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2018-09-28 10:34:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Pracujący w jednym z wrocławskich biurowców Basia i Adam znają się od lat. Wiedzą o sobie niemal wszystko i oboje są zdania, że taka szczera, damsko-męska przyjaźń nie zdarza się często. Tylko czy to aby na pewno przyjaźń...? Basia, która nieustannie walczy z traumą z dzieciństwa, kładącą się cieniem na całym jej dorosłym życiu, nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Sytuacji nie... Pracujący w jednym z wrocławskich biurowców Basia i Adam znają się od lat. Wiedzą o sobie niemal wszystko i oboje są zdania, że taka szczera, damsko-męska przyjaźń nie zdarza się często. Tylko czy to aby na pewno przyjaźń...? Basia, która nieustannie walczy z traumą z dzieciństwa, kładącą się cieniem na całym jej dorosłym życiu, nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Sytuacji nie ułatwia Adam, wysyłający do niej mylne i niejednoznaczne sygnały. Ale z dnia na dzień staje się coraz bardziej jasne, że kiełkujące w niej uczucie jest silniejsze, niż być powinno i że Basia zrobi wszystko, by nie stracić jedynego mężczyzny, na którym jej zależy... Co się stanie, gdy Adam podejmie decyzję o zmianie pracy? Czy znajdzie się coś, co ocali tę znajomość? Czy Basia będzie umiała poradzić sobie z bólem i zbudować swój świat od nowa?



Przyjaźń damsko-męska z pewnością nie jest łatwym tematem. Osobiście, zawsze podchodziłam do tej kwestii sceptycznie, jednak z czasem moje zdanie zaczęło ulegać zmianie. Pewne natomiast jest, że taka relacja budzi wiele kontrowersji, staje się powodem do zazdrości, zwłaszcza jeśli przyjaciel odgrywa w naszym życiu znaczącą rolę i nie potrafimy z niego zrezygnować. Nie można jednak zapominać, że przyjaźń opiera się przede wszystkim na szczerości i zaufaniu, inaczej nie ma racji bytu. I tak właśnie jest w sytuacji Basi i Adama, więź ich łącząca to tylko pozory, bo dziewczyna jest w mężczyźnie beznadziejnie zakochana już od lat. Boi się jego utraty, więc ukrywa swoje prawdziwe uczucia, powstrzymuje zazdrość, choć od dawna jest świadkiem kolejnych romansów kolegi. Obecnie Adam jest w poważnym związku, który zaowocował dzieckiem, to jednak nie studzi emocji Basi.



Bolesna tajemnica, łudząca nadzieja i uczucie, jakie wyniszcza od środka, to wszystko na co dzień towarzyszy kobiecie, a jednak żyje w przekonaniu, że nawet największe cierpienie przy Adamie jest lepsze niż jego brak. Daje mu się zwodzić, przyjmuje zaproszenia na kolejne spotkania po pracy, choć wie, że nigdy nie nastąpią, wmawia sobie, iż znaczy dla niego równie wiele, jak on dla niej. Szybko jednak wychodzi na jaw, że snując plany na przyszłość Adam nawet nie bierze pod uwagę zdania Basi, dla niego przecież najważniejsza jest partnerka, dziecko i zapewnienie im odpowiednich warunków.



Czy ich przyjaźń przetrwa rozłąkę?



Czy Basi uda się w końcu odkochać i zacząć normalnie żyć?



A może wyjawi Adamowi prawdę?




"Chciałam, by przyjaźń trwała niezmiennie, ale miłość do Adama, która się zrodziła w moim sercu, znacząco mi w tym przeszkadzała. Nie potrafiłam wyeliminować zazdrości, nie umiałam tak zupełnie odciąć tych emocji na rzecz łagodnej i spokojnej przyjaźni."



Książka Basi Karolewicz to przede wszystkim emocje, jak najbardziej prawdziwe, intensywne, obezwładniające. Nie od dziś wiadomo, iż ludzie uwielbiają oceniać postępowanie innych, wytykać im naiwność czy błędy. Przyjaźń damsko-męska, zwłaszcza taka, która wyraźnie wskazuje na coś więcej niż tylko czystą relację, stanowi niezłą gratkę dla plotkarzy szukających sensacji. Czy jednak zastanawialiście się jak trudno wybrnąć z takiej sytuacji? Jak czuje się osoba, która niechcący przekroczyła granicę? Jak potężne musi to być uczucie, jeśli wybiera czyjeś szczęście, powodując własne cierpienie?



"Jestem zupełnie osamotniona w swojej miłosnej obsesji i za nic w świecie nie mogę zdradzić tajemnicy przed najlepszym przyjacielem. Oszukuję go każdego dnia, ale nie potrafię kontrolować swoich uczuć. Nie mogę mu wyznać prawdy, bo boję się, że to zakończyłoby definitywnie naszą przyjaźń, a ja nie wyobrażam sobie życia bez niego."



Autorka tej gorzkiej historii umożliwiła czytelnikom podróż do umysłu zakochanej przyjaciółki. Nasza bohaterka została bezdusznie obnażona ze wszelkich emocji, poznajemy jej marzenia, lęki, cierpienia. Widząc jej smutek, który staje się wręcz namacalny, nie sposób już ocenić jej tak pochopnie, jak zrobilibyśmy to na początku. Śledząc wewnętrzną walkę między pragnieniem miłości a strachem przed utratą bliskiej osoby, obawiamy się, że dylemat Basi jest raczej sytuacją bez wyjścia. Cokolwiek postanowi, będzie cierpieć, przynajmniej na początku. Tylko czy warto żyć złudzeniami i odbierać sobie wszelkie szanse na szczęście?



"Dzień po dniu wrastał we mnie jak jemioła w tkanki drzewa. I chociaż on w przeciwieństwie do jemioły nie był pasożytem, to działał na mnie tak samo."



Myślę, że wielu z was zachowanie Basi będzie trochę irytować, jednak nim ją osądzicie, zastanówcie się, czy będąc na jej miejscu, umielibyście wybrnąć bezboleśnie z takiej relacji? Z czasem wychodzi również na jaw, iż nadmierna emocjonalność kobiety ma swoją przyczynę w przykrej przeszłości. Adam jest jedyną osobą, której zwierzyła się z traum dzieciństwa, aczkolwiek nie stara się jej zbytnio pomóc czy umocnić jej relacji z matką. Z jednej strony uważałam go za egoistę, bo całkowicie pomijał przyjaciółkę w swoich planach, nie brał pod uwagę jej opinii, z drugiej jednak był przecież partnerem oraz ojcem i na pierwszym miejscu powinien stawiać dobro rodziny. Być może to Basia miała tendencję do przesadzania, ale nie da się ukryć, że facet wysyłał jej sprzeczne sygnały, więc z pewnością w jakimś stopniu przyczynił się do mętliku w głowie dziewczyny.



"Każda przykrość związana z jego osobą była lepsza niż brak Adama."



Język autorki jest lekki, przystępny i niesłychanie sugestywny. Czytelnik z zapałem chłonie kolejne słowa, angażuje się w całą historię, przeżywa emocje bohaterki jak swoje własne. Ciekawość, jaką decyzję podejmie Basia, jest na tyle potężna, że nie sposób oderwać się od książki, nim nie dotrze się do finału. To pozycja, z którą spędzicie niezwykle miły, ale i refleksyjny wieczór!



"Przyjaciel" jest wciągającą, refleksyjną, słodko-gorzką powieścią o niespełnionej miłości, która wyniszcza od środka i nie pozwala ruszyć na przód. To swego rodzaju spowiedź beznadziejnie zakochanej w przyjacielu kobiety, która nie potrafi wybrnąć z błędnego koła, w jakie z każdym dniem popada coraz bardziej. To wreszcie sugestywnie opowiedziana, smutna historia, która mogłaby się przydarzyć każdemu z nas, gdyż granica jest niesłychanie cienka, a przekroczenie jej początkowo niemalże niezauważalne. Jeśli jesteście ciekawi, jak dalej potoczy się owa nie do końca szczera przyjaźń, koniecznie sięgnijcie po tę emocjonującą pozycję! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-09-27 16:36:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Czy życie musi płynąć samotnie, nawet jeśli to, co w nim najlepsze już nas spotkało, a potem przeminęło? Czy miłość życia może się przytrafiać tylko nastolatkom? Skąd! Dojrzałe kobiety są jak wino! I wiedzą czego chcą! Nawet jeśli się jest typem księżniczki, której na niczym nie zależy... to czasem zdążyć się może, że korona spodnie pod naporem zwykłych spraw, a wtedy... może właśnie zjawi się... Czy życie musi płynąć samotnie, nawet jeśli to, co w nim najlepsze już nas spotkało, a potem przeminęło? Czy miłość życia może się przytrafiać tylko nastolatkom? Skąd! Dojrzałe kobiety są jak wino! I wiedzą czego chcą! Nawet jeśli się jest typem księżniczki, której na niczym nie zależy... to czasem zdążyć się może, że korona spodnie pod naporem zwykłych spraw, a wtedy... może właśnie zjawi się książę, chociaż bez konia i w bojówkach lub ze stetoskopem na szyi. Czasem dla odczarowania rzeczywistości przyda się miotła z czerwoną kokardą. Czasem wystarczy uśmiech. Pełna wigoru, humorystyczna opowieść o życiu i stosunkach damsko-męskich, przy której można się i wzruszyć i setnie ubawić.



Zdawać by się mogło, iż niedomówienia i pochopne domysły są domeną młodych, niedoświadczonych, a jednak nie brakuje ich także w życiu osób starszych. Możemy się o tym doskonale przekonać na podstawie miłosnych zawirowań Moniki i Kasi, których historie składają się na tę niezwykle zabawną, sugestywnie nakreśloną powieść. Myślicie, że zakochanie odurza tylko młodzież? Nic bardziej mylnego!


"Jaki ten los bywa okrutny. Czasem nie wiadomo, z jakiej przyczyny zagmatwa sprawy tak, jakby zazdrościł ludziom zwykłego, ludzkiego szczęścia."



Jakiś czas temu na blogu mogliście przeczytać recenzję powieści "O co ci chodzi?". Jest kontynuacją pierwszej "Wcale mi nie zależy" i oczywiście lepiej je czytać w takiej kolejności. Ja niestety zaczęłam nie po kolei, ale nie oznacza to, że pomyłka popsuła mi zabawę. Warto też dodać, iż pozycja "Wcale mi nie zależy" zdobyła w konkursie granice.pl tytuł "Najlepszej książki na wiosnę" w kategorii "Z przymrużeniem oka", tak więc fani zabawnych, ciepłych historii z pewnością będą zachwyceni.







"Wcale mi nie zależy" to książka o słodko-gorzkim życiu, w którym największymi wartościami są przyjaźń i miłość. I choć obie bywają skomplikowane, nie da się bez nich prawidłowo funkcjonować, to one stanowią siłę napędową, niezależnie od płci czy wieku.

Nakreślone przez autorkę postacie są tego doskonałym dowodem. Przyjaciółki nie zawsze się zgadzają, czasem nie rozumieją swoich dziwactw, ale akceptują siebie z całym pakietem wad i zalet, wspierają się, mogą na siebie liczyć w każdym momencie. Książka Miry Białkowskiej ukazuje życie takim, jakim jest naprawdę, pisarka nie koloryzuje nadmiernie, nie zwodzi, że zawsze postępujemy idealnie. Każdy ma prawo do pomyłek, gubi się na ścieżce niespodzianek losu, ale zawsze można naprawić niemal każdy błąd i zacząć wszystko od nowa. W życiu nigdy nie jest za późno na miłość, szczęście czy spełnianie marzeń! Nie da się jednak tego osiągnąć bez wiary, przyjaźni, a także dystansu do samego siebie, który amortyzuje wszelkie nieprzyjemne, codzienne, niespodziewane wstrząsy.



"Że też zawsze musi mi się coś podobnego przytrafić. Jak to jest, że jednym w życiu wszystko ładnie się układa, a drugim nie? Są ludzie urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą, są typy spod ciemnej gwiazdy, a ja? Ja pewnie urodziłam się pod jakąś zasraną gwiazdą. I to by wszystko wyjaśniało."



Naszkicowane postacie są wyraziste, sympatyczne, urzekające. Nie sposób ich nie pokochać, momentalnie stają się bliscy, doskonale rozumiemy ich rozterki. Czytelnik utożsamia się z nimi, bo tak jak on popełniają gafy, oceniają po pozorach, stale analizują, czy kierować się w życiu sercem czy rozumem. Nie są idealni, posiadają wady jak każdy, ale podchodzą do tego z dystansem, wiedzą, że śmiech jest najlepszym lekarstwem. Udowadniają nam, że nie trzeba być perfekcyjnym, by zaznać szczęścia czy prawdziwej miłości.



"Wciąż mi się przytrafiają kłopoty małe, i dużeNa szczęście, mój Anioł Stróż - na wiecznym dyżurze"



Pióro autorki jest nadzwyczaj lekkie i przyjemne. Fantastycznym urozmaiceniem jest przesycenie powieści zabawnymi, niezwykle trafnymi wierszykami i fraszkami, które wielokrotnie wywołują niekontrolowane wybuchy śmiechu. Całość czyta się szybko, radośnie, ale i wyjątkowo refleksyjnie. Pisarka pod postacią subtelnej, żartobliwej historii pokazała, co tak naprawdę liczy się w życiu i jak łatwo przez zwykłe niedomówienia wszystko to stracić.



"Wcale mi nie zależy" to niezwykle ciepła, mądra, zabawna powieść, która otula niczym ciepły kocyk, przepełnia serce optymizmem, nadzieją i uczy dystansu do samego siebie. Niebywale prawdziwa, poruszająca fabuła pełna emocjonujących, żartobliwych, ciętych dialogów, jaka pod subtelną, komiczną warstwą posiada też głębsze przesłanie. Pełnokrwiści bohaterowie, ciekawe, pełne niespodzianek, urzekające historie, nadzwyczaj przyjemne pióro autorki, a wszystko dopieszczone genialnymi fraszkami. Gwarantuję, iż "Wcale mi nie zależy" zafunduje wam niezwykłą przyjemność, relaks i rozrywkę. Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-09-27 16:28:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Rok 1944. Dwóch nastoletnich chłopców podejmuje ucieczkę z transportu na roboty do Rzeszy. Czy uda im się pokonać przeciwności i dotrzeć do domu?



Wojna powoli dobiega końca, kiedy dwunastoletni Bronek, w domu nazywany Dzidkiem, zostaje pojmany przez Niemców. Trafia do transportu wiozącego ludzi na roboty przymusowe w Rzeszy. W bydlęcym wagonie, ściśnięty wraz z tłumem podobnych mu...
Rok 1944. Dwóch nastoletnich chłopców podejmuje ucieczkę z transportu na roboty do Rzeszy. Czy uda im się pokonać przeciwności i dotrzeć do domu?



Wojna powoli dobiega końca, kiedy dwunastoletni Bronek, w domu nazywany Dzidkiem, zostaje pojmany przez Niemców. Trafia do transportu wiozącego ludzi na roboty przymusowe w Rzeszy. W bydlęcym wagonie, ściśnięty wraz z tłumem podobnych mu nieszczęśników, wciąż nie traci nadziei na powrót do domu. Wspólnie z poznanym w niedoli kolegą podejmuje decyzję o ucieczce. Choć chłopcy wiedzą, że ryzykują życie, pragnienie wolności jest silniejsze niż wszelkie przeszkody…



W tej historii, opartej na autentycznych wydarzeniach, długa i niebezpieczna droga do domu będzie przeżyciem, którego bohaterowie nigdy nie zapomną.



Opowieści o wojnie zawsze przeszywają na wskroś. W tym wypadku, gdy mowa o prawdziwej historii, a bohaterem jest młody, niewinny chłopiec, nie sposób nawet opisać słowami wywołanej lawiny intensywnych emocji. Przerażająca wojna widziana oczami dziecka, które zostało wciągnięte w sam środek bestialskiego piekła, szokuje, przeraża i po prostu boli.



"Wyciągnął w moim kierunku rękę i bez słowa wręczył mi sporej wielkości piętkę chleba, po czym wrócił na swoje miejsce. Byłem przez chwilę najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Czyżby mój pech właśnie się skończył?"





Tematyka obozów zawsze mnie ciekawiła, jednak porażające uczucia, jakie wywołuje, nie słabną ani trochę. Sama myśl, co musiało czuć bezbronne dziecko w takim okrutnym miejscu, pozostawione samo sobie bez opieki rodziców, dosłownie miażdży emocjonalnie. Już warunki transportu bulwersują, porwanym towarzyszą ścisk, smród, brud i przenikliwy głód. Z czasem tracą jakąkolwiek orientację, co gorsza stają się obojętni na wszystko. Strach pomyśleć, jacy będą, gdy dotrą do finału podróży.



"Takiego uczucia lęku o życie nie odczuwałem chyba jeszcze nigdy. Strach całkowicie mną zawładnął, w brzuchu czułem ciężar, nogi mi się trzęsły i cały byłem mokry od potu."



Książka "Przybysz" jest niewielka objętościowo, ale ze względu na poruszoną tematykę, staje się potężnym nośnikiem niepojętych emocji. W czasie lektury czytelnik czuje się, jakby słuchał opowieści chłopca, dzięki czemu wszystko odbiera intensywniej, wyobraźnia szaleje, a zmysły reagują na każde kolejne słowo.


"Hitlerowiec pilnujący czyścicieli wagonów wyjął pistolet z kabury i strzałem w głowę dobił człowieka. Zesztywniałem z przerażenia, ale nie ze strachu. Poruszyła mnie postawa egzekutora, który zrobił to jak coś naturalnego, nie zawahał się i nawet jego twarz nie wyraziła żadnej emocji. Poczułem wściekłość; tak silnie zacisnąłem pięści, że aż złapał mnie skurcz."



Główny bohater, Bronek zwany w domu "Dzidkiem", to zdecydowanie dziecko, które musiało zbyt szybko dorosnąć. Próby rodziców, by młodzieniec nie zaznał na własnej skórze okrucieństwa wojny spełzły na niczym. Początkowo, jak każdy chłopiec, był zafascynowany działaniami żołnierzy, szybko jednak dostrzegł w ich czynach bezwzględność i podłość, na jakie nie zasłużył żaden człowiek.



Gdy Bronek wspólnie z kolegą z transportu postanawiają uciec, rozpoczyna się pełna adrenaliny tułaczka, która przyprawia czytającego o zawroty głowy. Kibicujemy chłopcom z całego serca, boimy się o nich, pragniemy wierzyć, że jakimś cudem uda im się wyjść z tej koszmarnej sytuacji cało. Wobec takiej historii nikt nie pozostanie obojętnym, pozycja Piotra Tymińskiego skruszy nawet najtwardsze serce i pozostanie w pamięci na bardzo długo.



Opowieści o wojnie często pokazują, że ofiary same zaczynają zachowywać się w bestialski, egoistyczny sposób, są gotowe na wszystko, byle przeżyć. W tym wypadku, dwójkę chłopców, choć niezwykle zdeterminowanych i pragnących wolności, łączy wyjątkowa przyjaźń. W swym wielkim cierpieniu i strachu stają się niemal jednym organizmem, dlatego czytelnik doskonale zdaje sobie sprawę, iż owe głębokie, piękne uczucie jest w stanie stworzyć chyba tylko takie dramatyczne przeżycie.



"Przybysz" jest niewielką objętościowo, napisaną wspaniałym, sugestywnym językiem, poruszającą książeczką o niesłychanie potężnym nośniku emocji. To autentyczna historia o wojnie widzianej oczami młodego, bezbronnego chłopca, siłą odebranego rodzicom i wrzuconego w środek prawdziwego piekła. Jakie szanse na przetrwanie mają dwaj młodzieńcy, gdy niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem? Gwarantuję, że ta prawdziwa, smutna książka poruszy was do granic i pozostanie w pamięci na bardzo długo. Jak już wspominałam wcześniej, obok tak wstrząsającej i bolesnej historii, nikt nie będzie w stanie przejść obojętnie! Wygląda na to, iż najbardziej przeszywające opowieści, pisze samo życie.

pokaż więcej

 
2018-09-24 22:57:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Jak nietrudno się domyślić, w kryminale historycznym dotyczącym okresu średniowiecza, śledztwo niewiele przypomina współczesne poszukiwania. Co ciekawsze, cień podejrzeń spada również na moce i zjawiska paranormalne, które w tamtych czasach były nieodłącznym elementem wszelkich wierzeń czy tradycji. Krocząc po kolejnych stronach książki Grzegorza Wielgusa czytelnik sam nie jest pewny, czy... Jak nietrudno się domyślić, w kryminale historycznym dotyczącym okresu średniowiecza, śledztwo niewiele przypomina współczesne poszukiwania. Co ciekawsze, cień podejrzeń spada również na moce i zjawiska paranormalne, które w tamtych czasach były nieodłącznym elementem wszelkich wierzeń czy tradycji. Krocząc po kolejnych stronach książki Grzegorza Wielgusa czytelnik sam nie jest pewny, czy tropi seryjnego mordercę, jest świadkiem zjawisk nie z tego świata, a może śledzi wyjątkowo zawiłą intrygę. Bez wątpienia dopieszczenie opowieści mitologią słowiańską nadaje jej magicznej, a nawet trochę zadziornej atmosfery, dzięki czemu całość dosłownie połyka się z wypiekami na twarzy.



Akcja powieści rozgrywa się w 1273 roku na ziemiach Polski. Autor funduje czytelnikom fascynującą, niezapomnianą podróż, dzięki charakterystycznemu językowi czujemy się po prostu, jakbyśmy cofnęli się w czasie. Emocjonujące, dopracowane dialogi nadają niezwykłego, nieszablonowego klimatu, obyczaje panujące w tamtych latach zostały fenomenalnie odzwierciedlone, a wszelkie sugestywne opisy działają intensywnie na zmysły, to zdecydowanie w pełni angażująca książka, którą przeżywa się niczym własną historię.



Ogromną zaletą powieści jest genialny humor, to właśnie on przełamuje pierwsze bariery językowe. Początkowo niełatwo było wczuć się w klimat, pióro autora, przypominające dawny język, wymaga skupienia i pełnego zaangażowania czytającego. Zabawne żarty czy gierki słowne nie tylko wywołują liczne wybuchy śmiechu, ale i przyspieszają dostosowanie się do trudniejszych form językowych. Dość szybko wsiąkamy w pełną zwrotów akcji opowieść, dostosowujemy się i zapominamy o pierwszych obawach, dotyczących trudności w odbiorze tekstu.


"Nie zawsze jednak służba Bogu była prosta, a wydzieranie prawdy ze szponów kłamców nieraz zmuszało inkwizytora do podejmowania straszliwych wyborów. Jednakże veritas - prawda - była mu najwyższą wartością i nie mógł pozwolić, by utonęła w smolistych odmętach grzechu. Należało jej dochodzić bez wahania i litości, nie bacząc na to, jak straszliwe brzemię ze sobą niesie."



Fundamentem tej powieści są wyraziste postacie, które pozostawią po sobie ślad w sercu jeszcze na długo po zakończeniu lektury. Każda z nich owiana jest nutką tajemniczości. Najważniejszych bohaterów poznajemy stopniowo, z każdą kolejną stroną coraz bardziej rozumiemy ich postępowanie, ale i dostrzegamy też, jak wiele ich rożni. Nie da się jednak ukryć, że razem tworzą fenomenalne trio, które wzajemnie się uzupełnia. Śledzenie ich poczynań, poszukiwań rozwiązania zagadki to niesamowita przygoda, której nie chciałoby się kończyć zbyt szybko. Nie spodziewałam się, że połączenie faktów historycznych z fikcją kryminalną może być aż tak ekscytujące.



"Lęk przed grasującym we mgle nienazwanym wciąż pozostawał silny, a człowiecze umysły, skore do wszelkiego zabobonu, szybko nadawały każdemu kształtowi we mgle imię nowego demona. Nawet inkwizytor, pomimo rozwagi i gorącego pragnienia odkrycia namacalnej przyczyny stojącej za wszelkim wydarzeniem, nie był całkiem wolny od instynktownej obawy, skrytej głęboko w jego umyśle. Niezależnie od epoki pierwotny strach wciąż podążał w ślad za mgłą, sącząc zwątpienie w serca ludzi."



"Pęknięta korona" to pozycja, która skradnie serca fanom średniowiecznych intryg, zbrodni, spisków, dopieszczonych rozbudzającymi fantazję wierzeniami ludowymi. Jeśli kochacie wyrazistych bohaterów, równie tajemniczych jak zagadki, które pragną rozwikłać, starodawny język, umożliwiający mentalną podróż do średniowiecznej Polski, a także nietuzinkowe połączenie historii z fantastyką, z pewnością będziecie zachwyceni. Grzegorz Wielgus popisał się nieszablonową wyobraźnią, lecz też ogromną wiedzą, dlatego lektura jego najnowszej powieści to niezwykłe, klimatyczne, trzymające w napięciu doświadczenie, o którym długo nie da się zapomnieć. Jeśli macie ochotę przeprowadzić kryminalne śledztwo z trójką wyjątkowych, średniowiecznych postaci, "Pęknięta korona" jest dla was pozycją obowiązkową! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-09-18 13:44:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji, udaje się do Barwin, gdzie poznaje uroczą staruszkę, Gertrudę Skrocką. Między kobietami tworzy się niewidzialna więź. Podczas ich kolejnych spotkań, Truda opowiada o swoim życiu w Prusach Wschodnich. Na dziewięćdziesiątych urodzinach Trudy... Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji, udaje się do Barwin, gdzie poznaje uroczą staruszkę, Gertrudę Skrocką. Między kobietami tworzy się niewidzialna więź. Podczas ich kolejnych spotkań, Truda opowiada o swoim życiu w Prusach Wschodnich. Na dziewięćdziesiątych urodzinach Trudy pojawiają się niespodziewani goście. Na jaw wychodzą skrzętnie skrywane tajemnice rodzinne.



Akcja książki toczy się na dwóch płaszczyznach: w czasach współczesnych, na Mazurach, i w czasach dzieciństwa oraz młodości Gertrudy – w okresie drugiej wojny światowej, na terenach Prus Wschodnich, obecnych Mazurach. Poruszana jest tu problematyka samotności, przyjaźni, poszukiwania swojego miejsca na ziemi, własnej tożsamości.



Otwierając stronice „Zapachu Mazur” czytelnik słyszy klangor żurawi i cykanie świerszczy. Zagłębiając się w treść książki, zewsząd otacza go zapach skoszonej trawy, rozgrzanych w lipcowym słońcu jagód i sosnowego lasu. Jeszcze długo po przeczytaniu czuje smak świeżej, smażonej ryby…



Jak wygląda wojna widziana oczami młodej Niemki?



Czy wojna może się śnić wiele lat po jej zakończeniu?



Czy czas naprawdę leczy rany?



"Mówią, że każdy jest kowalem własnego losu. Czasem jednak ten los jest złośliwy, płata różne figle. Ale cóż zrobić, kiedy takie jest życie."



Życie Julii Skrockiej nigdy nie przypominało bajki, nie mogła cieszyć się szczęśliwym dzieciństwem ani młodością, następnie zawiódł ją także sam mąż, który założył nową rodzinę w Holandii. Mieszka tam również ich syn, dlatego codzienność kobiety jest spokojna, monotonna, ale też trochę samotna. Wszystko się zmienia, gdy nagle otrzymuje pismo z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z maleńkiej wsi na Mazurach. Urzędnicy proszą o zaopiekowanie się starszą kobieciną, dla której Julka okazuje się być jedyną bliską rodziną. Mimo rozwodu oraz ogromnego zdziwienia, spowodowanego faktem, iż mąż zapewniał, że nie posiada już żadnych krewnych, wrażliwa Skrocka postanawia odwiedzić niewielkie Barwiny i poznać tajemniczą Getrudę. Kobieta nie mogła nawet przypuszczać, że ten nieplanowany wyjazd już na zawsze odmieni jej życie. Julia nie tylko odkryje wiele mrocznych, rodzinnych sekretów, ale również doceni piękno wyjątkowych Mazur. Kto wie, może także pozwoli sobie na nowy początek i kolejną, tym razem dojrzałą miłość...




Piękno i zapach Mazur towarzyszą mi na co dzień, jestem mieszkanką Giżycka, więc cudowne jeziora i lasy znam niemal od dziecka. Nie oznacza to jednak, że stały się monotonnym widokiem, doceniam ich urok z każdym rokiem jeszcze bardziej. Pojezierze Mazurskie dla wielu znane jest tylko w sezonie letnim, mieszkańcy natomiast doskonale wiedzą, jak wspaniale jest tu zimą, spokojną, cichą, kojącą. Gdy tylko przeczytałam tytuł debiutanckiej powieści Małgorzaty Manelskiej wiedziałam, że muszę ją poznać. Świadomość, iż pisarka pochodzi ze Szczytna dała gwarancję, że opisy będą jak najbardziej przemawiające i autentyczne, ale też rozbudzające zmysły, tak, by osoby z innych rejonów mogły sobie perfekcyjnie wyobrazić tutejsze krajobrazy. Czy Mazury nakreślone piórem pani Małgorzaty mnie porwały? Jak najbardziej, zwłaszcza, że w tle pojawiają się ważne wydarzenia historyczne, które ukazane zostały z zupełnie innej perspektywy niż zwykle.



Mimo że dość często w książkach pojawia się motyw przeprowadzki z wielkiego miasta do małej wioski, powieści absolutnie nie można zarzucić schematyczności. Tu samo przeniesienie nie wysuwa się na główny tor, choć trudy związane z aklimatyzacją także odgrywają ważną rolę. Prym wiodą mroczne, rodzinne sekrety, które nie uległy przedawnieniu. Truda i Elza to pogodne, pełne życia, optymistycznie nastawione staruszki, które skrywają pod maską wiele cierpienia i strachu. Traumatyczne wydarzenia, jakie miały miejsce dawno temu, nie dają o sobie zapomnieć, zwłaszcza, że nie wszystko przecież zostało ujawnione. Czytelnik, wraz z Julką, stopniowo odkrywa nieprzyjemne tajemnice, które wywołują lawinę skrajnych emocji, ale również skłaniają do głębokich refleksji.



"Tyle lat żyliśmy na tej ziemi wspólnie z innymi narodami, nie myśleliśmy o nich, że byli gorsi od nas. Ot, po prostu sąsiedzi. Aż nagle w naszym świecie pojawiło się takie zło, które tak bardzo nas zepsuło i podzieliło."



Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie ukazanie wojny z perspektywy pokrzywdzonych niemieckich rodzin. Działania zbrojne zawsze kojarzą się z krzywdą, bólem, niesprawiedliwością, nawet śmiercią, jednak przeważnie myślimy o naszym narodzie jako o pokrzywdzonym. Czy zastanawialiście się ile ofiar rzeczywiście niesie za sobą wojna? Czy wszyscy obywatele agresywnego najeźdźcy są odpowiedzialni za owe bezduszne działania? Oczywiście, że nie! Oni również byli pokrzywdzeni, siłą zmuszani do służby w wojsku, bezradni wobec decyzji władzy. Autorka przypomina nam, że nie istnieje coś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa, umożliwia spojrzenie na całą sytuację z innej strony, przypomina, by nie oceniać po pochodzeniu, ale po czynach i intencjach. Okrucieństwo wojny dotknęło mnóstwo ludzi, wielu z nich już nie żyje, część, mimo podeszłego wieku, nadal jest prześladowana przez okrutne koszmary, wszyscy przeszli przez piekło...



"One też straciły najbliższych, też straciły domy. I wcale tego nie chciały. Pomyśl sobie, że wojna ma zawsze ofiary po dwóch stronach!"



Oprócz nawiązania do drugiej wojny światowej, w powieści poruszanych jest również wiele innych trudnych tematów. Począwszy od niełatwego dzieciństwa, braku miłości, czy zrozumienia, poprzez egoizm, skomplikowane relacje międzyludzkie, aż do najtrudniejszych życiowych wyborów i nieuchronnej śmierci. To historia wyjątkowo głęboka, poruszająca serce i duszę, skłaniająca do zadumy nad przeszłością, ale i teraźniejszością.



Język autorki jest wyjątkowo przyjemny i malowniczy, dzięki czemu powieść chłonie się wszelkimi zmysłami, z zapartym tchem. Sugestywne pióro pisarki funduje czytelnikom niezapomnianą podróż do pięknych mazurskich miejscowości, ale i do ogarniętych brutalną wojną dawnych Prus Wschodnich. Nakreślone postacie momentalnie stają się bliskie, są interesujące, ale i autentyczne, pełne zalet, lecz również wad i wątpliwości. Gwarantuję, iż przesympatyczne, pełne życia staruszki błyskawicznie skradną wasze serca, a ich emocjonujące wspomnienia poruszą was do łez.



"Zapach Mazur" jest przepiękną, poruszającą i porywającą powieścią o wojnie, miłości, samotności i nieuchronnej śmierci. To przepełniona mrocznymi, rodzinnymi sekretami historia, którą pochłania się z wypiekami na twarzy. Równowaga między trudnymi tematami a pozytywnymi, pięknymi chwilami pełnymi prawdziwej radości sprawia, iż całość mimo zauważalnego ciężaru nie przytłacza czytelnika, lecz otula go i dopieszcza niczym kojący dla duszy balsam. Uroki Mazur opisane niezwykle malowniczo rozbudzają wszystkie zmysły, uruchamiają wyobraźnię, dzięki czemu wspaniałe jeziora i lasy wydają się być niemal na wyciągnięcie ręki. To wreszcie książka, która skłania do głębokich refleksji na temat przeszłości, ale też nakazuje się zatrzymać i docenić teraźniejszość. "Zapach Mazur" zdecydowanie należy do tych pozycji, obok których nie można przejść obojętnie! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-09-14 18:22:49
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-09-14 18:08:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Karolina to dziewczyna, którą od jakiegoś czasu męczą niespokojne sny i wizje, dotyczące brutalnych zbrodni na kobietach. Omamy są na tyle sugestywne, że dosłownie wciela się ona w ciało ofiary, odczuwa jej lęk, cierpienie, ból. Niestety nie odnajduje wsparcia w obecnym partnerze, który zamiast pomóc, odsyła ją do szpitala psychiatrycznego. Załamana, sama zaczyna wierzyć, iż dziwne ataki są... Karolina to dziewczyna, którą od jakiegoś czasu męczą niespokojne sny i wizje, dotyczące brutalnych zbrodni na kobietach. Omamy są na tyle sugestywne, że dosłownie wciela się ona w ciało ofiary, odczuwa jej lęk, cierpienie, ból. Niestety nie odnajduje wsparcia w obecnym partnerze, który zamiast pomóc, odsyła ją do szpitala psychiatrycznego. Załamana, sama zaczyna wierzyć, iż dziwne ataki są objawem choroby, lecz niespodziewanie policja zwraca się do niej z nietypową prośbą. Szybko wychodzi na jaw, że wizje dziewczyny spełniają się naprawdę, wygląda na to, iż jest jedyną osobą, która może pomóc w poszukiwaniu niebezpiecznego mordercy. Wkrótce sny na jawie stają się jeszcze bardziej intensywne, uświadamiają także, z jak groźnym potworem mają do czynienia.



Czy wyjątkowe zdolności wystarczą, by dorwać nieobliczalną bestię?



Jak wiele kobiet zginie, nim odgadną, kim jest szalony psychopata?



I czy mimo paranoicznego lęku, Karolina odważy się zaufać i pozwoli sobie na głębsze uczucie?



"Jeśli go zobaczysz, zajrzysz w samo piekło. A on jest blisko, zło ma swoich wysłanników…"




Nie od dziś wiadomo, że w naszym świecie panuje dziwna zasada, iż zjawiska niewytłumaczalne zostają uznane za odbiegające od normy. Ludzie starają się myśleć racjonalnie, nie lubią niczego, co wyróżnia się z tłumu, odmienność budzi w nich sceptycyzm, a nawet cynizm. Z taką nieprzyjemną postawą otoczenia musiała zmierzyć się nasza bohaterka, Karolina. Dziewczyna nie tylko nie radzi sobie z przerażającymi wizjami, ale mimo że ma świadomość ich autentyczności, ze względu na reakcję najbliższych, sama traci wiarę w własną poczytalność. Kto w tych czasach wierzy w jasnowidzenie? Najłatwiej przypisać to chorobie psychicznej lub co gorsza oskarżyć kobietę o współudział. Na szczęście Karolina na swej drodze spotyka również ludzi, którzy nie osądzają, kierują się sercem i oferują wsparcie. Tylko komu można tak naprawdę zaufać w sytuacji, gdy na wolności grasuje niebezpieczny morderca?



"Nie walcz z duchami. One ciebie nie skrzywdzą. To ludzie są źli…"



"Obłęd" to już czwarta książka Jolanty Bartoś. Nie da się ukryć, iż każda kolejna powieść pisarki jest jeszcze bardziej dopracowana i porywająca, ale i mocniejsza. Już sama okładka książki jest efektowną zapowiedzią niebezpieczeństwa i lawiny emocji, czyhających niemal na każdej stronie. Bezsprzecznie intryguje, przykuwa uwagę fanów mocnych thrillerów, obiecuje pełne adrenaliny i grozy, niezapomniane przeżycie. Kobieta z okładki to Jagoda Bokszczanin, rodowita leszczynianka, obecnie mieszkająca we Wrocławiu, absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Jej wizerunek będzie również ozdabiał okładkę drugiej części, tak więc "Obłęd" to dopiero początek mrocznej, pełnej napięcia przygody.



Autorka już w poprzednich książkach udowodniła, iż potrafi budować fascynujące, obezwładniające napięcie, kreślić doskonałe portrety psychologiczne, a przede wszystkim mordować swoich bohaterów z zimną krwią. Wszystko to potwierdziła w najnowszej powieści, ale dodatkowo dopieściła całość paranormalnym klimatem, jaki nadaje historii wyjątkowego klimatu i czyni ją nieszablonową, niezapomnianą przygodą.



"Odrzuć strach. Zaufaj sercu. Miłość musi zrównoważyć zło, które czujesz. Inaczej ono cię pochłonie. A gdy zło dopadnie człowieka, już nigdy nie wypuści go ze swoich szponów. Wtedy już jest stracony dla świata…"



Naszkicowane postacie są nietuzinkowe, jak najbardziej przemawiające. Możliwość zagłębienia się w umysł głównej bohaterki nie tylko pozwala ją lepiej poznać, ale daje też czytelnikowi niepowtarzalną okazję, by doświadczyć jej strasznych wizji. Język Jolanty Bartoś jest nadzwyczaj sugestywny, dlatego przerażające koszmary Karoliny dosłownie obezwładniają czytającego, działają na wszelkie zmysły, budzą autentyczny lęk, a nawet obrzydzenie. Nie sposób nie współczuć dziewczynie, razem z nią dość szybko przekonujemy się, iż dziwny talent jest zarazem darem, jak i przekleństwem. Okrucieństwa, jakich dopuścił się morderca sprawiają, że czytelnik staje się bardzo podejrzliwy w stosunku do wszelkich męskich postaci. Jak łatwo się domyślić, tu nic nie jest czarne czy białe, nie można nikogo oceniać po pozorach, dlatego wzmożona czujność jest jak najbardziej wskazana. Jednych bohaterów pokochacie całym sercem, innych równie mocno znienawidzicie, gwarantuję, że żaden z nich nie pozostanie wam obojętny!



Jolanta Bartoś zabiera czytelników w wyjątkowo mroczną podróż do najgłębszych, przerażających zakamarków ludzkiej psychiki. Nie da się ukryć, że "Obłęd" funduje nadzwyczajną lawinę silnych wrażeń, począwszy od niepokoju, po współczucie, aż po szczere przerażenie. Zdecydowanie jest to lektura dla osób o silnych nerwach, znajdziemy tu sporo dosadnych, makabrycznych opisów zbrodni, od których włos jeży się na głowie. Historia wielokrotnie szokuje, a jednak pragnienie rozwiązania zagadki staje się na tyle silnym uzależnieniem, iż nie sposób oderwać się od powieści ani na sekundę.


"Musisz uwierzyć w to, co widzisz. Ty cały czas boisz się swojego daru i nie umiesz go ujarzmić. Musisz odrzucić strach. Widzisz zło i czujesz je, ale ono ciebie nie skrzywdzi…. Prawdziwy ból zadaje tylko miłość. To uczucie, przez które możesz latać jak ptak, ale również potrafi wbić w serce największy cierń."



"Obłęd" to nieprzewidywalna, nasycona manipulacją i tajemnicami, mocna, a nawet szokująca powieść, która wielokrotnie przyprawi was o skoki ciśnienia. Dajcie się porwać temu wciągającemu thrillerowi, wyruszcie w niebezpieczną podróż w głąb najmroczniejszych zakamarków nieobliczalnej ludzkiej psychiki i przekonajcie się jak smakuje prawdziwy strach. Pamiętajcie jednak, że w obliczu tak wielkiego zagrożenia, nie wolno ufać nikomu, a obezwładniająca paranoja jest tylko kwestią czasu! Zapewniam, że najnowsza powieść Jolanty Bartoś zachwyci wszystkich fanów mocnych doznań. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i z niecierpliwością czekam na kontynuację. Strach pomyśleć, czym zaskoczy nas autorka w drugiej części!

pokaż więcej

 
2018-09-13 08:48:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Raz na siedem lat Karterczycy spotykają się w kamiennym kręgu, aby wybrać nowych Strażników – po jednym z każdej frakcji. Od teraz los Dzieci Żywiołów leży w rękach Falena (Powietrze), Ellie (Ziemia), Rin (Woda) i Aleca (Ogień). Ich zadaniem jest zniszczenie wszystkich nerimich – krwiożerczych i zmiennokształtnych bestii. Jednak… to nie nerimi są prawdziwymi wrogami Strażników. Karter trawi... Raz na siedem lat Karterczycy spotykają się w kamiennym kręgu, aby wybrać nowych Strażników – po jednym z każdej frakcji. Od teraz los Dzieci Żywiołów leży w rękach Falena (Powietrze), Ellie (Ziemia), Rin (Woda) i Aleca (Ogień). Ich zadaniem jest zniszczenie wszystkich nerimich – krwiożerczych i zmiennokształtnych bestii. Jednak… to nie nerimi są prawdziwymi wrogami Strażników. Karter trawi inna siła, potężniejsza i mroczna. Gdy po tysiącu lat dusza dioriego Narissana, syna bogini Nilani i Księcia Piekieł Castiella, uwalnia się z Podziemia, Państwo Żywiołów staje się szachownicą w rozgrywce bóstw i demonów.



Falen, Ellie, Rin i Alec zostali wybrani, by chronić swój lud przed krwiożerczymi nerimimi. Co się stanie, kiedy któreś z nich przypadkiem przemieni się w nerimiego? Kara za "zdradę" jest jedna. Czy zostanie wymierzona? Po tysiącach lat potomek bogini Nilani i księcia piekieł Castiella obudził się w nowym ciele. Los Dzieci Żywiołów to szachownica, po której poruszają się pionki bogów i demonów. Kto pierwszy zabije króla?



"Na twarzach zebranych malowała się powaga. Nikt nie ośmielił się zakłócić ciszy, która zawisła nad zamgloną polaną... Ciszy tak idealnej, że aż przerażającej. Tej nocy wszystko się zaczęło."



Jak co siedem lat, przedstawiciele wszystkich czterech frakcji, Aquariusi, Terraci, Ignisi i Ventusi, zjechali się do Centaurionu, by uczestniczyć w wielkiej uroczystości, w czasie której zostaną wybrani nowi strażnicy żywiołów. Wyznaczona czwórka, zanim wyruszy w świat, by walczyć z wrogiem, musi odbyć staranne szkolenie. Mimo początkowych niesnasek, stopniowo zaczyna rodzić się między nimi przyjaźń, lecz doskonale zdają sobie sprawę, że na nic więcej nie mogą liczyć. Po zakończonych ćwiczeniach zostają wysłani na nietypową misję, jaka zdawać by się mogła zleceniem samobójczym.



Czy czwórka młodych strażników rzeczywiście będzie w stanie pokonać całą armię nerimich?



Czy może Rada po prostu pragnie się ich pozbyć?



I czy ustanowione prawo na pewno jest sprawiedliwe?



"Miano nerimich w Karterze nosiły wampiry i zmiennokształtni - krwiożercze bestie, zabijające każdego, kto stanie im na drodze. Niechęć wobec nich budził też fakt, że niemal pod każdym względem górowali nad Karterczykami. byli silniejsi, szybsi, posiadali wyostrzone zmysły... W dodatku szczycili się nieśmiertelnością."



"Żywioły Karteru. Ziemia" to niezwykle udany debiut literacki. Autorce z pewnością nie można odmówić wspaniałej wyobraźni oraz rozmachu. Stworzyła ciekawą, nieszablonową historię, dopełnioną nietuzinkowymi postaciami, a co najważniejsze misternie skonstruowała fantastyczną rzeczywistość, jaka zachwyca już od pierwszych stron. Karter jest podzielony na cztery frakcje, każda z nich podlega innemu żywiołowi. Małe społeczności różnią się od siebie, są hermetycznie zamknięte, kategorycznie zakazane są też związki między odłamami. To w zasadzie cztery odległe światy, z których wybiera się po jednej najodważniejszej, najbardziej niezłomnej i walecznej osobie, by chroniła kraj przed demonami. Be względu na chęci czy plany, wskazany przez żywioł musi poświęcić się służbie i nowym obowiązkom. Ich najwięksi wrogowie, czyli nerimi, pochodzą z pobliskiej Inserii. Mimo, że Karter ochrania potężny mur, nie jest on najskuteczniejszą osłoną przed atakami bezlitosnych potworów.



"Na wszystkich istniejących bogów, na wszystkie żywioły i na wszystkie gwiazdy upamiętniające naszych przodków przyrzekamy wiekuistą wierność wobec Karteru, a także króla i Rady, sprawujących piecze nad naszym państwem i nad nami samymi. Przysięgamy oddać życie za Karter, jeśli tego będzie wymagała od nas misja. Nasze serca nie zaznają leku, a dusz nie splami zdrada."



Oprócz historii nowo wybranych strażników, pojawia się również nawiązanie do przeszłości, z którego jasno wynika, iż pewna nieczysta siła pragnie powrócić na ten świat, pod ukrytą postacią. Wygląda na to, iż krwiożercze wampiry i bezwzględni zmiennokształtni to nie jedyne niebezpieczeństwo, jakie czyha na naszych niedoświadczonych bohaterów.



Stworzone postacie są interesujące, różnorodne, przekonujące. Najbardziej wyrazisty jest bez wątpienia Falen, władający mocą powietrza. To ewidentnie człowiek, który stwarza wiele pozorów, chowa się pod maską. Udaje złośliwego, pewnego siebie, sarkastycznego typa, jednak skrywa ogromny sekret, posiada również bagaż przykrych doświadczeń, który może być za ciężki, jak na wiek chłopaka. Nie da się ukryć, iż w tym tomie to właśnie on ma największego pecha. To na jego przykładzie zaczynamy analizować obowiązujące zasady i stopniowo podważamy ich słuszność i sprawiedliwość.



"Frakcje nie mogły łączyć się między sobą. Nie mogły. Pod żadnym pozorem. Przywódcy mieli swoje powody, by tego zabronić , lecz ani myśleli zdradzić je ludziom. Jednak wielu domyślało się prawdy... Lud nie był taki ciemny, jak życzyłaby sobie tego Rada."



Język autorki jest lekki, barwny i przyjemny, początkowo nowe nazwy mogą się zdawać czytelnikowi trochę trudne, jednak dość łatwo do nich przywyknąć. Cała historia jest na tyle nieobliczalna i wartka, że kartki książki w zasadzie same przelatują przez palce. Z zapartym tchem śledzimy losy czwórki wybrańców, doświadczamy ich sprzecznych emocji, analizujemy intrygę rządzących, a przede wszystkim stajemy się świadkiem rodzenia się zakazanych uczuć, za które grozi im wyjątkowo ciężka kara. Bardzo spodobało mi się, iż w tej powieści nic w zasadzie nie jest tylko czarne i białe, osądy, jakie pojawiły sie na początku, dość szybko uległy zmianie. A co jeśli ci, których uważamy za wrogów, wcale nimi nie są, natomiast prawdziwe zagrożenie czai się tuż za rogiem?



"Żywioły Karteru. Ziemia" to wspaniały debiut i pasjonujący wstęp do wyjątkowej serii. Fani fantastyki znajdą tu dosłownie wszystko, co kochają: potężne żywioły, groźne istoty pozaziemskie, nadprzyrodzone moce, niebezpieczną przygodę, ciekawe postacie i stopniowo rozwijające się zakazane uczucie. Całość dopełnia tajemniczy, magiczny klimat, dzięki któremu czytelnik odbywa niezapomnianą podróż do fascynującej, dopracowanej, niezwykłej rzeczywistości. Walka ze złem jeszcze nigdy nie była tak ekscytująca, ale i wątpliwa! Gwarantuję, iż książka pochłonie was bezgranicznie i z zapartym tchem będziecie śledzić niebezpieczne przygody czwórki strażników żywiołów. Osobiście, jestem zachwycona i niecierpliwie czekam na następny tom! Polecam całym sercem!

pokaż więcej

 
2018-08-31 21:24:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Kłamstwa i tajemnice bywają ogromnym ciężarem, zwłaszcza dla osób wrażliwych, niewinnych. Czasem są spowodowane dobrymi intencjami, szczególnie, gdy próbujemy kogoś chronić, to jednak nie sprawia, że wyniszczają psychikę w mniejszym stopniu. W takim wypadku jedynym oczyszczeniem może być ujawnienie sekretu. Niestety, przyznanie się do stworzonej sieci kłamstw przed najbliższymi nie jest... Kłamstwa i tajemnice bywają ogromnym ciężarem, zwłaszcza dla osób wrażliwych, niewinnych. Czasem są spowodowane dobrymi intencjami, szczególnie, gdy próbujemy kogoś chronić, to jednak nie sprawia, że wyniszczają psychikę w mniejszym stopniu. W takim wypadku jedynym oczyszczeniem może być ujawnienie sekretu. Niestety, przyznanie się do stworzonej sieci kłamstw przed najbliższymi nie jest prostym zadaniem, wiążą się z tym przykre, bolesne konsekwencje. Dokładnie w takiej sytuacji jest młoda Zoe, która przytłoczona ciężarem mrocznych tajemnic i ich skutków, postanawia zwierzyć się jedynej osobie, jaka ją zrozumie i nie będzie w stanie przekazać tych delikatnych informacji dalej. Jest nią skazany na śmierć i oczekujący na egzekucję więzień, do którego dziewczyna zaczyna pisać szczere listy. Mają one formę głębokiej spowiedzi, ale również niosą zrozumienie i pocieszenie dla przestępcy.



Co takiego strasznego przydarzyło się Zoe, że zaczęła utożsamiać się z mordercą?



"Zrobiłabym wszystko, żeby zapomnieć. Absolutnie wszystko. Zjadłabym pająka, stanęłabym nago na dachu szopy albo do końca życia robiłabym zadania z matmy. Cokolwiek, byle wymazać tamto z pamięci, tak jak to się robi z komputerami: wystarczy nacisnąć przycisk, a znikają obrazy, słowa, kłamstwa, które zaczną się w kolejnej części mojej opowieści."





Odkąd pamiętam, uwielbiam gdy w powieściach pojawiają się wstawki w formie wpisów z pamiętnika czy listów. Czynią one historię bardziej autentyczną, pozwalają zagłębić się w psychikę bohatera, lepiej go zrozumieć, a nawet utożsamić się z nim. Takie osobiste teksty są również silniej przesiąknięte emocjami, dzięki czemu całość odbiera się wszelkimi zmysłami, czyta się je szybko, z zapartym tchem.



Pozycja "Chmury z keczupu" ma charakter wyjątkowy, gdyż jest powieścią epistolarną, więc całą historię poznajemy dzięki listom Zoe. Sam fakt, że adresatem jest niebezpieczny skazaniec, na dodatek dużo starszy od dziewczynki, niepokoi oraz intryguje. Czytelnik ma świadomość, że sekret nastolatki musi być mroczny i bolesny, zwłaszcza, że Zoe postawiła przede wszystkim na szczerość, nie owija w bawełnę, nie ukrywa swoich uczuć, mimo że nie są łatwe do opisania i zdecydowanie ją przytłaczają.



Szybko okazuje się, że nasza bohaterka nie jest zwykłą, beztroską nastolatką. Jej bagaż doświadczeń wyraźnie przygniata ją swym ciężarem. Oprócz typowych dla młodych osób rozterek, musi zmierzyć się z chorobą siostry, kłótniami rodziców, zbliżającą się śmiercią dziadka. Znalazła się również w osobliwym trójkącie miłosnym, z jakiego nie łatwo się wyplątać. Decyzja, czy wybrać samolubnie własne szczęście, czy dobro bliskiej osoby, nie należy do łatwych. Cokolwiek postanowi, któraś ze stron ucierpi. Nie mogła niestety przypuszczać, iż cała sytuacja skończy się prawdziwą tragedią. Wybory, przed jakimi została postawiona, z pewnością przytłoczyłyby nawet osobę dorosłą.



"Wiem, że to brzmi jak szaleństwo, ale tak właśnie czuję, jakbym miała słowa wyżłobione we wnętrznościach, czerwonych, obolałych i opuchniętych, może nawet krwawiących. Jedyny sposób, żeby się ich pozbyć i złagodzić ten ból, to zapisywanie ich tu, na tej kartce. Opowiadanie Tobie całej tej historii."



Zoe jest bohaterką, jakiej nie sposób nie pokochać. Wszelkie emocje opisała w swych listach niezwykle sugestywnie, zarówno te dobre, dzięki którym czytelnik widzi, na czym jej najbardziej zależało i co dawało szczęście, jak i te złe, umożliwiające zaznanie jej lęku czy bólu. Podziwiałam również jej dobre serce, po prostu zachwycił mnie stosunek dziewczyny do więźnia. Nie oceniała go, nie potępiała, starała się zrozumieć i umilić pozostałe mu chwile. Wierzyła, że korespondencja nie tylko jest jej oczyszczeniem, ale pomaga także i jemu. Bez wątpienia jest postacią autentyczną, wielowarstwową, naszkicowaną w sposób nadzwyczaj precyzyjny.



Na uwagę zasługuje także klimat powieści, nasycony niepokojem i sekretami. Tajemnica bohaterki odkrywana jest stopniowo, pomału, intryguje czytelnika i nie pozwala mu oderwać się od lektury nawet na sekundę. Z wypiekami na twarzy płynie on po kolejnych stronach, nawet nie spodziewając się, że zakończenie złamie mu serce. Finał "Chmur z keczupu" dosłownie mnie zmiażdżył emocjonalnie, wylałam morze łez i do dziś nie potrafię pogodzić się z tak bolesnym końcem tej wyjątkowej historii. Mimo że to książka młodzieżowa, zdecydowanie zachwyci również dorosłych, poruszy ich do granic i skłoni do głębokiej zadumy.



Pióro autorki jest lekkie i przystępne, co najważniejsze w fenomenalny sposób opisuje emocje, które dosłownie przenoszą się na czytelnika, umożliwiając mu intensywne przeżywanie całej historii. Nie zabrakło także świetnego poczucia humoru, dzięki któremu całość czyta się niezwykle przyjemnie. Annabel Pitcher stworzyła słodko-gorzką opowieść, ukazującą autentyczne, niełatwe życie, gdzie radość przeplata się ze smutkiem, a dramaty pojawiają się niespodziewanie, bez względu na to, ile ma się lat.



"Jak widzisz, ja także nie jestem wolna od błędów. Nie jesteś sam, Stu, nie chcę żebyś leżał na swoim cienkim materacu, uważając, że cały świat widzi w Tobie jedynie zło - jedna dziewczyna z Anglii wie, że tkwi w Tobie także dobro."



"Chmury z keczupu" jest poruszającą, nieszablonową, nadzwyczaj wciągającą i przyjemną powieścią o dziewczynce, która musiała dojrzeć o wiele szybciej niż rówieśnicy. To historia o trudnych wyborach, nieumyślnych błędach, mrocznych sekretach, jakie przytłaczają i nie pozwalają normalnie funkcjonować, ale też o uczuciach, które nie miały szansy się spełnić. Wartka akcja, tajemniczy klimat, wyrazista bohaterka, a wszystko to dopełnione niesłychanie ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Gwarantuję, iż książka skradnie wasze serce, bez względu na wiek, po to, by swym zakończeniem brutalnie je roztrzaskać w drobne kawałeczki. To zdecydowanie pozycja, o jakiej długo nie zapomnicie! Polecam gorąco.

pokaż więcej

 
2018-08-31 21:19:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Dance, sing, love (tom 2) | Seria: Editio Red

Livia po tragicznym wypadku na lotnisku ląduje w szpitalu. Dziewczynie jako jednej z niewielu udało się przeżyć zamach, jednak nie wyszła z tego bez szwanku. Jej ciało zostało mocno poparzone, mimo fachowej opieki, na skórze pozostaną ogromne blizny, jakie nie zawsze da się ukryć. Wpływa to na samoocenę kobiety, czuje się brzydka i zeszpecona i wie, że ślady będą dostrzegane przez pozostałych.... Livia po tragicznym wypadku na lotnisku ląduje w szpitalu. Dziewczynie jako jednej z niewielu udało się przeżyć zamach, jednak nie wyszła z tego bez szwanku. Jej ciało zostało mocno poparzone, mimo fachowej opieki, na skórze pozostaną ogromne blizny, jakie nie zawsze da się ukryć. Wpływa to na samoocenę kobiety, czuje się brzydka i zeszpecona i wie, że ślady będą dostrzegane przez pozostałych. Jej kariera tancerki staje pod wielkim znakiem zapytania. Nie tylko sprawność Livii została bardzo obniżona, ale przez nieszczęsny wypadek zawaliła kilka niezwykle ważnych zleceń, czego z pewnością w świecie muzycznym nie da się ukryć. Problemem jest również zdrowie psychiczne, szok pourazowy nie daje dziewczynie ani na chwilę zapomnieć o okropnej tragedii. Mroczne koszmary nawiedzają ją co noc, boi się obcych ludzi, nie wspominając już nawet o tym, jaki lęk wzbudzają w niej lotniska, z których jako tancerka musiała korzystać dość często.



Na szczęście Livia może liczyć na wsparcie ukochanego, przyjaciół oraz rodziny. James, do którego dotarło, iż mógł na zawsze utracić miłość swego życia, staje się niezwykle cierpliwy i troskliwy, dba o nią jak o najcenniejszy skarb, na każdym kroku udowadnia swoje uczucia. Gdy tancerce pomału udaje się stanąć na nogi, a ich związek wkracza na wyższy etap, pojawiają się kolejne wielkie kłopoty, które wystawią ich miłość na poważną próbę.



Czy ich relacja jest na tyle silna, by pokonać nawet najtrudniejsze przeszkody?




"Żyłam. W tej chwili naprawdę to do mnie dotarło. Dostałam od losu drugą szansę i zamierzałam z niej skorzystać."



Poprzedni tom "Dance, sing, love" kończył się dosłownie w szczytowym momencie. Z niecierpliwością czekałam na drugą część, by poznać dalsze losy Livii, o którą zamartwiałam się przez wiele długich nocy. Odetchnęłam z ulgą, gdy dowiedziałam się, że dziewczyna przeżyła, jednak miałam świadomość, iż tragedia, jakiej była ofiarą, odbije się na jej zdrowiu psychicznym i fizycznym, co gorsza jej kariera stanie pod ogromnym znakiem zapytania. To jest właśnie ten moment, gdy James może wreszcie udowodnić swoją miłość, w czynach pokazać, jak bardzo mu zależy na dziewczynie. Na jego szczęście, spisał się fenomenalnie, inaczej pewnie znienawidziłabym go całym sercem. Niestety życie nie jest bajką i wkrótce na poturbowanych emocjonalnie zakochanych, którzy próbują pomału wrócić do normalnego funkcjonowania, spada lawina kolejnych problemów, jakie mogą poważnie zagrozić rozwijającemu się między nimi pięknemu uczuciu. Pojawia się również zazdrość, jakiej nie sposób złagodzić, gdy zanika szczera rozmowa i zrozumienie.



Czy miłość tej dwójki okaże się na tyle silna, by przejść bez szwanku przez kolejne zawirowania losu?


"Życie nie było czarno-białe. Miało także odcienie szarości i to właśnie z tym miałam do czynienia. Nic nie było proste i oczywiste."



Ta książka to prawdziwa bomba emocjonalna, obezwładniająca i nieprzewidywalna. Czytelnik początkowo jest przekonany, iż jedyną przeszkodą będzie zła kondycja głównej bohaterki, jej problemy związane z karierą, zdrowiem czy samopoczuciem psychicznym. Szybko jednak okazuje się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Gdy zdaje się, że wszystko pomału zaczyna się układać, nagle rozgrywają się kolejne dramaty, jakie stopniowo osłabiają więź pomiędzy Liv i Jamesem. Autorka stale zaskakuje, nie sposób przewidzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie. Dzięki temu powieść pochłania się w napięciu, z wypiekami na twarzy. Gorąco kibicowałam tej dwójce, jednak problemy, przed jakimi zostali postawieni, należą do wyjątkowo trudnych i nie byłam w stanie przewidzieć, jak postąpią i czy ich decyzje nie będą zbyt bolesne.



Język autorki jest niesłychanie przyjemny, przystępny i plastyczny, dzięki czemu książkę czyta się nadzwyczaj szybko. Wyraźnie widać, że rozwinął się też warsztat pisarki, a nakreślone przez nią emocje stały się jeszcze bardziej namacalne i przenikające. Znajdziemy tu również subtelne sceny erotyczne, które rozbudzają wyobraźnię i rozpalają zmysły do czerwoności. Nie zabrakło także gorącego tańca, jednak fundamentem tej książki jest przede wszystkim uczucie między Livią i Jamesem, wystawione na ogromną próbę, walczące z kolejnymi przeszkodami, rozwijające się, lecz też pełne obaw i wątpliwości.



Jak nie trudno się domyślić, w skutek katastrofy na lotnisku, bohaterowie zaznali ogromnej przemiany. James stał się troskliwy, opiekuńczy i niesłychanie cierpliwy wobec ukochanej, wielokrotnie udowodnił, że jest dla niego najważniejsza, ale ogromny lęk, jakiego doświadczył w chwili wypadku, stał się również przyczyną zazdrości i zaborczości. Livia nie jest osobą, która pozwala za siebie decydować, więc będzie to przyczyną burzliwych spięć. Postawa tancerki także uległa zmianie, po przeżyciu wypadku inaczej postrzega świat, ale i siebie samą. Odnajduje jednak w sobie wystarczająco dużo siły, by dalej spełniać marzenia i rozwijać swą pasję. Choć los odebrał jej naprawdę wiele, nie poddała się, walczyła ze swoimi słabościami. Zarówno ona, jak i James, stali się bardziej dojrzali, dlatego jestem pewna, że zyskają waszą sympatię.



Należy również wspomnieć o zakończeniu, które może nie jest tak dramatyczne jak w pierwszej części, ale bez wątpienia pozostawia osłupieniu, silnie intryguje. Jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczą się losy tej dwójki i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.



"Dance, sing, love. W rytmie serc" jest świetną kontynuacją, która z pewnością skradnie wiele czytelniczych serc. To porywająca powieść o miłości, walczącej z ciężkimi przeszkodami, pasji, zdającej się już zaledwie odległym marzeniem, a także o zmaganiach z własnymi demonami. Doskonałe kreacje bohaterów, liczne niespodziewane zwroty akcji, a przede wszystkim lawina emocji, intensywnych, skrajnych i obezwładniających, to wszystko znajdziecie w najnowszej książce L. Wheldon. Czy miłość rzeczywiście jest najlepszym lekiem? Czy uczucie, które nabrało mocy po ogromnej tragedii, będzie na tyle silne, by pokonać kolejne przeszkody nieobliczalnego losu? I czy można tak po prostu rozpocząć nagle nowe życie i raz na zawsze odciąć się od niechcianej przeszłości? Dajcie porwać się tej fascynującej, muzycznej historii i przekonajcie się sami! Polecam całym sercem!

pokaż więcej

 
2018-08-31 21:11:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Przemienienie (tom 1)

Wszyscy obudzili się za późno z letargu. I wszyscy obrali zupełnie odmienne strategie na przetrwanie. A wszystkie te strategie były złe… ale oni brnęli w nie bez opamiętania. Wszyscy! I ginęli jedni po drugich. W osamotnieniu. Choć każdy z nich marzył o zjednoczeniu z pozostałymi.



W połowie dziesiątego wieku słowiańskie pogranicze Królestwa Niemiec nieustannie pogrążało się w chaosie. A...
Wszyscy obudzili się za późno z letargu. I wszyscy obrali zupełnie odmienne strategie na przetrwanie. A wszystkie te strategie były złe… ale oni brnęli w nie bez opamiętania. Wszyscy! I ginęli jedni po drugich. W osamotnieniu. Choć każdy z nich marzył o zjednoczeniu z pozostałymi.



W połowie dziesiątego wieku słowiańskie pogranicze Królestwa Niemiec nieustannie pogrążało się w chaosie. A miało być jeszcze gorzej. Kruszyły się kolejne filary starego świata Słowian połabskich. Gospodarka, handel, ustrój, religia, obyczaje, więzi plemienne i rodzinne… wszystko to rozpadało się na oczach przerażonych ludzi.



W akcie rozpaczliwej niezgody na taki stan rzeczy co jakiś czas płonęły wsie kolonistów niemieckich i kościoły budowane dla poszczególnych plemion. Wet prowadził do odwetu. Ale stawki żadnej z nadchodzących bitew nie stanowiła już chwała – w najlepszym wypadku było to przetrwanie.



Wtedy nikt nie brał na poważnie innej możliwości. Przemienienia. A przynajmniej – nie na taką skalę. Wtedy wszyscy na Połabiu żyli jedną, szeptaną z ust do ust i pełną nadziei wieścią… cała kraina szykowała się bowiem do powstania!



Nikt nie wiedział tylko gdzie tkwiło zarzewie buntu, kto miał przewodzić. Mówiono coś o przymierzach z wielkimi potęgami, o tajnych emisariuszach i wędrownych kapłanach odprawiających po lasach charyzmatyczne obrzędy pogańskie. Chodziły też słuchy zgoła nieprawdopodobne, o widmach i demonach znanych z mitologii słowiańskiej… ale czy należało dawać wiarę takim bajaniom starych bab? Sąsiednie Królestwo Niemiec toczyła właśnie wojna domowa, co dodatkowo sprzyjało planom konspiratorów. Ileż by dali urzędnicy królewscy za jakąkolwiek wskazówkę, w którym to miejscu biło serce szykowanej rebelii!



Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania, klecenie intryg i prowokacje mające zdusić bunt w zarodku. Każda ze stron uruchomiła wszystkich swoich szpiegów, dyplomatów i zabójców. Rozpuszczano plotki i pomówienia, licząc na zasianie niezgody oraz zamieszania u przeciwników. Tylko kto tu był czyim przeciwnikiem? Ile plemion przyłączy się do rezurekcji, a ile opowie się po stronie króla Niemiec? Ile ludów połabskich rozłamie się na pół stawiając brata przeciwko bratu i syna przeciwko ojcu? Wtedy jeszcze nikt nie mógł znać odpowiedzi na te pytania.



Taaaak… to było doprawdy gorące lato roku pańskiego dziewięćset pięćdziesiątego czwartego!



Jeśli macie ochotę cofnąć się w czasie i na nowo odkryć świat Słowian Połabskich, a dodatkowo zajrzeć w sieć wyjątkowo zawiłych intryg, ta lektura z pewnością was oczaruje!




Cykl powieści "Przemienienie" tworzą cztery księgi, każda z nich ma inny tytuł i składa się z czterech tomów. "Zakładnik obietnicy" to pierwsza część, debiut literacki Artura Wasążnika. Autor jest z wykształcenia socjologiem, z zamiłowania historykiem i etnologiem. Jego powieść przenosi czytelnika w czasy średniowiecznego Połabia, zamieszkanego wówczas przez liczne, w większości pogańskie, plemiona słowiańskie oraz coraz większą liczbę kolonistów niemieckich. Akcja książki jest wielowątkowa i wielopoziomowa, ze względu na wiedzę pisarza, tło historyczne jest misternie skonstruowane, dzięki czemu całość zyskuje niepowtarzalny klimat.



"Powiadano, że nie ma bowiem odpowiedniejszego dla tego ludu stanu niż właśnie stan niewolny, w którym czują się oni i realizują najlepiej. Ale czy nie poświadcza to znanej powszechnie w chrześcijańskim świecie opinii, że człowiek z natury swojej stworzony jest po to, aby służyć - po pierwsze Bogu, po wtóre wyznaczonym przez Boga ludziom, którzy w jego imieniu zarządzają Ziemią?"



Początkowo styl autora wydawał mi się trochę zawiły, lektura wymagała ode mnie większego zaangażowania, a wszystko przez fakt, iż język jest charakterystyczny, dostosowany do opisywanych czasów. Szybko jednak fabuła na tyle mnie porywała, że momentalnie przystosowałam się do tego wyjątkowego, osobliwego pióra. Ogromną zaletą jest również szczegółowe wyjaśnianie trudniejszych pojęć, dzięki czemu żaden wątek nie został przeze mnie źle zrozumiany. Znajdziemy tu także wiele niesłychanie plastycznych opisów, począwszy od jedynych w swoim rodzaju, fantastycznych krajobrazów, poprzez klasyczne rytuały, aż do zjawisk nie z tego świata, odwołujących się do wierzeń owych plemion. Wszelkie charakterystyki intensywnie działają na zmysły, rozbudzają wyobraźnię do granic, w skutek czego czytelnik czuje się jakby przebywał tuż obok bohaterów. Nie będzie przesadą jeśli powiem, iż autor funduje nam po prostu ekscytującą podróż do przeszłości, która zarazem uczy, fascynuje, jak i równie silnie intryguje.



Akcja "Przemienienia” bazuje na wielu bohaterach, jednak bez obaw, nie sposób się pogubić. Wszystkie postacie są wyraziste, interesujące, każdy zaskakuje czymś zupełnie innym. Nie można odmówić im sprytu i obrotności. To oni przekazują czytającemu najistotniejszą wiedzę dotyczącą istniejących plemion, ich odmiennych wierzeń czy tradycji. Poznajemy ich genezę, mamy możliwość dostrzec zmiany pomiędzy nimi, ale również wszelkie podobieństwa. Dominują bohaterowie męscy, kobiety są zaledwie tłem, dlatego nie znajdziemy tu żadnego ckliwego wątku miłosnego. Co ciekawsze, ocenę postępowania postaci autor pozostawia czytelnikowi, który spoglądając na całą sytuację z boku i obserwując powstawanie kolejnych intryg, może dostrzec wszelkie błędy czy potknięcia. Być może, odnajdzie on w niektórych kwestiach podobieństwo do czasów obecnych.



"Puszcza w tym miejscu nie wydawała się im już taka groźna i zaczepna jak poprzednio. Jechali mimo to w milczeniu i wyczekiwaniu, jakby chcieli się przygotować na kolejne niespodzianki. Ale na to, co napotkali, nie byli w zupełności gotowi."



Historia jest niezwykle wartka, nie daje czytelnikowi chwili oddechu, znajdziemy tu mnóstwo dworskich intryg oraz spisków na tle religijnym i politycznym. Naszych bohaterów co rusz spotykają pasjonujące przygody, poznają także tajemniczych, nietuzinkowych osobników, o których długo nie da się zapomnieć. Wszystko to jest dopełnione ekscytującym życiem różnych plemion, wyprawiających osobliwe rytuały, od których wielokrotnie włos jeży się na głowie.



"Co innego odwaga w boju lub w obliczu przeciwnika z krwi i kości, a co innego, kiedy ma się do czynienia z jakimiś mocami spoza tego świata."



"Przemienienie. Zakładnik obietnicy" jest wspaniałym, misternie skonstruowanym, interesującym wstępem do fenomenalnej przygody. Wyruszcie w tę niezwykłą podróż do czasów średniowiecznego Połabia, zamieszkanego przez plemiona słowiańskie, charakteryzujące się niesamowitymi wierzeniami oraz obrzędami i dajcie się porwać temu magicznemu klimatowi, jaki zafunduje wam wielogodzinną rozrywkę, naukę i niezapomniany relaks. Nietuzinkowe postacie, ciekawe intrygi, niesamowite przygody, walka o przetrwanie, a wszystko dopieszczone fascynującą mitologią słowiańską! Fani książek historycznych będą oczarowani, zwłaszcza, że autorowi absolutnie nie można zarzucić braku wiedzy czy niezwykłej wyobraźni! Polecam całym sercem!

pokaż więcej

 
2018-08-31 21:02:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Marshall nie miał łatwego życia, w młodości popełnił wiele błędów, które prześladują go do chwili obecnej. W końcu postanawia wyjechać do Nowego Jorku, odciąć się raz na zawsze od przeszłości i zacząć wszystko od nowa. Obawia się początków, jednak los wreszcie zaczyna układać się dla niego pomyślnie. Zdobywa pracę, świetnego kumpla, szybko również pojawia się okazja na nowe lokum. Mieszkanie... Marshall nie miał łatwego życia, w młodości popełnił wiele błędów, które prześladują go do chwili obecnej. W końcu postanawia wyjechać do Nowego Jorku, odciąć się raz na zawsze od przeszłości i zacząć wszystko od nowa. Obawia się początków, jednak los wreszcie zaczyna układać się dla niego pomyślnie. Zdobywa pracę, świetnego kumpla, szybko również pojawia się okazja na nowe lokum. Mieszkanie wynajmowane przez dwójkę studentów od razu przypada mu do gustu, mężczyzna nawet nie przypuszcza, że to początek ogromnych kłopotów. Między nim a współlokatorką wręcz błyskawicznie zaczyna silnie iskrzyć. Pożądanie i ciekawość sięgają zenitu, zwłaszcza, że młodej Sary ani trochę nie odstrasza niepokojący wygląd Marschalla. Dziewczyna coraz bardziej go prowokuje, aż w końcu biedny ulega jej całkowicie. Serce przystojniaka zaczyna przepełniać wyjątkowe uczucie, natomiast współlokatorka nagle zaczyna go unikać. Gdy zdesperowany próbuje odkryć, co jest przyczyną tej dziwnej gry i zmiennego nastroju Sary, trafia na jej pamiętnik. Mroczny sekret ukochanej jest prawdziwym ciosem, co gorsze, piekło, w którym uczestniczy, zdaje się być pułapką bez wyjścia.



Czy Marschallowi uda się uratować pokiereszowaną duszę Sary?



A może świadomość, że od lat ma chłopaka sprawi, że postanowi odciąć się raz na zawsze od impulsywnej, niebezpiecznej dziewczyny?



Tylko czy można zapomnieć o kimś, kogo pokochało się bezwarunkowo?



"To był paradoks. Chciałem, by była normalna, a jednocześnie właśnie ta zła strona przyciągała mnie do niej. Wiedziałem, że to wszystko fatalnie się skończy, ale granica już została przekroczona, a ja nie mogłem się wycofać."



Nim zacznę zachwycać się tą powieścią, chciałabym najpierw pogratulować autorce. Doskonale pamiętam, jak wiele czasu potrzebowałam, by otrząsnąć się i zagoić moje poranione serce po lekturze Serii Mafijnej. Byłam wtedy przekonana, iż żadna książka nie będzie w stanie równie mocno mnie emocjonalnie poturbować. Jaka ja byłam naiwna. Chyba na chwilę zapomniałam, że Kasia z każdą powieścią ewoluuje i zaskakuje. Każda jej kolejna pozycja jest jeszcze lepsza, bardziej dopracowana, mocniej przesycona skrajnymi, obezwładniającymi emocjami, które dosłownie przeszywają czytelnika na wskroś. "Zapomnij o mnie" to dowód na to, iż K.N Haner jest mistrzynią w graniu na uczuciach i nie sądzę, że ktokolwiek mógłby ją pod tym względem przegonić.



"Już wiem, co dostrzegałem w niej od samego początku. Strach. Mur emocji. Zagubienie. Krzyk o pomoc, ale tak niemy i słaby, że wyrażała go prowokacją."



Należy również wspomnieć o tym, że zmianom uległ też sam warsztat pisarki. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać twórczości Kasi, bo podchodzicie do niej sceptycznie po przeczytaniu jakiejś negatywnej recenzji, po prostu musicie zacząć od tej pozycji. Nie znajdziecie tu żadnych niedociągnięć, zbędnych opisów czy przerysowanych, zbyt wulgarnych dialogów. Ta książka to przede wszystkim emocje, porażające, pobudzające i uzależniające. Pióro autorki jest nienaganne, nadzwyczaj przyjemne i ekspresyjne. Czytelnik płynie po kolejnych stronach, jakby był w transie. Napięcie nie odpuszcza do samego końca, frapujące dialogi angażują niezwykle silnie, a rozterki głównego bohatera dosłownie rozbijają serce w drobny mak.



"My nie mogliśmy planować. Nie mieliśmy szans na to, by coś szło po naszej myśli. Byliśmy z góry przegrani, a mimo to ja nadal chciałem walczyć."



Akcja powieści jest niezwykle wartka, nie daje czytającemu ani chwili ukojenia. Życie Sary to przykład istnienia piekła na ziemi, co gorsze, ucieczka naprawdę wydaje się niemożliwa. Bezradność naszych bohaterów przytłacza, jednak ciągle tli się nadzieja na szczęśliwy koniec. Niestety ta historia jest nieobliczalna, nie sposób przewidzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie, a gdy już wszystko pomału zaczyna się układać, zwykle rozgrywa się kolejny dramat, jeszcze gorszy od poprzedniego. Los bywa okrutny i niesprawiedliwy, cierpią nawet Ci, którzy są wolni od błędów. Mowa tu o przyjaciołach Marschalla, którzy byli dla niego niczym prawdziwa, dawno utracona rodzina. Okazali mu wiele wsparcia i serca, niestety dobroć i szlachetność nie zdołały ich obronić przed własnymi tragediami.



Wszyscy nakreśleni bohaterowie są autentyczni, wyraziści, ujmujący. To zdecydowanie osoby pokrzywdzone przez życie, starające się rozpocząć nowy etap. Nie jest to zadanie łatwe, los rzuca pod ich nogi kolejne kłody, daje namiastkę szczęścia, by po chwili brutalnie to odebrać. Prześladujące ich demony przeszłości nie pozwalają o sobie zapomnieć ani na sekundę, wracają, by zrujnować wszystko, co dotychczas udało im się zbudować. Choć pragną z całego serce stać się ludźmi dobrymi, życie z nich drwi i udowadnia, że nie zasługują na szlachetność czy szczęście. Bardzo przywiązałam się do postaci nakreślonych przez K.N. Haner, kibicowałam im gorliwie, cierpiałam razem z nimi, płakałam, i tak jak oni stopniowo traciłam nadzieję, że wszystko się ułoży, a miłość pokona wszelkie przeszkody. Choć uczucie do Sary doszczętnie wyniszczało Marschalla, z pewnością było czymś wyjątkowym, wartym każdego poświęcenia. Z czasem jednak sama zaczęłam wierzyć, że będzie lepiej, jeśli o niej zapomni. Czy miałam rację? Czy spotka kogoś, kto ukoi jego ból?



"Historia każdego człowieka to zbiór kolorów, od tych najjaśniejszych do najciemniejszych. I złudne jest, że to my jesteśmy malarzami. To los robił z nami, co tylko chciał. Drwił z nas, oszukiwał, dawał nadzieję, a potem ją brutalnie odbierał. Nie wiem, czym sobie na to zasłużyliśmy."



"Zapomnij o mnie" jest nieprzewidywalną, poruszającą, pełną napięcia, wręcz bolesną historią o sieci pozornie drobnych błędów, mających w rzeczywistości dramatyczne konsekwencje. To również powieść o zakazanej miłości, marzeniach o nowym, lepszym życiu, wewnętrznej walce między uczuciem a powinnością, lecz także o podłym, bezlitosnym losie, który starannie zwodzi nadzieją, by po chwili odebrać namiastkę szczęścia w najbardziej brutalny sposób. Gwarantuję, że ta porywająca powieść was totalnie obezwładni, gdy tylko przekroczycie pierwsze strony, nic nie będzie w stanie was od niej oderwać, ale również nic nie ukoi waszego złamanego serca. To jedna z tych pozycji, które bez litości miażdżą emocjonalnie. Przygotujcie się na nieopisaną dawkę przeszywających, niszczących emocji, jakie zawładną waszą duszą na bardzo długo! "Zapomnij o mnie" jest książką, którą zarówno pokochacie, jak i znienawidzicie! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
214 152 1386
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (45)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd