Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Francuska powieść

Tłumaczenie: Anna Michalska
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
6,15 (26 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
5
7
7
6
5
5
4
4
0
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le roman français
data wydania
ISBN
978-83-7392-333-1
liczba stron
188
język
polski
dodała
Dorota_1988

Autor zaczął pisać tę książkę „w głowie”, uciekając od twardych realiów aresztu, w którym spędził 36 godzin, po tym jak policja zatrzymała go w chwili, gdy w eleganckiej paryskiej dzielnicy, po kilku drinkach w kolejnych barach, wciągał działkę kokainy z maski stojącego na ulicy samochodu. W ciasnej betonowej celi, marząc o jakiejś książce lub proszku na sen, Beigbeder ucieka myślami do...

Autor zaczął pisać tę książkę „w głowie”, uciekając od twardych realiów aresztu, w którym spędził 36 godzin, po tym jak policja zatrzymała go w chwili, gdy w eleganckiej paryskiej dzielnicy, po kilku drinkach w kolejnych barach, wciągał działkę kokainy z maski stojącego na ulicy samochodu. W ciasnej betonowej celi, marząc o jakiejś książce lub proszku na sen, Beigbeder ucieka myślami do dzieciństwa, którego nie pamięta, bo ten okres jego życia objęła dziwna amnezja. Wychodząc od jedynego wyraźnego obrazu, stara się przywołać więcej wspomnień i dochodzi do wniosku, że ich brak wywołała zmowa milczenia wokół rozwodu rodziców. Opisuje typową zamożną rodzinę francuską, z czułością mówi o swoich dziadkach, rodzicach i bracie, powraca do młodzieńczych lektur i muzyki, której kiedyś słuchał. Odnalezione nareszcie wspomnienia przeplatają się z drobiazgową i niepozbawioną poczucia humoru relacją z aresztu. Za powieść tę pisarz otrzymał Prix Renaudot 2009.

 

źródło opisu: nota wydawcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 242
Iwona | 2015-12-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Tę powieść — jak to się pisze na blogach — miałam w „planach czytelniczych” od dawna, właściwie od daty jej wydania. Wszystko dlatego, że lubię Beigbedera — wprawdzie bardziej za prześmiewczą, wyluzowaną postawę niż literacki talent, ale to wystarcza, by z przyjemnością sięgać po jego książki. Z reguły zresztą Beigbederowskie powieści trzymają poziom, i choć to nie ekstraklasa (z jednym wyjątkiem — "29,99" to autentycznie odjazdowa satyra na świat reklamy), czyta się je naprawdę dobrze.

"Francuską powieść" też pochłania się błyskawicznie. Książka ma charakter autobiograficzny — podczas nocnej imprezy autor zostaje zatrzymany za narkotyzowanie się. Czekając w areszcie na wypuszczenie, by nie dać się klaustrofobicznym lękom, zaczyna przypominać sobie dzieciństwo i młodość, a po wyjściu na wolność przelewa te wspomnienia na papier. Książkowa opowieść biegnie jednak dwutorowo: są reminiscencje z młodości i są komentarze do warunków przetrzymywania w areszcie. Same wspomnienia — nostalgiczne, zabarwione smutkiem, autoironiczne — to ładny kawałek prozy. Niestety, robi się mniej sympatycznie, gdy Beigbeder zaczyna snuć swoje refleksje na temat funkcjonowania francuskiego wymiaru sprawiedliwości. Mniej sympatycznie nie dlatego, że autora spotykają jakieś straszne rzeczy. Robi się nieco strasznie, że będąc osobą publiczną i mając za sobą tyle lat życia, można gadać takie bzdury. Utyskiwanie na temat ograniczania wolności, lamenty dotyczące śmierdzącej celi z karaluchami, skargi, że pozbawiono go telefonu i prysznica (sic!), wywołały we mnie pewien niesmak.

Po głowie kołacze mi się jednak myśl: a może to efekt zamierzony? Beigbeder to w końcu znany prześmiewca, jego orężem zawsze była błazenada, szyderstwo. Może to Beigbederowski sposób na czytelnika? Na dialog z nim? Przeczytam przecież kilka powieści Beigbedera i zawsze ich siłą była uszczypliwość. Dzięki temu zapadały w pamięć. Fakt pozostaje faktem: tym razem pojawił się zgrzyt. Może dlatego że — jak deklaruje autor — to jego najbardziej osobista książka, chciałoby się więc zobaczyć prawdziwą twarz klauna…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hannibal. Wróg Rzymu

widać, że autor kocha historie rzymu, ale nie trzeba lubic antycznych klimatów by uznać Hannibala za niezłe czytadło. sporo sie dzieje, wątki sie prze...

zgłoś błąd zgłoś błąd