Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Opium w rosole

Cykl: Jeżycjada (tom 5)
Wydawnictwo: Akapit Press
6,76 (10638 ocen i 503 opinie) Zobacz oceny
10
624
9
1 044
8
1 492
7
3 415
6
1 914
5
1 264
4
336
3
352
2
74
1
123
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788360773895
liczba stron
236
język
polski

Inne wydania

Homer Jeżyc!!! Jeszcze po stuleciach czytelnicy będą się mogli z tej książki dowiedzieć, co pod panowaniem Jaruzelskiego ludzie na Jeżycach przeżywali, jak mieszkali, w co się ubierali, a nawet, co jedli. Tak właśnie powstają największe postaci literatury i teatru. Ale trzeba wyjątkowych dyspozycji, żeby takie przeniknięcie obserwacji życiowych w tkankę literacką bez żadnego filtra mogło się...

Homer Jeżyc!!! Jeszcze po stuleciach czytelnicy będą się mogli z tej książki dowiedzieć, co pod panowaniem Jaruzelskiego ludzie na Jeżycach przeżywali, jak mieszkali, w co się ubierali, a nawet, co jedli. Tak właśnie powstają największe postaci literatury i teatru. Ale trzeba wyjątkowych dyspozycji, żeby takie przeniknięcie obserwacji życiowych w tkankę literacką bez żadnego filtra mogło się dokonać.
(Zbigniew Raszewski "Listy do Małgorzaty Musierowicz")
Opium w rosole otrzymało nagrodę "Orle Pióro" tygodnika "Płomyk" w 1985 roku.

 

źródło opisu: opis autorski

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 591
Inez | 2015-03-07
Na półkach: Przeczytane, 2015

„- Co w ogóle można robić w takich beznadziejnych czasach, z tak niepewną przyszłością w perspektywie?
- Boże, no to samo, co w każdych innych: myśleć. Wybierać. Walczyć. Doskonalić się. Kochać...”
I to właśnie przez całą powieść starają się robić bohaterowie "Opium w rosole". Zwykle zdarza im się błądzić po zawiłych meandrach ludzkich decyzji: starają się o względy nieodpowiednich dziewcząt, oświadczają się w niewłaściwych momentach, ze zdenerwowaniem czekają na powrót męża bądź też ponoszą porażki na tle zawodowym. Ale nawet najbardziej pokrętne ścieżki prowadzą ich do happy endu.

Tym razem główną bohaterką jest 17-letnia, charakterystycznie ubierająca się Janina „Kreska” Krechowicz. Problemy z matematyką i zatarg z rygorystyczną nauczycielką, Ewą Jedwabińską to nie jedyne jej zmartwienia. Zagubiona dziewczyna czuje się jeszcze bardziej niepewnie, gdy do szpitala trafia jej jedyna rodzina, dziadzia Dmuchawiec, niezapomniany polonista i wspaniały pedagog. A na dodatek wokół interesującego ją Maćka zaczyna krążyć zaborcza i piękna rywalka… Ach, trudne jest życie nastolatki (nie tylko w PRL-u)…

Samej rodziny Borejków jest tu niewiele. Mama Mila jak zawsze gotuje rosołki i piecze szarlotki, Ida studiuje medycynę, Gabrysia piastuje córeczkę, Ignacego w ogóle nie ma (o ile nie liczyć czekającego na niego przy stole pustego talerza). Jednym słowem „nihil novi sub sole”, czyli nic nowego pod słońcem. Aczkolwiek muszę przyznać, że bardzo zainteresowała mnie polemiczna dyskusja światopoglądowa pomiędzy optymistyczną Gabą, a pesymistycznie nastawionym do życia sąsiadem, Piotrem Ogorzałką, której wniosek chyba nigdy nie zdezaktualizuje się: „(...) świat zawsze był taki sam - pełen miłości i nienawiści zarazem, dobra i zła, kłamstwa i prawdy. To, że nas przypadkiem zło dotyka, nie znaczy wcale, że jesteśmy szczególnie pokrzywdzeni. Trzeba to przyjąć jak jeszcze jedną próbę, którą nam los zadał - i spokojnie robić swoje”.

Moje serce skradła mała, rezolutna dziewczynka o imieniu Genowefa (Pomke? Bompke? Trompke? Lompke? Sztompke?- wersji jej nazwiska jest wiele….). Ten szczerbaty chochlik pojawia się zwykle jak grom z jasnego nieba i jest źródłem wielu komicznych wypadków w życiu bohaterów. Zdarza jej się bawić w samozwańczą swatkę, detektywa bądź też butnie pomacać łysinkę dyrygenta w teatrze. Początkowo nasunęło mi się skojarzenie z osobą hardego Bobcia z Szóstej klepki - miłośnika białych myszek i wizerunku Hitlera na pisankach. Ale zachowanie Genusi to nie żadne fanaberie rozpieszczonego przedszkolaka. Wpadanie do obcych ludzi „na obiadek” to nie tylko forma zaspokojenia fizjologicznej potrzeby, ale próba zaspokojenia wyższych potrzeb ważnych dla każdego człowieka. Jakich? Tego już dowiecie się, gdy sięgniecie po tę książkę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zwodniczy punkt

Świetna fabuła, niespodziewane zwroty akcji, ciekawe włączenie elementów naukowych i świata polityki. Bardzo dobrze i, niestety, szybko się czyta.

zgłoś błąd zgłoś błąd