AnnaR 
zfascynacjaoksiazkach.blogspot.com
Przede wszystkim jestem mamą cudownej dwuletniej Wiktorii. Kocham czytać książki odkąd pamiętam. Obecnie przebywam na urlopie wychowawczym, więc mam dużo czasu na swoją pasję. Trudno mi określić ulubiony gatunek, gdyż czytam prawie wszystko. W zależności od nastroju sięgam po kryminały, thrillery, romanse lub fantastykę. Ciekawi mnie po prostu wszystko :-)
28 lat, kobieta, Giżycko, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Teraz czytam
  • Hopeless
    Hopeless
    Autor:
    Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa. To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudz...
    czytelników: 25116 | opinie: 1982 | ocena: 8,31 (13519 głosów) | inne wydania: 2
  • It Ends with Us
    It Ends with Us
    Autor:
    Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić. Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi...
    czytelników: 7251 | opinie: 462 | ocena: 8,55 (3105 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-08 17:48:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kroniki Ocalałych (tom 2)

"Gdy chodzi o przetrwanie, nie obowiązują żadne zasady."



Venda jest krajem, który nigdy nie brał jeńców, a jednak dla Lii i Rafe'a złamano dotychczasową zasadę. Dziewczyna, mimo że dawno powinna być zabita przez wynajętego zabójcę, niezwykle fascynuje Komizara. Początkowo pragnie ją upokorzyć, odebrać jej wszystko, dostrzega również słabość Kadena do porwanej, z czasem jednak jego...
"Gdy chodzi o przetrwanie, nie obowiązują żadne zasady."



Venda jest krajem, który nigdy nie brał jeńców, a jednak dla Lii i Rafe'a złamano dotychczasową zasadę. Dziewczyna, mimo że dawno powinna być zabita przez wynajętego zabójcę, niezwykle fascynuje Komizara. Początkowo pragnie ją upokorzyć, odebrać jej wszystko, dostrzega również słabość Kadena do porwanej, z czasem jednak jego zachowanie całkowicie się odmienia. Dar Lii okazuje się bardzo przydatny, by utrzymać zaufanie mieszkańców w obliczu nadciągających zawirowań.



Lia natomiast, nie tylko musi walczyć o przetrwanie, ale i pragnie wybrnąć z nietypowego trójkąta miłosnego. Doskonale zdaje sobie sprawę, że zmiękczyła serce Kadena, dlatego nie potrafił wykonać rozkazu. Dostrzega w nim dobre cechy, jakie nie pasują do mieszkańca owianej złą legendą Vendy. Stara się ją chronić przed gniewem Komizara, ma także nadzieję na wspólną przyszłość. Lia zaś pomału uświadamia sobie, że mimo wszystkich kłamstw, Rafe jest dla niej kimś wyjątkowym. Po ochłonięciu pierwszych emocji i wyjaśnieniu całej sprawy, dostrzegają, że kiełkujące uczucie jest ponad wszystkim, nie zniszczy go nieprawda czy inne pochodzenie. Niestety, prawda o tym, kim naprawdę jest Rafe oraz o łączącym ich uczuciu nie może wyjść na światło dzienne, gdyż grozi to wyrokiem śmierci. Kochankowie stwarzają pozory i po cichu czekają na wsparcie. Lia dodatkowo dogłębniej poznaje mieszkańców Vendy i obowiązujące tu zasady. Zaczyna także dostrzegać tajemniczą postać i odkrywać coraz mroczniejsze sekrety.



Czyżby na dobre ujawnił się długo wyczekiwany dar dziewczyny?



Jakie plany ma wobec niej brutalny Komizar?



I do czego jest zdolna Lia, by uratować ukochanego?



"Fałszywy pocałunek" oczarował mnie niesłychanie, dlatego niecierpliwie czekałam na drugi tom "Kronik Ocalałych". Już po przekroczeniu pierwszych stron przeniosłam się do odległej, tajemniczej i niewątpliwie mrocznej rzeczywistości, która z każdym kolejnym słowem wciągała mnie jeszcze mocniej. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że umierałam z ciekawości, jak dalej potoczą się losy Lii, Kadena i Rafe'a. Kogo wybierze? Komu przebaczy? Któremu z nich na niej mocniej zależy?


"Faktem jednak jest, że przybyłem tu dla ciebie. Lio, niezależnie od tego, kim lub czym jesteś. I nie obchodzi mnie, jakie popełniliśmy błędy. Popełniłbym jeszcze raz każdy z nich, jeśli miałby to być jedyny sposób, by z Tobą być."




Każdy, kto czytał poprzednią część doskonale wie, że wątek miłosny w książce to jedynie wierzchołek góry lodowej. Zwaśnione rody, odgórne prawa i obowiązki, niebezpieczne intrygi i lawina tajemnic, które odkrywane stopniowo fascynują, ale i przerażają czytającego. Ta historia wciąga i zaskakuje niemal na każdej płaszczyźnie, a świadomość, że dotyka także jakiejś głębszej, nadprzyrodzonej sfery nadaje jej wyjątkowego klimatu, który wręcz uzależnia.



Filarem tej niesamowitej powieści są bez dwóch zdań jej bohaterowie, wielowymiarowi, zaskakujący, wzbudzający skrajne emocje. Każdy z nich zmuszony zostaje do udziału w niebezpiecznej grze pozorów i złudzeń, która może ostatecznie ich wyzwolić bądź całkowicie pogrążyć. Skutkiem tej zagrywki jest przemiana naszych postaci, coraz mocniej brną po sieci skomplikowanych kłamstw, aż w końcu udawanie pomału przestaje być jakimkolwiek wyczynem. Co jednak naprawdę tli się w ich sercach i ile kosztuje ta walka o przetrwanie wiedzą tylko oni sami.


"Nadal kochałam tego człowieka, niezależnie od tego, czy był księciem czy farmerem. Był Rafe'em ja byłam Lią, a to, jak odbierali nas inni, nie miało znaczenia. Nie musiałam po raz kolejny się w nim zakochiwać. Bo nigdy się nie odkochałam."



Akcja książki jest niesłychanie wartka, nieobliczalna, dlatego kartki same przelatują przez palce. Ciekawość, czym jeszcze zaskoczy nas autorka sprawia, że nie sposób przerwać lektury, a nawet jeśli to nastąpi, szybko pojawia się tęsknota i snucie domysłów nad dalszym ciągiem przygód Lii i jej wielbicieli.



"Czasem musimy robić to, czego nigdy byśmy nie chcieli. Nie tylko dary wymagały wielkiego poświęcenia. Niekiedy wymagała go również miłość."



Ogromnym atutem jest bez wątpienia język autorki, dzięki czemu czytanie staje się niezapomnianą, niezwykle przyjemną przygodą. Pióro Mary E. Pearson charakteryzuje się wyjątkową lekkością i plastycznością, dzięki czemu ma się nieodparte wrażenie, że przebywa się tuż obok nakreślonych bohaterów, że ich historia jest również naszą własną.



"Zasady rozsądku tworzą wieże sięgające ponad wierzchołki drzew. Zasady ufności tworzą wieże sięgające gwiazd."



Całość przesiąknięta jest nietypową symboliką, co nie tylko intryguje czytelnika, ale i nadaje książce niespotykanego, mitycznego, fascynującego klimatu. To jedna z tych pozycji, która rozbudza wyobraźnię do granic, kusi, by szukać głębiej, a nie tylko odczytywać to, co proste i oczywiste.


"Zapragnęłam, by miłość była prosta, zawsze odwzajemniona w tym samym stopniu i w tym samym czasie, żeby wszystkie planety ustawiały się w idealny sposób, by rozwiać wszelkie wątpliwości, by można było łatwo wszystko zrozumieć, by nigdy nie odczuwać bólu..."



"Zdradzieckie serce" jest znakomitą, obezwładniającą kontynuacją, która intryguje i fascynuje równie mocno co poprzedniczka. Dajcie się porwać sieci niebezpiecznych kłamstw i dworskich intryg, weźcie udział w nieobliczalnej grze pozorów i przekonajcie się na własnej skórze, że w walce o przetrwanie naprawdę nie obowiązują żadne zasady. Niebanalna, dopracowana fabuła, wielowymiarowe postacie, tajemnice, jakich nie sposób od razu odkryć, a wszystko dopieszczone głęboką symboliką, rozpalającą wyobraźnię do granic. Ta powieść was porwie, otumani i rozkocha w sobie!

Polecam całym sercem!

pokaż więcej

 
2018-11-01 13:44:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Życie to żywa scena, po której przechadzają się różni aktorzy i grają w różnych sztukach. Czasami wbrew własnej woli, zaskoczeni przez splot sytuacji."



Zuzanna Widawska jeszcze niedawno wiodła prawe luksusowe życie, pozbawione większych obaw czy problemów. Jeden błąd sprawił, że dotychczas znana i ceniona, przebiegła dziennikarka z dnia na dzień straciła dosłownie wszystko. Co gorsza, nie...
"Życie to żywa scena, po której przechadzają się różni aktorzy i grają w różnych sztukach. Czasami wbrew własnej woli, zaskoczeni przez splot sytuacji."



Zuzanna Widawska jeszcze niedawno wiodła prawe luksusowe życie, pozbawione większych obaw czy problemów. Jeden błąd sprawił, że dotychczas znana i ceniona, przebiegła dziennikarka z dnia na dzień straciła dosłownie wszystko. Co gorsza, nie sposób tego odzyskać, gdyż zdruzgotany, mściwy szef wyrobił jej bardzo złą opinię nawet u konkurencji. Załamana, pozbawiona funduszy, przyjaciół, a nawet chłopaka, wie, że musi skulić głowę, schować dumę i znaleźć jakąkolwiek pracę. Po długich poszukiwaniach zostaje zatrudniona w redakcji babskiego czasopisma. Nie jest to zadanie ambitne, a przełożona na każdym kroku wypomina nowej pracownicy jej sytuację na rynku, lecz chwilowo Zuzanna nie ma innego wyjścia, jak tylko grzecznie wykonywać polecenia szefowej i słuchać jej ciągłych przytyków. Niestety, z każdym kolejnym dniem dostrzega, że coraz mniej rzeczy ją cieszy, żyje zmartwiona, zestresowana, nie docenia, jak wiele posiada, jak piękny jest świat.



Czy Widawska ma jeszcze szansę zaznać prawdziwego szczęścia?



Czy jej życie już zawsze będzie pozbawione najważniejszych wartości?



A może spotka kogoś, kto ją wyrwie z tej emocjonalnej śpiączki?



"A gdyby tak... zacząć się cieszyć życiem Żyć chwilą, nie zamartwiać się, dostrzegać szczęście w drobnostkach?"





Wszystko odmienia się, gdy Zuzanna dostaje od szefowej nietypowe zadanie, w efekcie którego ląduje w teatrze, gdzie członkowie Fundacji Złotych Serc organizują Festiwal Magicznych Nut dla osób niepełnosprawnych. Spotyka tam też swoją ekscentryczną sąsiadkę, która uwielbia wystawiać sztuki w domu, wraz z dziećmi z podwórka. Początkowa niechęć do staruszki szybko zamienia się w czystą sympatię, gdyż na jaw wychodzi, iż jest to Zuzy ukochana aktorka z dzieciństwa. Kobieta nie tylko jest niesłychanie ciepłą osobą, ale i błyskawicznie kruszy serce dziennikarki, otacza ją opieką i troską jak prawdziwa babcia. Artykuł, jaki ma napisać, umożliwia jej poznanie niepełnosprawnych z zupełnie innej perspektywy. Na próbach w teatrze nie widzi cierpienia czy użalania się, ale czystą, niczym nieskrępowaną radość i miłość do świata. W końcu zaczyna dostrzegać swoje błędy, pomału docenia, jak wiele ma, chce w życiu uczynić coś wyjątkowego. Niestety, radość nie trwa zbyt długo, bo wkrótce okazuje się, że teatr musi zostać sprzedany, a kupcem okazuje się Jakub Bilewicz, mężczyzna, który nienawidzi tego miejsca, gdyż przypomina mu ono o wypadku, w jakim stracił żonę, a z jego syna uczynił niepełnosprawnego. Zuzanna doskonale pamięta, że całe szczęście może zniknąć przez nieodpowiednią decyzję jednego człowieka i pragnie za wszelką cenę uratować piękny teatr.



Czy dobroć i miłość okażą się silniejsze niż wszystko inne?



Jakie demony przeszłości ukrywają się od lat w teatrze?



I jak wiele wspólnego mają ze sobą ludzie i latawce?



"Nie ma w życiu niczego cenniejszego niż czas. To jak podarowanie cząstki swojego życia, której już nigdy nie odzyskasz. Nasza obecność jest bezcenna."



To dopiero początek mojej przygody z twórczością Ilony Gołębiewskiej, ale przyznam, że okazał się niezwykle przyjemny i obiecujący. Autorka wyróżnia się niesłychanie lekkim, plastycznym i wiarygodnym piórem, dlatego lektura staje się intensywnym przeżyciem, które wpływa zarówno na myślenie, jak i postępowanie czytelnika. Pod postacią subtelniej historii przekazuje treści niełatwe, o jakich czasem wstydzimy się rozmawiać, obnaża ludzi z wszelkich wad czy błędów, nie po to, by im zaszkodzić, lecz aby stać się swoistym drogowskazem ułatwiającym kroczenie po tej zawiłej, nieprzewidywalnej, często niesprawiedliwej ścieżce, zwanej życiem.



"Teatr pod Białym Latawcem" to powieść o przemijaniu, pasji, przyjaźni, wierze we własne siły i docenianiu życia. Droga na szczyt nigdy nie jest łatwa, a jednak, jeśli coś kochamy całym sercem, jesteśmy w stanie dopiąć swego i spełnić każde marzenie. Nie zapominajmy jednak, że nie sam cel się liczy, ale życie to przede wszystkim ludzie, którzy nas wspierają, kochają, są przy nas zawsze, na dobre i na złe. Egzystencja nie jest czymś łatwym czy sprawiedliwym, lecz nienawiścią i ucieczką nie sprawimy, że problemy znikną a świat będzie lepszy. Sztuką jest cieszyć się każdą chwilą, nawet jeśli dawniej serce zostało mocno pokiereszowane. Być może nie jest to łatwe zadanie, lecz nie zapominajmy, jak wiele osób jest od nas zależnych, możemy im pomóc, wystarczy tylko chcieć.



"Raczej liczy się codzienność. To, jak traktujesz ludzi, jaka dla nich jesteś, co możesz dla nich zrobić. Ludzi trzeba kochać. Odwdzięczą się tym samym."



To książka również o prawdzie, która niesie wyzwolenie. Nie da się normalnie funkcjonować żyjąc w kłamstwie, to prędzej czy później wyniszczy każdego, nawet dobre uczynki nie będą w stanie tego zatuszować przed czujnym okiem ludzkiego sumienia.



"Każdy człowiek potrzebuje wolności jak powietrza."



Bazą tej powieści są nietuzinkowi, posiadający ciężki bagaż doświadczeń bohaterowie, którzy wzbudzają istną lawinę emocji. Wszyscy przeszli przez coś, co zmieniło ich na zawsze, tylko nie każde z nich wybrało odpowiedni kierunek. Jesteśmy świadkami jak zżera ich strach, żal, poczucie niesprawiedliwości. Z jednej strony pragną odciąć się od przeszłości i spróbować żyć w szczęściu, z drugiej negatywne uczucia i wszelkie demony są karmione bezustannie, dlatego nie sposób od nich uciec. Czy znajdą klucz do właściwych drzwi i pozwolą sobie na spełnienie? Czy spotkają kogoś, przy kim poczują się lepszymi osobami?



"Nikt z nas nie potrzebuje skrzydeł, by latać, tylko ludzi, dzięki którym nigdy nie upadnie. To dzięki nim łatwiej jest postawić pierwszy krok, poskromić strach, wypełnić miłością pustkę, która powstaje wskutek złych wyborów, życiowych upadków, niespełnionych nadziei."



Najbardziej urzekło mnie zachowanie niepełnosprawnych ćwiczących w teatrze, a także ich opiekunki. Wielu z nas mogłoby się od nich uczuć radości, łapania chwili, nieprzejmowania się zbędnymi głupotami. Tak to już bywa, że osoby najbardziej pokrzywdzone przez los, bardziej doceniają życie, są pogodniejsze, zarażają miłością i dobrocią. Dlaczego my, codziennie pochłonięci przez wir obowiązków, nie potrafimy już uśmiechać się do siebie bezinteresownie? Dlaczego nie cieszy nas wszystko, czego doznajemy każdego dnia? Czyżbyśmy mieli za dużo i pochłonął nas zwykły konsumpcjonizm? Chyba najwyższy czas się zatrzymać, albo wzbić się w górę niczym wolny, nieskażony gniewem czy zazdrością latawiec i upajać się tym niezwykłym lotem, na jaki pozwala nam w danej chwili ów nieobliczalny los.


"Tańcz, śmiej się, korzystaj z życia. W życiu nie ma prób tak jak w teatrze. Od razu jest premiera, co oznacza, że każda sekunda naszego życia jest bezcenna."



"Teatr pod Białym Latawcem" jest niezwykle wartościową, przejmującą, słodko-gorzką, nadzwyczaj angażującą powieścią, która nie tylko bezgranicznie pochłania, ale też uwrażliwia i otwiera oczy na wiele kwestii, o których w codziennym życiowym wyścigu często zapominamy. To piękna, jak najbardziej przemawiająca historia o pasji, miłości, prawdzie, wsparciu i szczęściu, jakie są przecież najważniejszymi wartościami. Gwarantuję, że ta nieprzewidywalna opowieść skradnie wasze serca, wywoła lawinę niepojętych, obezwładniających emocji, których nie ugasi nawet koniec lektury i udowodni, że każdy teatr jest magicznym miejscem, w jakim nawet nieosiągalne staje się możliwe. Przygotujcie się na niespotykane doświadczenie, lecz także podróż w głąb samego siebie, gdyż wielogodzinne refleksje są po prostu nieuniknione. To jedna z tych pozycji, które przeżywa się wszystkimi zmysłami i zostają w sercu już na zawsze! Polecam gorąco!



"Pasja dodaje nam skrzydeł, unosi wysoko ponad szarą codzienność, wyzwala siłę, z istnienia której nie zdawaliśmy sobie sprawy. Nikt nie wie, co to prawdziwe szczęście, nim nie dosięgnie smaku autentycznej pasji tworzenia. W chaosie rodzi się szaleństwo, w szaleństwie pasja, w pasji wielka radość życia."

pokaż więcej

 
2018-11-01 13:36:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Dzieciństwo jest kluczowym okresem w życiu każdego człowieka. To zdecydowanie ono kształtuje młody charakter, system wartości, a także poczucie wartości. Właśnie dlatego pokiereszowanie emocjonalne w tak wczesnym wieku często staje się prawdziwym piętnem, którego nie sposób się pozbyć przez wiele lat. Głęboko zakorzenione, rośnie z każdą kolejną porażką i utwierdza w przekonaniu, że szczęście... Dzieciństwo jest kluczowym okresem w życiu każdego człowieka. To zdecydowanie ono kształtuje młody charakter, system wartości, a także poczucie wartości. Właśnie dlatego pokiereszowanie emocjonalne w tak wczesnym wieku często staje się prawdziwym piętnem, którego nie sposób się pozbyć przez wiele lat. Głęboko zakorzenione, rośnie z każdą kolejną porażką i utwierdza w przekonaniu, że szczęście już zawsze będzie nieosiągalne. Jak na każdej drodze, pojawiają się dwa wyjścia, dwie skrajności, przesiąknięte odrębną lawiną emocji - albo pogodzić się i walczyć, albo poddać się i brnąć w ślepą uliczkę, tam, dokąd poniesie nas ironiczny los. Podobno miłość jest lekarstwem na wszelkie dolegliwości, czy jednak jest w stanie wykurować poturbowane serce...



Crystal to młoda kobieta, która nie wie, czym jest prawdziwa miłość. Nawet zwykłej troski czy bezpieczeństwa nie doznała od lat. Śmierć matki, wychowanie przez obcego, lekceważącego mężczyznę i brutalne złamanie serca, to wszystko zmiażdżyło emocjonalnie niewinne dziecko, które obecnie ukrywa się pod szczelną maską, chroniącą przed uczuciami. Może liczyć jedynie na siebie, dlatego zmuszona jest pracować jako striptizerka. Zdaje się być osobą oschłą i obojętną, a jednak to tylko zasłona, jaka ma chronić przez kolejnym rozczarowaniem czy zranieniem. Po co czuć cokolwiek, jeśli to zawsze kończy się nieopisanym bólem?



"Powiedziałam mojemu sercu, żeby przestało bić.

Powiedziałam, żeby przestało mnie boleć.

Powiedziałam sercu, że nie pozwolę, by mnie jeszcze kiedyś tak bolało.

Już nigdy."





Gabriel wyróżnia się swą dobrocią, a jednak gdzieś w środku jest poturbowany równie mocno jak Crystal. Porwanie, jakiego był ofiarą wiele lat temu, nadal go prześladuje, blokuje normalne funkcjonowanie. Gdy pojawia się okazja zbliżenia się do pewnej sympatycznej studentki, postanawia postawić wszystko na jedną kartę i znaleźć kobietę, która nauczy go, jak czuć przyjemność ze zwykłej ludzkiej zażyłości, przed którą panicznie ucieka. Jego wybranką zostaje Crystal, która już na pierwszy rzut oka nie pasuje do tak wulgarnego miejsca, jakim jest odwiedzony klub ze striptizem.



"Czemu nie mogłem przestać o niej myśleć? Nie potrafiłem uwolnić się od niespokojnego wyrazu jej oczu. Już przez trzy noce z rzędu Crystal wkradała się w moje sny. Nie mogłem otrząsnąć się z wrażenia, że ona potrzebuje mnie bardziej niż ja jej."



Dziewczyna, jak łatwo się domyślić, nie ma zamiaru pracować jako osobista terapeutka, nie przekonują ją nawet wysokie zarobki. Niebawem jednak, przez nietypowe okoliczności, los tej dwójki połączy się na dobre. Czy będzie im pisane wspólne życie? Czy pokonają brutalne demony przeszłości i odważą się zacząć wszystko od nowa? A może dotychczasowe traumatyczne doświadczenia nie pozwolą już nigdy żadnemu z nich odblokować się na szczęście?



"Z czasem nauczyłam się chronić pod pozornie twardą skorupą, żeby nikt nie mógł mnie zranić, tak jak kiedyś moja matka. Mimo moich starań skorupa była jednak za cienka i łatwa do rozkruszenia."



To moje pierwsze spotkanie z autorką, o której słyszałam naprawdę wiele dobrego. Nie wątpiłam nawet przez chwilę, że najnowsza powieść M. Scheridan okaże się wspaniałą lekturą, lecz nie sądziłam, że aż tak mocno rozkocha mnie w sobie. Nie boję się nawet stwierdzić, że to najpiękniejsza i najbardziej przekonująca historia o miłości, jaką miałam okazję dotąd przeczytać. I choć przyznaję, że moje serduszko w trakcie lektury krwawiło wielokrotnie, to "Bez złudzeń" zajmować będzie w nim szczególne miejsce już zawsze.



Striptizerka i facet, który boi się dotyku drugiej osoby, ile może wyniknąć z tak nietypowej relacji? Wydaje się wam, że niewiele? A teraz spróbujcie zapomnieć kim są, lecz zajrzyjcie głębiej, tak jak potrafił to uczynić sam Gabriel. Myślę, że jego anielskie imię wcale nie jest przypadkiem. To zdecydowanie zamierzony zabieg autorki, bo właśnie takim boskim stróżem zdaje się być ów życzliwy mężczyzna. Mimo doświadczonego bólu, jak mało kto potrafi patrzeć na innych sercem, nie ocenia po pozorach. Chyba tylko ktoś tak wspaniały może nauczyć zdruzgotaną, pozbawioną nadziei Cristal, na czym polega prawdziwa miłość, przed którą nie ochronią żadne błędy czy różnice.


"Ellie jest moja. Należy do mnie nie po to, bym ją posiadł, ale żebym ją kochał."



Uczucie, nakreślone przez autorkę jest niezwykle skomplikowane, ale i wyjątkowo piękne. To miłość w czystej postaci, taka o jakiej marzy chyba każdy, nieoceniająca, pozbawiona negatywnych emocji, nieskazitelna i krzepiąca. Czy jednak będzie na tyle silna, by zwrócić pokrzywdzonej Cristal poczucie wartości? Czy ktoś, kto żyje w przekonaniu, że nie zasługuje na szczęście i miłość jest w stanie zbudować z drugą osobą normalną, szczerą relację?



"Czasem nosimy krzywdzące, ograniczające etykietki, nieważne, czy przypisali je nam inni, czy uczyniliśmy to sami. To prawda, czułem się wybrakowany i zrujnowany, ale to poczucie należy do przeszłości. Przetrwałem, nie jestem ofiarą, choć mogłem uznać, że dochodzenie do normalności jest w toku."



Mia Sheridan wyróżnia się niesłychanie przyjemnym, sugestywnym piórem, dlatego czytelnik chłonie nakreślone emocje całym sobą, wszystkimi zmysłami. Cierpienie, lęki i nadzieje bohaterów odbieramy niczym własne, obezwładniają nas, przenikają na wskroś. Ta powieść porusza zarówno serce, jak i duszę, przeszywa na wskroś, w czasie lektury zaznałam wielu nowych uczuć, o jakich istnieniu nawet dotąd nie byłam świadoma. Kibicowałam bohaterom i łączącej ich miłości ze wszystkich sił, płakałam, gdy pojawiały się przed nimi kolejne przeszkody, przecież ktoś, kto zaznał tak wiele cierpienia dawniej, zasługuje w końcu na szczęście. Tylko czy złamane serce potrafi jeszcze kochać tak mocno, by odgonić wszystkie demony przeszłości?



"Wygrywam za każdym razem, gdy odważam się kochać. Wygrywam setki, tysiące razy dziennie dzięki temu, że kocham wschód słońca, wiatr i dźwięk kropli deszczu uderzających w moje okno."



Autorka nakreśliła doskonałe, pełnokrwiste, nietuzinkowe postacie, które im bardziej poznajemy, tym stają się nam bliższe. Mamy okazję zagłębić się w ich psychice, odkryć najmroczniejsze doświadczenia, w pewnym stopniu zaznać ich bólu i strachu, dlatego rozumiemy ich wszelkie wybory, które niestety dla osób postronnych mogą się zdawać wręcz naganne. Crystal i Gabriel to ludzie zbudowani z cierpienia i strachu, łączy ich dużo, różni jeszcze więcej, gdyż traumatyczne przeżycia zupełnie inaczej ukształtowały ich światopogląd. Nie oznacza to jednak, że zaznany lęk nie odbił się równie mocno na obojgu. Czy mogą sobie wzajemnie pomóc? O tym już musicie przekonać się sami.



"Bez złudzeń" jest słodko - gorzką, miejscami brutalną, niezwykle sugestywnie opowiedzianą, wartościową historią o akceptacji samego siebie i miłości, której trzeba się nauczyć, o krzywdach, jakie potrafią zaniżyć na zawsze poczucie wartości i odebrać jakąkolwiek nadzieję na szczęście, jak i o głębokiej nieufności, obezwładniającej na tyle, by bać się sięgnąć po więcej, niż dotychczas raczył dać okrutny los. Piękna, poruszająca do granic powieść, która całkowicie pochłania czytelnika, pozbawiając go kontaktu z realnym światem. Przepadłam w niej bez reszty, rozkochała mnie w sobie już od pierwszych stron i na zawsze będzie dla mnie jedną z najdoskonalszych książek o skomplikowanej, lecz uzdrawiającej miłości. Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-10-23 16:02:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 2)

Nie będzie przesadą, jeśli powiem, iż pierwszy tom był dla mnie jedną z najlepszych i najwspanialej dopracowanych powieści fantastycznych, jakie miałam okazję poznać. Druga część jak najbardziej dorównuje poprzedniczce, jeśli nie rzec, że ją pod pewnymi względami nawet prześciga.



Bez wątpienia poszerza się obszar, na którym rozgrywa się akcja, a ona sama staje się jeszcze bardziej...
Nie będzie przesadą, jeśli powiem, iż pierwszy tom był dla mnie jedną z najlepszych i najwspanialej dopracowanych powieści fantastycznych, jakie miałam okazję poznać. Druga część jak najbardziej dorównuje poprzedniczce, jeśli nie rzec, że ją pod pewnymi względami nawet prześciga.



Bez wątpienia poszerza się obszar, na którym rozgrywa się akcja, a ona sama staje się jeszcze bardziej dynamiczna i nieprzewidywalna, dzięki czemu czytelnik zostaje dosłownie wciągnięty w wir niebezpiecznych przygód, które zarazem fascynują, jak i skutecznie podnoszą ciśnienie. Gwarantuję, że jeśli spodobała wam się lektura "Pierwszego Rogu", "Drugi Legion" dosłownie was oczaruje i obezwładni!




Poszukiwanie tajemniczego Askiru, magiczne portale i mordercze pająki. Czyż nie brzmi to fascynująco? Nasza nietypowa załoga wyrusza w wyjątkowo niebezpieczną podróż, gdzie nie tylko będą pokonywać kolejne, osobliwe przeszkody losu, ale dostrzegą również, jak niebezpieczeństwo umacnia wszelkie, nawet skomplikowane relacje. Dzięki zagrożeniu cała drużyna zbliża się do siebie, zaczynają o siebie dbać, mimo że nie ufają sobie do końca, czują się za siebie odpowiedzialni.



Każda z nakreślonych postaci jest unikalna, dzięki czemu ich grupa tworzy naprawdę wyjątkową, niespotykaną paczkę. Fakt, bohaterów poznajemy lepiej, lecz nadal nie wiemy o nich wszystkiego, każdy posiada swoje sekrety, ich przeszłość i plany na przyszłość owiane są nutką tajemniczości, co dodatkowo intryguje czytającego i podsyca atmosferę.



W tej części pojawia się również sporo nowych, niezwykle interesujących, ważnych postaci. Każda z nich wnosi do fabuły coś niebanalnego, wywołującego lawinę emocji, nie ma tu miejsca na bohaterów nieważnych, niezapadających pamięć. Wszystko jest w pełni dopracowane, dlatego książka dosłownie pochłania, przenosi do innego wymiaru, gdzie całkowicie zapomina się o otaczającej szarej rzeczywistości.



"Jednym z przykazań Astarte było: Pomagaj ludziom, którym wiedzie się gorzej. Nieczęsto dawałem im jałmużnę, bo jeśli dało się jednemu, trudno było opędzić się od innych, lecz dla ślepców robiłem wyjątek. Utrata wzroku, niemożność oglądania świata i jego piękna, przygniotły mnie ciężarem, którego nie byłem w stanie udźwignąć."



Styl autora zdaje się być jeszcze bardziej przyjemny i ekspresyjny, co sprawia, że kartki same przelatują przez palce, a czytelnik ma cudowne wrażenie, że przebywa tuż obok nakreślonych postaci. Tak, to jedna z tych pozycji, którą odbiera się intensywnie, angażuje wszystkie zmysły, zabierając w niezapomnianą podróż, po jakiej nie sposób się odnaleźć w zwykłym świecie. Lektura zafunduje wam solidną dawkę przygód, magiczną ucieczkę i błogie zapomnienie, którego nie będziecie chcieli przerwać ani na chwilę.



Jak już wspominałam wcześniej, akcja drugiego tomu jest jeszcze bardziej wartka i zaskakująca. Ta nieobliczalność sprawia, że nie można przerwać lektury ani na sekundę, jednak im bardziej zbliżamy się do końca, chcielibyśmy zwolnić tempo, delektować się każdym słowem i odłożyć na później rozstanie z bliskimi już nam bohaterami. Dość oczywiste jest, że przywiązujemy się do nich w naprawdę dużym stopniu, nawet mroczna Elfka ukazuje swoje drugie oblicze, czym jeszcze mocniej intryguje i rozpala serce.



"Kochałem ją, ale nie podzielałem do końca jej zachwytu magią. Z trudem przechodziła mi akceptacja czegoś, czego nie widziałem."



Ogromną zaletą są ponownie emocjonujące, niezwykle inteligentne dialogi, w pełni angażujące osobę czytającą. Nie zabrakło tu również ciętego języka i świetnego poczucia humoru, dzięki czemu na waszych ustach wielokrotnie zagości szczery uśmiech, a sympatia do bohaterów tylko się pogłębi.



Intrygujące zakończenie dopełnia misternie skonstruowaną całość. Rozbudzona do granic wyobraźnia i setki nurtujących pytań będą niestety musiały poczekać na premierę kolejnej części. Nie będzie to z pewnością łatwy okres, lecz chyba nikt już nie śmie wątpić, że warto czekać, nawet trochę dłużej.


"Znajdę ją - albo ona znajdzie mnie. A jeśli spadnie jej choćby włos z głowy, zaspokoję pragnienie Rozpruwacza Dusz na długi, długi czas."



"Drugi Legion" to w pełni satysfakcjonująca, przemyślana i dopracowana kontynuacja, która jeszcze intensywniej angażuje czytelników, dosłownie porywając ich w podróż do innego wymiaru. Niesłychanie dynamiczna, nieprzewidywalna akcja, niebezpieczeństwo czyhające na każdej stronie, ważna misja, która stała się priorytetem łączącym zupełnie odmienne charaktery, magia dopieszczająca tę elektryzującą fabułę i pasjonujące, zabawne dialogi nietuzinkowych postaci, o których długo się nie da zapomnieć. Ta książka was pochłonie, zabierze w nieznane, fundując wielogodzinny relaks, ukojenie, ale i przygodę życia! Kto czytał pierwszą część, doskonale zdaje sobie sprawę, że autorowi nie można odmówić rozmachu czy wyobraźni. W tym tomie nie tylko to potwierdził, ale i udoskonalił, stworzył fenomenalną rzeczywistość, która zarazem fascynuje, jak i niepokoi, taką, z jakiej nikomu nie chce się wracać do zwyczajnej codzienności. Polecam całym sercem!

pokaż więcej

 
2018-10-19 15:58:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kaci Hadesa (tom 2)

"Mogła myśleć, że była dziełem diabła, ale była absolutnie bez wad. "



Delilah przez całe swoje życie wierzyła, że została stworzona przez szatana. Jej nadzwyczajna uroda miała bowiem kusić wszystkich mężczyzn, którzy mimo silnej woli nie potrafili się jej oprzeć, nawet jeśli popełniali w ten sposób największy grzech. Dziewczyna żyła w zamkniętej sekcie, gdzie wraz z pozostałymi...
"Mogła myśleć, że była dziełem diabła, ale była absolutnie bez wad. "



Delilah przez całe swoje życie wierzyła, że została stworzona przez szatana. Jej nadzwyczajna uroda miała bowiem kusić wszystkich mężczyzn, którzy mimo silnej woli nie potrafili się jej oprzeć, nawet jeśli popełniali w ten sposób największy grzech. Dziewczyna żyła w zamkniętej sekcie, gdzie wraz z pozostałymi "przeklętymi" mieszkała w odosobnieniu i brała udział w brutalnych aktach nawracania i wypędzania z jej ciała diabła. Gdy podczas akcji odbicia przez gang motocyklowy jej przyjaciółki Mae, wraz z trzecią dziewczyną zostają uratowane, Delilah jest przerażona. Nie podoba jej się śmierć najwyższych przywódców Zakonu, nie potrafi wyobrazić sobie życia w zupełnie innym miejscu, co gorsza, nie chce odejść, bo przecież traci w ten sposób szansę na zbawienie, a to jej jedyne pragnienie.



Jej przyjaciółka Mae zdążyła już poznać życie na wolności, przekonała się w jakim zakłamaniu wychowywała ją sekta, zaznała również miłości. Zabiera Delilah do klubu gangu, którym rządzi jej ukochany. Wie, że nowe doświadczenia z pewnością przytłoczą koleżankę, lecz jest to jednak o wiele bezpieczniejsze miejsce niż ich dotychczasowy dom. Czy jednak tak piękna kobieta może czuć się bezpiecznie w lokalu przepełnionym grzesznymi, spragnionymi motocyklistami?




"Kurwa. Utonąłem. Utonąłem, a to było moje piekło."



Kyler jest prawa ręką prezesa groźnego klubu i prawdziwym kobieciarzem. Nie zna zahamowań, wie, jak działa na kobiety i brutalnie to wykorzystuje. Najczęściej spędza czas z dwiema roznegliżowanymi bliźniaczkami, które bez żadnego oporu spełniają wszystkie jego zachcianki. Mężczyzna nie do końca rozumie, skąd jego fascynacja nowo przybyłą koleżanką Mae. Fakt, dostrzega wyjątkowe piękno Delilah, jednak jej skrajna religijność nie tylko go bawi, ale również przeraża. Niestety, im więcej czasu z nią przebywa, tym mniej może się jej oprzeć, dziewczyna staje się jego obsesją. Czy ma jakiekolwiek szanse u kobiety nienawidzącej swej urody i pragnącej za wszelką cenę wyzbyć się grzechu?



Pierwszy tom "Katów Hadesu" był jedną z lepszych pozycji, jakie poznałam w tym roku. Nie sposób zapomnieć tych obezwładniających emocji, jakie towarzyszyły mi jeszcze długo po lekturze, dlatego z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji. Ciężko mi znaleźć słowa, by opisać radość, gdy książka w końcu do mnie dotarła. Tak, to zdecydowanie jedna z tych powieści, dla której czytelnik jest w stanie rzucić wszystko, pragnie zapomnieć o całym świecie i zanurzyć się w owej ekscytującej historii.



Druga część skupia się na kolejnej parze, ale oczywiście bohaterowie poprzedniczki nadal są obecni i odgrywają istotne role. Jeśli wydawać by się mogło, że to Mae miała poważne problemy z przystosowaniem się do nowych warunków i zrozumieniem, że Zakon wychowywał ją w kłamstwie, poznając Delilah, czytelnik doskonale widzi, że jej przyjaciółka poradziła sobie dość sprawnie. Główna bohaterka to wyjątkowo trudny przypadek, jej umysł i serce są przesiąknięte wszelkimi naukami, głoszonymi przez członków sekty. Wierzy w każde wypowiedziane słowo, w każde oskarżenie, jest w stanie ponownie przechodzić brutalne, wręcz bestialskie kary, byle tylko mężczyźni pozbawili jej ciało obecności szatana, uwolnili od grzechu.



Kłamstwa, jakie jej wpajano od dziecka, by móc całkowicie pozbyć się odpowiedzialności za własne, karygodne czyny, stały się dla niej niczym mantra. Nienawidzi swego piękna, wie, że nikt nie pokocha jej szczerze, mężczyźni są tylko oczarowani wyglądem, będącym dziełem diabła. Dodajmy do tego niezwykle grzeszne życie członków gangu motocyklowego i już zdajemy sobie sprawę, że obecne miejsce zamieszkania to dla niej prawdziwe piekło, z którego pragnie powrócić do dawnego domu.



"Kochałam moja siostrę, ten jej uroczy uśmiech pomógł mi dojść do siebie po bardzo mrocznych chwilach w moim życiu. Ale teraz czułam, że straciłam z nią więź. Akceptowała życie, którego nie mogłam zrozumieć, kochała człowieka, który jednym spojrzeniem mógłby kogoś spalić. Był ciemnowłosym, ogromnym, milczącym, ponurym, upadłym aniołem. Styx. Jego imię mówiło wszystko."



Kyler natomiast zaskakuje wszystkich, nawet samego siebie. To facet, który nie wierzy w miłość, nie potrzebuje jej, zdecydowanie woli rozrywkowy tryb życia. Stale otacza się pięknymi, wyzwolonymi, wulgarnymi kobietami, z jakimi zabawia się w przeróżny sposób. Oczywiste jest, że sam widok Delilah podnieca go do granic i nawet staroświecka suknia, w którą jest ubrana, nie uchroni jej przed odważnymi fantazjami czy propozycjami. Kto jednak mógłby przypuszczać, że obsesyjnie zakochana w religii, skromna dziewczyna nagle skruszy serce zastępcy prezesa i rozbudzi w nim uczucie, o istnieniu jakiego nawet nie miał pojęcia?



Co połączy tę dwójkę? Z pewnością będzie to uczucie beznadziejne, które zdaje się być od początku skazane na porażkę. Dwie skrajne osobowości o odmiennym systemie wartości, dramatyczna przeszłość, a także niebezpieczeństwo czyhające na każdym kroku, wszystko to nakreślone nadzwyczaj przystępnym i sugestywnym piórem niesłychanie zdolnej autorki!



Ta historia was pochłonie, zniewoli i zmiażdży emocjonalnie! Po wszystkim nie będziecie pewni, czy to działo się w książce, czy wam się śniło, a może jednak byliście tam obecni. Nieobliczalność i mroczny klimat klubu oraz odradzającego się Zakonu nadają powieści niepokojącej atmosfery, która dodatkowo uniemożliwia przerwanie lektury ani na sekundę, natomiast wiadomość, że informacji o działaniu sekt autorka nie wymyśliła sama, a opierała się na autentycznych wiadomościach, dodatkowo mrozi krew w żyłach i skłania do zadumy.



"Właściwie, jeśli mam być szczera, nie wyobrażałam sobie Kylera z innymi kobietami prócz mnie, kropka. Ale wiedziałam, że żaden mężczyzna nie mógłby nigdy prawdziwie pokochać przeklętej potomkini Ewy. I żadna potomkini Ewy nie mogła nigdy zaznać miłości ze strony czystej duszy."



"Uleczę Twe serce" to nie tylko wciągający, emocjonalny rollercoaster, nie dający czytelnikowi ani chwili wytchnienia, ale też dogłębna analiza psychologiczna osoby nieświadomie więzionej przez sektę. Równie mocno brutalna, co i namiętna, porażająca, jak i poruszająca powieść o uczuciu, które pod warunkiem, że bohaterom nie zabraknie odwagi, może być lekarstwem na całe zło. Doskonale nakreślone, wyraziste postacie, które pokochacie, gorący, niepokojący klimat przesycony niepewnością, intensywne, obezwładniające emocje, które wielokrotnie złamią wam serce, a wszystko to nakreślone niezwykle przyjemnym i ekspresyjnym piórem, od którego nie będziecie chcieli się oderwać nawet na sekundę. Jeśli spodobała wam się pierwsza część, gwarantuję, że ten tom również was w sobie rozkocha! Polecam całym sercem!

pokaż więcej

 
2018-10-19 15:42:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Lisa Johnson poszła do piekła,

Megan Rivers poszła do piekła,

Ty będziesz następna."



W jaki sposób należy interpretować sny i czy ich znaczenie zawsze jest łatwe w odczytaniu? Ukazują nasze największe lęki, czy może są najprawdziwszym proroctwem?

Victoria Page próbuje sobie odpowiedzieć na to pytanie coraz częściej. Jej koszmary niestety stają się z każdym dniem jeszcze bardziej...
"Lisa Johnson poszła do piekła,

Megan Rivers poszła do piekła,

Ty będziesz następna."



W jaki sposób należy interpretować sny i czy ich znaczenie zawsze jest łatwe w odczytaniu? Ukazują nasze największe lęki, czy może są najprawdziwszym proroctwem?

Victoria Page próbuje sobie odpowiedzieć na to pytanie coraz częściej. Jej koszmary niestety stają się z każdym dniem jeszcze bardziej realne, zapada w nie nagle po to, by zbudzić się przerażona do szpiku kości. Nie ma co się dziwić, skoro wyśnionym oprawcą jest jej mąż, który od jakiegoś czasu zaczyna się zachowywać wyjątkowo niepokojąco. Sytuacja jest jeszcze bardziej napięta, gdy okazuje się, że stworzony przez niego książkowy, bezwzględny morderca doczekał się naśladowcy w realnym świecie. Thomas zdaje się być nieprzejęty, że ktoś zabija kobiety kierując się jego dziełem, zamiast niepokoju raczej rozpiera go duma, dlatego nie ma zamiaru rezygnować z pisania kontynuacji. Jego kryminał, dzięki przestępstwom, zyskuje ogromny rozgłos, a on sam w końcu może cieszyć się upragnioną sławą. Nie tylko woda sodowa uderza mu do głowy, lecz zmienia się też jego stosunek do żony, którą najpierw traktuje oschle, natomiast z czasem staje się coraz bardziej brutalny.



A może jego ataki to tylko wymysł znerwicowanej kobiety, która nie potrafi poradzić sobie z zazdrością oraz chorobą psychiczną jedynego brata?



I co ma z tym wspólnego niepokojąca krwawa pełnia, jaka ostatnio pojawia się coraz częściej na niebie?



"Kiedy jakiś czas później zmywała z twarzy własną krew, uznała, że od tego snu wszystko się zaczęło."





Uwielbiam twórczość K.C Hiddenstorm i zawsze niecierpliwie wyczekuję jej kolejnej książki. Nieszablonowość i intensywne oddziaływanie na psychikę czytelnika to bez wątpienia fundamenty nakreślonych przez nią powieści. Zdecydowanie są to również pozycje, jakich nie da się zamknąć w ścisłych ramach, to mieszaniny gatunków najbardziej angażujących. "Krwawy księżyc" jest z pewnością mocnym, mrocznym, nieprzewidywalnym thrillerem, ale znajdziemy tu także elementy horroru czy nawet fenomenalnej fantastyki.



Pióro autorki jest nadzwyczaj przyjemne i sugestywne, dzięki czemu czytelnik z zapartym tchem połyka każde kolejne słowo, stopniowo uzależnia się od poznawanej historii i zaczyna traktować ją niczym swoją własną. Im bardziej się zagłębiamy, tym mocniej tracimy orientację, co tak właściwie dzieje się z nakreślonymi bohaterami, nie będzie przesadą jeśli napiszę , że pomału wariujemy razem z nimi i jestem pewna, że to zamierzony zabieg pisarki. K.C. Hiddenstorm perfekcyjnie zwodzi czytającego, mąci mu w głowie, traci on orientację, gdzie zaczyna zacierać się granica między fikcją a rzeczywistością. Ta lektura nie tylko trzyma w niemiłosiernym napięciu, ale i wprowadza umysł w stan psychodeliczny, z którego niełatwo się otrząsnąć jeszcze długo po zakończeniu lektury!



"To zadziwiające, jak dalece sny potrafią odmienić naszą percepcję na jawie. Coś się zmienia. Coś zmienia jego. A jeśli to prawda, przynajmniej na jakimś poziomie rozumienia? Jeśli sny są opryskiem jednej z niekończących się odnóg rzeczywistości i zwiastują to, co ma nadejść?"



Nakreślone postacie są nietuzinkowe, zapadające w pamięć, intrygujące do granic. Fenomenalnie, że możemy zagłębić się w psychice głównej bohaterki, poznajemy jej wszystkie leki, które dość szybko zaczynają udzielać się też nam, tak ja ona zaczynamy się gubić, co jest prawdą, a co tylko wymysłem jej wyobraźni. To sprawia, że zaczynamy wątpić w winę Thomasa. W zasadzie nie sposób przewidzieć kto morduje, kto jest tym złym, zwłaszcza, gdy rozumiemy, że w całą sytuację zamieszane są moce nie z tego świata.



W tej historii nic nie jest czarne czy białe, znając nieobliczalność i pomysłowość autorki, nie można być pewnym, co spotka nas na następnej stronie, jak dalej potoczą się losy bohaterów. Jesteśmy świadomi, że tak naprawdę może zdarzyć się niemal wszystko, dlatego kroczymy po kolejnych kartkach z wypiekami na twarzy, delektując się owym tajemniczym, wręcz szatańskim klimatem.



"Tak, świrowała. Świrowała bez dwóch zdań. To wszystko przez sny, w których mąż mordował ją na niezliczoną ilość sposobów. Coś takiego potrafi wejść na psychikę. Nic dziwnego, że spodziewała się, że prędzej czy później te majaki staną się rzeczywistością."



"Krwawy księżyc" to wciągający, nieszablonowy, obezwładniający thriller, który w pełni angażuje czytelnika i mąci mu w głowie, niczym silny narkotyk. Emocjonujące dialogi, doskonałe kreacje bohaterów, tajemniczy i mroczny klimat, interesująca, niebanalna fabuła, a wszystko dopieszczone nietypowym wątkiem paranormalnym! K.C. Hiddenstorm udowodniła po raz kolejny, że posiada wyjątkową wyobraźnię i znakomite zdolności manipulowania i zwodzenia czytelników. Jeśli kochacie historie, które mącą w głowie i sprawiają, że przestajecie rozróżniać, co jest prawdą, a co fikcją, będziecie zachwyceni tą pozycją! Musicie jednak pamiętać, że sięgacie po nią na własną odpowiedzialność, bo to książka po której zwykłe, banalne pytanie "Czy jesteś szczęśliwa?" już na zawsze nabierze złowrogiego znaczenia! Polecam całym sercem i dziękuję Wydawnictwu za fenomenalną, nadzwyczaj trafną okładkę, która jest znakomitą zapowiedzią mrocznej przygody, w jaką zabiera nas utalentowana autorka!

pokaż więcej

 
2018-10-15 16:00:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Niektórzy pragną w życiu jedynie miłości i szczęścia, i choć zdecydowanie zasługują na spełnienie swoich marzeń, los bezdusznie z nich kpi, podsuwając pod nos coś złudnego, nieosiągalnego. Agata i Piotr, choć połączeni niezwykłym, prawdziwym uczuciem, nie mogą żyć razem. Być może, gdyby poznali się wiele lat wcześniej, obecnie byliby szczęśliwą parą, niestety ich spotkanie miało miejsce w... Niektórzy pragną w życiu jedynie miłości i szczęścia, i choć zdecydowanie zasługują na spełnienie swoich marzeń, los bezdusznie z nich kpi, podsuwając pod nos coś złudnego, nieosiągalnego. Agata i Piotr, choć połączeni niezwykłym, prawdziwym uczuciem, nie mogą żyć razem. Być może, gdyby poznali się wiele lat wcześniej, obecnie byliby szczęśliwą parą, niestety ich spotkanie miało miejsce w najgorszym momencie, w którym podjęcie decyzji o wspólnym życiu byłoby zbyt samolubne.

Czy miłość jest wystarczającą potęgą?

Czy rzeczywiście może pokonać wszelkie przeszkody?

A może czasem należy kierować się powinnością i dla dobra ogółu zrezygnować z egoistycznych pobudek?


"Uwikłani" to niezwykle udany debiut literacki o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, zakazanym uczuciu i bezdusznej grze pozorów, którą jest w stanie odgrywać jednie kochający rodzic.

Każdy z nas marzy o szczęśliwej, pełnej rodzinie, chcemy dać dziecku wszystko, co najpiękniejsze. Pragniemy je chronić przed wszelkim niebezpieczeństwem, krzywdą, lecz także przed naszymi błędami. Ich uśmiech i poczucie harmonii są dla nas najważniejsze, jesteśmy w stanie dla nich poświęcić wiele, nawet żyć z związku, jaki dawno powinniśmy zakończyć. Tak właśnie wygląda codzienność Piotra, który już w zasadzie przywykł do swojej sytuacji. Wszystko zmienia się, gdy poznaje piękną i inteligentną Agatę. Stopniowo zakochuje się w niej i dopiero uświadamia sobie, że nie może przecież z nią być ze względu na żonę, którą już dawno powinien opuścić. Szybko jednak okazuje się, że rozstanie nie będzie wcale takie łatwe, odkochanie się również nie wchodzi w grę. Jak długo Piotr da radę funkcjonować w tym nietypowym trójkącie miłosnym? Kto na tym najbardziej ucierpi?

Agata to niezwykle ciepła, mądra kobieta, której nie sposób nie polubić. Jakiś czas temu została mocno zraniona, przez co jej zaufanie do mężczyzn wyraźnie zmalało. Boi się kolejnego zawodu miłosnego, dlatego stara się trzymać emocje na wodzy. Niestety, nie potrafi ich kontrolować przy Piotrze, który wydaje się być naprawdę porządnym facetem. Pomału ich relacja staje się czymś wyjątkowym, wtedy na jaw wychodzi nieprzyjemna tajemnica, jaką starannie mężczyzna ukrywał. Czy Agata zgodzi się na bycie tą drugą? Czy prawdziwa miłość jest ważniejsza niż formalny związek i opinia otoczenia? A może nie da się żyć w taki sposób i stale dzielić się upragnionym kochankiem?

Jeśli cała sytuacja wydaje się wam niewiele skomplikowana, należy dołożyć jeszcze bezlitosną, egoistyczną żonę, która stale knuje i nie ma zamiaru pozwolić Piotrowi na indywidualne szczęście. A może to jednak ona jest stroną pokrzywdzoną i tylko dba o ciepło rodzinnego ogniska? O tym musicie przekonać się już sami!

Powieść Adriany Rak to przede wszystkim emocje, intensywne i obezwładniające czytelnika. Nie sposób nie kibicować naszym bohaterom, nie cierpieć razem z nimi. Dylematy, przed jakimi zostali postawieni, dosłownie rozdzierają serce. I choć wiadomo, że miłość jest najważniejszą wartością, to jednak i ona dzieli się na dwa rodzaje, a ta do dzieci zawsze będzie zwyciężać, nawet jeśli każe zrezygnować z własnego szczęścia.

Mamy tu do czynienia z ewidentnie źle ulokowanymi uczuciami, które rzutują na kolejnych decyzjach, a te tworzą skomplikowaną całość, z jakiej nie sposób wybrnąć nie raniąc przy tym kogoś bliskiego. Nasi bohaterowie za każdą chwilę spełnienia i szczęścia muszą wyraźnie odpokutować, co pomału ich wyniszcza. I choć oboje pragną podjąć słuszną decyzję, wspólny los nie leży jedynie w ich rękach. To jedna z tych historii, którą przeżywa się całym sobą, rozpala zmysły, porusza serce i przeszywa duszę, a wszystko to zasługa przystępnego i niezwykle sugestywnego pióra, jakim została nakreślona.

"Uwikłani" jest nieprzewidywalną, przesyconą emocjami, przeszywającą na wskroś, słodko-gorzką powieścią o wyniszczającym, trudnym uczuciu, które nie ma prawa istnieć. To wciągająca historia ukazująca skomplikowaną grę pozorów, dylematy, z jakich nie sposób wybrnąć, zawiłą drogę do nieosiągalnego szczęścia, a przede wszystkim życie w nietypowym trójkącie miłosnym, jakie zawsze będzie prowadziło do cierpienia i wyrzutów sumienia. Nie przesadzę jeśli powiem, że autorka nakreśliła sytuację tragiczną, w jakiej żaden z nas nie chciałby się nigdy znaleźć. To książka, która poruszy wasze serca i sprawi, że przestaniecie bezmyślnie oceniać postępowanie innych, bo przecież w życiu nic nie jest tylko białe czy czarne. Gorąco polecam wam tę emocjonującą pozycję, a sama niecierpliwie czekam na ciąg dalszy!

pokaż więcej

 
2018-10-09 11:42:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

"Moja twarz. Moje ciało. Moje serce - to wszystko odeszło wraz z nią, bo ona była mną."



Utrata bliskiej osoby jest bez wątpienia największą tragedią, zwłaszcza jeśli absolutnie nic nie wskazywało na to, by chciała ona zakończyć swoje życie. Mackenzie zaznaje ogromnego szoku, gdy odnajduje ciało martwej bliźniaczki. Ból, przerażenie i niezrozumienie kotłują się w jej sercu i nie dają ani...
"Moja twarz. Moje ciało. Moje serce - to wszystko odeszło wraz z nią, bo ona była mną."



Utrata bliskiej osoby jest bez wątpienia największą tragedią, zwłaszcza jeśli absolutnie nic nie wskazywało na to, by chciała ona zakończyć swoje życie. Mackenzie zaznaje ogromnego szoku, gdy odnajduje ciało martwej bliźniaczki. Ból, przerażenie i niezrozumienie kotłują się w jej sercu i nie dają ani chwili wytchnienia. Niestety w momencie, gdy jej świat rozpada się na kawałki, nie może liczyć na wsparcie rodziców, którzy unikają szczerych rozmów, czy nawet jakiegokolwiek bliższego kontaktu. Ukojenie natomiast odnajduje w towarzystwie nieznanego chłopaka, jaki mimo zdziwienia postawą nastolatki, pozwala jej zostać w swojej sypialni na tak długo, jak będzie tego potrzebowała.



Jaki sekret skrywa popularny Ryan i dlaczego pragnie pomóc Mackenzie?



Jak śmierć bliźniaczki wpłynie na psychikę dziewczyny?





To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że jestem totalnie zachwycona. Dawno nikt nie zawładnął moją duszą do tego stopnia, dawno nie czytałam powieści, która tak perfekcyjnie odzwierciedlałaby ból i mrok, jaki może towarzyszyć na co dzień młodym ludziom, których życie dla wielu wydaje się beztroskie i radosne.



"Tkwi we mnie wiele warstw bólu. Takiego, którego nie potrafię opisać słowami, a pod nim kryje się piekło. Jest krwawe, płonie żywym ogniem. To agonia. Cierpienie. Tortura."



Tijan w mistrzowski sposób nakreśliła przeszywające emocje, towarzyszące człowiekowi, borykającemu się z utratą najbliższej osoby. Sugestywne, przystępne pióro pisarki sprawia, że czytelnik chłonie je niezwykle intensywnie, odczuwa niczym swoje własne, cierpi razem z bohaterami i szuka ukojenia. Wiadomo, że bliźnięta zawsze łączy wyjątkowa, silna więź, dlatego Mackenzie cierpi po stracie siostry o wiele mocniej. Z pewnością wpływa na to również skrywany przez dziewczynę sekret, a także przekonanie, że to raczej ona powinna zginąć.



Myśl ta ma swój początek w różnicy charakterów obu nastolatek. Nasza bohaterka zawsze żyła w cieniu siostry, to Willow była popularna, zabawna, rozrywkowa i uwielbiana. Miała mnóstwo talentów, zdaje się, że wszyscy ją kochali. Zmarłą bliźniaczkę poznajemy dzięki wspomnieniom Mackenzie, ale również zaczyna ona objawiać się siostrze podczas różnych sytuacji, przez co czytelnik może mieć wrażenie, iż kusi ją do złego, sprawia, że dziewczyna staje się jej kopią. Mimo że mamy możliwość zagłębić się w psychikę głównej postaci, nie możemy jej do końca rozgryźć, co niesłychanie intryguje.



Bez wątpienia autorka perfekcyjnie nakreśliła zmagania się z żałobą, które u każdego przebiegają w inny sposób. Jest to niezwykle ciężki okres, w jakim pomóc może tylko ktoś, kto potrafi w pełni zrozumieć, tylko wtedy możliwe jest szczere, autentyczne wsparcie. Nikt w takiej sytuacji nie powinien pozostać sam, bo w pojedynkę nie sposób sobie poradzić z tak traumatycznym doświadczeniem.



"Nie można walczyć z kimś, kto już wszystko stracił."



Skoro powieść porusza temat problemów młodych ludzi, nie mogło oczywiście zabraknąć szkolnej rywalizacji o popularność, sympatię czy chłopaków. Ryan jest niesłychanie przystojny, wysportowany i sympatyczny, dlatego staje się celem wielu dziewczyn, nawet tych, najbardziej znanych, niekoniecznie miłych. Nie będą one potrafiły zaakceptować jego znajomości z Mackenzie, a zazdrość zacznie odkrywać ich brutalną naturę. Do czego są zdolne nastolatki, by osiągnąć swój cel? Ile przykrości są w stanie wyrządzić, by wykluczyć wroga z otoczenia?



Naszkicowany wątek miłosny jest dość nietypowy, z pewnością nie przytłacza głównego tematu, jakim jest żałoba. Uczucie między Mackenzie i Ryanem zbudowane jest na wyjątkowo solidnych fundamentach, rozwija się stopniowo. Początkowo łączy ich ból, strata i szczególna nić zrozumienia. Są dla siebie opoką, nie muszą niczego udawać. Z czasem przyjaźń i wsparcie przemieniają się w coś głębszego. Biorąc pod uwagę, że oboje przeszli straszne tragedie i musieli wcześniej dorosnąć, mimo młodego wieku, z pewnością są gotowi na poważny, odpowiedzialny związek.



Dobra powieść młodzieżowa to taka, która chwyta za serce zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. "Pozwól mi zostać" bez wątpienia do takich pozycji należy, a jej nieszablonowość sprawi, że każdy odbierze ją na swój własny, indywidualny sposób, zależnie od posiadanego bagażu doświadczeń.



"Czułam ją wszędzie.

Siedziała obok mnie.

Stała przy mnie.

Chodziła obok.

Była mną, ale ja już nie byłam nią."



Najnowsza książka Tijan Meyer jest piękną, wzruszającą, ale i bolesną, przeszywającą na wskroś historią o stracie, żałobie i miłości. To uzależniająca, obezwładniająca, niezwykle sugestywnie nakreślona powieść ukazująca wielowymiarowość bólu. To wreszcie przesiąknięta tęsknotą, rozpaczą i żalem wędrówka w poszukiwaniu ukojenia i zrozumienia własnych emocji, która porusza do granic i skłania do głębokich refleksji na wiele trudniejszych, często pomijanych tematów. Gwarantuję, iż "Pozwól mi zostać" pochłonie was całkowicie! Ta książka ma w sobie coś szczególnego, nieszablonowego, co sprawia, że naprawdę nie można oderwać się od lektury ani na sekundę. Zakończenie natomiast wbija w fotel i sprawia, że pragnie się poznać całą historię ponownie, z zupełnie odmiennej perspektywy. Z pewnością jest to pozycja, która pozostawi po sobie ślad w sercu już na zawsze! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-10-02 12:11:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Czasem spalone mosty to najlepszy początek. Justyna popełnia wielki błąd, po którym nie może już wrócić do dawnego życia: pracy w eleganckim biurowcu, wygodnego apartamentu i związku, który opiera się na przyjemności. Janek wszystko zrobił, jak należy, jednak na każdym polu ponosi klęskę. Ma kłopoty finansowe, beznadziejną pracę, której nie znosi, a jego dzieci są zaniedbane. Tych dwoje spotka... Czasem spalone mosty to najlepszy początek. Justyna popełnia wielki błąd, po którym nie może już wrócić do dawnego życia: pracy w eleganckim biurowcu, wygodnego apartamentu i związku, który opiera się na przyjemności. Janek wszystko zrobił, jak należy, jednak na każdym polu ponosi klęskę. Ma kłopoty finansowe, beznadziejną pracę, której nie znosi, a jego dzieci są zaniedbane. Tych dwoje spotka się przypadkiem. Zderzenie dwóch światów sprawi, że życie Justyny i Janka na zawsze się odmieni. Czy starczy im odwagi, by poszukać szczęścia trochę dalej niż na wyciągnięcie dłoni? Ruszyć za horyzont, do miejsca, które wydaje się najmniej odpowiednie, a jednak kusi z wielką mocą? To historia niezwykła, pokazuje, jak bardzo można się pomylić, sądząc po pozorach.



"To był ułamek sekundy. Chwila tak krótka, że nikt nie byłby w stanie jej świadomie zauważyć. Zbyt maleńka. Człowiek nie zdąży nawet mrugnąć. Wydaje się, że niewiele może się zdarzyć w tak nikłym ułamku czasu. Czasem jednak ułamek sekundy wystarczy, by komuś zawalił się świat."



Justyna zdaje się być szczęśliwym człowiekiem. Odcięła się od przeszłości, zamieszkała w Warszawie, ma wspaniałą pracę oraz atrakcyjnego partnera, z którym prowadzą bardzo wygodne życie. Kobieta doczekała się także spełnienia największego marzenia, którym była ciąża, w dodatku bliźniacza. Rzeczywistość znacznie różni się od oczekiwań, Justyna niełatwo odnajduje się w obecnym stanie, gdzie na każdym kroku pojawiają się poważne komplikacje, obawia się, że brak jej instynktu macierzyńskiego, ale mimo to, nadal wierzy, że po porodzie jej życie stanie się idealne. Gdy przez nierozsądny wybryk doświadcza poważnej tragedii, całkowicie się załamuje. Niefortunny wypadek sprawia, że traci dosłownie wszystko, co kiedykolwiek miało dla niej jakieś znaczenie. Nieopisany ból przeplata się z potężnymi wyrzutami sumienia, kobieta rozstaje się z partnerem i wyrusza na poszukiwania cudu, jaki pomoże choć trochę załagodzić cierpienie. Gdy w drodze do rodzinnego domu spotyka w sklepie wyjątkowo biedną, zaniedbaną rodzinę, nawet nie spodziewa się, że wkrótce ich losy się połączą.



Czy czyn, który miał być karą i zadośćuczynieniem ma szansę okazać się prawdziwy zbawieniem?



Do jakiej tragedii może doprowadzić bezmyślne ocenianie ludzi po pozorach?




To moje pierwsze spotkanie z twórczością Krystyny Mirek i muszę przyznać, że jestem totalnie zachwycona. Już od pierwszych stron byłam pewna, ze spędzę z tą pozycją wspaniałe, emocjonujące chwile. Urzekło mnie lekkie i nadzwyczaj ekspresyjne pióro autorki, dzięki któremu miałam nieoparte wrażenie, że przebywam tuż obok nakreślonych bohaterów. Ogromnym plusem był również mocny wstęp, jaki zwiastował naprawdę niebanalną i nieprzewidywalną, chwytającą za duszę fabułę. Pisarka genialnie udowodniła, iż to, co zdaje się być nieodwracalnym końcem, może okazać się początkiem czegoś naprawdę wyjątkowego i pięknego.



"Jednak ludzie popełniają błędy. Niektórzy tylko małe, inni większe. Ona za swój ogromny chciała zapłacić i była gotowa na wszystko."



Moim zdaniem "Szczęście za horyzontem" stanowi swoisty drogowskaz dla każdego człowieka. Po pierwsze, porusza niezwykle ważną kwestię oceniania innych po pozorach. Na przykładzie rodziny Małeckich czytelnik widzi, jak bardzo niesprawiedliwe potrafią być wyrażane publicznie opinie. Jeśli nie znamy całej sytuacji z dwóch perspektyw, nie mamy prawa nikogo oceniać, a robimy to z łatwością, bez namysłu. Co gorsza, ludzie często nie zdają sobie sprawy z mocy krzywdzących osądów. Coś, co dla jednych jest gorącą plotką, ekscytującym tematem do rozmowy, dla drugiej osoby stanowi źródło problemów, siejące stratę i zniszczenie. Jedno, nieobiektywne, szkodliwe założenie naprawdę może zniszczyć komuś życie. Dlaczego tak często o tym zapominamy?



Drugim istotnym tematem poruszonym przez autorkę jest szczęście, a dokładniej droga ku jego osiągnięciu. Wszystko, co pojawia się w naszym życiu z nieopisaną łatwością, szybko traci swą wartość. Człowiekowi zdaje się, że tylko wygoda i bogactwo mogą dać mu spełnienie, a jednak przecież każdy z nas jest inny. Bezrefleksyjna, komfortowa egzystencja szybko się nudzi, przestajemy doceniać wiele kwestii, gdyż doświadczamy ich na porządku dziennym. Zapominamy, że to, co dla nas naturalne, dla innych byłoby spełnieniem marzeń. Droga do prawdziwego szczęścia zwykle bywa wyboista, usłana trudami, wątpliwościami i kolejnymi przeszkodami, jednak jeśli człowiek kieruje się sercem, wie, że warto walczyć. Spełnienia nie mogą dać przedmioty, pieniądze czy wygoda, tu prym wiodą miłość i przyjaźń, dzięki którym nawet najcięższa praca cieszy, bo przecież wywołuje wdzięczność i uśmiech na twarzy najbliższych.



"Człowiek może odnaleźć prawdziwe szczęście w zachwaszczonym ogrodzie, choć nie znalazł go dotąd w drogich hotelach ani w błyszczącej szkłem korporacji."



Autorka stworzyła doskonałe, jak najbardziej przemawiające kreacje bohaterów. To ludzie z krwi i kości, którzy popełniają błędy, tracą siłę i ducha walki, przeżywają liczne rozterki, gubią się na ścieżce codziennych trudów, jak my wszyscy. Naprawdę wspaniałym doświadczeniem okazało się śledzenie ich wewnętrznej przemiany, jaka bez wątpienia była efektem wzajemnego oddziaływania. Jeśli wątpicie jeszcze w hasło, iż miłość potrafi zdziałać cuda, koniecznie musicie sięgnąć po tę powieść i przekonać się o tym na własnej skórze. Pisarka perfekcyjnie ukazała również funkcjonowanie małej, hermetycznie zamkniętej społeczności, gdzie wszyscy się znają i notorycznie szukają wartej uwagi sensacji. Nowa osoba szybko staje się punktem zainteresowania, a tajemniczość, jaką jest owiana jej wizyta w domu Małeckich, stanowi wyjątkowo apetyczny kąsek dla wszystkich ciekawskich mieszkańców.



"Kto nigdy nie był głodny, pojęcia nie ma o smaku potraw. Kto nie pracuje naprawdę, nie zna przyjemności wytchnienia."



"Szczęście za horyzontem" jest niesamowicie poruszającą, wciągającą, prawdziwą, słodko - gorzką opowieścią z tragedią i ludzką podłością w tle. To piękna i nadzwyczaj refleksyjna książka przypominająca, iż nie wolno nikogo oceniać po pozorach, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. To wreszcie przepełniona intensywnymi emocjami historia, która trafia wprost do czytelniczego serca, by uzmysłowić, że często spełnienie jest bardzo blisko, ale go nie dostrzegamy, bo wybieramy to, co jest na wyciągnięcie ręki, wolimy wygodę i łatwość, niż walkę czy poświęcenie. A przecież, im więcej coś wymaga wysiłku, tym bardziej jest potem doceniane, a prawdziwe szczęście i miłość są warte największego zachodu. Najnowsza książka Krystyny Mirek chwyta za serce, delikatnie otula duszę i wielokrotnie wzrusza do łez. To pozycja idealna na długie, jesienne, refleksyjne wieczory. Gorąco polecam!

pokaż więcej

 
2018-09-28 10:34:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Pracujący w jednym z wrocławskich biurowców Basia i Adam znają się od lat. Wiedzą o sobie niemal wszystko i oboje są zdania, że taka szczera, damsko-męska przyjaźń nie zdarza się często. Tylko czy to aby na pewno przyjaźń...? Basia, która nieustannie walczy z traumą z dzieciństwa, kładącą się cieniem na całym jej dorosłym życiu, nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Sytuacji nie... Pracujący w jednym z wrocławskich biurowców Basia i Adam znają się od lat. Wiedzą o sobie niemal wszystko i oboje są zdania, że taka szczera, damsko-męska przyjaźń nie zdarza się często. Tylko czy to aby na pewno przyjaźń...? Basia, która nieustannie walczy z traumą z dzieciństwa, kładącą się cieniem na całym jej dorosłym życiu, nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Sytuacji nie ułatwia Adam, wysyłający do niej mylne i niejednoznaczne sygnały. Ale z dnia na dzień staje się coraz bardziej jasne, że kiełkujące w niej uczucie jest silniejsze, niż być powinno i że Basia zrobi wszystko, by nie stracić jedynego mężczyzny, na którym jej zależy... Co się stanie, gdy Adam podejmie decyzję o zmianie pracy? Czy znajdzie się coś, co ocali tę znajomość? Czy Basia będzie umiała poradzić sobie z bólem i zbudować swój świat od nowa?



Przyjaźń damsko-męska z pewnością nie jest łatwym tematem. Osobiście, zawsze podchodziłam do tej kwestii sceptycznie, jednak z czasem moje zdanie zaczęło ulegać zmianie. Pewne natomiast jest, że taka relacja budzi wiele kontrowersji, staje się powodem do zazdrości, zwłaszcza jeśli przyjaciel odgrywa w naszym życiu znaczącą rolę i nie potrafimy z niego zrezygnować. Nie można jednak zapominać, że przyjaźń opiera się przede wszystkim na szczerości i zaufaniu, inaczej nie ma racji bytu. I tak właśnie jest w sytuacji Basi i Adama, więź ich łącząca to tylko pozory, bo dziewczyna jest w mężczyźnie beznadziejnie zakochana już od lat. Boi się jego utraty, więc ukrywa swoje prawdziwe uczucia, powstrzymuje zazdrość, choć od dawna jest świadkiem kolejnych romansów kolegi. Obecnie Adam jest w poważnym związku, który zaowocował dzieckiem, to jednak nie studzi emocji Basi.



Bolesna tajemnica, łudząca nadzieja i uczucie, jakie wyniszcza od środka, to wszystko na co dzień towarzyszy kobiecie, a jednak żyje w przekonaniu, że nawet największe cierpienie przy Adamie jest lepsze niż jego brak. Daje mu się zwodzić, przyjmuje zaproszenia na kolejne spotkania po pracy, choć wie, że nigdy nie nastąpią, wmawia sobie, iż znaczy dla niego równie wiele, jak on dla niej. Szybko jednak wychodzi na jaw, że snując plany na przyszłość Adam nawet nie bierze pod uwagę zdania Basi, dla niego przecież najważniejsza jest partnerka, dziecko i zapewnienie im odpowiednich warunków.



Czy ich przyjaźń przetrwa rozłąkę?



Czy Basi uda się w końcu odkochać i zacząć normalnie żyć?



A może wyjawi Adamowi prawdę?




"Chciałam, by przyjaźń trwała niezmiennie, ale miłość do Adama, która się zrodziła w moim sercu, znacząco mi w tym przeszkadzała. Nie potrafiłam wyeliminować zazdrości, nie umiałam tak zupełnie odciąć tych emocji na rzecz łagodnej i spokojnej przyjaźni."



Książka Basi Karolewicz to przede wszystkim emocje, jak najbardziej prawdziwe, intensywne, obezwładniające. Nie od dziś wiadomo, iż ludzie uwielbiają oceniać postępowanie innych, wytykać im naiwność czy błędy. Przyjaźń damsko-męska, zwłaszcza taka, która wyraźnie wskazuje na coś więcej niż tylko czystą relację, stanowi niezłą gratkę dla plotkarzy szukających sensacji. Czy jednak zastanawialiście się jak trudno wybrnąć z takiej sytuacji? Jak czuje się osoba, która niechcący przekroczyła granicę? Jak potężne musi to być uczucie, jeśli wybiera czyjeś szczęście, powodując własne cierpienie?



"Jestem zupełnie osamotniona w swojej miłosnej obsesji i za nic w świecie nie mogę zdradzić tajemnicy przed najlepszym przyjacielem. Oszukuję go każdego dnia, ale nie potrafię kontrolować swoich uczuć. Nie mogę mu wyznać prawdy, bo boję się, że to zakończyłoby definitywnie naszą przyjaźń, a ja nie wyobrażam sobie życia bez niego."



Autorka tej gorzkiej historii umożliwiła czytelnikom podróż do umysłu zakochanej przyjaciółki. Nasza bohaterka została bezdusznie obnażona ze wszelkich emocji, poznajemy jej marzenia, lęki, cierpienia. Widząc jej smutek, który staje się wręcz namacalny, nie sposób już ocenić jej tak pochopnie, jak zrobilibyśmy to na początku. Śledząc wewnętrzną walkę między pragnieniem miłości a strachem przed utratą bliskiej osoby, obawiamy się, że dylemat Basi jest raczej sytuacją bez wyjścia. Cokolwiek postanowi, będzie cierpieć, przynajmniej na początku. Tylko czy warto żyć złudzeniami i odbierać sobie wszelkie szanse na szczęście?



"Dzień po dniu wrastał we mnie jak jemioła w tkanki drzewa. I chociaż on w przeciwieństwie do jemioły nie był pasożytem, to działał na mnie tak samo."



Myślę, że wielu z was zachowanie Basi będzie trochę irytować, jednak nim ją osądzicie, zastanówcie się, czy będąc na jej miejscu, umielibyście wybrnąć bezboleśnie z takiej relacji? Z czasem wychodzi również na jaw, iż nadmierna emocjonalność kobiety ma swoją przyczynę w przykrej przeszłości. Adam jest jedyną osobą, której zwierzyła się z traum dzieciństwa, aczkolwiek nie stara się jej zbytnio pomóc czy umocnić jej relacji z matką. Z jednej strony uważałam go za egoistę, bo całkowicie pomijał przyjaciółkę w swoich planach, nie brał pod uwagę jej opinii, z drugiej jednak był przecież partnerem oraz ojcem i na pierwszym miejscu powinien stawiać dobro rodziny. Być może to Basia miała tendencję do przesadzania, ale nie da się ukryć, że facet wysyłał jej sprzeczne sygnały, więc z pewnością w jakimś stopniu przyczynił się do mętliku w głowie dziewczyny.



"Każda przykrość związana z jego osobą była lepsza niż brak Adama."



Język autorki jest lekki, przystępny i niesłychanie sugestywny. Czytelnik z zapałem chłonie kolejne słowa, angażuje się w całą historię, przeżywa emocje bohaterki jak swoje własne. Ciekawość, jaką decyzję podejmie Basia, jest na tyle potężna, że nie sposób oderwać się od książki, nim nie dotrze się do finału. To pozycja, z którą spędzicie niezwykle miły, ale i refleksyjny wieczór!



"Przyjaciel" jest wciągającą, refleksyjną, słodko-gorzką powieścią o niespełnionej miłości, która wyniszcza od środka i nie pozwala ruszyć na przód. To swego rodzaju spowiedź beznadziejnie zakochanej w przyjacielu kobiety, która nie potrafi wybrnąć z błędnego koła, w jakie z każdym dniem popada coraz bardziej. To wreszcie sugestywnie opowiedziana, smutna historia, która mogłaby się przydarzyć każdemu z nas, gdyż granica jest niesłychanie cienka, a przekroczenie jej początkowo niemalże niezauważalne. Jeśli jesteście ciekawi, jak dalej potoczy się owa nie do końca szczera przyjaźń, koniecznie sięgnijcie po tę emocjonującą pozycję! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-09-27 16:36:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Czy życie musi płynąć samotnie, nawet jeśli to, co w nim najlepsze już nas spotkało, a potem przeminęło? Czy miłość życia może się przytrafiać tylko nastolatkom? Skąd! Dojrzałe kobiety są jak wino! I wiedzą czego chcą! Nawet jeśli się jest typem księżniczki, której na niczym nie zależy... to czasem zdążyć się może, że korona spodnie pod naporem zwykłych spraw, a wtedy... może właśnie zjawi się... Czy życie musi płynąć samotnie, nawet jeśli to, co w nim najlepsze już nas spotkało, a potem przeminęło? Czy miłość życia może się przytrafiać tylko nastolatkom? Skąd! Dojrzałe kobiety są jak wino! I wiedzą czego chcą! Nawet jeśli się jest typem księżniczki, której na niczym nie zależy... to czasem zdążyć się może, że korona spodnie pod naporem zwykłych spraw, a wtedy... może właśnie zjawi się książę, chociaż bez konia i w bojówkach lub ze stetoskopem na szyi. Czasem dla odczarowania rzeczywistości przyda się miotła z czerwoną kokardą. Czasem wystarczy uśmiech. Pełna wigoru, humorystyczna opowieść o życiu i stosunkach damsko-męskich, przy której można się i wzruszyć i setnie ubawić.



Zdawać by się mogło, iż niedomówienia i pochopne domysły są domeną młodych, niedoświadczonych, a jednak nie brakuje ich także w życiu osób starszych. Możemy się o tym doskonale przekonać na podstawie miłosnych zawirowań Moniki i Kasi, których historie składają się na tę niezwykle zabawną, sugestywnie nakreśloną powieść. Myślicie, że zakochanie odurza tylko młodzież? Nic bardziej mylnego!


"Jaki ten los bywa okrutny. Czasem nie wiadomo, z jakiej przyczyny zagmatwa sprawy tak, jakby zazdrościł ludziom zwykłego, ludzkiego szczęścia."



Jakiś czas temu na blogu mogliście przeczytać recenzję powieści "O co ci chodzi?". Jest kontynuacją pierwszej "Wcale mi nie zależy" i oczywiście lepiej je czytać w takiej kolejności. Ja niestety zaczęłam nie po kolei, ale nie oznacza to, że pomyłka popsuła mi zabawę. Warto też dodać, iż pozycja "Wcale mi nie zależy" zdobyła w konkursie granice.pl tytuł "Najlepszej książki na wiosnę" w kategorii "Z przymrużeniem oka", tak więc fani zabawnych, ciepłych historii z pewnością będą zachwyceni.







"Wcale mi nie zależy" to książka o słodko-gorzkim życiu, w którym największymi wartościami są przyjaźń i miłość. I choć obie bywają skomplikowane, nie da się bez nich prawidłowo funkcjonować, to one stanowią siłę napędową, niezależnie od płci czy wieku.

Nakreślone przez autorkę postacie są tego doskonałym dowodem. Przyjaciółki nie zawsze się zgadzają, czasem nie rozumieją swoich dziwactw, ale akceptują siebie z całym pakietem wad i zalet, wspierają się, mogą na siebie liczyć w każdym momencie. Książka Miry Białkowskiej ukazuje życie takim, jakim jest naprawdę, pisarka nie koloryzuje nadmiernie, nie zwodzi, że zawsze postępujemy idealnie. Każdy ma prawo do pomyłek, gubi się na ścieżce niespodzianek losu, ale zawsze można naprawić niemal każdy błąd i zacząć wszystko od nowa. W życiu nigdy nie jest za późno na miłość, szczęście czy spełnianie marzeń! Nie da się jednak tego osiągnąć bez wiary, przyjaźni, a także dystansu do samego siebie, który amortyzuje wszelkie nieprzyjemne, codzienne, niespodziewane wstrząsy.



"Że też zawsze musi mi się coś podobnego przytrafić. Jak to jest, że jednym w życiu wszystko ładnie się układa, a drugim nie? Są ludzie urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą, są typy spod ciemnej gwiazdy, a ja? Ja pewnie urodziłam się pod jakąś zasraną gwiazdą. I to by wszystko wyjaśniało."



Naszkicowane postacie są wyraziste, sympatyczne, urzekające. Nie sposób ich nie pokochać, momentalnie stają się bliscy, doskonale rozumiemy ich rozterki. Czytelnik utożsamia się z nimi, bo tak jak on popełniają gafy, oceniają po pozorach, stale analizują, czy kierować się w życiu sercem czy rozumem. Nie są idealni, posiadają wady jak każdy, ale podchodzą do tego z dystansem, wiedzą, że śmiech jest najlepszym lekarstwem. Udowadniają nam, że nie trzeba być perfekcyjnym, by zaznać szczęścia czy prawdziwej miłości.



"Wciąż mi się przytrafiają kłopoty małe, i dużeNa szczęście, mój Anioł Stróż - na wiecznym dyżurze"



Pióro autorki jest nadzwyczaj lekkie i przyjemne. Fantastycznym urozmaiceniem jest przesycenie powieści zabawnymi, niezwykle trafnymi wierszykami i fraszkami, które wielokrotnie wywołują niekontrolowane wybuchy śmiechu. Całość czyta się szybko, radośnie, ale i wyjątkowo refleksyjnie. Pisarka pod postacią subtelnej, żartobliwej historii pokazała, co tak naprawdę liczy się w życiu i jak łatwo przez zwykłe niedomówienia wszystko to stracić.



"Wcale mi nie zależy" to niezwykle ciepła, mądra, zabawna powieść, która otula niczym ciepły kocyk, przepełnia serce optymizmem, nadzieją i uczy dystansu do samego siebie. Niebywale prawdziwa, poruszająca fabuła pełna emocjonujących, żartobliwych, ciętych dialogów, jaka pod subtelną, komiczną warstwą posiada też głębsze przesłanie. Pełnokrwiści bohaterowie, ciekawe, pełne niespodzianek, urzekające historie, nadzwyczaj przyjemne pióro autorki, a wszystko dopieszczone genialnymi fraszkami. Gwarantuję, iż "Wcale mi nie zależy" zafunduje wam niezwykłą przyjemność, relaks i rozrywkę. Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-09-27 16:28:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Rok 1944. Dwóch nastoletnich chłopców podejmuje ucieczkę z transportu na roboty do Rzeszy. Czy uda im się pokonać przeciwności i dotrzeć do domu?



Wojna powoli dobiega końca, kiedy dwunastoletni Bronek, w domu nazywany Dzidkiem, zostaje pojmany przez Niemców. Trafia do transportu wiozącego ludzi na roboty przymusowe w Rzeszy. W bydlęcym wagonie, ściśnięty wraz z tłumem podobnych mu...
Rok 1944. Dwóch nastoletnich chłopców podejmuje ucieczkę z transportu na roboty do Rzeszy. Czy uda im się pokonać przeciwności i dotrzeć do domu?



Wojna powoli dobiega końca, kiedy dwunastoletni Bronek, w domu nazywany Dzidkiem, zostaje pojmany przez Niemców. Trafia do transportu wiozącego ludzi na roboty przymusowe w Rzeszy. W bydlęcym wagonie, ściśnięty wraz z tłumem podobnych mu nieszczęśników, wciąż nie traci nadziei na powrót do domu. Wspólnie z poznanym w niedoli kolegą podejmuje decyzję o ucieczce. Choć chłopcy wiedzą, że ryzykują życie, pragnienie wolności jest silniejsze niż wszelkie przeszkody…



W tej historii, opartej na autentycznych wydarzeniach, długa i niebezpieczna droga do domu będzie przeżyciem, którego bohaterowie nigdy nie zapomną.



Opowieści o wojnie zawsze przeszywają na wskroś. W tym wypadku, gdy mowa o prawdziwej historii, a bohaterem jest młody, niewinny chłopiec, nie sposób nawet opisać słowami wywołanej lawiny intensywnych emocji. Przerażająca wojna widziana oczami dziecka, które zostało wciągnięte w sam środek bestialskiego piekła, szokuje, przeraża i po prostu boli.



"Wyciągnął w moim kierunku rękę i bez słowa wręczył mi sporej wielkości piętkę chleba, po czym wrócił na swoje miejsce. Byłem przez chwilę najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Czyżby mój pech właśnie się skończył?"





Tematyka obozów zawsze mnie ciekawiła, jednak porażające uczucia, jakie wywołuje, nie słabną ani trochę. Sama myśl, co musiało czuć bezbronne dziecko w takim okrutnym miejscu, pozostawione samo sobie bez opieki rodziców, dosłownie miażdży emocjonalnie. Już warunki transportu bulwersują, porwanym towarzyszą ścisk, smród, brud i przenikliwy głód. Z czasem tracą jakąkolwiek orientację, co gorsza stają się obojętni na wszystko. Strach pomyśleć, jacy będą, gdy dotrą do finału podróży.



"Takiego uczucia lęku o życie nie odczuwałem chyba jeszcze nigdy. Strach całkowicie mną zawładnął, w brzuchu czułem ciężar, nogi mi się trzęsły i cały byłem mokry od potu."



Książka "Przybysz" jest niewielka objętościowo, ale ze względu na poruszoną tematykę, staje się potężnym nośnikiem niepojętych emocji. W czasie lektury czytelnik czuje się, jakby słuchał opowieści chłopca, dzięki czemu wszystko odbiera intensywniej, wyobraźnia szaleje, a zmysły reagują na każde kolejne słowo.


"Hitlerowiec pilnujący czyścicieli wagonów wyjął pistolet z kabury i strzałem w głowę dobił człowieka. Zesztywniałem z przerażenia, ale nie ze strachu. Poruszyła mnie postawa egzekutora, który zrobił to jak coś naturalnego, nie zawahał się i nawet jego twarz nie wyraziła żadnej emocji. Poczułem wściekłość; tak silnie zacisnąłem pięści, że aż złapał mnie skurcz."



Główny bohater, Bronek zwany w domu "Dzidkiem", to zdecydowanie dziecko, które musiało zbyt szybko dorosnąć. Próby rodziców, by młodzieniec nie zaznał na własnej skórze okrucieństwa wojny spełzły na niczym. Początkowo, jak każdy chłopiec, był zafascynowany działaniami żołnierzy, szybko jednak dostrzegł w ich czynach bezwzględność i podłość, na jakie nie zasłużył żaden człowiek.



Gdy Bronek wspólnie z kolegą z transportu postanawiają uciec, rozpoczyna się pełna adrenaliny tułaczka, która przyprawia czytającego o zawroty głowy. Kibicujemy chłopcom z całego serca, boimy się o nich, pragniemy wierzyć, że jakimś cudem uda im się wyjść z tej koszmarnej sytuacji cało. Wobec takiej historii nikt nie pozostanie obojętnym, pozycja Piotra Tymińskiego skruszy nawet najtwardsze serce i pozostanie w pamięci na bardzo długo.



Opowieści o wojnie często pokazują, że ofiary same zaczynają zachowywać się w bestialski, egoistyczny sposób, są gotowe na wszystko, byle przeżyć. W tym wypadku, dwójkę chłopców, choć niezwykle zdeterminowanych i pragnących wolności, łączy wyjątkowa przyjaźń. W swym wielkim cierpieniu i strachu stają się niemal jednym organizmem, dlatego czytelnik doskonale zdaje sobie sprawę, iż owe głębokie, piękne uczucie jest w stanie stworzyć chyba tylko takie dramatyczne przeżycie.



"Przybysz" jest niewielką objętościowo, napisaną wspaniałym, sugestywnym językiem, poruszającą książeczką o niesłychanie potężnym nośniku emocji. To autentyczna historia o wojnie widzianej oczami młodego, bezbronnego chłopca, siłą odebranego rodzicom i wrzuconego w środek prawdziwego piekła. Jakie szanse na przetrwanie mają dwaj młodzieńcy, gdy niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem? Gwarantuję, że ta prawdziwa, smutna książka poruszy was do granic i pozostanie w pamięci na bardzo długo. Jak już wspominałam wcześniej, obok tak wstrząsającej i bolesnej historii, nikt nie będzie w stanie przejść obojętnie! Wygląda na to, iż najbardziej przeszywające opowieści, pisze samo życie.

pokaż więcej

 
2018-09-24 22:57:23
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Jak nietrudno się domyślić, w kryminale historycznym dotyczącym okresu średniowiecza, śledztwo niewiele przypomina współczesne poszukiwania. Co ciekawsze, cień podejrzeń spada również na moce i zjawiska paranormalne, które w tamtych czasach były nieodłącznym elementem wszelkich wierzeń czy tradycji. Krocząc po kolejnych stronach książki Grzegorza Wielgusa czytelnik sam nie jest pewny, czy... Jak nietrudno się domyślić, w kryminale historycznym dotyczącym okresu średniowiecza, śledztwo niewiele przypomina współczesne poszukiwania. Co ciekawsze, cień podejrzeń spada również na moce i zjawiska paranormalne, które w tamtych czasach były nieodłącznym elementem wszelkich wierzeń czy tradycji. Krocząc po kolejnych stronach książki Grzegorza Wielgusa czytelnik sam nie jest pewny, czy tropi seryjnego mordercę, jest świadkiem zjawisk nie z tego świata, a może śledzi wyjątkowo zawiłą intrygę. Bez wątpienia dopieszczenie opowieści mitologią słowiańską nadaje jej magicznej, a nawet trochę zadziornej atmosfery, dzięki czemu całość dosłownie połyka się z wypiekami na twarzy.



Akcja powieści rozgrywa się w 1273 roku na ziemiach Polski. Autor funduje czytelnikom fascynującą, niezapomnianą podróż, dzięki charakterystycznemu językowi czujemy się po prostu, jakbyśmy cofnęli się w czasie. Emocjonujące, dopracowane dialogi nadają niezwykłego, nieszablonowego klimatu, obyczaje panujące w tamtych latach zostały fenomenalnie odzwierciedlone, a wszelkie sugestywne opisy działają intensywnie na zmysły, to zdecydowanie w pełni angażująca książka, którą przeżywa się niczym własną historię.



Ogromną zaletą powieści jest genialny humor, to właśnie on przełamuje pierwsze bariery językowe. Początkowo niełatwo było wczuć się w klimat, pióro autora, przypominające dawny język, wymaga skupienia i pełnego zaangażowania czytającego. Zabawne żarty czy gierki słowne nie tylko wywołują liczne wybuchy śmiechu, ale i przyspieszają dostosowanie się do trudniejszych form językowych. Dość szybko wsiąkamy w pełną zwrotów akcji opowieść, dostosowujemy się i zapominamy o pierwszych obawach, dotyczących trudności w odbiorze tekstu.


"Nie zawsze jednak służba Bogu była prosta, a wydzieranie prawdy ze szponów kłamców nieraz zmuszało inkwizytora do podejmowania straszliwych wyborów. Jednakże veritas - prawda - była mu najwyższą wartością i nie mógł pozwolić, by utonęła w smolistych odmętach grzechu. Należało jej dochodzić bez wahania i litości, nie bacząc na to, jak straszliwe brzemię ze sobą niesie."



Fundamentem tej powieści są wyraziste postacie, które pozostawią po sobie ślad w sercu jeszcze na długo po zakończeniu lektury. Każda z nich owiana jest nutką tajemniczości. Najważniejszych bohaterów poznajemy stopniowo, z każdą kolejną stroną coraz bardziej rozumiemy ich postępowanie, ale i dostrzegamy też, jak wiele ich rożni. Nie da się jednak ukryć, że razem tworzą fenomenalne trio, które wzajemnie się uzupełnia. Śledzenie ich poczynań, poszukiwań rozwiązania zagadki to niesamowita przygoda, której nie chciałoby się kończyć zbyt szybko. Nie spodziewałam się, że połączenie faktów historycznych z fikcją kryminalną może być aż tak ekscytujące.



"Lęk przed grasującym we mgle nienazwanym wciąż pozostawał silny, a człowiecze umysły, skore do wszelkiego zabobonu, szybko nadawały każdemu kształtowi we mgle imię nowego demona. Nawet inkwizytor, pomimo rozwagi i gorącego pragnienia odkrycia namacalnej przyczyny stojącej za wszelkim wydarzeniem, nie był całkiem wolny od instynktownej obawy, skrytej głęboko w jego umyśle. Niezależnie od epoki pierwotny strach wciąż podążał w ślad za mgłą, sącząc zwątpienie w serca ludzi."



"Pęknięta korona" to pozycja, która skradnie serca fanom średniowiecznych intryg, zbrodni, spisków, dopieszczonych rozbudzającymi fantazję wierzeniami ludowymi. Jeśli kochacie wyrazistych bohaterów, równie tajemniczych jak zagadki, które pragną rozwikłać, starodawny język, umożliwiający mentalną podróż do średniowiecznej Polski, a także nietuzinkowe połączenie historii z fantastyką, z pewnością będziecie zachwyceni. Grzegorz Wielgus popisał się nieszablonową wyobraźnią, lecz też ogromną wiedzą, dlatego lektura jego najnowszej powieści to niezwykłe, klimatyczne, trzymające w napięciu doświadczenie, o którym długo nie da się zapomnieć. Jeśli macie ochotę przeprowadzić kryminalne śledztwo z trójką wyjątkowych, średniowiecznych postaci, "Pęknięta korona" jest dla was pozycją obowiązkową! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-09-18 13:44:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji, udaje się do Barwin, gdzie poznaje uroczą staruszkę, Gertrudę Skrocką. Między kobietami tworzy się niewidzialna więź. Podczas ich kolejnych spotkań, Truda opowiada o swoim życiu w Prusach Wschodnich. Na dziewięćdziesiątych urodzinach Trudy... Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji, udaje się do Barwin, gdzie poznaje uroczą staruszkę, Gertrudę Skrocką. Między kobietami tworzy się niewidzialna więź. Podczas ich kolejnych spotkań, Truda opowiada o swoim życiu w Prusach Wschodnich. Na dziewięćdziesiątych urodzinach Trudy pojawiają się niespodziewani goście. Na jaw wychodzą skrzętnie skrywane tajemnice rodzinne.



Akcja książki toczy się na dwóch płaszczyznach: w czasach współczesnych, na Mazurach, i w czasach dzieciństwa oraz młodości Gertrudy – w okresie drugiej wojny światowej, na terenach Prus Wschodnich, obecnych Mazurach. Poruszana jest tu problematyka samotności, przyjaźni, poszukiwania swojego miejsca na ziemi, własnej tożsamości.



Otwierając stronice „Zapachu Mazur” czytelnik słyszy klangor żurawi i cykanie świerszczy. Zagłębiając się w treść książki, zewsząd otacza go zapach skoszonej trawy, rozgrzanych w lipcowym słońcu jagód i sosnowego lasu. Jeszcze długo po przeczytaniu czuje smak świeżej, smażonej ryby…



Jak wygląda wojna widziana oczami młodej Niemki?



Czy wojna może się śnić wiele lat po jej zakończeniu?



Czy czas naprawdę leczy rany?



"Mówią, że każdy jest kowalem własnego losu. Czasem jednak ten los jest złośliwy, płata różne figle. Ale cóż zrobić, kiedy takie jest życie."



Życie Julii Skrockiej nigdy nie przypominało bajki, nie mogła cieszyć się szczęśliwym dzieciństwem ani młodością, następnie zawiódł ją także sam mąż, który założył nową rodzinę w Holandii. Mieszka tam również ich syn, dlatego codzienność kobiety jest spokojna, monotonna, ale też trochę samotna. Wszystko się zmienia, gdy nagle otrzymuje pismo z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z maleńkiej wsi na Mazurach. Urzędnicy proszą o zaopiekowanie się starszą kobieciną, dla której Julka okazuje się być jedyną bliską rodziną. Mimo rozwodu oraz ogromnego zdziwienia, spowodowanego faktem, iż mąż zapewniał, że nie posiada już żadnych krewnych, wrażliwa Skrocka postanawia odwiedzić niewielkie Barwiny i poznać tajemniczą Getrudę. Kobieta nie mogła nawet przypuszczać, że ten nieplanowany wyjazd już na zawsze odmieni jej życie. Julia nie tylko odkryje wiele mrocznych, rodzinnych sekretów, ale również doceni piękno wyjątkowych Mazur. Kto wie, może także pozwoli sobie na nowy początek i kolejną, tym razem dojrzałą miłość...




Piękno i zapach Mazur towarzyszą mi na co dzień, jestem mieszkanką Giżycka, więc cudowne jeziora i lasy znam niemal od dziecka. Nie oznacza to jednak, że stały się monotonnym widokiem, doceniam ich urok z każdym rokiem jeszcze bardziej. Pojezierze Mazurskie dla wielu znane jest tylko w sezonie letnim, mieszkańcy natomiast doskonale wiedzą, jak wspaniale jest tu zimą, spokojną, cichą, kojącą. Gdy tylko przeczytałam tytuł debiutanckiej powieści Małgorzaty Manelskiej wiedziałam, że muszę ją poznać. Świadomość, iż pisarka pochodzi ze Szczytna dała gwarancję, że opisy będą jak najbardziej przemawiające i autentyczne, ale też rozbudzające zmysły, tak, by osoby z innych rejonów mogły sobie perfekcyjnie wyobrazić tutejsze krajobrazy. Czy Mazury nakreślone piórem pani Małgorzaty mnie porwały? Jak najbardziej, zwłaszcza, że w tle pojawiają się ważne wydarzenia historyczne, które ukazane zostały z zupełnie innej perspektywy niż zwykle.



Mimo że dość często w książkach pojawia się motyw przeprowadzki z wielkiego miasta do małej wioski, powieści absolutnie nie można zarzucić schematyczności. Tu samo przeniesienie nie wysuwa się na główny tor, choć trudy związane z aklimatyzacją także odgrywają ważną rolę. Prym wiodą mroczne, rodzinne sekrety, które nie uległy przedawnieniu. Truda i Elza to pogodne, pełne życia, optymistycznie nastawione staruszki, które skrywają pod maską wiele cierpienia i strachu. Traumatyczne wydarzenia, jakie miały miejsce dawno temu, nie dają o sobie zapomnieć, zwłaszcza, że nie wszystko przecież zostało ujawnione. Czytelnik, wraz z Julką, stopniowo odkrywa nieprzyjemne tajemnice, które wywołują lawinę skrajnych emocji, ale również skłaniają do głębokich refleksji.



"Tyle lat żyliśmy na tej ziemi wspólnie z innymi narodami, nie myśleliśmy o nich, że byli gorsi od nas. Ot, po prostu sąsiedzi. Aż nagle w naszym świecie pojawiło się takie zło, które tak bardzo nas zepsuło i podzieliło."



Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie ukazanie wojny z perspektywy pokrzywdzonych niemieckich rodzin. Działania zbrojne zawsze kojarzą się z krzywdą, bólem, niesprawiedliwością, nawet śmiercią, jednak przeważnie myślimy o naszym narodzie jako o pokrzywdzonym. Czy zastanawialiście się ile ofiar rzeczywiście niesie za sobą wojna? Czy wszyscy obywatele agresywnego najeźdźcy są odpowiedzialni za owe bezduszne działania? Oczywiście, że nie! Oni również byli pokrzywdzeni, siłą zmuszani do służby w wojsku, bezradni wobec decyzji władzy. Autorka przypomina nam, że nie istnieje coś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa, umożliwia spojrzenie na całą sytuację z innej strony, przypomina, by nie oceniać po pochodzeniu, ale po czynach i intencjach. Okrucieństwo wojny dotknęło mnóstwo ludzi, wielu z nich już nie żyje, część, mimo podeszłego wieku, nadal jest prześladowana przez okrutne koszmary, wszyscy przeszli przez piekło...



"One też straciły najbliższych, też straciły domy. I wcale tego nie chciały. Pomyśl sobie, że wojna ma zawsze ofiary po dwóch stronach!"



Oprócz nawiązania do drugiej wojny światowej, w powieści poruszanych jest również wiele innych trudnych tematów. Począwszy od niełatwego dzieciństwa, braku miłości, czy zrozumienia, poprzez egoizm, skomplikowane relacje międzyludzkie, aż do najtrudniejszych życiowych wyborów i nieuchronnej śmierci. To historia wyjątkowo głęboka, poruszająca serce i duszę, skłaniająca do zadumy nad przeszłością, ale i teraźniejszością.



Język autorki jest wyjątkowo przyjemny i malowniczy, dzięki czemu powieść chłonie się wszelkimi zmysłami, z zapartym tchem. Sugestywne pióro pisarki funduje czytelnikom niezapomnianą podróż do pięknych mazurskich miejscowości, ale i do ogarniętych brutalną wojną dawnych Prus Wschodnich. Nakreślone postacie momentalnie stają się bliskie, są interesujące, ale i autentyczne, pełne zalet, lecz również wad i wątpliwości. Gwarantuję, iż przesympatyczne, pełne życia staruszki błyskawicznie skradną wasze serca, a ich emocjonujące wspomnienia poruszą was do łez.



"Zapach Mazur" jest przepiękną, poruszającą i porywającą powieścią o wojnie, miłości, samotności i nieuchronnej śmierci. To przepełniona mrocznymi, rodzinnymi sekretami historia, którą pochłania się z wypiekami na twarzy. Równowaga między trudnymi tematami a pozytywnymi, pięknymi chwilami pełnymi prawdziwej radości sprawia, iż całość mimo zauważalnego ciężaru nie przytłacza czytelnika, lecz otula go i dopieszcza niczym kojący dla duszy balsam. Uroki Mazur opisane niezwykle malowniczo rozbudzają wszystkie zmysły, uruchamiają wyobraźnię, dzięki czemu wspaniałe jeziora i lasy wydają się być niemal na wyciągnięcie ręki. To wreszcie książka, która skłania do głębokich refleksji na temat przeszłości, ale też nakazuje się zatrzymać i docenić teraźniejszość. "Zapach Mazur" zdecydowanie należy do tych pozycji, obok których nie można przejść obojętnie! Polecam gorąco!

pokaż więcej

 
2018-09-14 18:22:49
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
Moja biblioteczka
219 158 1320
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (45)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd