Farba znaczy krew

Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria
7,58 (80 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
17
8
22
7
17
6
10
5
3
4
2
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7453-862-6
liczba stron
268
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Snoopy

Książka napisana przez człowieka, który po kilkudziesięciu latach uprawiania myślistwa przeszedł na drugą stronę barykady i stał się obrońcą przyrody i praw zwierząt. Zenon Kruczyński opisuje, jak został myśliwym, odsłania kulisy tego dwuznacznego hobby oraz ukazuje, jak to się stało, że zaprzestał zabijania zwierząt. Następnie rozmawia z psychoterapeutą, doświadczonym myśliwym, specjalistką...

Książka napisana przez człowieka, który po kilkudziesięciu latach uprawiania myślistwa przeszedł na drugą stronę barykady i stał się obrońcą przyrody i praw zwierząt.

Zenon Kruczyński opisuje, jak został myśliwym, odsłania kulisy tego dwuznacznego hobby oraz ukazuje, jak to się stało, że zaprzestał zabijania zwierząt. Następnie rozmawia z psychoterapeutą, doświadczonym myśliwym, specjalistką od uzależnień, działaczką ekologiczną, mistrzynią zen, żonami myśliwych oraz z lekarką weterynarzem. Autor i jego rozmówcy próbują dowiedzieć się nie tylko tego, dlaczego mężczyźni polują, ale także bardziej ogólnie - dlaczego zabijamy zwierzęta, dlaczego niszczymy przyrodę. Książka ta mówi więc prawdę - często szokującą - o polowaniach, ale przede wszystkim uczy szacunku dla wszelkiego życia i pomaga odzyskać harmonię w obcowaniu z naturą.

"Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi, cieszę się, że taka książka została napisana. Nie wstydzę się ani mojego wzburzenia, ani wzruszenia podczas jej czytania".
- Olga Tokarczuk "To książka ważna, mocna, angażująca. Zrodzona ze zrozumienia własnych błędów. Obnaża i burzy niemądre stereotypy, które od niepamiętnych czasów wyznaczają nasz stosunek do świata zwierząt, do świata w ogóle, a także do nas samych". (Wojciech Eichelberger)

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3698
żabot | 2017-12-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 grudnia 2017

Mam mieszane uczucia co do oceny książki. Na pewno jest bardzo dobra, jeśli chodzi o główną myśl, autorski przekaz. Autor w sprawny i konkretny sposób pokazuje, czym stało się myślistwo współcześnie, kiedy zwierzyna nie ma żadnych szans a myśliwy nierzadko to nadziany buc o zerowej wiedzy przyrodniczej, nie mający pojęcia o tropieniu, któremu pod wylot strzelby zanęca się bezbronną zwierzynę. W trakcie lektury, zwłaszcza pierwszej części książki, pewne niecenzuralne słowo ciągle miałem na końcu języka. Świadomość, że całkiem spora grupa ludzi zrobiła sobie rozrywkę z zabijania, zrobiła sobie hobby z ewidentnej rzezi dorabiając do tego chorą ideologię, nie pozwala na bycie obojętnym. O myśliwych i myślistwie miałem już wcześniej wyrobione zdanie, ale do tej pory nie miałem świadomości, jaka jest skala tej plagi. Nie miałem świadomości, jak bardzo myśliwi ingerują w naturalne mechanizmy przyrody najpierw dokarmiając zwierzynę, żeby mnożyła się ponad pojemność środowiska, by potem do niej strzelać, żeby mieć, co zabijać. Świadomość, ile setek tysięcy zwierząt jest po prostu rozstrzeliwanych nie może pozostawić człowieka obojętnym. Jedną z informacji, które wywarły na mnie największe wrażenie był fakt, że ilość ton ołowiu wprowadzanego do środowiska przez amunicję myśliwską w ciągu roku przekracza ilość wydalaną przez cały przemysł i motoryzację.
Niestety druga cześć książki, czyli wywiady, jest już zdecydowanie gorsza. Po pierwsze nie brakuje powtórzeń tego, co zostało już wyraźnie i dosadnie przedstawione w części pierwszej. Początkowe wywiady jeszcze mają jakąś wartość. Niestety w dalszej części zaczyna się psychologizowanie, autor wraz z niektórymi rozmówcami bawią się w stawianie psychologicznej diagnozy. Nie twierdzę, że to, co zostaje powiedziane nie ma sensu, ale o ile wywiad z Eichelbergiem jest konkretny i klarowny, to dalej teksty zaczynają zalatywać smrodkiem New Age, jakąś energią kosmosu, jednością przyrody etc. Wywiad z mistrzynią zen i panią Rosenhek bardziej psują książkę niż jej pomagają. Nota bene podobnie jak wstęp pani Tokarczuk – tekst zupełnie zbyteczny w tej książce. Próba psychologicznej diagnozy, traktowania myślistwa jak nałogu, specyficznej choroby psychicznej przewrotnie może być dodatkowym usprawiedliwieniem ludzi strzelających do zwierząt przy nęciskach. Bo jeśli to jakaś choroba, to trzeba współczuć tym ludziom, czyż nie? Na pewno trzeba współczuć wielu rodzinom myśliwych, o czym świadczy rozmowa z dwoma żonami takowych.
Książka warta przeczytania i wyrobienia sobie własnej opinii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chmury z keczupu

Wydawnictwo Papierowy Księżyc często stawia na książki, które mają zapewnić czytelnikowi coś więcej, aniżeli prostą rozrywkę. Mają one zmusić go, by z...

zgłoś błąd zgłoś błąd