Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Terapia Prowokatywna

Tłumaczenie: Tomasz Szokal-Egierd
Wydawnictwo: METAmorfoza
7,33 (21 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
5
7
6
6
4
5
0
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Provocative Therapy
data wydania
ISBN
83-916677-3-1
liczba stron
209
język
polski
dodał
mantra

Pierwszy w Polsce, fundamentalny, fantastyczny podręcznik PODEJŚCIA PROWOKATYWNEGO autorstwa samego twórcy! PODEJŚCIE PROWOKATYWNE, pierwotny kontekst – terapia. Konkretny system działań i oddziaływań. Świetnie sprawdza się również w coachingu, zarządzaniu, życiu rodzinnym, koleżeńskim, w uczeniu, i oczywiście w terapii. PODEJŚCIE PROWOKATYWNE w komunikowaniu się z podwładnymi, szefami,...

Pierwszy w Polsce, fundamentalny, fantastyczny podręcznik PODEJŚCIA PROWOKATYWNEGO autorstwa samego twórcy!

PODEJŚCIE PROWOKATYWNE, pierwotny kontekst – terapia. Konkretny system działań i oddziaływań. Świetnie sprawdza się również w coachingu, zarządzaniu, życiu rodzinnym, koleżeńskim, w uczeniu, i oczywiście w terapii.

PODEJŚCIE PROWOKATYWNE w komunikowaniu się z podwładnymi, szefami, klientami, pacjentami, uczniami, mężem, żoną, dziećmi... Po prostu z ludźmi.

Lekko, żywo, żywiołowo, z humorem, jednocześnie naprawdę serio, po prostu bardzo skutecznie.

Uwaga! Jeśli nie KOCHASZ LUDZI, nie wierzysz, że W KAŻDYM JEST COŚ CENNEGO – nie stosuj podejścia prowokatywnego. Dla własnego bezpieczeństwa!

Najzabawniejszy podręcznik kliniczny wszech czasów.

Była studentka i dyplomantka Franka podczas autobusowej podróży przez Alaskę w celu rozpoczęcia swojej pierwszej pracy klinicznej, o godzinie 2:30 w nocy stwierdziła, że nie może zasnąć. W pewnej chwili postanowiła poczytać tę książkę. Wkrótce śmiała się tak głośno, że kierowca autobusu zapytał: „Młoda damo, czy brała pani prochy?” Spowodowało to kolejny wybuch śmiechu, co z kolei obudziło pasażerów. Jej wyjaśnienie „czytam książkę mojego profesora, ona jest taka zabawna!” wywołało karcący syk kierowcy, który zabronił jej czytania „tak zabawnej książki kiedy inni śpią”. Próbując zachować ciszę za pomocą dłoni przyciśniętej do ust prychała, fukała, krztusiła się i nadal tarzała się ze śmiechu. Relacjonowała to później mówiąc „Był gotów wykopać mnie z autobusu w środku nocy na kompletnym pustkowiu. Powiedzcie ludziom, żeby nie czytali tej książki, kiedy inni śpią!“

UWAGA! Czytanie tej książki w obecności innych osób może powodować problemy. Czytelnicy donoszą, że wpadają w głośny rechot, z którego muszą się potem gęsto tłumaczyć.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 888
Florianf | 2017-11-11
Na półkach: Przeczytane

Książka ma bardzo fajne przykłady. Dla nich naprawdę warto ją przeczytać. To takie interwencje terapeutyczne, które są i zabawne i pouczające, i intuicyjnie trafne. Wszystko to jest świeże. Niektóre sformułowania także zapadły mi w pamięć – np. „Czułem się jakbym brodził po kolana w diamentach”.

No ale książka ma także sporo minusów. Na przykład tytuł jest zupełnie nietrafiony. Nie ma czegoś takiego jak „terapia prowokatywna” – to jest zestaw różnych chwytów, technik, które w odpowiednich warunkach i przy spełnieniu wielu ważnych reguł terapeutycznych mogą przynieść uzdrawiający efekt. Ale to tylko zestaw różnych instrumentów. Za tym nie stoi żadne specyficzne czy oryginalne rozumienie ludzkiej natury, żadna teoretyczna koncepcja, nic takiego. Dlatego nie jest to żadna „terapia” ale raczej zestaw technik. Weźmy na przykład terapię psychodynamiczną lub terapię Lowena, logoterapię, terapię poznawczą, humanistyczną, ericksonowską czy behawioralną, a nawet NLP itp. – to są naprawdę terapie – bo one również oferują różne techniki terapeutyczne, ale prócz tego (albo raczej „ponadto”) postulują jakiś specyficzny sposób rozumienia ludzkiej natury, mechanizmów psychologicznych itp. Dlatego wnoszą o wiele więcej wiedzy niż „terapia prowokatywna”, w której nic takiego nie ma. Dlatego tytuł jest mylący i zdecydowanie na wyrost.

Druga uwaga jest taka, że podejście autora jest nieprofesjonalne. „Nieprofesjonalne” w tym sensie, że każdy profesjonalista wie jakie są ograniczenia jego metody, wie gdzie ich nie można lub nie powinno się stosować. Tutaj nic takiego nie ma. Nie ma świadomości ograniczenia własnego podejścia. Nie dziwię się – gdy nie ma się jakiejś spójnej koncepcji ludzkiej natury, to działa się trochę „na ślepo” – prowokując zmiany, ale nie wiedząc do końca gdzie one zaprowadzą.

Na przykład wygląda na to, że zestaw tych technik terapeutycznych nie da się stosować do dzieci, a przynajmniej jest ryzyko, że dzieci nie wyłapią sarkazmu, żartu, życzliwej kpiny itp. Zresztą autor chyba sobie z tego zdaje sprawę, bo w książce w ogóle nie ma ani jednego przykładu interwencji wobec dziecka. A jednak nic otwarcie na ten temat nie pisze. To jest wada, bo wydaje się, autor nie uświadamia sobie ograniczeń swoich metod. A to też jest niebezpieczne.
Drugie ograniczenie: te techniki zbudowane są w oparciu o kontakt z pacjentami szpitalnymi. To znaczy przypadki są ciężkie, często chroniczne, ale najważniejsze, że pacjent jest zależny od terapeuty w bardzo wysokim stopniu - po prostu jest ubezwłasnowolniony przynajmniej po części. Autor wydaje się też uważać, że realna pomoc polega między innymi na tym, ze pacjent nie wraca do szpitala. Ma to sens. Ale w takich warunkach prowokowanie, obrażanie, wykpiwanie itp., muszą być inaczej przeżywane przez pacjentów niż w warunkach, w których klient przychodzi na terapię i płaci ciężkie pieniądze za wyleczenie. To inne ograniczenie, o którym w książce nie ma ani słowa.
Jeszcze inne pytanie dotyczy poziomu intelektualnego pacjentów odnoszących korzyści z tej "terapii". Pacjenci instytucji rekrutują się z reguły z dołów społecznych, podobnie jak chorzy psychicznie. Takie są statystyki. Czy ludzie o ponadprzeciętnej inteligencji odnieśliby korzyści z tej terapii? Albo raczej, czy żywią przekonania, które tak łatwo wystawiają się na wyśmianie? Pytanie otwarte.

Kolejną moją myślą, która się wykluwała w trakcie czytania książki jest kamuflowana frustracja wynikająca z pracy z bardzo zaburzonymi pacjentami. Czy terapia prowokatywna nie jest po części motywowana "radosnym sadyzmem". Albo czasem po prostu sadyzmem? Każdy, kto pracuje z mocno zaburzonymi osobami zna to uczucie, kiedy to się chce drugim człowiekiem po prostu potrząsnąć lub wręcz strzelić go w gębę. Autor bardzo podkreśla swój głęboko życzliwy stosunek do pacjentów. Dobrze, dobrze. Jak jednak odróżnia "terapeutyczną złośliwość" od "czystej, bezinteresownej złośliwości". Takie pytanie w książce nie pada. I to mnie niepokoi.

Ostatnia uwaga dotyczy tej części treści książki, która nie przedstawia przykładów, ale rozważania autora i własne refleksje, czy komentarze do nich. To jest zupełnie nudna część. Można bez żalu i szkody po prostu ominąć wszystkie te dodatkowe „wyjaśnienia”. Cóż, jest jeszcze jeden problem – książka trąci myszką. Te teorie, które autor przywołuje bardzo się zestarzały, jego interpretacje własnych interwencji są rodem sprzed przewrotu kopernikańskiego w psychologii. Po prostu stare, niezgrabne, sztuczne wręcz i posiłkujące się terminami, które na siłę są wciskane do interpretowania przypadków. Wszystkie te wady zwalam na grzech główny „terapii prowokatywnej” – to nie jest żadna terapia, to jest skrzynka z interesującymi narzędziami.

Podsumowując: Fajne, oryginalne i świeże przedstawienie rzemieślniczych technik terapeutycznych. Słaby poziom abstrakcyjny. Nudne wyjaśnienia. Generalnie warto przeczytać, dlatego stawiam ocenę "dobra".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kobieta w lustrze

Rzadko kiedy decyduję się na niedokończenie książki. Ale tym razem nie było innej opcji. Narracja nadęta w stylu "wrzucę kilka mniej popular...

zgłoś błąd zgłoś błąd