Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,24 (67 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
7
7
23
6
17
5
11
4
5
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-624-6502-6
liczba stron
320
słowa kluczowe
Mogliby, kogoś, zabić
język
polski
dodał
Marcin

Piękna dziewczyna i próba wyłudzenia pieniędzy, zaskakujący łańcuch zdarzeń, który naprowadza zakochaną pisarkę na trop zbrodni, osaczona żona i jej dwie córeczki, maltretowane dziecko w pułapce miłości, mąż, żona, jej kochanek i sąsiadka, brutalna zbrodnia w szkolnej bibliotece, makabryczny pochówek kobiety bez dłoni, hitchcockowska impresja w czterech ścianach, tajemnica zabójstwa...

Piękna dziewczyna i próba wyłudzenia pieniędzy, zaskakujący łańcuch zdarzeń, który naprowadza zakochaną pisarkę na trop zbrodni, osaczona żona i jej dwie córeczki, maltretowane dziecko w pułapce miłości, mąż, żona, jej kochanek i sąsiadka, brutalna zbrodnia w szkolnej bibliotece, makabryczny pochówek kobiety bez dłoni, hitchcockowska impresja w czterech ścianach, tajemnica zabójstwa Narutowicza i znudzeni policjanci z małego miasteczka. Wiele ponurych zbrodni, różni sprawcy, różne motywy. Mogliby w końcu kogoś zabić to pasjonujący tom opowiadań o zbrodni znanych polskich autorów, ukazujący różnorodność i bogactwo tematyki kryminalnej i stylów pisarskich. Wszyscy wielbiciele kryminałów znajdą tu dla siebie pożywną strawę.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 530
karus96 | 2010-08-12
Przeczytana: 12 sierpnia 2010

Nigdy nie przepadałam za zbiorami opowiadań. Lubię się 'wciągnąć' w lekturę, tutaj się niestety nie da. Ledwo co się akcja zacznie, zaraz się kończy i to w najciekawszym momencie. Niektóre opowiadania są naprawdę dobre, sam pomysł na nie. Jednak autor marnuje swój pomysł i zamiast rozbudować je jakoś trochę i w ten sposób napisać powieść, postanawia wydać je jako krótkie opowiadanie, czasami nowelę. Chociaż patrząc na to z innej strony, wcale nie jest to takie złe. Czasami pisarz nie jest w stanie nic więcej napisać, podoba mu się taki krótki zbiór zdań. Ma parcie na szkło, chce koniecznie wydać swoje 'wypociny'. Nie zawsze ma jednak gdzie. Czasami jest to gazeta, jakieś czasopismo. Gdy ma szczęście, a opowiadanie odpowiednią tematykę, jakieś wydawnictwo obwieszcza, że potrzebuje kilku dobrych opowiadań o wybranej tematyce. Jeśli opowiadanie jest naprawdę dobre, zostaje w takiej książeczce wydane. Jeśli nie, wydawnictwo je odrzuca, a autor wraca do punktu wyjścia i zaczyna się użalać, że skoro jego opowiadanie nie jest na tyle dobre, to co mu z pisania książki, której i tak nikt nie wyda. To jest tak zwany słomiany zapał. Człowiek chce coś osiągnąć, jednak nie liczy się z ciężką pracą, aby osiągnąć ten sukces. Skoro za pierwszym razem się nie udało, to po co się dalej męczyć? W końcu kariera pisarza jest niepewna, nigdy nie wiesz, czy twoja twórczość się spodoba i czy będzie zasługiwała na wydanie. No chyba, że jest się sukcesywnym pisarzem - wydałeś już wcześniej kilka powieści, które stały się bestsellerami. Wtedy to już lecisz na opinii, ludzie kupują wszystko co napiszesz tylko dlatego, że napisałeś kilka dobrych książek. Strasznie denerwuje mnie taki tok myślenia...
Zbiór opowiadać 'Mogliby w końcu kogoś zabić', jest książką przeciętną. Jest to zbiór opowieści kryminalnych. Jednak czytając niektóre z tych opowiastek, miałam wrażenie, że autor pomylił całkowicie tematykę. Niektóre z nich są tak nudne, że miałam ochotę je pominąć, przejść do kolejnego opowiadania. Powstrzymywałam się jednak z myślą, że a nuż zaraz wydarzy się coś ciekawego. W niektórych przypadkach faktycznie tak się stało, w innych się zawiodłam. Każde opowiadanie z tego zbioru jest inne, jednak bazuje na tym samym: albo zabójstwo, albo jakaś tajemnicza sprawa, kłopoty w jej rozwiązaniu, na koniec szczęśliwe (lub nie) zakończenie. Banalne stereotypy gatunku kryminalnego. Myślałam, że te opowiadania czymś mnie zaskoczą, w końcu tak bardzo się napaliłam po przeczytaniu opisu na okładce... Jednak muszę przyznać, że się zawiodłam. Jedynym opowiadaniem, które tak naprawdę mi sie podobało były 'Blondynki'. Cały czas akcja trzymała w napięciu. A to zakończenie... Po prostu mistrzostwo! W życiu bym nie przypuszczała, że losy rodziny Karpieniuków tak się potoczą. Niezła była też 'Martwa Kawka'. Ach, te tajemnice... Opowiadanie 'Zbrodnia w bibliotece' na początku zapowiadało się interesująco, coś nareszcie się działo. Jednak na samym zakończeniu się zawiodłam. Historia skończyła się tak banalnie, że aż strach... Cóż, po przeczytaniu tej książki myślę, że niektóre opowiadania w ogóle nie powinny powstać - nie będę pisała tu które, ponieważ nie chcę w żaden sposób urazić autorów.
Jeżeli chodzi o oprawę graficzną, jest w porządku. Jest taka... 'klimatyczna', naprawdę związana z tematyką książki. Dodatkowym urozmaiceniem jest nadrukowana maszyna do pisania przy pierwszych stronach każdego opowiadania. Nie powiem, pomysłowo. Rzadko kiedy spotyka się jakąkolwiek grafikę w książkach., Widać, że 'Oficynka' jest dobrym wydawnictwem dbającym nie tylko o dobry wybór powieści dla czytelników, ale także każda wydana u nich książka cieszy oko. Za to duży plusik.
Podsumowując: niektóre zawarte tu opowiadania naprawdę warto przeczytać, jednak niektóre są absolutną pomyłką. Kto lubi opowiadania i kryminały, powinien zaglądnąć do 'Mogliby w końcu kogoś zabić'.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Człowiek zbuntowany

Camus jak nie Camus. Nie znajdziemy tu opowieści, nie spotkamy się z wewnętrznymi interpretacjami...no, prawie się nie spotkamy. Jest to nader cie...

zgłoś błąd zgłoś błąd