Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pod Huncwotem

Tłumaczenie: Agnieszka Andrzejewska
Cykl: Inspektor Richard Jury (tom 1)
Wydawnictwo: W.A.B.
6,89 (387 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
25
8
57
7
151
6
98
5
30
4
3
3
6
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Man with a Load of Mischief
data wydania
ISBN
9788374143882
liczba stron
336
język
polski
dodała
Ysabell

Mieszkańcy małego, cichego Long Piddleton w hrabstwie Northamptonshire w środkowej Anglii zawsze obawiali się przybyszów. Pewnego razu ich spokój został poważnie zakłócony, a miasteczko pogrążyło się w paraliżującym strachu. Dwa miejscowe puby stały się bowiem sceną okrutnych morderstw. Przed wejściem do „Pod Jackiem i Młotem” ktoś powiesił mężczyznę, a „Pod Huncwotem” znaleziono trupa z głową...

Mieszkańcy małego, cichego Long Piddleton w hrabstwie Northamptonshire w środkowej Anglii zawsze obawiali się przybyszów. Pewnego razu ich spokój został poważnie zakłócony, a miasteczko pogrążyło się w paraliżującym strachu. Dwa miejscowe puby stały się bowiem sceną okrutnych morderstw. Przed wejściem do „Pod Jackiem i Młotem” ktoś powiesił mężczyznę, a „Pod Huncwotem” znaleziono trupa z głową wciśniętą do beczki piwa. Kim jest zabójca? Jak bardzo jest szalony i skąd przybył? Władze miasteczka zatrudniają do rozwikłania tej dziwnej zagadki Richarda Jury’ego, przystojnego i melancholijnego policjanta ze Scotland Yardu, który właśnie otrzymał długo oczekiwany awans na stopień nadkomisarza. Czy dociekliwość i skrupulatność Jury’ego i jego oryginalnego współpracownika, Melrose’a Planta, wystarczą, aby wykryć mordercę i przywrócić spokój w Long Piddleton? Pod Huncwotem to debiut literacki Marthy Grimes, która dziś jest już autorką kilkudziesięciu książek, a zarazem pierwsza powieść z cyklu o detektywie Jurym. Tworząc swojego bohatera, Grimes bez wątpienia pamiętała o takich klasycznych postaciach literatury kryminalnej, jak lord Peter Wimsey Dorothy Sayers czy Herkules Poirot Agathy Christie.
[opis ze strony wydawnictwa]

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2211
Agnieszka A | 2010-10-17
Na półkach: Przeczytane, Kryminały
Przeczytana: 17 października 2010

Życie na prowincji czy egzystencja w mieście - tego typu rozważania przypominają zwykle dyskusję o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia, ale trudno ich uniknąć (podobnie jak trudno uniknąć świątecznego porównania) w trakcie lektury pierwszego tomu przygód głównego inspektora Richarda Jury, bo właśnie w okresie świątecznym i na - z pozoru sielskiej - angielskiej prowincji rozgrywa się akcja kryminału Marthy Grimes.
"Pod Huncwotem" opiera się na - moim zdaniem nieco przewrotnym, ale jednocześnie intrygującym - połączeniu bardziej typowej dla środowiska wielkomiejskiego intrygi kryminalnej z realiami spokojnego miasteczka, po którym spodziewać można by się było co najwyżej drobnej przestępczości i niewielkich skandalików obyczajowych. Bo oto w Long Piddleton, gdzie każdy zna każdego (a niektórzy znają pozostałych bardziej niż można by sobie życzyć), pojawia się seryjny morderca - na 'dobry' początek giną dwaj nieznani lokalnej społeczności mężczyźni - "obcy", jak wyrażą się o nich mieszkańcy - ale na tym nie koniec, bo przestępca wydaje się dopiero rozkręcać. Kolejne morderstwa łączy miejsce znalezienia zwłok i przejawy nieco makabrycznego poczucia humoru sprawcy - pierwsza ofiara zostaje znaleziona w piwnicy pubu "Pod Huncwotem" zanurzona głową w beczce z piwem, druga - na belce nad pubem "Pod Jackiem i Młotem", gdzie 'zastępuje' drewnianą figurę kowala. Do rozwiązania zagadki i ujęcia seryjnego mordercy zostają oddelegowani główny inspektor Nowego Scotland Yardu - Richard Jury oraz sierżant-hipochondryk - Wiggins.
Londyńskim policjantom przyjdzie zmierzyć się nie tylko z przebiegłym przestępcą, ale i z mieszkańcami Long Piddleton, będącymi mniej lub bardziej jaskrawym ucieleśnieniem małomiasteczkowej mentalności. W śledztwie pomagać (i przeszkadzać) będą: skłonny do plotek posterunkowy Pluck i nie mniej od niego gadatliwy pastor Smith, wścibska i wszędobylska Amerykanka z tytułem szlacheckim - lady Agatha Ardry, pisarz bez talentu - Oliver Darrington i jego "szparka sekretarka" Sheila Hogg, były pracownik Ministerstwa Wojny Willie Bicester-Strachan i jego wyniosła małżonka Lorraine, nieco zahukana poetka Vivian Rivington z siostrą Isabel, biseksualny sprzedawca antyków Marshall Trueblood, urzekający właściciel jednego z pubów, Simon Matchett oraz wykładowca literatury francuskiej, spadkobierca ogromnej fortuny, który dobrowolnie zrzekł się tytułu lorda - Melrose Plant. Małe angielskie miasteczka to oczywiście również klasa robotnicza - służba, obsługa pubów, mieszkańcy o nieco mniej szlachetnym pochodzeniu, ale za to o równie wyrazistych charakterach i osobowościach.
Taki kryminał - z mocno zaakcentowanym i rozbudowanym tłem społeczno-obyczajowym - czyta się szybko i przyjemnie - do tego stopnia, że po lekturze ostatniej strony człowiek marzy o małym domku na prowincji, filiżance herbaty i muffinkach z rodzynkami, nawet jeśli miałaby to być prowincja z nieco wyższym współczynnikiem przestępczości.
Jest jednak małe ale. Otóż tak mocny akcent położony na realiach Long Piddleton sprawił, że - przynajmniej moim zdaniem - zbrodnia została zepchnięta na dalszy plan i wynik śledztwa nie był dla mnie zaskoczeniem, a do tego poczułam pewne rozczarowanie, bo skrycie liczyłam na to, że jeszcze jedna z postaci okaże się być współwinna zbrodni. Do tego pewien zgrzyt wprowadza nadmierna skłonność mieszkańców prowincji do alkoholu - gdyby tak usiąść nad książką z kartką papieru i długopisem i wypisać wszystkie trunki spożywane przez bohaterów, okazałoby się, że każda postać 24 godziny na dobę jest na rauszu. Co gorsza, nawet policjant po wypiciu podczas jednego wieczoru kieliszka wina, kieliszka porto i kieliszka whisky (zazdroszczę mocnej głowy) siada za kółkiem. Zgroza.
I pewnie dlatego - obruszona i nieco rozczarowana - dałam książce jedynie (a może aż?) ocenę dobrą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Templariusze

Ta popularnonaukowa książka w bardzo przystępny sposób przedstawia losy zakonu templariuszy. W sam raz aby zapoznać się z tematem. Opis nie jest chr...

zgłoś błąd zgłoś błąd