Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto i psy

Tłumaczenie: Kazimierz Piekarec
Wydawnictwo: Znak
7,5 (1436 ocen i 97 opinii) Zobacz oceny
10
118
9
258
8
318
7
455
6
165
5
86
4
14
3
17
2
2
1
3
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La ciudad y los perros
data wydania
ISBN
9788324012022
liczba stron
432
język
polski

Wielu krytyków uważa, że światowy „boom literatury iberoamerykańskiej” zaczął się od premiery „Miasta i psów”. Wydany w 1963 r. powieściowy debiut Maria Vargasa Llosy przyniósł pisarzowi międzynarodowy rozgłos i przetarł szlak innym pisarzom Ameryki Łacińskiej. Zachęceni popularnością książki przystojnego Peruwiańczyka wydawcy odkryli Borgesa, Carpentiera, Sábato i innych. Llosa stał się...

Wielu krytyków uważa, że światowy „boom literatury iberoamerykańskiej” zaczął się od premiery „Miasta i psów”. Wydany w 1963 r. powieściowy debiut Maria Vargasa Llosy przyniósł pisarzowi międzynarodowy rozgłos i przetarł szlak innym pisarzom Ameryki Łacińskiej. Zachęceni popularnością książki przystojnego Peruwiańczyka wydawcy odkryli Borgesa, Carpentiera, Sábato i innych. Llosa stał się ulubieńcem czytelników, ale ściągnął na siebie gniew armii. Oficerowie oskarżyli pisarza o fałszowanie stosunków panujących w wojsku i brak patriotyzmu. Rozwścieczeni żołnierze spalili tysiące egzemplarzy książki, co – jak wspomina pisarz – zapewniło powieści darmową reklamę.

„Miasto i psy” można czytać na kilka sposobów. Jako niemal dokumentalną relację z tragicznych wypadków, które wstrząsnęły autorytarnie rządzoną szkołą kadetów na peryferiach Limy, lub historię konfliktu jednostki z totalitarnym reżimem wojskowym – zadomowionym w południowoamerykańskiej rzeczywistości politycznej. Jest to również, a może przede wszystkim, wiwisekcja zakorzenionego w latynoskiej mentalności „machismo”, z jego kultem siły i seksu, jak choroba toczącego życie prywatne i publiczne. Szkoła wojskowa, oparta na usankcjonowanej tradycją i prawem przemocy oraz dyscyplinie, urasta tu do symbolu całego kontynentu. Rządzi tu prawo dżungli i pieniądza. Dla jednostek wrażliwych, nieprzystosowanych i niemajętnych, jak kadet o pseudonimie „Niewolnik”, nie ma tam miejsca.

 

pokaż więcej

książek: 1863
Shahrivar | 2013-06-28
Przeczytana: 28 czerwca 2013

Trudna lektura. Chociaż napisana prostym językiem, wymaga skupienia ze strony czytelnika ze względu na czasem niekontrolowany strumień myśli oraz nagłe przeskakiwanie z jednego narratora do drugiego (a także z 1. na 3. osobę).

Llosa dobrze ukazuje okrucieństwo młodych ludzi (dzieci niemal) i brak reakcji dorosłych, a wręcz ich chęć zatuszowania sprawy. Przykre. Jednak w tym bagnie zepsucia zaświeciło kilka światełek w tunelu. Pierwszym był Alberto, który zaprzyjaźnił się z pogardzanym przez wszystkich Niewolnikiem, drugim - porucznik Gamboa, a trzecim... Jaguar. Tak, Jaguar. Przyznaję otwarcie, że go nie znoszę, paskudny typ, lecz miał specyficzne poczucie honoru.

Uwaga, w dalszej części opinii spoilery!
Pokrętnie poczucie honoru ulicy wprawdzie, ale zawsze lepsze to niż nic. Nie wydał Alberto za kapowanie, gdyż uszanował jego akt zemsty za zabójstwo Arany.
Lubiłam Niewolnika, niegłupi chłopak i nie zasłużył na swój los.
Jednak moim ulubionym bohaterem był zdecydowanie Gamboa, silna osobowość. Chyba jedyny, który mógł zmusić niesfornych kadetów do posłuchu.
Tym większa szkoda, że w zamian za dociekanie prawdy i sprawiedliwości oraz zaufanie okazane Albertowi, zyskał jedynie przeniesienie i zablokowanie możliwości awansu. Tak nie powinno być. Sprawca zabójstwa powinien zostać ukarany, a nie pałętać się na wolności i jeszcze cieszyć się rodzinnym szczęściem u boku ukochanej kobiety... która w dodatku była marzeniem tego, którego zabił...
A biedny Gamboa tkwi gdzieś na punie, daleko od żony i maleńkiej córeczki.

Nasuwają mi się tutaj podobieństwa z "Fabryką Oficerów" Kirsta. Zbieżności niesamowite - zabójstwo, oficer twardo trzymający się regulaminów, wredny i pyszałkowaty kadet-"przywódca stada" i wreszcie porucznik poszukujący prawdy.
Przy czym lektura "Fabryki...", pozostawiła po mnie bardziej pozytywne wrażenie, może dlatego, że mimo wiadomego zakończenia, tam jednak sprawiedliwości stało się zadość.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zimowy monarcha

Nigdy nie interesowałam się legendami arturiańskimi, wzniosła idea rycerzy okrągłego stołu w ogóle do mnie nie przemawiała - dlatego nie mam pojęcia d...

zgłoś błąd zgłoś błąd