Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
zaczytanawksiazkach 
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com, , https://www.instagram.com/readforrhys/
status: Czytelnik, dodał: 34 cytaty, ostatnio widziany 16 godzin temu
Teraz czytam
  • This Girl
    This Girl
    Autor:
    Bestsellerowa trylogia Colleen Hoover Przepiękne i ciepłe opowieści o miłosnych perypetiach Layken Cohen i Willa Coopera. Oboje wcześnie stracili rodziców i teraz muszą poradzić sobie wychowaniem rodz...
    czytelników: 4822 | opinie: 153 | ocena: 7,21 (1564 głosy) | inne wydania: 2
  • Woda, która niesie ciszę
    Woda, która niesie ciszę
    Autor:
    Ulotne chwile. Nasze życie jest tylko ich sumą. Niektóre są bolesne, pełne cierpienia. Inne piękne, pełne nadziei i przyszłych obietnic. Miałam w życiu wiele ważnych, zmieniających, stawiających przed...
    czytelników: 2252 | opinie: 126 | ocena: 8,09 (892 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-24 20:54:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Cykl: Raven (tom 1) | Seria: Young

Może wiecie, a może nie, ale lubię „skrzydlate” motywy w książkach, więc było do przewidzenia, że „Biały kruk” zwróci moją uwagę samym tytułem. Po zapoznaniu się z opisem już wiedziałam, że to kolejna pozycja, którą muszę przeczytać! Tak więc zapraszam do recenzji :D

„Biały Kruk” to jedna z tych książek, w których fantastyka delikatnie przewija się przez czasy współczesne – żaden nowy świat,...
Może wiecie, a może nie, ale lubię „skrzydlate” motywy w książkach, więc było do przewidzenia, że „Biały kruk” zwróci moją uwagę samym tytułem. Po zapoznaniu się z opisem już wiedziałam, że to kolejna pozycja, którą muszę przeczytać! Tak więc zapraszam do recenzji :D

„Biały Kruk” to jedna z tych książek, w których fantastyka delikatnie przewija się przez czasy współczesne – żaden nowy świat, czy inny wymiar, a tereny nam znane (a przynajmniej z nazwy), chociaż... Chicago to wiadomo, że istnieje, ale nie jestem pewna co do wyspy, na której rozgrywa się akcja ;P

Główną bohaterką, a zarazem narratorką, jest zwyczajna siedemnastolatka z Chicago, na której oczach niedawno rozegrała się tragedia – ktoś zamordował jej matkę. Teraz dziewczyna wraz z młodszym bratem zostają odesłani przez ojca do babci ze strony matki – na wakacje. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ta dwójka swojej babci tak naprawdę nie zna, jeśli dobrze pamiętam, to nawet jej wcześniej nie spotkali. Piper pod żadnym względem nie jest zadowolona z wyjazdu, jej nastawienie jednak zaczyna się stopniowo zmieniać, kiedy przypadkiem spotyka pewnego przystojnego chłopaka, co więcej – przed którym przestrzega ją babcia. Jakby tego było mało, okazuje się, że dziewczyna jest w niebezpieczeństwie. Nurtuje ją jednak pytanie – dlaczego?!

Na początku pojawiły się pewne obawy, czy na pewno książka mi się spodoba, ale na całe szczęście akcja stopniowo się rozkręca, nabiera coraz większego tempa, aż w końcu nadchodzi moment, kiedy chce się czytać i czytać, bo tak wciągnęło! Obawiałam się też, czy autorka nie postanowi wykreować Piper na rozkapryszoną nastolatkę, która będzie negować wszystko, co mówi babcia, że będzie się na siłę buntować itd., ale spotkało mnie miłe zaskoczenie, kiedy okazało się, że, owszem, miała ona swoje momenty buntu, ale.. tak właściwie to była trzeźwo myśląca dziewczyna, która widziała coś więcej, poza czubkiem własnego nosa, co przejawiało się m.in. przez troskę o brata, a takie bohaterki się ceni.

„Biały Kruk” zaczyna się zwyczajnie, w zasadzie to początkowo nawet zapomniałam, że ta książka należy do fantastyki, haha :D Sam wspomniany wątek nie został wprowadzony zaraz na początku, a nieco najpierw mamy szansę poznać bohaterów, wyspę, otoczenie, dopiero później zaczyna się delikatny zarys. Bardzo mi się podobało takie podejście do tematu, wszystko powoli, stopniowo, zamiast zrzucenie wszystkich informacji w jednym momencie. Zresztą... motyw fantastyczny, nawet kiedy już się pojawił, pozostał bardzo delikatny, przy czym odgrywał ważną rolę w fabule.

Ale hola, hola, a słówko o Zanie? (dobrze odmieniłam?) O nim tez należałoby co nieco napisać :D Chłopak ogólnie jest typem ponurego, taka czarna owca, budzi wokół siebie mroczny nastrój, nie mówi zbyt wiele, jest bardzo zamknięty, przez co ciężko go rozszyfrować. Nie od razu go polubiłam, przez pierwsze spotkania podchodziłam do Zane'a z dystansem i próbowałam go rozgryźć. Z biegiem czasu chłopak ostatecznie zaskarbił sobie moją przychylność! Uwierzcie, poznacie go nieco lepiej, to też go polubicie. Nie taki diabeł straszny, jak go malują ;P

Nie chciałabym zdradzać Wam więcej rzeczy związanych z fabułą, ponieważ jest wiele rzeczy, które naprawdę warto odkryć samemu – wszystkie te tajemnice wyspy, czy chociaż odpowiedź na pytanie, o co chodzi z tytułowym Białym Krukiem? Jedynie co, to przyznam, że sporo wyjaśnień jest, ale nazbierało się też wiele pytań, na które odpowiemy sobie dopiero po przeczytaniu drugiego tomu, który, nawiasem mówiąc, chciałabym już przeczytać :( Spodobała mi się ta książka do tego stopnia, że pochłonęłam ją w kilka godzin! Już nie mogę się doczekać kontynuacji, bo jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów :D A Wam myślę, że mogę polecić te książkę – kawałek przyjemnej młodzieżowej fantastyki, którą bardzo szybko się czyta! ;)
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-04-23 17:18:54
Wypowiedział się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (kwiecień 2018)

The Call: WezwanieRozgrywkaPotomkowiePierworodnaFriendzoneOstatnia spowiedź - Tom IZałącznikJak pokochać freakaDzikie serca The Call: WezwanieRozgrywkaPotomkowiePierworodnaFriendzoneOstatnia spowiedź - Tom IZałącznikJak pokochać freakaDzikie sercaNa krawędzi wszystkiegoCałkiem obcy człowiek

pokaż więcej

więcej...
 
2018-04-22 18:24:21
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Elements. Żywioły. (tom 3)
 
2018-04-13 22:42:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Cykl: Manwhore (tom 4)

Niedawno czytałam „Ladies Man” tej autorki, a ściślej rzecz biorąc - poprzednią część „Womanizera” (spokojnie, te dwie historie jak najbardziej można czytać osobno. Łączy je tylko jedna grupa bohaterów) i pokochałam tę historię. Lekkie pióro Katy, niezobowiązująca, ale przyjemna fabuła, ciekawi bohaterowie – czego chcieć więcej. „Manwhore” nadal nie przeczytałam, ale za to jakiś czas temu... Niedawno czytałam „Ladies Man” tej autorki, a ściślej rzecz biorąc - poprzednią część „Womanizera” (spokojnie, te dwie historie jak najbardziej można czytać osobno. Łączy je tylko jedna grupa bohaterów) i pokochałam tę historię. Lekkie pióro Katy, niezobowiązująca, ale przyjemna fabuła, ciekawi bohaterowie – czego chcieć więcej. „Manwhore” nadal nie przeczytałam, ale za to jakiś czas temu skończyłam właśnie „Womanizera” i no cóż, pochłonęłam go w jedno popołudnie :D

W „Ladies Man” mieliśmy do czynienia z Tahoe i Giną (których, swoją drogą, uwielbiam!), natomiast tym razem Katy Evans postawiła na piedestale młodszą siostrę Tahoe – Olivię. Młoda dwudziestokilkulatka marzy o karierze, własnej firmie, ale ma przed sobą, jak każdy, trudne początki. Hmm... dla kogo trudne, dla tego trudne – Livia ma to szczęście, że jej brat przyjaźni się z właścicielem sporej i renomowanej firmy i załatwia jej tam staż. Myślę, że raczej każdy w tym momencie ma już w głowie zarys tego, jak potoczy się dalej jej historia ;p

Olivia, trzeba przyznać, nieco mnie zaskoczyła. I to na plus, oczywiście! Można by pomyśleć, że jest młodziutką i nieco głupiutką młodą dziewczyną, ale tak naprawdę jest ona silną kobietą, która uparcie dąży do celu, ale jednocześnie ma marzenia, jest przesympatyczna, pomocna i.. nie wiem... urocza? I ma najlepszego brata na świecie! Czy tylko dla mnie zachowanie Tahoe wobec Livii było co najmniej słodkie? Typowy starszy brat :D

Przejdźmy może już do Callana Carmichaela. Jaki on jest? No wiecie przecież (nawet jeśli nie znacie tej serii :P) – bogaty, przystojny iii kobieciarz. Ot, schematyczny facet z romansów. Co nie znaczy, że go nie polubiłam! Ale i tak Tahoe lepszy :D Choć no, Callana nie da się nie polubić, wspaniały z niego facet, nawet mimo jego początkowej niechęci do związków. Może i jest rażące podobieństwo do innych bohaterów tego typu książek, ale nie jest on taki sam, jest po prostu Callanem Carmichaelem. Podobny, ale zarazem zupełnie inny. I żeby nie było – jakoś nie mam nic przeciwko powielaniu tego schematu ;P

Oprócz tej dwójki, pojawia się również kilkoro innych bohaterów - głównie Ci, których znamy z poprzednich części tej serii, ale to na Liv i Callanie skupia się całość. Zdecydowanie ciesze się, że autorka nie zapomniała m.in. o Tahoe i Ginie, wątki z nimi były cudowne i jedyne, co mogłabym tutaj zarzucić to to, że było ich tak mało ;P

Sama akcja „Womanizera” zaczyna się rozwijać bardzo szybko i nie zwalnia aż do końca, nie jest to nic nowego, odkrywczego, czy coś w tym rodzaju, ale czytało mi się z ogromną przyjemnością! Historia Callana i Olivii wciągnęła mnie od pierwszych stron i, jak już wcześniej wspomniałam, pochłonęłam ją w dosłownie kilka godzin. Zwyczajnie nie umiałam przerwać :D Jak to mówią... piękno tkwi w prostocie ;)

Wiecie co... ta historia jest prosta, przewidywalna, ale... piękna. W żadnym wypadku nie żałuję, że ją przeczytałam, a wręcz nawet mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz i z pewnością kiedyś to zrobię :D Bo ta książka taka właśnie jest – na jeden wieczór, aby się odprężyć, odpocząć, a zarazem bardzo przyjemnie spędzić czas, z lekką lekturą w ręku. Jeśli szukacie więc niezobowiązującego, acz cudownego romansu – to zdecydowanie polecam ^^
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-04-12 21:22:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Cykl: Zresetowana (tom 1)

Lata pięćdziesiąte XXIw., czas niby tak niedaleki, a jednak tak odległy. Postęp poszedł naprzód, głównie w dziedzinie medycyny i ludzie poznali tajniki... usuwania czyjejś pamięci. Po prostu, resetują go i taki człowiek ma czystą, niezapisaną kartę, zero wspomnień, zero doświadczenia – zaczyna wszystko od nowa. Takiemu zabiegowi zostaje poddana zaledwie siedemnastoletnia Kyla, która z jakiegoś... Lata pięćdziesiąte XXIw., czas niby tak niedaleki, a jednak tak odległy. Postęp poszedł naprzód, głównie w dziedzinie medycyny i ludzie poznali tajniki... usuwania czyjejś pamięci. Po prostu, resetują go i taki człowiek ma czystą, niezapisaną kartę, zero wspomnień, zero doświadczenia – zaczyna wszystko od nowa. Takiemu zabiegowi zostaje poddana zaledwie siedemnastoletnia Kyla, która z jakiegoś powodu została uznana przez władze za niebezpieczną i skazana na Reset. Jednak dziewczyna ma wrażenie, że coś jest nie tak, pojawiają się rzeczy, które pojawić się nie powinny. Postanawia więc odkryć prawdę. Ale czy jej się to uda? W świecie, w którym jest kontrolowana, nie może wpaść w złość i teoretycznie powinna być szczęśliwa?

Przyznam szczerze, że ja za dystopiami średnio przepadam, czasem zdarza mi się po nie sięgnąć, ale nie pałam do nich wielką miłością. Jednak opis „Zresetowanej” mnie zaintrygował i stwierdziłam, że co mi tam – spróbuję. Krótki opis niewiele zdradzał i byłam przez to ciekawa, co takiego kryje w sobie ta historia.

Jak już wcześniej wspomniałam, 17-letnia Kyla zostaje Zresetowana, ma założone Levo na nadgarstek, którego pod żadnym pozorem nie może zdjąć (inna sprawa, że one są prawie że niezdejmowalne) i po kilku miesiącach w szpitalu „wypuszczona” w świat. Zamieszkuje z mamą, tatą i starszą siostrą, którzy tak naprawdę są obcymi dla niej ludźmi – i to dosłownie. Teri Terry wykonała kawał dobrej roboty przy kreacji tej bohaterki, początkowo widać jej zagubienie w wielkim świecie, które stopniowo zanika, a Kyla nabiera odwagi, pewności siebie. Ta dziewczyna nie da sobie w kaszę dmuchać i stara się, w granicach swoich możliwości, osiągnąć swój cel. Zaimponowała mi swoją postawą – wie, co jej może grozić, ale nie poddaje się łatwo.

Mamy tutaj do czynienia również z innymi bohaterami – choćby Amy, siostra Kyli, czy Ben, przyjaciel, którego dziewczyna poznaje krótko po wyjściu ze szpitala – oni obydwoje również są Zresetowani. Ale przewija się tez kilka innych postaci, jedna w większym, inna w mniejszym stopniu, ale każda z nich odrywa jakąś rolę w fabule. Autorka pozwala nam poznać każdego z nich, o wszystkich się czegoś dowiadujemy i – co najlepsze – nikt nie został potraktowany po macoszemu.

Sama akcja rozkręca się dość szybko, od pierwszych stron jest ciekawie i intrygująco. Autorka ma całkiem przyjemny styl, co ułatwia czytanie na samym początku, kiedy zostajemy zasypani przeróżnymi informacjami na temat świata przedstawionego. Nie ukrywam, tych wiadomości było sporo i szło się nieco pogubić, ale spokojnie - ostatecznie wszystko da się załapać i zrozumieć. No... może nie całkiem wszystko, bo są rzeczy, które poznajemy razem z Kylą. I to jest kolejny plus, jakby nie było.

Mimo tego, że od początku było ciekawie i ciągle coś się działo, to jednak gdzieś w połowie miałam mały kryzys i odechciało mi się czytać. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało, przecież tak czy siak, książka mi się podobała. Ostatecznie zrobiłam krótką przerwę, przeczytałam inną, a potem wróciłam do „Zresetowanej”. I co? Przeczytałam do końca na jednym „posiedzeniu”, tak mnie wciągnęło :D Zakończenie mnie zaskoczyło i sprawiło, że jestem bardzo ciekawa kontynuacji, zastanawia mnie, jak potoczą się dalsze losy Kyli :D

Jeśli lubicie historie w takim dystopijnym klimacie – to jak najbardziej polecam „Zresetowaną”, jest to coś nowego w obrębie tego gatunku, a przynajmniej ja się jeszcze z takim czymś nie spotkałam. Ale wiecie co... nawet jeżeli średnio przepadacie za takimi, to i tak myślę, że jak najbardziej możecie spróbować. „Zresetowana” jest ciekawa i oryginalna i może nie wciąga bez reszty, ale przyjemnie mi się ją czytało! ;)
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-04-12 21:12:48
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: The Music Street Series (tom 1)
 
2018-04-11 19:57:53
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-04-11 19:54:00
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Slammed (tom 3)
 
2018-04-10 22:44:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Kiedy ujrzałam z zapowiedziach tę książkę i przeczytałam opis wiedziałam, że muszę, po prostu MUSZĘ to wkrótce przeczytać. :D Lubię takie historie, a o Samancie Young, z którą nie miałam z nią wcześniej styczności, słyszałam wiele dobrego. Szczęśliwym trafem nasunął się Book Tour u Eweliny z @redgirl_books i zapisanie się do niego było tylko kwestią minut, haha :D

Jeśli mam być szczera, to...
Kiedy ujrzałam z zapowiedziach tę książkę i przeczytałam opis wiedziałam, że muszę, po prostu MUSZĘ to wkrótce przeczytać. :D Lubię takie historie, a o Samancie Young, z którą nie miałam z nią wcześniej styczności, słyszałam wiele dobrego. Szczęśliwym trafem nasunął się Book Tour u Eweliny z @redgirl_books i zapisanie się do niego było tylko kwestią minut, haha :D

Jeśli mam być szczera, to poniekąd do lektury zachęcił mnie motyw Szkocji. Nie wiem skąd się to wzięło, ale lubię książki, których akcja rozrywa się w tym kraju, mimo że nie jestem jakąś jego szczególną fanką. Wracając jednak do recenzji; Nora, młodziutka Amerykanka, która nie czuje się szczęśliwa mieszkając w swoim rodzinnym miasteczku, poznaje pewnego Szkota, który jest w Donovan jedynie przelotem i, jak się okazuje, niewinny flirt zmienia się w coś więcej, dziewczyna rzuca dotychczasowe życie i wyjeżdża za ukochanym do jego ojczyzny. Rusza w pogoń za marzeniami. Ale czy te marzenia na pewno są takie, jakimi je sobie wyobraża?

Na samym początku muszę powiedzieć o czymś, czym autorka ogromnie sobie u mnie zapunktowała. Nie wiem, może kogoś taki sposób opisywania wydarzeń będzie irytował, ale mnie się on bardzo spodobał. A mianowicie - akcja książki jest podzielona na przeszłość i teraźniejszość, w zasadzie to można by rzec, że są tu trzy historie, na co też wskazuje podział na trzy części. Tak jakby to co było, od czego się wszystko zaczęło, okres przejściowy oraz to, co jest teraz. Samantha Young najpierw daje nam szansę spojrzeć na znajomość Nory i Jima, a później skupia się na właściwej fabule. Mały spoiler? Równie dobrze mogła ten wątek pominąć, ale nie, postanowiła pokazać go i to się chwali, bo dzięki temu mamy lepsze spojrzenie na całą historię. Koniec małego spoileru. Dodatkowo zrobiła to tak umiejętnie, że spokojnie można się we wszystkim połapać i nic się nie miesza, pomaga też to, że jest na bieżąco podawane miejsce i rok ;)

Dobra, to teraz kilka słów na temat bohaterów. Przede wszystkim – Nora, nasza główna bohaterka i narratorka, na początku historii ledwie osiemnastoletnia dziewczyna, ale jak na swój wiek – bardzo mądra, rezolutna i inteligentna, po prostu dojrzała. Nauczyła się takiego patrzenia na świat opiekując się ojcem na zmianę z matką od wielu lat. A jednak mimo wszystko czasem jej zachowanie jest impulsywne. Ale przecież nikt nie jest idealny. Tej dziewczyny życie, los nie oszczędza, a mimo to, jest pozytywnie nastawiona do świata, to mi się w niej podobało.
Jeśli chodzi o Jima to mam co do niego baardzo mieszane uczucia, niby go lubiłam, niby nie, w sumie to on jest mi obojętny, jakoś tak nie czuję do niego większej sympatii, choć nie jest ot zły człowiek ;P
Jest też Aidan, przystojny producent muzyczny, który czasem wydawał mi się nieco rozchwiany emocjonalnie xd (Mały spoiler - hej, w jednym momencie wyzywa, krytykuje, ośmiesza na oczach innych z zemsty, a kilka dni później całuje, jak gdyby nigdy nic? Heloł?)
I teraz powinnam Was uspokoić, bo pewnie znajdzie się ktoś, kto wystraszył się, że mamy tu do czynienia z trójkątem miłosnym. Otóż NIE. Nie ma żadnego trójkątu, nic z tych rzeczy. Skoro nie ma, to jak się łączą losy tej trójki? Chcesz wiedzieć? Ja nie zdradzę, musisz sam/a przeczytać :D

Wyżej wspomniałam, że wcześniej nie miałam do czynienia z Samanthą Young i przyznaję, zrobiłam błąd. Błąd, że sięgnęłam dopiero po jej trzecią książkę wydaną w Polsce (a może jest ich więcej? Nawet nie wiem). Autorka ma tak cudowny styl pisania, że przez tę historię się po prostu płynie i nie zauważa upływu stron i godzin. Tak mnie wciągnęło, że gdybym miała tyle czasu, to myślę, że spokojnie przeczytałabym to w jeden dzień.

I wiecie co? Nastawiałam się na lekki i przyjemny romans, no nie ukrywajmy, coś w stylu tych, jakich wiele. Co dostałam? To czego się spodziewałam – tak, ale nie tylko. „Wszystko przed nami” to historia bardzo zawiła, przemyślana i dopracowana. To nie jest jeden z tych prostych romansów, tu ciągle coś się dzieje, często pojawiają się momenty zaskoczenia i widać, naprawdę widać, że Samantha się przyłożyła. W tej 446 stronnicowej książce mieści się historia, która tak naprawdę mogłaby (ale nie musi) wydarzyć się naprawdę, jest realna. Jest w niej coś więcej, niż zwyczajny romans. Nie wiem, czy zrozumieliście o co dokładnie mi chodzi, ale mam nadzieję, że tak :D
Kończąc już, powiem jedno – ja ze swojej strony naprawdę polecam, jeśli lubicie nieco mądrzejsze, pokazujące prawdziwe życie romanse, to powinno Wam się spodobać! :)
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-04-10 21:25:06
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-04-09 16:15:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 2)

O książkach Alwyn Hamilton sporo się mówi, „Buntowniczka z pustyni” od początku zbiera w większości pozytywne opinie, „Zdrajca tronu” podobno jeszcze lepszy. „Buntowniczkę” czytałam w zeszłym roku i powiem krótko – to było świetne! Fantastyka, ale w pewnym sensie inna niż wszystkie, wartka akcja, ciekawe i barwne postacie,a przede wszystkim – oryginalna fabuła. Po skończeniu byłam cholernie... O książkach Alwyn Hamilton sporo się mówi, „Buntowniczka z pustyni” od początku zbiera w większości pozytywne opinie, „Zdrajca tronu” podobno jeszcze lepszy. „Buntowniczkę” czytałam w zeszłym roku i powiem krótko – to było świetne! Fantastyka, ale w pewnym sensie inna niż wszystkie, wartka akcja, ciekawe i barwne postacie,a przede wszystkim – oryginalna fabuła. Po skończeniu byłam cholernie (przepraszam za wyrażenie ;P) ciekawa kontynuacji, ale jakoś nie potrafiłam się „zgrać” z drugą częścią. Dopiero niedawno miałam okazję ją przeczytać i... przepadłam! Ja chcę trzeci tom. Na już... na wczoraj! :D

„Zdrajca tronu” nie zaczyna się od razu po akcji z poprzedniczki, od wydarzeń kończących „Buntowniczkę z pustyni” minęło pół roku, a w życiu buntowników i w rebelii niejedno się zadziało, ale... wszystko raczej zmierza w dobrym kierunku. Na razie. Nie zamierzam streszczać Wam fabuły, ponieważ ta część jest tak skonstruowana, że musiałabym Wam co nieco przy tym zdradzić. A tego chcę uniknąć, gdyż cała magia tego tomu tkwi w tym, że nie wiadomo, czego się spodziewać :D

Amani, jak to Amani uwielbia pakować się w kłopoty, po prostu ma do tego talent. Odwaga, poświęcenie, a może lekkomyślność i nieostrożność? Zdecydowanie to pierwsze, Amani stara się ratować innych, czasem nawet kosztem własnego życia, ale tez wie, kiedy trzeba odpuścić i zadziałać inaczej. Ta dziewczyna nie poddaje się zbyt łatwo, zdarza jej się ponieść porażkę – jak każdemu, ale robi wszystko, by walczyć dalej. Przyznam szczerze, że uwielbiam ją, a zarazem podziwiam – za jej odwagę, determinację i zdolność zachowania zimnej krwi. A do tego bywa sarkastyczna, ale i przyjacielska, można na niej polegać. Ogromna brawa za stworzenie tak ciekawej bohaterki, która pokazuje, że kobieta może sobie świetnie radzić w świecie mężczyzn, ale jednocześnie czasem potrzebuje pomocy innych.

Tak naprawdę fabuła „Zdrajcy tronu” w głównej mierze skupia się na postaci Amani, ale bez obaw! Alwyn nie zapomniała o reszcie. Ahmed, Jin, Shazad, Imin, , Hala i pozostali również odgrywają ogromną rolę w fabule i – nie są zaniedbani. Autorce udało się wykreować barwne postacie, z których każda jest inna, ale o wszystkich coś wiemy i łatwiej jest przez to odnaleźć się wśród nich. Grupa przyjaciół, którym przyświeca jeden, wspólny cel. Polubiłam ich wszystkich i kibicowałam im z całego serca, porażki przeżywałam wraz z nimi, radość i zwycięstwa również.

Alwyn Hamilton udało się stworzyć piękną historię i opisać ją tak dobrze, że miałam wrażenie, że jestem w Miraji wraz z bohaterami. Moje myśli skupiły się tylko i wyłącznie wokół tej książki i błądziły do niej nawet wtedy, kiedy musiałam przerwać czytanie. Kiedy zobaczyłam pierwszy raz „Zdrajcę tronu” delikatnie się przestraszyłam – z tego tomu wyszła niezła cegiełka. Ale wiecie co? Te obawy były zupełnie bezpodstawnie, ilość kartek przeczytanych rosła w zastraszająco szybkim tempie, nawet nie zauważałam ich upływu. Po prostu czytałam, lub też – pochłaniałam. Nie będzie przesady w tym, jeśli powiem, ze ta historia pochłonęła mnie bez reszty i zwyczajnie wcisnęła w fotel. Zero nudnych momentów, niepotrzebnego rozwlekania wydarzeń, a zwyczajnie ciekawa fabuła, wartka akcja i niejedno zaskoczenie. Na opisie z tyłu pisze, że „W Zdrajcy tronu jedyne, czego możesz być pewien to to, że nic nie jest pewne.” Co w związku z tym? A to, że TOTALNIE SIĘ Z TYM ZGADZAM. Nie zliczę ile razy wydarzyły się rzeczy, które wszystko zmieniały i miałam wrażenie, że w tym momentach autorka zwyczajnie patrzy, jak próbujemy wszystko ogarnąć zbierając szczenę z podłogi, śmiejąc się nam w twarz. Ta książka jest po prostu nieprzewidywalna. Wywołuje chyba wszystkie możliwe emocje od radości i szczęścia przez szok i niedowierzanie, po smutek i żal. Były momenty, kiedy miałam w oczach łzy, a chwilę później się uśmiechałam.

Jak na razie wymieniłam same plusy. To może przejdźmy do minusów
/chwila ciszy/
Koniec.

Jeśli o mnie chodzi, to „Zdrajca tronu” nie posiada wad, ta książka jest tak dobra, że po odłożeniu od razu pomyślałam - „dziesiątka!”. Uwielbiam takie historie, a na dodatek występuje to cudowny klimat, genialnie opisane otoczenie, sam pałac Sułtana wydał się taki... realny. Tak więc dobra, ja już nie przedłużam, ale Was gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę serię - jeśli jeszcze jej nie znacie, a jeśli „Buntowniczka...” już za Wami - to nie zastanawiajcie się, tylko czytajcie „Zdrajcę tronu”! Wierzcie mi na słowo, ta część jest dużo lepsza od swojej poprzedniczki :D No i pamiętajcie, że już niedługo „Duchy rebelii”, czyli trzecia część - kto czeka ze mną? :D
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-04-09 16:03:38
Wypowiedział się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (kwiecień 2018)

Najchętniej sprzedam, ale mogę rozważyć wymianę:
[bookCover]4250204Dzikie sercaJak pokochać freakaZa głosem sercaNasze nigdyChemia naszych sercOstatnia spowiedź - Tom I
Najchętniej sprzedam, ale mogę rozważyć wymianę:
[bookCover]4250204Dzikie sercaJak pokochać freakaZa głosem sercaNasze nigdyChemia naszych sercOstatnia spowiedź - Tom INa krawędzi wszystkiegoZałącznikNie zapomnij mnie

Tylko wymiana:
Sweet Cheeks. Zapach namiętnościZ powrotem w siodleWyścig śmierciNajlepszy powód, by żyćSpektrum. LeonidyIntuicja

pokaż więcej

więcej...
 
2018-04-06 22:44:40
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 3)
 
2018-04-03 09:50:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
Cykl: Fallen Crest (tom 1)

Po tym, jak niedawno przeczytałam „Antybrat” pokochałam twórczość Tijan i musiałam sobie dokupić inną jej książkę, która miała premierę w bardzo bliskim czasie, co ta wspomniana wyżej. Kiedy paczka dotarła, „Akademia” musiała dłuższą chwilkę poleżeć na półce i w oczekiwaniu na swoją kolej, aż w końcu stwierdziłam – nie. Czytam. I co? I odliczam dni do premiery drugiej części :D

W tej...
Po tym, jak niedawno przeczytałam „Antybrat” pokochałam twórczość Tijan i musiałam sobie dokupić inną jej książkę, która miała premierę w bardzo bliskim czasie, co ta wspomniana wyżej. Kiedy paczka dotarła, „Akademia” musiała dłuższą chwilkę poleżeć na półce i w oczekiwaniu na swoją kolej, aż w końcu stwierdziłam – nie. Czytam. I co? I odliczam dni do premiery drugiej części :D

W tej historii występuje bardzo podobny motyw do tego, który był w „Antybracie”, a mianowicie rozwód rodziców i związek jednego z nich z kimś, kto ma już dzieci. Tak, nowy narzeczony mamy Samanthy ma dwóch synów – Masona i Logana w wieku zbliżonym do jej. Bracia Kade to typowi niegrzeczni chłopcy, za którymi ciągnie się zła sława. Mają wszystko, teraz nagle zyskują siostrę, która, jak się okazuje – nie przepada za nimi i nie przyznaje się do nich. Szooook dla takich, nie? ;P
Dziewczyna, przystojni chłopcy i chyba wszystko wiadomo.

Nie zaprzeczę, fabuła brzmi dość schematycznie, przewidywalnie, ale wciąga! I to jak! Wierzcie lub nie, ale zaczęłam tę książkę po południu i późnym wieczorem zostało mi, ile? Jakieś 80 stron do końca? Dokończyłam to następnego dnia, ale fakt faktem, że ta książka ma 478 stron, a udało mi się ją pochłonąć w kilka godzin. I nie, nie chwalę się tutaj tempem, czytania, czy coś. Rzadko kiedy wciąga mnie do tego stopnia, że udaje mi się przeczytać tak szybko. Na pewno ma tu znaczenie bardzo leciutki styl Tijan – jeju uwielbiam sposób, w jaki ta dziewczyna pisze! :D Da się wczytać i zapomnieć o wszystkich. Kolejnym udogodnieniem jest to, że wydawnictwo Kobiece ma większą czcionkę, a takie czyta się najlepiej i najszybciej :D

Logan i Mason jak już wcześniej wspomniałam, to typowi niegrzeczni chłopcy, otacza ich niezbyt dobra sława, ale po bliższym poznaniu braci... da się ich polubić. Dla tych, których lubią są nawet, nawet mili, lubią czasem pożartować, pośmiać się. Widać między nimi tą braterską miłość, czasem się posprzeczają, ale stoją za sobą murem i wspierają się. Typowa relacja rodzeństwa. :D

Samantha jest pewną siebie, ale nieco zagubioną dziewczynę – musi opuścić swój dom i ojca, aby przeprowadzić się wraz z mamą do domu swojego przyszłego ojczyma, zyskuje przybranych braci. Ale czy ktoś się ją zapytał, czy tego chce? Wręcz przeciwnie, nikt nie zwraca uwagi na jej sprzeciw. I tutaj podobało mi się to, że Sam nie zaczęła nagle zachowywać się jak rozwydrzona, zbuntowana nastolatka.

Ostatnio coraz częściej natykam się na wątek przybranego brata/braci i przyznam szczerze, że go bardzo lubię. Autorki mają różne sposoby na poprowadzenie go i jak dotąd, każdy był inny. Nawet Tijan, mimo tego samego motywu w swoich dwóch książkach, w obu rozkręciła go inaczej.

„Fallen Crest. Akademia” ,może sprawiać wrażenie schematycznej i przewidywalnej książki. Czy jest schematycznie? Może odrobinkę. Przewidywalnie? Nie, nie, nie. Po trzykroć nie. Nie zlicze ile razy zbierałam szczenę z podłogi, lub zadawałam pytanie „ee... że co?”. Co jak co, ale Tijan potrafi zaskoczyć i tutaj świetnie to pokazała. W pewnym momencie tak się zagmatwała fabuła, że aż mi się chciało śmiać :D To było świetnie napisane, więc z mojej strony duże brawa :D

Zdecydowanie polecam, ale tym z Was, którzy lubią takie historię. Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu może się ze mną nie zgodzić, pamiętam co było z „Antybratem” - przeważały recenzje negatywne, moja jest jak najbardziej pozytywna, ale zarazem jedną z niewielu takich. Ale jeśli macie gust bardzo zbliżony do mojego, to nie wahajcie się,m tylko czytajcie :D Mnie się podobało i już zacieram ręce na kontynuację :D
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

pokaż więcej

 
2018-04-02 20:55:25
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
241 150 1625
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (169)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (157)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd