Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Studnia wieczności

Tłumaczenie: Magda Białoń-Chalecka
Cykl: Magiczny Krąg (tom 3)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,58 (1511 ocen i 155 opinii) Zobacz oceny
10
225
9
269
8
293
7
382
6
177
5
99
4
28
3
24
2
9
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Sweet Far Thing
data wydania
ISBN
9788324589593
liczba stron
760
słowa kluczowe
magiczny krąg, gemma doyle
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Leonor

Upłynął już prawie rok od przybycia Gemmy Doyle do Akademii Spence. Wiele się w tym czasie wydarzyło. Dziewczyna sądziła, że pokonanie Kirke to koniec kłopotów. Miała nadzieję, że będzie mogła zająć się już tylko przygotowaniami do debiutu na londyńskich salonach. Niestety kolejne zdarzenia przekreślają jej plany. Gemma ma teraz poważne powody do obaw o swoje zdolności magiczne. Nie dają jej...

Upłynął już prawie rok od przybycia Gemmy Doyle do Akademii Spence. Wiele się w tym czasie wydarzyło. Dziewczyna sądziła, że pokonanie Kirke to koniec kłopotów. Miała nadzieję, że będzie mogła zająć się już tylko przygotowaniami do debiutu na londyńskich salonach. Niestety kolejne zdarzenia przekreślają jej plany.

Gemma ma teraz poważne powody do obaw o swoje zdolności magiczne. Nie dają jej spokoju tajemnicze wizje. Kim jest dama w lawendowej sukni? Co oznacza Drzewo Wszystkich Dusz? Gdzie zniknął Kartik? To tylko niektóre z pytań, na które nie zna odpowiedzi. W poszukiwaniu przeznaczenia nie może sobie pozwolić na błędne decyzje – musi przecież chronić świat i najbliższych.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 366
Julie Wellings | 2013-01-14
Przeczytana: 12 stycznia 2013

Dziewiętnastowieczna Anglia, to marzenie wielu dziewcząt. Która z nas, choć na chwile nie chciałaby chodzić w wielkich, pięknych sukniach, debiutować na dworach, zakochać się i rumienić, kiedy obiekt ich westchnień uśmiechnie się do nich? Nie bez powodu wiele książek paranormalnych zostało osadzonych w tych realiach. Są ta w końcu dość magiczne lata. Jest to już po średniowieczu, jednak przed czasami równouprawnienia, przez co kobiety dopiero zaczynają zyskiwać swoje poglądy i opinie, i co za tym idzie całkiem różnią się od tych współczesnych. Ja również należę do tych nastolatek marzących o tym, by choć na chwilę przenieść się w tamte czasy, poczuć się jak prawdziwa dama i spotkać jakiegoś uroczego dżentelmena. Nie tylko młode osoby pokochały te czasy. Wiele pisarek osadza swoje powieści w tamtym okresie. Jedna z nich to Libba Bray, autorka trylogii Magiczny Krąg – dość dobrze odebranej przez polskich czytelników. Ostatnio miałam okazję przeczytać trzeci i zarazem końcowy tom tej serii – Studnię wieczności. Z niejakim żalem przyszło mi się pożegnać z dobrze mi znanymi bohaterami oraz z cudowną aurą Akademii Spence. Lecz jak wyszło to spotkanie? Przekonajcie się sami.

Gemma już rok mieszka w Akademii Spence. Przez ten czas zaznała tutaj przyjaźni i miłości, ale też pokonała swojego wroga. Dziewczyna ma nadzieję, że po zgładzeniu Kirke wszystko zacznie się układać. Że będzie mogła dzięki magii pomóc swojemu ojcowi i że zmieni swoje życie. Niestety problemy się nie kończą. Ludy z międzyświata dopominają się o swoje udziały w mocy, a osoby, które powinny już odejść do Krainy Zimy, jak na złość nie mogą tego dokonać. Wszystko powoli zaczyna się chwiać i rozpadać. Panna Doyle musi podjąć kilka ważnych decyzji. Czy uda jej się wybrać, kogo wpuści to tego tajemnego świata? Czy przy wyborze będzie się kierowała sercem, czy rozumem? Nastolatka jeszcze nie wie, ile złych rzeczy może się wydarzyć przez jej drobny błąd…

Każda normalna dziewczyna w wieku Gemmy myśli o swoim pierwszym londyńskim debiucie, o tym by dobrze wypaść, by już teraz znaleźć jakiegoś młodego i bogatego kawalera, dzięki któremu będzie wiodła dostatnie życie. Niestety jak już wiemy panna Doyle nie należy do normalnych dziewczyn; posiada moc, dzięki której może podróżować do międzyświata – sekretnego źródła magii. Dlatego ostatnie, czym się przejmuje to swój debiut. – To wszystko jest z nami już od pierwszego tomu Magicznego Kręgu i zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Dlatego też moje domysły się potwierdziły i ten tom w sumie niczym nowym nas nie zaskoczył. Przynajmniej z pozoru, bo jeśli ktoś wczyta się w Studnię wieczności na tyle głęboko, by znaleźć zawarte w niej uczucia, będzie potrafił dostrzec, że tę część można uznać za bardziej dojrzałą, odważniejszą i pełniejszą od swoich poprzedniczek. Autorka tym razem nie bała się ponieść emocjom i wczuła się w tą opowieść. Pokazała, jak wspaniałe, pełne wdzięku opisy potrafi tworzyć i jak znakomicie włada piórem.

Niestety zawsze w książce można doszukać się minusów i w tym przypadku jest podobnie. Na szczęście nie są to jakieś porażające błędy, tylko drobne potknięcia – łatwe do pominięcia w gąszczu magii i tajemnicy. Chodzi mi głównie o dość długie przemyślenia głównej bohaterki, które momentami są trochę niespójne i nieco chaotyczne. Nie rażą aż tak bardzo po oczach, jednak za którymś tam razem można je dostrzec. Ja odczytuję je, jako wypadek przy pracy, ponieważ powieść liczy sobie ponad siedemset stron, przez co niekiedy łatwo o zawarcie tej samej myśli dwa razy. Z jednej strony to trochę zrozumiałe, lecz jak patrzę na to obiektywnie, to stwierdzam, że takie zajście nie powinno mieć tutaj racji bytu.

Czytając powieści z gatunku paranormal – romance, zazwyczaj w historii doszukuję się najbardziej tej drugiej cząstki, czyli romansu. W przypadku Studni wieczności jest to oczywiście znajomość na linii Gemma – Kartik. W poprzednim tomie tego drugiego było dość dużo, jednak w tym znów wycofał się trochę z fabuły książki, by powrócić w dość niespodziewanym momencie. Powiem szczerze, że zwykle nie lubię takich bohaterów, którzy na siłę trzymają się z dala od obiektu swoich westchnień, jednak w tym przypadku to kupuje, bo w tej opowieści chłopak ma wyraźny powód do tego, dzięki czemu ich wzajemne relacje nie są sztuczne, ani mdłe. Można je bez mrugnięcia okiem nazwać realnymi i głębokimi.
Nie lubię, kiedy autor, piszący powieści stricte młodzieżowe jest święcie przekonany, że może czytelnikowi wcisnąć każdy gniot opatrzony ładną okładką. Libba Bray należy do tej mniejszości, która szanuje osoby czytające jej opowieści i to widać w jej książkach. Stara się pisać dość prostym, jednak ciekawym językiem. Nie boi się dłuższych opisów, a bohaterowie jej historii to nie tylko kolejne imiona, tylko także osoby z krwi i kości, posiadające dusze i prawdziwy charakter.

Nienawidzę kończyć żadnej serii, która mi się szczególnie podobała, bo zawsze jestem wtedy naburmuszona. Nie cierpię pożegnań, a przecież w chwili, gdy zamknę ostatni tom w pewien sposób żegnam bohaterów danego cyklu. Zawsze pozostaną mi po nich jakieś mgliste wspomnienia, jednak rzadko będę miała znowu ochotę na nowo przeczytać o ich losach. Sądzę, że w przypadku Magicznego Kręgu zrobię wyjątek i kiedyś znów wrócę do międzyświata z Gemmą. Wątpię by odbyło się to w najbliższej przyszłości, jednak za jakieś dwa, trzy lata być może.

Ta trylogia była dla mnie niezwykłą przygodą, która momentami ściągała mi sen z powiek. I chyba do tej pory nie do końca pogodziłam się z tym, że to już koniec tej historii. Oczywiście były momenty, w których miałam ochotę zostawić tą serię i po prostu zapomnieć o niej, jednak zazwyczaj już po kilku minutach z wypiekami na twarzy znów zabierałam się za czytanie jej. Sądzę, że to świetnie obrazuje jak skrajne emocje targały mną podczas czytania tej powieści. Zawsze tliła się we mnie jakaś nadzieja na to, że w końcu wszystkie konflikty zostaną zażegnane. Nie wszystkie moje oczekiwania się spełniły, lecz wystarczająco dużo by uznać Magiczny Krąg za wyjątkową opowieść.

Jak zawsze najlepsze z całej książki było zakończenie. To tutaj Libba Bray pokazała, na co ją stać i udowodniła, że potrafi wzruszyć czytelnika do łez. Jej powieści posiadają drugie dno, które ja zauważam dopiero po przeczytaniu całej historii, jednak dla mnie liczy się to, że w jej dziełach wiecznie będzie coś, czego nie odkryłam przy pierwszym kontakcie. Sama opowieść może zostać uznana za banalną i niewartą zachodu, lecz dla mnie to zawsze będą świetnie spędzone wieczory, kiedy zamieniałam się w dziewiętnastowieczną damę podróżującą przez senne marzenia innych osób.

Zaczynając pierwszy tom tej serii nie miałam pojęcia, że ta trylogia aż tak mną zawładnie. W sumie z tego, co pamiętam dość długo leżał on na półce i dopiero po jakimś czasie zaczęłam go czytać. Później poszło już szybko i w sumie nie mogę się zorientować się, kiedy przeczytałam ten cykl. Wszystko mogę wytłumaczyć tym, że po prostu ubóstwiam takie książki oraz że Libba Bray pisze znakomicie, jednak wiem, że to tylko część tej prawdy i że prawdopodobnie znajdą się osoby, którym ta historia nie przypadnie do gustu. Sądzę, że jest to możliwe, jednak polecam wam spróbować, a może dzięki temu zakochacie się w tej opowieści?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Oszukana

Niestety, chociaż akcja wartka i wciągająca, samo tłumaczenie zostawia wiele do życzenia. Widać zabrakło czasu na porządną edycję.

zgłoś błąd zgłoś błąd