Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Achaja - Tom I

Cykl: Achaja (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,16 (8950 ocen i 669 opinii) Zobacz oceny
10
816
9
1 295
8
1 991
7
2 363
6
1 144
5
594
4
203
3
249
2
128
1
167
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375742282
liczba stron
688
słowa kluczowe
Achaja, Fabryka Słów
język
polski
dodał
simoleon

Bohaterka jest młodą księżniczką, która wskutek dworskich intryg, zawiści i chciwości bliskich jej osób szybko zostaje odsunięta z kolejki do tronu i to w dość brutalny sposób. Dziewczyna błyskawicznie poznaje smak życia zwykłego człowieka w pełnym okrucieństwa świecie. Los zsyła ją do armii, następnie do niewoli, gdzie uczy się sztuki przetrwania. Przestaje już być grzeczną księżniczką....

Bohaterka jest młodą księżniczką, która wskutek dworskich intryg, zawiści i chciwości bliskich jej osób szybko zostaje odsunięta z kolejki do tronu i to w dość brutalny sposób.
Dziewczyna błyskawicznie poznaje smak życia zwykłego człowieka w pełnym okrucieństwa świecie. Los zsyła ją do armii, następnie do niewoli, gdzie uczy się sztuki przetrwania. Przestaje już być grzeczną księżniczką. Rozumie, że aby coś od życia otrzymać trzeba również coś poświęcić.

 

źródło opisu: http://fabrykaslow.com.pl

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 303
Liianowy | 2015-08-03
Na półkach: Przeczytane

Muszę się przyznać, że w dużym stopniu do Achai przekonały mnie komentarze. Z jednej strony stosunkowo wysokie noty, z drugiej wyjątkowo niskie, okraszone do tego długaśnymi komentarzemi. Czytając konkretne zarzuty wobec autora, który podobno nie wczuwał się w kobietę, tworzył je płasko i durnie oraz miał kiepski styl pisania, aż musiałem to zweryfikować. Po przeczytaniu przyznać muszę, że jednocześnie zgadzam się z wieloma autorkami poniższych negatywnych komentarzy i jednocześnie nie zgadzam ;).
Prawdą jest, że postaci są płaskie. Zdecydowanie - te które wydają się być jedne z najważniejszych, po prostu momentami leżą i kwiczą. Sama tytułowa Achaja zdecydowanie mnie nie porwała. Jej reakcje i odczucia są cokolwiek drewniane, a próby autora by ją pogłębić czy pokazać jej ludzkie odruchy dodane są jakby na siłę i z musu. Mereditha da się polubić, tak samo jak jego "towarzysza", tylko jemu zaś stosunkowo mało poświęcono przez co wątek, skądinąd ciekawy, wyszedł blado. Zaan jest jedną z sensowniejszych person, acz momentami zbyt genialny w swoim myśleniu. Mogę też się zgodzić, że styl autora nie porywa a fabuła, jakkolwiek dzieje się z jednej strony szybko, sama w sobie jest ślamazarna. Kobiety mogą też poczuć się urażone w kilku miejscach, ale...

... aż tak bym nie przesadzał. Wspominany przez kogoś aspekt powiązania kobiet z wojnami w swej drugiej części (apropo praw wyborczych) może zostać odebrany uwłaczająco, natomiast w początkowej wypowiedzi bardziej uderza właśnie w facetów. Jest powiedziane jasno, że: gdyby kobiety słuchały tego głupkowatego ego facetów i dały im się wygadać, to ich sfrustrowanie szybko by ulatywało i nie rzucaliby się nawzajem na siebie. Osobiście bardziej to odebrałem na zasadzie protekcjonalnej jakoby facet był tym durnym psem, który się musi wyszczekać ;). Apropo jeszcze zarzutu "koszuli, która raniła sutki". Z całym szacunkiem, ale tutaj ktoś troszkę przeinaczył by móc dowieść swojej racji. Owszem pojawia się wątek podrażniania i bólu sutków przez odzienie. Jeśli mnie jednak pamięć nie myli to chodziło o sznurowe elementy odzieży z niewygarbowanej i źle przyciętej skóry, które ciągle szorowały pod lub nad piersią. Biorąc pod uwagę, że mówimy o mimo wszystko rozpuszczonej księżniczce przyzwyczajonej do aksamitów i jedwabiów, aż tak razić to nie powinno.

Wspomniałem też wcześniej o nie najlepszym języku. To prawda, acz z drugiej strony książka jest jednocześnie napisana przystępnie i strony mimowolnie pochłania się szybko. Najsensowniejszą oceną wydaje mi się 5/10 czyli "Przeciętna". To bowiem chyba najlepiej oddaje tą książkę. Ma ona sporo zalet, całkiem niezły humor i kilka ciekawych rozwiązań, jednocześnie kuleje wolnym rozwojem głównej fabuły (co poniekąd wynika z bycia trylogią) oraz w większości nieciekawe i płaskie postaci. Dodatkowo można wspomnieć o momentami niewybrednych żartach i nie zawsze potrzebnych wstawkach, co może przeszkadzać bardziej wrażliwym odbiorcom.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Traktat o łuskaniu fasoli

"Traktat o łuskaniu fasoli". Już sam enigmatyczny tytuł sprawił, że zapragnęłam poświęcić powieści Wiesława Myśliwskiego dłuższą chwile. Ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd