Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Samotnia

Tłumaczenie: Tadeusz Jan Dehnel
Wydawnictwo: Czytelnik
7,51 (96 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
18
8
17
7
33
6
12
5
5
4
1
3
0
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bleak House
data wydania
liczba stron
1049
słowa kluczowe
powieść angielska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
nunachopin

Inne wydania

W londyńskim sądzie, od lat toczy się sprawa pomiędzy członkami rodziny Jarndyce. Są w nią zaangażowane całe rodziny, a wciąż odwlekające się zakończenie procesu, wielu doprowadziło do bankructwa i upadku.Filantrop, John Jarndyce, postanawia nie dopuścić do tego aby proces zawładnął całym jego życiem. Przyjmuje na wychowanie dwójkę dzieci Adę Claire i Richarda Carstonea, do opieki nad którymi...

W londyńskim sądzie, od lat toczy się sprawa pomiędzy członkami rodziny Jarndyce. Są w nią zaangażowane całe rodziny, a wciąż odwlekające się zakończenie procesu, wielu doprowadziło do bankructwa i upadku.Filantrop, John Jarndyce, postanawia nie dopuścić do tego aby proces zawładnął całym jego życiem. Przyjmuje na wychowanie dwójkę dzieci Adę Claire i Richarda Carstonea, do opieki nad którymi zatrudnia młodą Esther Summerson – kobietę, która dorastała w biedzie nieświadoma swojego pochodzenia. Jedną z osób zaangażowanych w sprawę Jarndyców, jest Lady Dedlock, której adwokat odkrywa, że jego pracodawczyni miała kiedyś romans, z którego ma córkę: Esther. Zanim jednak, adwokat Turlington zdoła przekazać wieści mężowi Lady, zostaje zamordowana…

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 584
Joanna | 2012-07-07
Przeczytana: 2012 rok

W "Samotni" Dickens poddaje ostrej krytyce system sądowniczy dziewiętnastowiecznej Anglii. Odsłania wszystkie jego zawiłości i niedorzeczności, niczego nie ukrywając i nie przejmując się niezadowoleniem prawników i sędziów Kancelarii. W powieści wykorzystał swoje doświadczenia z czasów, gdy pracował jako urzędnik sądowy oraz z czasów, gdy zmuszony był zostać jedną ze stron postępowania, aby wyegzekwować prawa autorskie swoich poprzednich książek.

Głównym wątkiem opowieści jest trwający wiele lat proces Jarndyce przeciwko Jarndyce. Spór ten, w toku postępowania tak bardzo się skomplikował, że zarówno prawnicy, jak i ich klienci, tak naprawdę nie wiedzieli czego dotyczy. Brzmi komicznie, a jednak to prawda. Wizja wielkiego majątku, który miał spłynąć na zwycięzcę wielokrotnie nie pozwalała wycofać się żadnej ze stron, wywołując płonne nadzieje, niecierpliwe oczekiwanie, rozczarowania, a w końcu również i obłęd. Proces pochłonął mnóstwo pieniędzy, a co ważniejsze, mnóstwo lat życia osób w niego zamieszanych. Bohaterowie, jeden po drugim, tracili swoje dochody, przyjaciół, nerwy, ogarnięci chęcią wygranej. Co z tego wynikło? Tego już nie zdradzę.

Innym ważnym problemem poruszanym przez autora jest pewien maleńki zakątek zwany Tom-sam-jeden. Dzielnica ta jest synonimem biedy, domem dla wielu zbłąkanych nieszczęśników, którzy nie mają się gdzie podziać, a na pomoc państwa oczywiście nie mogą liczyć. Jednym z nich jest Jo, młody chłopiec starający się zarobić trochę pieniędzy sprzątaniem ulicy, przeganiany wciąż przez władzę, której nie stać było na odrobinę współczucia.
Dickens, z właściwym sobie humanizmem, ukazuje byt takich osób: praktycznie brak jakiejkolwiek opieki lekarskiej, fatalne warunki higieniczne, małe szanse na znalezienie zatrudnienia, a co za tym idzie, na poprawę swego losu. Mieszkańcy ci byli skazani na siebie, wygnani poza margines społeczny, często umierali przedwcześnie po wielu zgryzotach życia. Autor dostrzegał tę niesprawiedliwość i nie bał się o niej mówić.

W powieści można odnaleźć wielu ciekawych bohaterów, posiadających nieprzeciętne charaktery, od Johna Jarndyce począwszy, a na George'u Rouncewell'u czy Lady Dedlock skończywszy. Chyba nigdy nie przestanie mnie zdumiewać talent Dickensa do kreowania oryginalnych, interesujących postaci. Pan Skimpole, który irytował mnie swoją nieodpowiedzialnością prawie na każdej stronie, na której się pojawiał, zimny i sprytny Tulkinghorn, urocza pani Bagnet, chciwy Smallweed... wszyscy oni posiadali indywidualne cechy, dzięki którym przykuwali uwagę czytelnika i nie pozwalali mu się nudzić ani przez chwilę.

Dickens po raz kolejny podjął trudne tematy i po raz kolejny swoje rozważania przedstawił pięknym językiem, wnikliwie i inteligentnie, a wszystko to przyprawił odrobiną humoru. Choć ilość stron niejednych może odstraszać myślę, że warto skusić się na tę pozycję i przyjrzeć się bliżej wiktoriańskiej Anglii, która mnie osobiście wydaje się fascynująca. Polecam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Historia Tracy Beaker

"Była sobie kiedyś mała dziewczynka, która nazywała się Tracy Beaker. Ale głupio to brzmi, jak początek jakiejś ckliwej bajki. Nie znoszę bajek....

zgłoś błąd zgłoś błąd