Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

500 milionów hinduskiej księżniczki

Tłumaczenie: Andrzej Zydorczak
Seria: Podróże z Verne'em
Wydawnictwo: Zielona Sowa
6,64 (64 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
6
7
19
6
19
5
3
4
3
3
2
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Les Cinq cents millions de la Bégum
data wydania
ISBN
9788376232317
liczba stron
205
słowa kluczowe
naukowiec, eksperyment, przygoda, Londyn
język
polski
dodała
Wiórek

Inne wydania

Dla doktora Sarrasina, przebywającego na obradach Kongresu Higieny w Londynie, nagła wizyta angielskiego prawnika jest dużym zaskoczeniem. Co może sprowadzać do niego niejakiego pana Sharpa? Czyżby ktoś wmieszał spokojnego francuskiego naukowca w jakąś podejrzaną sądową sprawę? Jednak wiadomość, jaką prawnik przekazuje doktorowi, może nie tylko zmienić całe jego dotychczasowe życie, ale co...

Dla doktora Sarrasina, przebywającego na obradach Kongresu Higieny w Londynie, nagła wizyta angielskiego prawnika jest dużym zaskoczeniem.

Co może sprowadzać do niego niejakiego pana Sharpa? Czyżby ktoś wmieszał spokojnego francuskiego naukowca w jakąś podejrzaną sądową sprawę? Jednak wiadomość, jaką prawnik przekazuje doktorowi, może nie tylko zmienić całe jego dotychczasowe życie, ale co najważniejsze może pozwolić mu na realizację pewnego naukowego eksperymentu, którego celem jest polepszenie losu milionom ludzi.

 

źródło opisu: Zielona Sowa, 2009

źródło okładki: www.zielonasowa.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 181
naczynie_gliniane | 2010-09-04
Na półkach: Przeczytane

Wydawnictwo Zielona Sowa zdecydowało się na dość odważny krok przypomnienia sylwetki i twórczości Juliusza Verne’a. Seria zatytułowana „Podróże z Verne’em” liczy 14 powieści, wśród których znajdziemy tak znane utwory jak 20 000 mil podmorskiej żeglugi, Dzieci kapitana Granta czy W 80 dni dookoła świata. Poznajemy jednak i mniej popularne utwory, a wśród nich ten, o którym chcę dziś opowiedzieć – Pięćset milionów hinduskiej księżniczki.

Wpierw jednak chciałabym się skupić na warstwie zewnętrznej tej książki i całej serii. Co dostajemy? Przede wszystkim rzucają się w oko oryginalne, dość stonowane okładki. Przypominają pocztówki wysyłane z podróży, które odbyły się wiele lat temu. Już to pierwsze wrażenie odsyła czytelnika w jakieś sentymentalne, ciepłe rejony. Otwarcie książki rodzi kolejne pozytywne skojarzenia. Papier, szorstki, przypomina książki wydawane za czasów komuny – w tym przypadku jest to swoisty komplement. Na najtańszym, byle jakim w gruncie rzeczy, papierze wydawano najwspanialsze powieści, drukowano naprawdę wartościowe słowa. Ja w każdym razie tak czytelnictwo za komuny zapamiętałam:) Książka jest porządnie zszyta i zaopatrzona w zakładkę.

Otwieram na pierwszej stronicy i czytam... wzdycham po raz trzeci... ten język, ten styl, to tłumaczenie! Od razu zastanawiam się, komu z młodych tę książkę podrzucić, by mógł się rozsmakować w słowie! Chylę czoła przed tłumaczem – Andrzejem Zydorczakiem, tym bardziej z uwagi na fakt, iż jego wykształcenie nie ma nic wspólnego z przekładem. Jak czytam na stronie Polskiego Towarzystwa Juliusza Verne’a, francuski pisarz i jego twórczość były pasją Zydorczaka od zawsze. To właśnie z jego zbiorów pochodzą ilustracje, ryciny Léona Benetta, które zdobią książkę i od których trudno nieraz oderwać oko.

Akcja Pięciuset milionów... wbrew temu, co sugerowałby tytuł, nie dzieje się w Indiach, ale w Europie, by potem przenieść się do Ameryki Północnej. Pewnego dnia doktor Sarrasin, wspaniały lekarz, który w swej pracy badawczej zajmuje sie problemem higieny, dowiaduje się, że otrzymał olbrzymi spadek. W jego głowie natychmiast rodzi się myśl, by majątek spożytkować na stworzenie doskonałego miasta France-Ville, gdzie ludzie żyliby w warunkach higieny fizycznej i moralnej. Wkrótce jednak pojawia się drugi spadkobierca, niemiecki uczony Schulze. Ten z kolei nie wyobraża sobie, by tak duże pieniądze mogły trafić w ręce francuskie i nie przysłużyć się umocnieniu oraz panowaniu rasy germańskiej. Majątek podzielono na pół. Sarrasin dopiął swego i zbudował utopijne miasto u wybrzeży Oceanu Spokojnego. Schulze zaś robi wszystko, by France-Ville znieść z powierzchni ziemi. Jako potentat stali, największy wytwórca wyrobów żelaznych, producent dział tworzy antyutopijne Stahlstadt – miasteczko otoczone murami, w którym pracownicy muszą się podporządkować ścisłej kontroli oraz władzy jednego tylko człowieka – Schulzego. Co z tego konfliktu wyniknie? Co planuje Schultze? Od książki trudno się oderwać, a zakończenie okazuje się wyjątkowo zaskakujące.

Cieszy mnie, że przypomniano klasycznego przecież Verne’a. Czy dziś młodzież jeszcze go czyta? I czy znajduje w jego twórczości coś fantastycznego, odkrywczego, inspirującego? Jeśli macie w domu nastolatków, a zwłaszcza tych czytających, sprezentujcie im Verne’a. Może zamarzą o całej kolekcji?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wilcze Leże

A.Pilipiuk mówi o samym sobie że jest grafomanem,a niech sobie będzie :-) A mnie się jego książki podobają.I tym razem z ciekawością sięgnęłam po jego...

zgłoś błąd zgłoś błąd