Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Moja Japonia

Wydawnictwo: Petrus
5,34 (47 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
1
7
11
6
15
5
7
4
3
3
4
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-61533-55-9
liczba stron
270
słowa kluczowe
Japonia,
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
hunter

Japonia to kraj wielu przeciwieństw, tak daleki a jednocześnie tak bliski, nowoczesny i tradycyjny, otwarty i zamknięty... Książka "Moja Japonia" jest zarówno albumem, jak i przewodnikiem, a także po części pamiętnikiem.
Ukazuje wielkie piękno przyrody Kraju Kwitnącej Wiśni udokumentowane ogromną liczbą zdjęć

 

Brak materiałów.
książek: 1178
Dociekliwy_Kotek | 2011-11-09
Przeczytana: październik 2011

O ja naiwna. O ja bardzo, bardzo naiwna.
Wydawało mi się, że książeczek spod znaku "Japonii dalekiej czy bliskiej..." Ewy Kamler (czytaj: skrótowych, powierzchownych, niewiele wartych) wraz z czasem będzie raczej ubywać niż przybywać: czasy się zmieniają, perspektywa wyjazdu do Japonii nie mnoży już takich trudności, kraj jest stosunkowo szeroko znany i bardziej dostępny. O ja naiwna, która przy "lekturze" co chwilę doświadczała deja vu!
Przede wszystkim, Anna Golisz, podobnie jak Ewa Kamler, nie jest humanistą - co absolutnie nie gwarantuje ani wysokiego poziomu merytorycznego, ani literackiego - ale ścisłowcem, ścisłowcem, który wyjechał do Japonii naukowo, nie wiedząc o tym kraju zgoła nic, dopóki nie postawił stopy na lotnisku. Nic wstydliwego, umówmy się, ale kiedy już się zabiera za pisanie książki o swoim pobycie w tym kraju, to może by się tak zorientować, co napisał ktoś przed nami, choćby po to, żeby uniknąć żenujących wpadek?
Podobnie jak książeczka Ewy Kamler, dziełko Anny Golisz nie prezentuje nic odkrywczego: ot, garść wiadomości do których zdobycia nie jest potrzebny dwuletni pobyt w Kraju Kwitnącej Wiśni (przy okazji: to jedyny synonim słowa "Japonia", jaki zna autorka). Podobnie jak Ewa Kamler Anna Golisz postanawia uraczyć nas zdjęciami - i tak, tu widać różnicę trzydziestu lat między wydawnictwami, bo zdjęć jest dużo (w zasadzie: same zdjęcia) i kolorowych.
Myślałam, że skoro na tekście nie można suchej nitki zostawić, to chociaż zdjęcia się obronią, ale poza tym, że cieszą oko, więcej złego robią niż dobrego. Ja nie wiem, czy autorka albo wydawnictwo nie wiedzieli, czy nie zadbali, ale tak, podpis pod zdjęciem to jednak istotny element publikacji i kwiatki w stylu "torii w świątyni Fushimi Inari Shrine" czy, jeszcze lepiej, "...przed świątynią Kinpusenji Tmple" to już przynosi wstyd. Podobnych kwiatków w książce jest więcej: autorka za nic nie może się zdecydować czy przed wejściem do świątyni płucze się ręce i usta czy twarz, z lubością pisze o święcie Shichi-Go-San ani razu nie wyjaśniając, kogo w rzeczywistości dotyczy czy wreszcie utrzymując, że bogini Amaterasu to bóg Amateras.

Rozumiem, że jeśli ktoś odbył podróż swojego życia, a znajomi mają już dość oglądania zdjęć z wycieczek, trzeba napisać i wydać książkę. Nie rozumiem tylko, dlaczego autorka na każdym kroku albo zabija naiwnością, albo ignorancją.
Rozumiem cel powstania tej publikacji, nie rozumiem tylko pseudo-naukowego zacięcia, nijak się mającego do realnej wartości merytorycznej książki. Skróty, uproszczenia, tendencyjność (szczególnie w przypadku rozdziałów poświęconych historii chrześcijaństwa w Japonii i udziału Japonii w II Wojnie Światowej) - to jest dokładnie to, co reprezentuje ta książeczka.

I jeszcze słowo o chrześcijaństwie w Japonii: nie przeczę, że byłby to ciekawy temat na dłuższy esej, temat zasługujący na szersze opracowanie. Ale nie na kilka stroniczek upchniętych między zdjęciami, które nie są niczym innym tylko garścią komunałów! Garścią komunałów, dodajmy, która nijak się ma do dalszej treści.
na przewodnik za mało, na opracowanie kulturoznawcze dużo, dużo za nisko, na esej religioznawczy za prymitywnie, na wspomnienia za nudno, na książkę kucharską... nie, to jakaś pomyłka... na album ze zdjęciami za mało rzetelnie - na nic nie wartą książkę w sam raz.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Siedem dni razem

Lubię odkrywać nowych autorów i nowe historie. Zatapiać się w świat bohaterów i z nimi przeżywać przygody. Tym razem udałam się do Anglii i razem z ro...

zgłoś błąd zgłoś błąd