CzytanieNaszymZyciem 
czytanienaszymzyciem.blogspot.com, https://www.facebook.com/czytanienaszymzyciem
Ania - miłośniczka książek i recenzentka. :)
20 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-06 18:43:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Małe kobietki (tom 1) | Seria: Kolekcja Klasyki

Louisa May Alcott to XIX-wieczna pisarka, która swoją twórczość w znacznej mierze oparła na własnych życiowych doświadczeniach. Zapisała się w historii jako jedna z pierwszych autorek piszących dla kobiet oraz dla młodzieży - w szczególności dla dziewcząt. Można pokusić się o stwierdzenie, że to między innymi dzięki niej mamy tak dużą różnorodność literatury dla nastolatek na rynku... Louisa May Alcott to XIX-wieczna pisarka, która swoją twórczość w znacznej mierze oparła na własnych życiowych doświadczeniach. Zapisała się w historii jako jedna z pierwszych autorek piszących dla kobiet oraz dla młodzieży - w szczególności dla dziewcząt. Można pokusić się o stwierdzenie, że to między innymi dzięki niej mamy tak dużą różnorodność literatury dla nastolatek na rynku wydawniczym. Warto więc przyjrzeć się, jakie były początki tego gatunku, który teraz jest nam tak bliski.



Małe kobietki to historia rodziny Marchów. Mama Marmee wychowuje cztery córki, podczas gdy jej mąż bierze czynny udział w wojnie secesyjnej. Marmee nie jest typową dla tego okresu historycznego matką. Stanowi raczej pewnego rodzaju symbol kobiecego buntu, którym zaraża swoje dzieci. Jej marzeniem jest, aby każda z córek znalazła swoje miejsce na świecie i nie próbowała ograniczać się do zadań typowej kobiety. Hasła takie jak wolność, niezależność czy odwaga funkcjonują tutaj nie tylko w kontekście wojny i próby wyzwolenia państwa, ale również w znaczeniu bardzo ludzkim - tak po prostu. Każdy człowiek ma wolną wolę i prawo do szukania szczęścia w życiu. Płeć nie ma tutaj znaczenia i właśnie to Marmee przekazuje swoim pociechom.



Książka Louisy May Alcott jest kierowana do konkretnej grupy odbiorców, a mianowicie do nastolatek, czyli małych kobietek. Uważam, że kobieta sama w sobie jest fascynującą istotą... W swoim życiu przechodzi kilka rewolucyjnych zmian, a jedną z nich jest właśnie wiek nastoletni. Wiek poszukiwania własnego siebie, patrzenia w głąb swojej duszy i próby zrozumienia świata. Wiek trudny, a jednocześnie ciekawy... Autorka próbowała w swojej książce przekazać bardzo ważne wartości, choć nie mogę powiedzieć, że całkowicie jej się to udało. Wiele osób oskarża Alcott o zbyt moralizatorski styl wypowiedzi i rzeczywiście niektóre momenty były zbyt mocno wyeksponowane, co czasami przeszkadzało w odbiorze całości i w czerpaniu przyjemności z czytania. Jednak ostatecznie stwierdziłam, że ta książka naprawdę mi się podobała i żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej. Polecam Małe kobietki w szczególności nastolatkom, ale również dorosłym kobietom, które chętnie powrócą do czasów młodości. :)

pokaż więcej

 
2018-10-06 18:42:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Iwan Turgieniew jest jednym z przedstawicieli rosyjskiego realizmu krytycznego. Jest to twórca XIX-wieczny zaliczany do klasyków literatury rosyjskiej. Czy warto sięgnąć po jego twórczość?



Ojcowie i dzieci to dzieło mówiące przede wszystkim o konflikcie pokoleń, ale nie tylko. Każdemu kolejnemu pokoleniu wydaje się, że ich rodzice nie mają o niczym pojęcia, nie są w stanie ich zrozumieć i...
Iwan Turgieniew jest jednym z przedstawicieli rosyjskiego realizmu krytycznego. Jest to twórca XIX-wieczny zaliczany do klasyków literatury rosyjskiej. Czy warto sięgnąć po jego twórczość?



Ojcowie i dzieci to dzieło mówiące przede wszystkim o konflikcie pokoleń, ale nie tylko. Każdemu kolejnemu pokoleniu wydaje się, że ich rodzice nie mają o niczym pojęcia, nie są w stanie ich zrozumieć i o wszystko się czepiają. Typowa postawa każdego nastolatka, który, jak kot, chadza własnymi ścieżkami i niczym się nie przejmuje, a nierozsądni rodzice nie przeszkodzą mu w spełnianiu swoich życiowych marzeń. Okazuje się, że problemy tego typu dotykały ludzi od zawsze, bez względu na okres historyczny czy pochodzenie.



Dzieło Turgieniewa z pewnością jest ponadczasowe, ponieważ problemy, jakie poruszył są ciągle aktualne i na nowo się o nich dyskutuje. Ojców i dzieci pod pewnym względem porównałabym do Przedwiośnia Żeromskiego, w którym również mamy młodego porywczego bohatera, nieszanującego tego, co ma i zmieniającego swoje zdanie pod wpływem wielu czynników. Rodziców posłuchał na końcu...



Ojcowie i dzieci to również książka, którą można analizować pod kątem politycznym i historycznym, choć oczywiście jest to dużo trudniejsze niż odczytanie podstawowego sensu tej opowieści. Ja w tę tematykę nie chcę wchodzić, ponieważ nie czuję się na tyle pewnie w temacie, żebym mogła się o tym wypowiadać czy dyskutować z innymi czytelnikami. Jednak z pewnością mogę stwierdzić, że Turgieniew nie ograniczył się do jednej płaszczyzny, jaką są konflikty międzypokoleniowe. Czytając Ojców i dzieci docenić można przede wszystkim piękny styl autora, wspaniale wykreowanych bohaterów i wciągającą fabułę. Nie ma się nad czym zastanawiać, tę książkę trzeba po prostu przeczytać! :)

pokaż więcej

 
2018-10-05 19:33:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 3.5)

Kto by pomyślał, że najnowsza książka Pani Maas wejdzie na rynek wydawniczy z takim przytupem! Ale czy przytup w tym przypadku jest czymś pozytywnym?



Dwór szronu i blasku gwiazd miał być pewnym połączeniem między trylogią Dworu cierni i róż a kolejną trylogią osadzoną w tym samym uniwersum. Okazało się, że przynajmniej połowa czytelników i miłośników Dworów całkowicie obraziła się na...
Kto by pomyślał, że najnowsza książka Pani Maas wejdzie na rynek wydawniczy z takim przytupem! Ale czy przytup w tym przypadku jest czymś pozytywnym?



Dwór szronu i blasku gwiazd miał być pewnym połączeniem między trylogią Dworu cierni i róż a kolejną trylogią osadzoną w tym samym uniwersum. Okazało się, że przynajmniej połowa czytelników i miłośników Dworów całkowicie obraziła się na autorkę, ponieważ nowość wydawnicza nie spełniła ich oczekiwań, a stało się wręcz przeciwnie - nowa książka o Feyrze została okrzyknięta nudną, a nawet niepotrzebną "nowelką". Gdzie leży prawda?



Prawda, jak zawsze, leży gdzieś pośrodku. Moim zdaniem Sarah J. Maas niepotrzebnie powiedziała, że będzie to ważna książka, ponieważ stanowi furtkę do kolejnej serii, na którą wszyscy z niecierpliwością czekają. W rzeczywistości Dwór szronu i blasku gwiazd jest czymś w rodzaju drobnego pocieszenia dla największych miłośników Dworów. Cała akcja skończyła się na trzecim tomie i jeżeli mam być szczera, to spodziewałam się, że tak zwany tom 3.5 będzie opowiadał o bardzo przyziemnych sprawach i nie ma sensu oczekiwać fajerwerków.



Jedyne, czego możecie się spodziewać, to kolejne miłe spotkanie z bohaterami tej serii. Nie wydarzyło się tutaj prawie nic szczególnego, bez czego nie moglibyście się obyć. Poniekąd prawdziwe jest stwierdzenie, że Sarah J. Maas kompletnie nie potrafi kończyć swoich serii. Faktycznie, jest to autorka "gadatliwa", jeżeli mogę to tak ująć i nie lubi rozstawać się ze swoimi bohaterami, toteż napisała książkę, która umożliwi nam ich ponowne spotkanie, ale nic więcej... Rozumiem wszystkich zawiedzionych, a jednocześnie z drugiej strony rozumiem samą autorkę, która chciała dać czytelnikom odpocząć od wartkiej akcji, scen trzymających w napięciu i walk na śmierć i życie. Dwór szronu i blasku gwiazd to książka idealna na leniwą niedzielę, pod kocykiem i z kubkiem gorącej herbatki pod ręką. Być może autorka szykuje dla nas coś mocniejszego, a owa książka ma za zadanie jedynie uśpić naszą czujność?



Jeżeli naprawdę polubiliście Dwory i tęsknicie za swoimi ulubionymi bohaterami, sięgnijcie po Dwór szronu i blasku gwiazd, jednak nie oczekujcie od niego niesamowitych zwrotów akcji czy przełomowych wydarzeń. Oczywiście, Feyra i Rhysand nadal nie panują nad swoim popędem seksualnym, co już naprawdę wygląda niesmacznie i zdecydowanie nie jest przeznaczone dla oczu nastolatków, do których to przecież seria jest kierowana... Podkreślam to za każdym razem odkąd przeczytałam drugi tom (w pierwszym jeszcze nie było aż tak źle).



Podsumowując, decyzję o tym, czy sięgnąć po tę książkę pozostawiam Wam - świadomym odbiorcom. Mój apel dotyczy tylko tego, żebyście nie robili sobie zbyt dużych nadziei, bo możecie się ostro zawieść - tak jak wielu czytelników do tej pory.

pokaż więcej

 
2018-10-05 19:05:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Uwielbiam powieści, które oddają klimat Stanów Zjednoczonych! Nie mam tu na myśli typowego "American Dream", a raczej coś, co subtelnie łączy się z historią oraz kulturą tego miejsca. Królowa cukru jest ciekawym debiutem, choć w głowach wielu osób narodziło się pytanie, czy na pewno udanym. Wiadomo, że są gusta i guściki, jednak mimo wszystkich wątpliwości, warto po tę powieść sięgnąć.... Uwielbiam powieści, które oddają klimat Stanów Zjednoczonych! Nie mam tu na myśli typowego "American Dream", a raczej coś, co subtelnie łączy się z historią oraz kulturą tego miejsca. Królowa cukru jest ciekawym debiutem, choć w głowach wielu osób narodziło się pytanie, czy na pewno udanym. Wiadomo, że są gusta i guściki, jednak mimo wszystkich wątpliwości, warto po tę powieść sięgnąć. Dlaczego?



Przyznaję, że dość trudno czytało mi się tę książkę. Język wcale nie jest łatwy i przyjemny, a dość wymagający. Jednak pomijając wszystkie językowe kwestie, Królowa cukru to ciekawa, wartościowa i oryginalna lektura. Znalazłam tutaj wszystko to, czego zawsze szukam w tego typu literaturze. Przede wszystkim Charley, główna bohaterka, jest wspaniałą postacią. Uważam, że wiele kobiet może brać z niej przykład. Oczywiście, decyzja o przejęciu plantacji trzciny cukrowej przez osobę kompletnie nieprzygotowaną do tego zajęcia zapewne była nietrafiona i być może zamiast "odwagi" wiele osób użyłoby tutaj słowa "głupota". Ale nikt nie zaprzeczy, że Charley ze wszystkim musiała radzić sobie sama i nigdy nie była negatywnie nastawiona do życia. Jest to postawa, która zawsze wzbudza mój podziw, ponieważ ja sama jestem osobą raczej wycofaną i zagubioną.



Królowa cukru pokazuje miłość matki do córki w najczystszej, najpiękniejszej postaci. Ponadto, znajdziecie tutaj mnóstwo innych uczuć, emocji, będziecie przeżywać życiowe rozterki razem z bohaterami tej książki! Zwroty akcji, mądre przesłania, nauka, jaka płynie z tej lektury, jest dla mnie czymś wyjątkowym i mam nadzieję, że każdy czytelnik, sięgający po tę książkę, odnajdzie w niej właśnie te najlepsze cechy.



Każdy człowiek w którymś momencie swojego życia zaczyna szukać tego jednego najważniejszego miejsca. Nie każdy traktuje swój dom rodzinny jako tę jedyną ostoję radości, spokoju i przede wszystkim życiowego spełnienia... Powieść Natalie Baszile opowiada właśnie o szukaniu swojego miejsca na świecie i o tym, jak trudne może się okazać to zadanie. Ludzkie wybory, niepewności, rozterki i przeszkody - chyba każdy musi się z tym kiedyś zmierzyć. Autorka Królowej cukru zawarła to wszystko w swojej debiutanckiej powieści i w bardzo realistyczny, a jednocześnie subtelnie magiczny sposób przedstawiła losy Charley. Ze swojej strony nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić Wam tę piękną powieść i mieć nadzieję na to, że Natalie Baszile będzie pisać coraz lepsze książki! :)

pokaż więcej

 
2018-10-05 18:26:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Kiedy dziesięciolatek usłyszy słowo "tajemnica", od razu nadstawia uszy. Nic więc dziwnego, że Tajemniczy ogród to powszechnie lubiana lektura wzbudzająca ciekawość już samym tytułem. Kiedy byłam małą dziewczynką, czytałam tę książkę w listopadzie, siedząc przy oknie i spoglądając raz po raz do swojego ogrodu. Ciągle wyobrażałam sobie, że to moje wyjątkowe miejsce też jest takie tajemniczy i... Kiedy dziesięciolatek usłyszy słowo "tajemnica", od razu nadstawia uszy. Nic więc dziwnego, że Tajemniczy ogród to powszechnie lubiana lektura wzbudzająca ciekawość już samym tytułem. Kiedy byłam małą dziewczynką, czytałam tę książkę w listopadzie, siedząc przy oknie i spoglądając raz po raz do swojego ogrodu. Ciągle wyobrażałam sobie, że to moje wyjątkowe miejsce też jest takie tajemniczy i nigdy nie ujawni mi swoich sekretów. Lektura tej książki to było naprawdę niezapomniane przeżycia, które wspominam do dziś, z uśmiechem na twarzy.



Jako dzieci nie jesteśmy w stanie zrozumieć całej treści, ukrytych znaczeń i metafor, sprytnie wplecionych w fabułę. Właśnie ten fakt stanowi dla mnie zachętę do odświeżania sobie szkolnych lektur co jakiś czas. Główna bohaterka Tajemniczego ogrodu, Mary, jest nieszczęśliwym dzieckiem ze względu na trudną sytuację rodzinną. Rodzice nie mieli na uwadze swojej córeczki, więc bezdyskusyjnie wynajęli nianię dla małej Mary. Kiedy Mary zaczęła sprawiać poważne problemy wychowawcze, pod swój dach przyjął ją wuj. To właśnie u niego trafiła na zagadkę, która kryje się za wysokimi murami...



Tajemniczy ogród uczy przede wszystkim szacunku do natury oraz do drugiego człowieka. Pokazuje, jak ważne są relacje międzyludzkie oraz jak łatwo można je zaniedbać... Przemiana Mary (oraz innego bohatera, którego imienia nie chcę Wam zdradzać) jest czymś niesamowitym! To naprawdę trzeba przeżyć i zapisać we własnym sercu. Frances Burnett udowodniła, że do każdego człowieka należy podchodzić indywidualnie, każdemu dać szansę na rozwój lub przemianę. Tylko dzięki ludziom dobrym, zaangażowanym i szczerym można zmienić świat na lepsze.



Powyższy egzemplarz Tajemniczego ogrodu pochodzi z serii Klasyka literatury wydawnictwa Wilga. Jest to piękne wydanie zawierające rysunki i zdobienia, które stanowią zachętę do czytania. Mam nadzieję, że treść spodoba Wam się równie bardzo jak mnie oraz, że to wydanie będzie dumnie prezentowało się na Waszych półkach. :)

pokaż więcej

 
2018-09-09 17:51:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kwiat paproci (tom 1)

W końcu mogę się pochwalić, że przeczytałam Szeptuchę, która w moich oczach mieni się już jako klasyk. Chyba nie ma blogera nieposiadającego w swojej domowej biblioteczce tego tytułu! Katarzyna Berenika Miszczuk zaskoczyła mnie już niejednokrotnie, więc z ogromnym zapałem i wielkimi nadziejami na świetną powieść, zasiadłam do lektury. Czy było warto?



Napis na okładce wskazuje, że sięgamy...
W końcu mogę się pochwalić, że przeczytałam Szeptuchę, która w moich oczach mieni się już jako klasyk. Chyba nie ma blogera nieposiadającego w swojej domowej biblioteczce tego tytułu! Katarzyna Berenika Miszczuk zaskoczyła mnie już niejednokrotnie, więc z ogromnym zapałem i wielkimi nadziejami na świetną powieść, zasiadłam do lektury. Czy było warto?



Napis na okładce wskazuje, że sięgamy po romans, z czym absolutnie nie mogę się zgodzić! Szeptucha to powieść przedstawiająca pogańską Polskę XXI wieku. Kraj pełen szeptuch, żerców, zabobonów, krwiożerczych potworów i pradawnych świąt. Bohaterowie Szeptuchy hucznie obchodzą wszelkie uroczystości związane z różnymi bóstwami, m.in. Noc Kupały czy Zielone Świątki. Okazją do celebrowania jest również topienie marzanny, z którą wiąże się wiele nieprzyjemnych przesądów...



Główna bohaterka, Gosia, jest surową realistką. Marzy jej się kariera prawdziwego lekarza, a nie wiejskiej szeptuchy, która pracuje w zamian za jajka czy mleko... Gosia nie wierzy w bogów, zabobony ani magię. Jeśli mowa o leczeniu to w grę wchodzą tylko sprawdzone antybiotyki przyrządzane w sterylnych warunkach, a nie napary z podejrzanych ziółek. Jednak już wkrótce świat Gosi zmieni się nie do poznania...



Szeptucha od samego początku oczarowała mnie humorem i błyskotliwością. Były takie fragmenty, które naprawdę mnie rozśmieszały i chętnie do nich wracałam. Jednak powieść ta ma swoje mroczne strony... Niektóre sceny naprawdę mroziły mi krew w żyłach i spodziewałabym się, że prędzej znajdę je w jakimś dobrym horrorze niż w tego typu książce. A jednak autorka postawiła na oryginalność i różnorodność. Inspiracja historią i dawnymi wierzeniami okazała się strzałem w dziesiątkę! Być może przeniesienie elementów z tak odległej historii naszego państwa do XXI wieku brzmi nieco dziwnie, ale uwierzcie mi, że wyszło świetnie!



Jestem pewna, że Szeptuchę pokochają wszystkie osoby lubiące słowiańskie klimaty. Książkę czyta się bardzo szybko, bo jest naprawdę przyjemną i wciągającą lekturą. Czuję się zaintrygowana i z pewnością sięgnę po kolejne tomy. Mam nadzieję, że będą jeszcze lepsze od tego! :)

pokaż więcej

 
2018-09-09 12:24:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Józef Rotblat - znacie to nazwisko? Zapewne nie... Ja również niedawno usłyszałam co nieco o tej osobie i doszłam do wniosku, że historia jego życia jest na tyle fascynująca, że naprawdę warto mówić o niej głośno! Kim był tajemniczy mężczyzna?



Józef Rotblat był doktorem fizyki, którą wykładał na uniwersytecie. Po zajęciach ze studentami schodził do piwnicy owego uniwersytetu, aby budować...
Józef Rotblat - znacie to nazwisko? Zapewne nie... Ja również niedawno usłyszałam co nieco o tej osobie i doszłam do wniosku, że historia jego życia jest na tyle fascynująca, że naprawdę warto mówić o niej głośno! Kim był tajemniczy mężczyzna?



Józef Rotblat był doktorem fizyki, którą wykładał na uniwersytecie. Po zajęciach ze studentami schodził do piwnicy owego uniwersytetu, aby budować najgroźniejszą broń masowej zagłady... Człowiek, który odmawia przyjęcia brytyjskiego obywatelstwa i tym samym staje się niepoprawny politycznie. Skoro odmówił, z pewnością był szpiegiem Związku Radzieckiego... Kiedy Rotblat buduje bombę, jego rodzina walczy o przetrwanie w okupowanej Polsce. 50 lat później Józef Rotblat dostaje Pokojową Nagrodę Nobla. Brzmi nieprawdopodobnie? To dopiero początek...



Ten niezwykły reportaż to zbiór największych paradoksów, jakie wiążą się z całą tą historią... Już sam tytuł jest pewnego rodzaju sprzecznością. Wojna o pokój? Czy można powiedzieć, że o pokój się walczy? Czy jest to moralne? Dlaczego Józef Rotblat dostał Pokojową Nagrodę Nobla, skoro był twórcą bomby atomowej. Niektórzy bez chwili zastanowienia stwierdzą, że jest odpowiedzialny za śmierć milionów ludzi na świecie. Czy w momencie, gdy pracował nad swoim projektem, miał świadomość tego, co tak naprawdę buduje i do czego zostanie to wykorzystane? To były pierwsze pytania, jakie kłębiły się w mojej głowie, kiedy trafiłam na tę książkę. Wiedza jest bardzo niebezpieczną bronią i trzeba wiedzieć, jak z niej korzystać. Czy Rotblat miał takie samo podejście jak ja?



Bardzo rzadko sięgam po reportaże i teraz widzę, że nie mam racji. Noblista z Nowolipek to niesamowicie wciągająca opowieść o człowieku, którym nikt nie odważyłby się być. Można dyskutować, czy Rotblata cechowała odwaga, czy głupota. Podobno między jednym a drugim leży cienka granica... Reportaż Marka Górlikowskiego jest przede wszystkim świetnie napisany. Czytanie o życiu Rotblata nie męczy - wręcz przeciwnie! Lektura ciągle fascynuje, bo każda strona to kolejna porcja niesamowitych faktów. Myślę, że ta książka jest odpowiednia nie tylko dla osób zafascynowanych historią, ale również dla tych, którzy po prostu chcą poznać ciekawą opowieść o człowieku jeszcze nie tak dawno stąpającym po polskiej ziemi. Zdecydowanie warto mieć tę książkę na półce! Serdecznie polecam. :)

pokaż więcej

 
2018-09-09 10:36:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Opowieść o dwóch miastach to bardzo obszerne dzieło, do którego szykowałam się już od dłuższego czasu. Jest to tytuł figurujący na liście 100 książek, które według BBC należy przeczytać przed śmiercią. I chyba nikt nie ma wątpliwości, że owa lista zawiera naprawdę wartościowe pozycje i każdy powinien je poznać - wcześniej czy później. Już sama obecność dzieła Dickensa na tej liście stanowi... Opowieść o dwóch miastach to bardzo obszerne dzieło, do którego szykowałam się już od dłuższego czasu. Jest to tytuł figurujący na liście 100 książek, które według BBC należy przeczytać przed śmiercią. I chyba nikt nie ma wątpliwości, że owa lista zawiera naprawdę wartościowe pozycje i każdy powinien je poznać - wcześniej czy później. Już sama obecność dzieła Dickensa na tej liście stanowi wyjątkową zachętę do sięgnięcia po tę powieść.



Charles Dickens tworzył w XIX wieku. Jego powieści od samego początku cieszyły się ogromną popularnością, która trwa do dnia dzisiejszego. Twórczość Dickensa ceni się przede wszystkim za świetne tło społeczne, ciekawie wykreowanych bohaterów i esencję ludzkiej mądrości kryjącej się gdzieś pomiędzy kartami dickensowskich dzieł. Im starszy czytelnik, tym bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że Opowieść wigilijna wcale nie jest najlepszym dziełem Dickensa. I w życiu każdego czytelnika interesującego się klasyką, przychodzi moment powrotu do tego genialnego autora. Czy warto?



Opowieść o dwóch miastach jest powieścią historyczną, która obejmuje lata od 1775 do 1789, a więc mowa tutaj o rewolucji francuskiej. Temat niezwykle ciekawy i bardzo często przewijający się w dziełach literackich czy malarskich, przedstawiany na wiele ciekawych sposobów. Rewolucja francuska stała się bardzo ważnym symbolem wolności i jednocześnie kruchości władzy. Wydarzenia z 1789 roku odbiły się echem na cały świat, a jego odgłos brzmi do dziś. Musiały poruszyć również samego Dickensa, ponieważ poświęcił znaczną część swojego dzieła właśnie na to wydarzenie. Prawda jest taka, że o rewolucji francuskiej można dyskutować godzinami i ciągle odkrywać nowe oblicza tego wydarzenia. Dickens jest w tym przypadku bardzo stronniczy, co łatwo można wyczuć. Opisuje rewolucję krwawo i brutalnie, przy czym ewidentnie znajduje się po stronie pokrzywdzonego ludu, domagającego się wolności.



Książka Dickensa jest dość przygnębiająca, trudna, nacechowana skrajnymi emocjami... Choć szybko się ją czyta, można się delektować każdym słowem, to jednak czuć psychiczne obciążenie, jakie ciąży na czytelniku. Rzeczywiście - jest to opowieść o dwóch miastach, tj. Londynie i Paryżu. O miastach, które zawsze były uznawane za wspaniałe stolice najwyższej kultury i bogactwa. W oczach Dickensa mieniły się jako miejsca pełne zakłamanych ludzi, ubóstwa, pijaństwa i biedy. Jest to problem, na który uwagę zwróciło mnóstwo pisarzy, jednak ciągle mówimy o tych najwybitniejszych jednostkach, które często nie były doceniane w swoich czasach, a dopiero teraz, po wielu latach, zyskali szacunek w oczach czytelników. Moim skromnym zdaniem, trzeba wykazać się niemałą odwagą, żeby w trudnych czasach pisać o tak kontrowersyjnych rzeczach. Wielki szacunek!



Nie chciałabym Wam zdradzać zbyt wiele z fabuły, więc raczej tę kwestię pozostawię bez komentarza. Dickens stworzył bohaterów, którzy w pewnym momencie na siebie trafiają, a wszystko co dzieje się wokół nich, na pewno Was zaintryguje. Jeżeli nie zachęciłam Was do tej książki już pierwszym akapitem, to podsumowując powiem tylko jedno: koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Nie tylko po to, żeby rozkoszować się literackim kunsztem Dickensa. Nie tylko po to, żeby zabić czas poznając losy bohaterów tej powieści... Sięgnijcie po nią z myślą, że bliżej poznacie pewne fakty historyczne, na temat których wyrobicie sobie własne zdanie, będziecie gotowi do kontrowersyjnych dyskusji, poszerzycie swoje horyzonty i... kto wie? Być może zaczniecie się uczyć historii na serio. :) Polecam Wam szczególnie to wydanie, ponieważ naprawdę zachwyca swoim pięknem i dbałością o każdy szczegół - twarda oprawa, duża czcionka i ilustracje to elementy, które lubi chyba każdy czytelnik. :)

pokaż więcej

 
2018-09-01 20:08:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Dziś będzie recenzja o książce kobiecej, subtelnej, a jednocześnie wyciskającej łzy. O bohaterce, która nie poddaje się choćby nie wiem co i o trudnej przeszłości potrafiącej zniszczyć całe pozostałe życie...

Sarah nie może i przede wszystkim nie chce uwierzyć, że Eddie zwyczajnie ją zignorował. Przecież świetnie się ze sobą czuli, wyznali sobie nawzajem uczucia i byli umówieni na kolejne...
Dziś będzie recenzja o książce kobiecej, subtelnej, a jednocześnie wyciskającej łzy. O bohaterce, która nie poddaje się choćby nie wiem co i o trudnej przeszłości potrafiącej zniszczyć całe pozostałe życie...

Sarah nie może i przede wszystkim nie chce uwierzyć, że Eddie zwyczajnie ją zignorował. Przecież świetnie się ze sobą czuli, wyznali sobie nawzajem uczucia i byli umówieni na kolejne spotkania! Co się stało?

Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po tej książce, ponieważ nie czytałam o niej zbyt wiele. Nie miałam nawet pewności, czy sięgam po romans, obyczajówkę czy jeszcze coś innego. Cokolwiek to jest, przyznać trzeba, że autorka świetnie się do tego zabrała! Literatura kobieca zazwyczaj pełna jest schematów, słabo wykreowanych bohaterów czy powiewów nudy... Dlatego rzadko sięgam po książki z tego gatunku. Jednak w tym przypadku jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ autorka próbuje unikać schematów jak ognia. Oczywiście, nie twierdzę, że nie da się przewidzieć zakończenia tej książki - nadal mówimy o obyczajówce, a nie o fantastyce, w której wszytko jest możliwe. Ale uważam, że jest to jedna z najlepszych książek w obrębie swojego gatunku.

To, co autorce udało się najlepiej, to stopniowanie napięcia. Coś, czego oczekiwałabym raczej po thrillerze czy horrorze, tutaj świetnie się sprawdziło. Najpierw rodzi się niepewność, potem smutek, strach i kolejne emocje, które następują po sobie w umiarkowanym tempie. Będą bohaterowie, których pokochacie oraz ci, których znienawidzicie. Jednak ta nienawiść nigdy nie będzie stuprocentowa, ponieważ autorka tak pokierowała losami bohaterów, że dla każdego znalazłoby się jakieś usprawiedliwienie - lepsze czy gorsze. Bez słowa to książka odpowiednia dla osób lubiących dyskutować o postawach poszczególnych bohaterów i rozmyślać nad ich wyborami. Przykładowo Eddie zawsze mówi, że każdy w swoim życiu ma wybór, więc łatwo być szczęśliwym. A jednak w jakiś sposób bohater ten rezygnuje ze swojego szczęścia, a ta fatalna decyzja dopiero później okaże się porażką w jego oczach. A więc kwestia wyboru nigdy nie jest taka prosta...

Nie wierzę, że miłość powinna być jak wybuch. Nie musi być dramatyczna, wygłodniała, czy jak tam jeszcze idiotycznie opisują ją pisarze i muzycy.

Cytat ten doskonale oddaje ducha książki. Sarah i Eddie poznali się przypadkiem i spędzili ze sobą miłe chwile - tak po prostu. Miłość nie zawsze musi rodzić się w bólach, w trudnych czasach, z masą problemów itp. To uczucie też może być proste. Ale czy bohaterowie będą w stanie porzucić wszystkie przeszkody i tak po prostu być razem? Musicie się tego dowiedzieć sami. :)

Podsumowując, jestem na TAK! Można przy tej książce uronić łezkę lub nawet całe wiadro łez, w zależności, jak bardzo jesteście wrażliwi. Jest to książka, która spodoba się każdej kobiecie, ponieważ porusza sprawy bardzo nam bliskie. Która z nas nie była kiedyś zraniona przez mężczyznę? Choćby w latach młodości... Ile łez wtedy uroniłyśmy i ile przekleństw rzuciłyśmy w stronę tego mężczyzny czy nawet samych siebie? Naprawdę łatwo wczuć się w sytuację Sarah, co sprawia, że z miejsca ta bohaterka staje się nam bliska. Serdecznie polecam tę powieść wszystkim kobietom!

pokaż więcej

 
2018-09-01 20:05:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Księgi skór (tom 1)

Jeżeli ktoś nie zgadza się ze stwierdzeniem, że patrzy właśnie na najpiękniejszą książkową okładkę, niech pierwszy rzuci kamień... Powiedzenie być może lekko przesadzone, ale chyba naprawdę wszyscy zachwycają się tą cudną, mieniącą się okładką - razem ze mną! Jedna z najlepiej wydanych książek tego roku, po prostu cudo! A teraz przejdźmy do treści...

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona...
Jeżeli ktoś nie zgadza się ze stwierdzeniem, że patrzy właśnie na najpiękniejszą książkową okładkę, niech pierwszy rzuci kamień... Powiedzenie być może lekko przesadzone, ale chyba naprawdę wszyscy zachwycają się tą cudną, mieniącą się okładką - razem ze mną! Jedna z najlepiej wydanych książek tego roku, po prostu cudo! A teraz przejdźmy do treści...

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona pomysłem autorki! Przeczytałam w swoim życiu naprawdę mnóstwo książek i nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym. Owszem - motyw tatuaży gdzieś tam się przewija, ale nigdy nie urósł do rozmiarów całej koncepcji, do czegoś głównego, kluczowego dla fabuły. Był tylko elementem dodatkowym, a nigdy myślą przewodnią. W książce Alice Broadway każdy człowiek musi nosić tatuaże. No chyba, że mowa o nienaznaczonych, którzy zagrażają społeczeństwu... Ale czy naprawdę są tak źli, jak o nich mówią?

Utopię Alice Broadway można z łatwością przenieść do prawdziwego świata. U nas również społeczeństwo jest podzielone, co wynika z wielu przeróżnych rzeczy, m.in. płci, orientacji seksualnej czy poglądów politycznych. To jest całkowicie zrozumiałe i normalne. Jednak autorka Tuszu pokazuje, że konflikty, które rosną do rangi naprawdę poważnych problemów, czasami są tak potrzebne, jak rybie rower... Autorka wykreowała przesympatycznego bohatera, który działa raczej w tle, jako postać drugorzędna, ale dla mnie jest najważniejszym i najciekawszym elementem tej książki. Mowa tutaj o Obelu, mistrzu tatuażu. Niestety, nie mogę o nim pisać, ponieważ zdradziłabym zbyt wiele, a jest to postać, którą warto poznać na własną rękę. :)

Choć Tusz jest bardzo oryginalną książką, nie mogę powiedzieć, że całkowicie mi się podobał. Pomysł był dobry, ale z wykonaniem jest już o wiele gorzej... Autorka prawie wcale nie opisuje miejsc, nie kreuje przestrzeni. Bardzo mi to przeszkadzało w trakcie czytania, ponieważ uwielbiam, kiedy autor daje mi możliwość wyobrażenia sobie miejsca akcji przez choćby skromne opisy. Dzięki temu w książce panuje ciekawy klimat, umilający czytanie. Tutaj mi tego ewidentnie brakowało... Alice Broadway jest bardzo konkretna, zrezygnowała z długich opisów wyglądu bohaterów, miejsc, przeżyć wewnętrznych czy ogólnie sytuacji. Moim zdaniem to wszystko mogło być bardziej rozbudowane.

Jestem szalenie ciekawa, co przyniesie drugi tom, który mam nadzieję, że w ogóle zostanie wydany w Polsce. Przymykam oko na niedociągnięcia i mam nadzieję, że druga część będzie o wiele lepsza od tej. Uważam, że powinniście sięgnąć po Tusz, ponieważ jest to naprawdę coś świeżego, czego jeszcze nie było. Ciała pokryte tatuażami, chęć zostania zapamiętanym na zawsze, księgi skóry, specyficzne emocje, jakie towarzyszą członkom rodziny przy dotykaniu skóry swojego bliskiego zmarłego... To wszystko brzmi bardzo dobrze (choć może nieco strasznie) i jest naprawdę wciągające! Ze swojej strony serdecznie polecam - zarówno młodzieży, jak i starszym czytelnikom. :)

pokaż więcej

 
2018-09-01 19:58:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Wielkie nadzieje to jedna z tych książek, których czytanie sprawiło mi wiele frajdy, a jednocześnie smutku. W mojej głowie zrodziło się mnóstwo pytań, na które nie jestem w stanie sama sobie odpowiedzieć. A to wszystko za sprawą skomplikowanej historii wymyślonej przez Dickensa! Nie ukrywam, że twórczość tego pisarza jest dość trudna... Nie tylko pod względem fabularnym, ale również językowym.... Wielkie nadzieje to jedna z tych książek, których czytanie sprawiło mi wiele frajdy, a jednocześnie smutku. W mojej głowie zrodziło się mnóstwo pytań, na które nie jestem w stanie sama sobie odpowiedzieć. A to wszystko za sprawą skomplikowanej historii wymyślonej przez Dickensa! Nie ukrywam, że twórczość tego pisarza jest dość trudna... Nie tylko pod względem fabularnym, ale również językowym. Znajdziecie tutaj wiele opisów, a mniej dialogów, co na pewno dla niektórych będzie problemem. Jednak uważam, że w tym przypadku konstrukcja powieści wymagała tego od autora po to, żeby jak najlepiej oddać jego myśli.



Najciekawszym bohaterem jest tutaj Pip, którego czytelnik poznaje już na samym początku, jako małego chłopca surowo wychowywanego przez starszą siostrę. Mamy okazję zaobserwować jak Pip dorasta i jak bardzo zmienia się jego światopogląd. Mając na uwadze tylko tego bohatera można sobie zadać mnóstwo pytań dotyczących jego postaw, chociażby to, czy znaczny przypływ pieniędzy wpłynął na Pipa pozytywnie czy negatywnie, czy zachował się fair w stosunku do poszczególnych osób, czym się kierował mając zamiar ożenić się z Estellą i wiele, wiele innych... Pip jest postacią bardzo zagadkową, o której można dyskutować godzinami! Dlatego też myślę, że Wielkie nadzieje mogłyby znajdować się w kanonie lektur szkolnych. Z pewnością byłoby nad czym rozważać.



Choć przyznaję, że czytałam tę książkę dość długo i szło mi nad wyraz opornie, to jednak bardzo mi się ona spodobała. Problemy z czytaniem wynikały u mnie najprawdopodobniej z gorszego okresu czytelniczego lub z tego, że Dickens to naprawdę dość wymagający pisarz. Wymaga czasu, skupienia i analizowania. Niejednokrotnie wracałam do jakiegoś fragmentu, żeby upewnić się, czy dobrze coś zrozumiałam i czy nie gubię się w fabule. Ale wszelkie wysiłki są tutaj wskazane, potrzebne, a przede wszystkim warto je podejmować! Jeżeli lubicie rozmyślać nad losami bohaterów, wyobrażać sobie inne scenariusze, analizować postawy, kreślić portrety psychologiczne i poznawać naprawdę ciekawie wykreowane postacie (na czele z panią Havisham), serdecznie polecam Wam tę powieść. Myślę, że nie pożałujecie. :)

pokaż więcej

 
2018-08-30 13:00:21
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Wilk (tom 1)

Wilk i Wilczyca to dwa tomy cyklu Katarzyny Bereniki Miszczuk, autorki niesamowicie popularnego Kwiatu paproci. Pierwsze wydanie Wilka ukazało się w 2006 roku i od razu zyskało uznanie wśród czytelników. Ciekawym faktem jest, że autorka miała zaledwie 15 lat, kiedy skończyła pisać swoją książkę! Mamy więc niepowtarzalną okazję zaobserwować, jak rozwinął się warsztat autorki, jak różnorodne i... Wilk i Wilczyca to dwa tomy cyklu Katarzyny Bereniki Miszczuk, autorki niesamowicie popularnego Kwiatu paproci. Pierwsze wydanie Wilka ukazało się w 2006 roku i od razu zyskało uznanie wśród czytelników. Ciekawym faktem jest, że autorka miała zaledwie 15 lat, kiedy skończyła pisać swoją książkę! Mamy więc niepowtarzalną okazję zaobserwować, jak rozwinął się warsztat autorki, jak różnorodne i oryginalne są jej pomysły i co tak naprawdę zmieniło się w jej twórczości.

Pierwszą książką Katarzyny Bereniki Miszczuk, jaką przeczytałam, była Druga szansa, która całkowicie skradła moje serce. Postanowiłam odłożyć Wilka na później, ponieważ bałam się, że ta powieść mogłaby mnie zniechęcić do twórczości tej autorki. Moje obawy uzasadniam faktem, iż debiuty nie zawsze są udane, tym bardziej, kiedy autorka jest nastolatką. Okazuje się jednak, że Katarzyna Berenika Miszczuk od samego początku pisała całkiem nieźle.

Oczywiście, nie będę się rozpływać nad tymi książkami, ponieważ nie są idealne. Bohaterom brakuje głębi, są zbyt prości. Autorka napisała książki typowo rozrywkowe dla młodszych odbiorców, więc pewnie gdybym miała te 15-16 lat, mogłyby mi bardzo przypaść do gustu. Jednak w tym przypadku podeszłam do nich na takiej zasadzie, że chcę sprawdzić, jak ta autorka radziła sobie na samym początku. Nie żałuję, że spróbowałam. :)

Szczerze nie rozumiem porównywania Wilka do Zmierzchu... Nie wiem, dlaczego istnieje taka dziwna tendencja, że kiedy tylko w jakiejkolwiek książce pojawia się motyw wilka czy wampira, od razu wszyscy mówią, że to podróba Zmierzchu. Dajcie spokój... Ponadto, dowody na "niewinność" autorki są wręcz namacalne, ponieważ Wilk powstał w 2003 roku, książka została wydana w 2006, a kultowy Zmierzch powstał rok później. Jeżeli ktoś już się upiera, że trzeba te książki porównywać, to przyznaję, że mają wspólne cechy, ale w miarę rozwoju akcji wszystko się zmienia.

Znaczną poprawę wszystkiego widać gołym okiem już w drugim tomie pt. Wilczyca, który jest znacznie bardziej rozbudowany, bardziej skomplikowany i myślę, że ciekawszy od pierwszego. Nie ma przebacz, początki zawsze są trudne. Jednak Katarzyna Berenika Miszczuk napisała w swoim nastoletnim życiu coś na tyle dobrego, że ciągle powstają wznowienia, młodzi ludzie wracają do tej historii i są wiernymi fanami! A skoro tak jest, najwyraźniej warto sięgnąć po te książki - jednak niezbyt późno! Polecam szczególnie młodszym czytelnikom. :)

pokaż więcej

 
2018-08-25 16:47:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Młoda dziewczyna budzi się w miejscu, którego nie zna. Nie pamięta swojego imienia, rodziców ani miejsca zamieszkania... Okazuje się, że trafiła do tajemniczego szpitala o nazwie Druga Szansa. Dzięki tej placówce powinna szybko odzyskać pamięć i wrócić do zdrowia! Jednak coś idzie nie tak. W szpitalu dzieją się dziwne rzeczy, których nikt nie potrafi wyjaśnić. Co jest prawdą, a co kłamstwem?... Młoda dziewczyna budzi się w miejscu, którego nie zna. Nie pamięta swojego imienia, rodziców ani miejsca zamieszkania... Okazuje się, że trafiła do tajemniczego szpitala o nazwie Druga Szansa. Dzięki tej placówce powinna szybko odzyskać pamięć i wrócić do zdrowia! Jednak coś idzie nie tak. W szpitalu dzieją się dziwne rzeczy, których nikt nie potrafi wyjaśnić. Co jest prawdą, a co kłamstwem? Komu można zaufać? Czy Julia dowie się, kim właściwie jest?

Druga Szansa to książka, która ukazała się na rynku wydawniczym już w 2013 roku, a więc mamy do czynienia ze wznowieniem. Niesamowicie się cieszę, że wydawnictwo zdecydowało się na odświeżenie tej powieści, ponieważ w przeciwnym wypadku zapewne nie miałabym okazji, żeby po nią sięgnąć - a wiele bym straciła... Spójrzcie tylko na tę przerażającą okładkę! Pomyślcie o skojarzeniach, jakie w Was budzi... Właśnie tego typu nastrój będzie Wam towarzyszył przy lekturze Drugiej Szansy...

Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, co pewnie Was dziwi, bo który recenzent nie zna Kwiatu paproci?! Jednak ta seria jeszcze przede mną, a wcześniej zdecydowałam się na coś starszego, co pozwoli mi sprawdzić, czego mogę się spodziewać po Katarzynie Berenice Miszczuk. Autorka udowodniła mi, że jest niesamowicie kreatywna, potrafi stopniować napięcie i utrzymać czytelnika przy książce do samego końca. Od Drugiej Szansy nie można się oderwać!

Jest to książka, przy której bardzo silnie odczułam dyskomfort na tle psychicznym. Jednocześnie cały czas cieszyłam się, że autorka nie zepsuła ani jednej sceny! Wszystko zostało dogłębnie przemyślane i idealnie opisane, bez żadnej przesady, o którą w tym przypadku było łatwo. Druga Szansa to horror na miarę Stephena Kinga. Nie zabraknie tu przerażających postaci, tajemniczych wydarzeń, szczypty humoru i dreszczyku emocji. Dziwię się, że jest to raczej słabo znana książka, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie, bo naprawdę zasługuje na o wiele większy rozgłos. Każda strona sprawiała mi przyjemność i już teraz, po dopiero co skończonej lekturze, mam ochotę ponownie się w nią zagłębić. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam tak dobrą książkę osadzoną właśnie w tych realiach - szpital psychiatryczny, odróżnianie rzeczywistości od fikcji, poszukiwanie prawdy... Najciekawsze motywy, które są raczej rzadko wykorzystywane, zostały tutaj świetnie przedstawione. Przerażająca pani Morulska, zagubiona Julia, zadziorny Adam, straszna Magdalena i łatwowierna Iza... Pokochałam wszystkich bohaterów!

Jeżeli macie ochotę na bardzo dobrą powieść z motywem szpitala psychiatrycznego i lubicie ten (nie)przyjemny dreszczyk emocji, gorąco zachęcam do sięgnięcia po Drugą Szansę. Uważam, że jest to jedna z lepszych książek, jakie czytałam w tym roku. Polecam w 100%! :)

pokaż więcej

 
2018-08-20 09:18:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Wojna i pokój to niesamowicie obszerne dzieło składające się z czterech tomów: dwa pierwsze, których akcja rozgrywa się w czasie pokoju oraz dwa kolejne, gdzie na świecie panuje chaos spowodowany wojną. Tak naprawdę trudno powiedzieć, o czym konkretnie opowiada dzieło Tołstoja, ponieważ jest na tyle wielowarstwowe, wielowątkowe, złożone i skomplikowane, że nie da się w kilku słowach oddać... Wojna i pokój to niesamowicie obszerne dzieło składające się z czterech tomów: dwa pierwsze, których akcja rozgrywa się w czasie pokoju oraz dwa kolejne, gdzie na świecie panuje chaos spowodowany wojną. Tak naprawdę trudno powiedzieć, o czym konkretnie opowiada dzieło Tołstoja, ponieważ jest na tyle wielowarstwowe, wielowątkowe, złożone i skomplikowane, że nie da się w kilku słowach oddać tego, co Tołstoj przekazał. Fakty jednak pozostają niezmienne: Wojna i pokój to powieść historyczna, pisana w latach 1863-1869 i uznawana za epopeję narodową. Jak widać, jest to bardzo ważna pozycja, wręcz obowiązkowa dla miłośników literatury rosyjskiej.
Za Wojnę i pokój zabierałam się dość długo i bez entuzjazmu, ponieważ wcześniej czytałam Annę Kareninę, która nie przypadła mi do gustu. Jednak wraz z upływem czasu zaczynam dostrzegać swoje błędy w czytaniu dzieł Tołstoja... Otóż problem polega na tym, że sam Tołstoj był człowiekiem niezwykle światłym, wykształconym... Żeby zrozumieć jego prozę, wcześniej trzeba zdobyć odpowiednią wiedzę, która umożliwi nam obcowanie z jego twórczością. Po jednym przeczytaniu możemy zrozumieć zaledwie drobną część z tego, co powinniśmy. Oczywiście, niektórym to może wystarczyć i absolutnie nie mam na myśli tego, że po Tołstoja mogą sięgać tylko ci najwybitniejsi myśliciele. :) Ale nie mam wątpliwości co do tego, że jest to pisarz bardzo wymagający, do którego najprawdopodobniej jeszcze nie dojrzałam. Planuję sięgnąć drugi raz zarówno po Wojnę i pokój, jak i Annę Kareninę.
Na tę powieść należy poświęcić naprawdę wiele czasu i wielokrotnie analizować poszczególne fragmenty. Ja również wspomagałam się opracowaniami i różnymi artykułami dotyczącymi tej powieści, aby jak najlepiej zrozumieć jej sens. Ale pomijając wszystkie te poważniejsze aspekty, Wojna i pokój jest bardzo ciekawym utworem, pełnym barwnych postaci, kontrowersyjnych zachowań i prowokujących przemyśleń. Przy okazji macie okazję odświeżyć sobie wiedzę z historii, ponieważ akcja toczy się w czasie kampanii Napoleona, o której swego czasu było bardzo głośno, a jej echo odbija się do dziś. Zdecydowanie warto bliżej poznać postać Napoleona, która wbrew pozorom, jest mocno kontrowersyjna.
Wojna i pokój to idealna książka dla tych, którzy lubią obserwować opisy społeczeństwa. Ja uwielbiam robić to w twórczości Dostojewskiego, ale Tołstoj jest równie ciekawy. Poznajemy wyrafinowane damy, kobiety kierujące się w życiu kanonem moralnym oraz te, którym to zagadnienie jest obce... Cały wachlarz intrygujących postaci - męskich i kobiecych! Warto je poznać. :)
W zasadzie nie ma sensu rozważać nad tym, czy warto sięgnąć po tę książkę. Jest to klasyka, więc jeszcze mnóstwo pokoleń po nas będzie zachwycać się kunsztem Tołstoja. Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że po Tołstoja należy sięgnąć w odpowiednim momencie i z odpowiednim podejściem. Nie jest to łatwe dzieło, nie jest lekko napisane i na pewno niektórzy stwierdzą, że to kompletnie nie ich bajka. Mimo wszystko ja serdecznie polecam - w szczególności zainteresowanym kulturą rosyjską, historią oraz analizowaniem obszernych dzieł literackich. No i oczywiście wszystkim poszukującym czegoś ciekawego, ambitnego i zajmującego na dłuuuugie godziny. Polecam w szczególności to wydanie - wspaniale prezentuje się na półce i ciągle cieszy oko. :)

pokaż więcej

 
2018-08-15 15:28:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Żniwiarz (tom 3)

Choć jestem wierną fanką serii Pauliny Hendel, to jednak muszę przyznać, że trzecia część jest moim zdaniem najgorsza. Dlaczego?



Żniwiarz od początku zapowiadał się na świetną serię młodzieżową, opartą na mitologii słowiańskiej i w dużej mierze nawiązującej do Wiedźmina. Dwie pierwsze części są naprawdę dobre, bardzo wciągające i gwarantujące ciekawą przygodę na kilkanaście godzin. Co...
Choć jestem wierną fanką serii Pauliny Hendel, to jednak muszę przyznać, że trzecia część jest moim zdaniem najgorsza. Dlaczego?



Żniwiarz od początku zapowiadał się na świetną serię młodzieżową, opartą na mitologii słowiańskiej i w dużej mierze nawiązującej do Wiedźmina. Dwie pierwsze części są naprawdę dobre, bardzo wciągające i gwarantujące ciekawą przygodę na kilkanaście godzin. Co poszło nie tak w trzeciej części? Otóż Trzynasty księżyc serwuje czytelnikowi mnóstwo opisów walk z demonami. Jest ich na tyle dużo, że w którymś momencie można odczuć przesyt i nudę. Kuleje również kreowanie bohaterów. Autorka wprowadziła kilka nowych postaci, jednak zostały na tyle słabo przedstawione, że w momencie można o nich zapomnieć. Nie wynika to z mojego roztrzepania czy niedbalstwa o szczegóły, a właśnie z kiepskiego przedstawienia postaci... Niestety.



W tej części najbardziej podobało mi się to, że relacja między Magdą a Pierwszym zaczyna się mocno komplikować. Postać Mateusza schodzi gdzieś na drugi plan, razem z Feliksem, a najważniejszy staje się Pierwszy. Ten bohater ewoluował na tyle dobrze, że w zasadzie stał się moją najmocniejszą motywacją do tego, żeby przeczytać tę książkę do końca. Na plus wyszły również dialogi, w których znajdziecie mnóstwo dobrego humoru, błyskotliwych żarcików i zaczepnych sugestii.



Nie mogę zdradzić szczegółów fabularnych, jednak podkreślę, że i fabuła jest nieco nudniejsza niż w poprzednich częściach. Jest zaledwie kilka ciekawych momentów, a rozkręca się dopiero końcówka. Myślę, że Trzynasty księżyc nie jest dopracowany... Brakuje mi tutaj konkretniejszych treści i bardziej rozbudowanej linii fabularnej. Mam na myśli to, że można było darować sobie niektóre opisy walk na rzecz lepszego przedstawienia poszczególnych bohaterów.



Choć ta część podobała mi się najmniej, nie mogłabym jej nie polecić. Dlaczego? W świat już ruszyła informacja o tym, że Żniwiarz doczeka się czwartej części pt. Droga dusz. Jestem ciekawa, jak to wszystko dalej się potoczy. Biorąc pod uwagę rozwój wydarzeń w Trzynastym księżycu, musicie tę część poznać, aby później, w czwartej części, nie mieć problemów ze zrozumieniem wydarzeń. Spodziewam się, że Paulina Hendel w Drodze dusz będzie kontynuowała to, czego przedsmak dała nam w Trzynastym księżycu. Ponadto, jak już wspomniałam, warto sięgnąć po tę książkę chociażby z tego względu, że wątek Pierwszego niespodziewanie rusza naprzód i czyni tę powieść nieco lepszą. Spróbujcie i dajcie znać, jak się czytało! :)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
473 171 1521
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (66)

zgłoś błąd zgłoś błąd