Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Drzewo morwowe

Wydawnictwo: Szara Godzina
6,01 (126 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
15
7
30
6
34
5
24
4
10
3
8
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-933462-5-7
język
polski
dodała
dorsz

Rok 2004. Na północy kraju dochodzi do serii morderstw, których ofiarami są starsi mężczyźni. Paweł Werens, młody dziennikarz jednej z warszawskich gazet, otrzymuje zadanie napisania reportażu o tych wstrząsających wydarzeniach. Początkowa pogoń za sensacją zamienia się wkrótce w walkę z demonami przeszłości. Jaki związek mają współczesne brutalne morderstwa z męczeńską śmiercią pierwszych...

Rok 2004. Na północy kraju dochodzi do serii morderstw, których ofiarami są starsi mężczyźni. Paweł Werens, młody dziennikarz jednej z warszawskich gazet, otrzymuje zadanie napisania reportażu o tych wstrząsających wydarzeniach. Początkowa pogoń za sensacją zamienia się wkrótce w walkę z demonami przeszłości. Jaki związek mają współczesne brutalne morderstwa z męczeńską śmiercią pierwszych chrześcijan? Czy dziennikarskie śledztwo prowadzone przez Werensa pozwoli na rozwiązanie zagadki i powstrzymanie przestępcy przed ukończeniem szaleńczego planu, czy też zadziała jak katalizator, pociągając za sobą kolejne ofiary? I co oznaczają motyle znalezione w ustach zabitych?

Białkowski potrafi swoją opowieścią przerazić, zaintrygować i zachwycić. Odnajdziemy tutaj to, co lubimy najbardziej w trzymających w napięciu historiach: tajemnicę, zawiłą intrygę, wyrafinowane zbrodnie i perfekcyjne planowanie. Warto zanurzyć się w tej miejscami makabrycznej, ale inteligentnej powieści i poczuć smak dobrego polskiego kryminału.

Losy głównego bohatera Drzewa morwowego będzie można śledzić w kolejnej powieści Tomasza Białkowskiego pt. Kłamca.

 

źródło opisu: Szara Godzina, 2012

źródło okładki: www.szaragodzina.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
dorsz książek: 435

Więcej niż kryminał

Olsztyn się doczekał i ma swojego bohatera kryminałów. Nie inspektora w średnim wieku, za którym podąża, co chwilę podsumowujący dotychczasowe ustalenia, przygłupi kolega, tylko całkowicie niepozornego, początkującego dziennikarza – Pawła Werensa.

Werens urodził się w Olsztynie, ale zrobił wszystko, by nie mieć ze swoim miastem nic wspólnego. Pracuje na samym dole redakcyjnej drabinki i ma nadzieję, że wreszcie uda mu się wybić w wymarzonej Warszawie. Niespodziewanie, na polecenie redakcji, musi na kilka dni wrócić w rodzinne strony i napisać artykuł o serii rytualnych morderstw w regionie. Zawodowa pozycja, jaką zajmuje, nie pozwala mu odmówić – proste.

Trzeba powiedzieć wprost: to nie jest bohater, którego można od razu polubić i trzymać kciuki za jego jak najszybszy powrót do stolicy. Właściwie bardzo cieszy, kiedy tylko coś mu nie wyjdzie. No, bo nie dość, że przyjeżdża drogim samochodem, wydzwania z drogiego telefonu i nosi markowe ciuchy, to jeszcze – odkąd tylko przekroczył granice miasta – myśli, że mu się wszystkie informacje należą podane na tacy tylko dlatego, że jest dziennikarzem. ‘Warszawka’ czeka na gotowe rozwiązania, więc niech się ‘warszawce’ powinie noga. Najlepiej więcej niż raz.

Trudno uwierzyć, że Werens zorientowałby się w czymkolwiek, gdyby nie pomoc stryja, byłego duchownego, który – dzięki rozległej wiedzy na temat historii kościoła – powoli naprowadza go na właściwy trop. Ignorancja Werensa jest jednak pozorna. Wynika z totalnego zagubienia i...

Olsztyn się doczekał i ma swojego bohatera kryminałów. Nie inspektora w średnim wieku, za którym podąża, co chwilę podsumowujący dotychczasowe ustalenia, przygłupi kolega, tylko całkowicie niepozornego, początkującego dziennikarza – Pawła Werensa.

Werens urodził się w Olsztynie, ale zrobił wszystko, by nie mieć ze swoim miastem nic wspólnego. Pracuje na samym dole redakcyjnej drabinki i ma nadzieję, że wreszcie uda mu się wybić w wymarzonej Warszawie. Niespodziewanie, na polecenie redakcji, musi na kilka dni wrócić w rodzinne strony i napisać artykuł o serii rytualnych morderstw w regionie. Zawodowa pozycja, jaką zajmuje, nie pozwala mu odmówić – proste.

Trzeba powiedzieć wprost: to nie jest bohater, którego można od razu polubić i trzymać kciuki za jego jak najszybszy powrót do stolicy. Właściwie bardzo cieszy, kiedy tylko coś mu nie wyjdzie. No, bo nie dość, że przyjeżdża drogim samochodem, wydzwania z drogiego telefonu i nosi markowe ciuchy, to jeszcze – odkąd tylko przekroczył granice miasta – myśli, że mu się wszystkie informacje należą podane na tacy tylko dlatego, że jest dziennikarzem. ‘Warszawka’ czeka na gotowe rozwiązania, więc niech się ‘warszawce’ powinie noga. Najlepiej więcej niż raz.

Trudno uwierzyć, że Werens zorientowałby się w czymkolwiek, gdyby nie pomoc stryja, byłego duchownego, który – dzięki rozległej wiedzy na temat historii kościoła – powoli naprowadza go na właściwy trop. Ignorancja Werensa jest jednak pozorna. Wynika z totalnego zagubienia i przytłoczenia powrotem do rodzinnego miasta. Zbieranie informacji, niepostrzeżenie dla niego samego, zamienia się w śledztwo, które z kolei nie tylko przybliża go do rozwikłania zagadki, lecz także zmusza do zmierzenia się z samym sobą. Własnym lękiem, przeszłością i przestrzenią, przed którą – jak mu się wydawało – zdołał już dawno uciec. On także jest ofiarą.

Tomasz Białkowski nie napisał tylko i wyłącznie kryminału. Przy okazji (chociaż dla mnie – przede wszystkim) stworzył całkiem uniwersalny kawałek literatury o kosztach zabawy w zło, wyrzeczeniach i konieczności milczenia, którego przerwanie wcale nie powoduje, że komukolwiek robi się lepiej. W „Drzewie morwowym” stuprocentowo winnych nie ma.

Kiedy u Białkowskiego – autora powieści czyta się, że jest zimno, trzeba natychmiast założyć sweter. Kiedy Białkowski – autor kryminału kończy pierwszą część cyklu o Pawle Werensie, myśli się już o następnej. Intensywnie się myśli.

Aleksandra Bączek

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (275)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 118
KrystynaL | 2017-02-26
Na półkach: Przeczytane

Mlody dziennikarz z tragicznym dziecinstwem w tle na tropie spisku sprzed lat i pozostalosci po grupie skorumpowanych oficjeli, psychopatow i pedofili.
Nieskomplikowna fabula, niewyszukany jezyk, charakterystyka bohaterow bardzo powierzchowna, sladowe watki z historii Olsztyna wcisniete na sile.
Daleko temu do Wronskiego czy Krajewskiego.
Czyta sie bez wiekszej przykrosci, ale z poczuciem zmarnowanego czasu.
Malo oryginalne i do zapomnienia.

książek: 58
CoolBary | 2014-04-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 kwietnia 2014

Kolejny polski autor, którego miałem okazję sprawdzić. Trochę odrzucało mnie wydanie tej książki, duży druk, słaba jakość papieru, ale w ostateczności Pani z biblioteki mnie przekonała. Dałem jej szanse :) i powiem Wam, że się nie zawiodłem. Wartka akcja, dobrze przedstawiony, dający się lubić główny bohater oraz ciekawa, zagmatwana(w pozytywnym tego słowa znaczeniu) historia to jest to, co lubiący sensacje kochają najbardziej. Szczerze polecam.

książek: 4141
Katarzyna | 2013-11-30
Przeczytana: 30 listopada 2013

Główny bohater- Paweł Werens, zostaje wysłany na Mazury, by napisać reportaż o tajemniczych zabójstwach dokonanych w bestialski sposób na mężczyznach w podeszłym wieku. Pozornie nic ich nie łączy. A więc dlaczego giną? Sposób, w jaki giną mężczyźni wskazuje, że za perfekcyjnie zaplanowanymi morderstwami stoją przywódcy tajemniczej sekty religijnej.
Warszawski dziennikarzyna pochodzący z Olsztyna, który dla kariery musi się podjąć powierzonego mu zadania. Już sam pobyt w rodzinnym mieście staje się dla niego traumą (jej powody poznajemy w miarę rozwoju akcji). Widać, że nie radzi sobie z problemami- pije, jest niecierpliwy, czasami wręcz agresywny. Polubiłam stryja głównego bohatera – Mariusza Werensa, jego postać daje do myślenia.
Ogólnie książka mi się podobała. Fabuła jest interesująca. Zawiłości dotyczące Biblii, żywotów świętych męczenników i historii odłamów religijnych na przestrzeni wieków przedstawione zostały w dość przejrzystej formie. Na pewno przeczytam kolejną część.

książek: 401
ZapomnianaBiblioteka | 2014-05-12
Na półkach: Przeczytane

Olsztyn to rodzinne miasto Pawła Werensa, dziennikarza pracującego w warszawskiej gazecie „Wieści.” To zdolny młody człowiek. W dodatku przystojniak i kobieciarz. Nie lubi komplikować sobie życia, dla tego nie wiąże się z paniami, które pojawiają się u jego boku. Kiedy powierzono mu napisanie reportażu o szeregu makabrycznych zabójstw, których dokonano właśnie w Olsztynie, nasz bohater nie jest tym zachwycony. To tam właśnie w dzieciństwie przeżył rodzinną tragedię. Kiedy nie udaje mu się znaleźć noclegu w hotelu, przypomina sobie o stryju Mariuszu, który oferuje mu gościnę. To właśnie Mariusz, były ksiądz, pomaga młodemu Werensowi. I nie chodzi tu o zwykły reportaż. Dociekliwy dziennikarz rozpoczyna bowiem własne śledztwo. Nie zdaje sobie sprawy, że kiedy odkryje zbyt dużo, jego życie stanie się zagrożone.

Więcej na:
http://ksiazkiprzygodowe.blogspot.com/2014/05/drzewo-morwowe-tomasz-biakowski-drzewo.html

książek: 3021
nellanna | 2017-06-30
Na półkach: Przeczytane

Intryga ciekawa, zaskakująca. Niestety bohater jest strasznym dupkiem i to powoduje, że czytałam z irytacją. Poza tym nie doszukałam się w ksiażce redakcji, korekty i to niestety czuje się, w czytaniu. Niektóre opisy, określenia...

książek: 513
Otter | 2014-08-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 sierpnia 2014

Książka przewidywalna i naiwna, nie sprawdza się jako trzymający w napięciu kryminał. Do poznania kolejnych części cyklu raczej zniechęca.

książek: 3346
aleksnadra | 2012-11-13

"Drzewo morwowe" to najnowsza propozycja wydawnictwa Szara godzina. Autorem książki jest Tomasz Białkowski, który choć ma na swoim koncie kilka powieści a nawet jedną sztukę, jest mi zupełnie obcy. W blogowej społeczności "Drzewo morwowe" wzbudziło wiele kontrowersji i skrajne emocje. Na szczęście miałam okazję przeczytać książkę i wyrobić sobie na jej temat własną opinię.

Tomasz Białkowski urodził się w Jezioranach i pewnie dlatego na miejsce akcji swojej książki wybrał Olsztyn. W mieście tym, w krótkich odstępach czasu dochodzi do serii brutalnych morderstw. Ofiarami są starsi mężczyźni. Pozornie nic ich nie łączy. Jedynie białe, włochate motyle znalezione w ustach denatów.
Śledztwu przygląda się młody dziennikarz z Warszawy, Paweł Werens. Jego zadaniem jest napisanie reportażu z poczynionych obserwacji. Pomstując na opieszałość policji sam postanawia odnaleźć sprawcę tych zbrodni. Szybko podejmuje trop i jednocześnie wpada w pułapkę dawnej ale w dalszym ciągu prężnie...

książek: 704
Beata | 2012-08-16
Przeczytana: 16 sierpnia 2012

Dziennikarz Paweł Werens zostaje wysłany na Mazury, by napisać reportaż o tajemniczych zabójstwach dokonanych w bestialski sposób na mężczyznach w podeszłym wieku. Sposób, w jaki giną mężczyźni wskazuje, że za perfekcyjnie zaplanowanymi morderstwami stoją przywódcy tajemniczej sekty religijnej.
Zamysł fabuły dość interesujący. Zawiłości dotyczące Biblii, żywotów świętych męczenników i historii odłamów religijnych na przestrzeni wieków przedstawione zostały w dość przejrzystej formie. Niestety, czasami naiwność akcji razi, wręcz budzi irytację.
Książka napisana krótkimi, zwięzłymi zdaniami, szybko się czyta.

książek: 216
Marta | 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane

Żywię czystą awersję do polskich thrillerów. Sięgając po każdą kolejną pozycję utwierdzam się w przekonaniu, że są one zbyt wysilone.Książka Tomasza Białkowskiego "Drzewo morwowe" nie wybiła się ponad to przeświadczenie.Autor już na początku zburzył całą podstawę, która utrzymywała książkę w zaszczytnym gatunku dreszczowca - obnażył mordercę;niewybaczalny błąd, i zero szacunku do czytelnika...Z braku możliwości na kolejnych stronach nadmierne skupia się na opisach.Dialogi drażniąco nierzeczywiste, niepotrzebnie przedłużane przez co książka traci wartościowy pazur, a zyskuje miano przykładnej prozy, bez krzty polotu.Białkowski nie daje czytelnikowi możliwości zaistnienia w całej historii.Przedstawia ją zbyt dosłownie przez co pierwotna idea lektury, która ma za zadanie pobudzić wyobraźnie odbiorcy, umiera śmiercią męczeńską z każdą kolejną stroną.Doszukałam się jednak i pozytywów w powyższym tytule,a mianowicie trafionej tematyki.Widać tu ogrom pracy, rozległą wiedzę w problematyce...

książek: 3499
Katarzyna | 2014-11-07
Na półkach: Przeczytane, 52/2014
Przeczytana: 28 października 2014

Świetnie skonstruowany kryminał. Fantastycznie się czytało, główny bohater Paweł Werens oraz jego stryj wzbudzili moją ogromną sympatię. Wątki biblijne dodają całej historii ciekawego smaku. Polecam.

zobacz kolejne z 265 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Kryminalny Olsztyn. Zaprasza Ogród Literatury

We wtorek 26 czerwca Ogród Literatury przy księgarni Tajemnica Poliszynela zaprasza na głośne czytanie literatury i spotkanie z dwoma olsztyńskimi autorami powieści kryminalnych: Pawłem Jaszczukiem i Tomaszem Białkowskim.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd