Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jesień cudów

Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,87 (960 ocen i 107 opinii) Zobacz oceny
10
55
9
88
8
141
7
331
6
173
5
118
4
26
3
22
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Keeping Faith
data wydania
ISBN
9788374695237
liczba stron
524
słowa kluczowe
rodzina, zdrada, depresja
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
jjon

Inne wydania

Mariah przyłapuje męża z inną kobietą i wpada w depresję, a jej córka Faith - świadek zdarzenia - zaczyna zwierzać się wyimaginowanej przyjaciółce. Początkowo Mariah lekceważy te rozmowy, jednak kiedy Faith dokonuje kolejnych cudownych uzdrowień, a na jej dłoniach pojawiają się stygmaty, zadaje sobie pytanie, czy córce istotnie nie objawia się Bóg. Wieść rozchodzi się błyskawicznie - Mariah i...

Mariah przyłapuje męża z inną kobietą i wpada w depresję, a jej córka Faith - świadek zdarzenia - zaczyna zwierzać się wyimaginowanej przyjaciółce.
Początkowo Mariah lekceważy te rozmowy, jednak kiedy Faith dokonuje kolejnych cudownych uzdrowień, a na jej dłoniach pojawiają się stygmaty, zadaje sobie pytanie, czy córce istotnie nie objawia się Bóg. Wieść rozchodzi się błyskawicznie - Mariah i Faith wbrew własnej woli stają się bohaterkami medialnego cyrku. Rozwój sytuacji nieuchronnie prowadzi do destabilizacji rodziny dręczonej przez media, lekarzy oraz posiadaczy jedynych słusznych prawd.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2650
isobel | 2015-07-23
Na półkach: Współczesna
Przeczytana: 21 lipca 2015

„Są chwile, które otwierają się jak rozłupany orzech, które zmieniają nasz punkt widzenia w taki sposób, ze później już nigdy nie patrzymy na świat tak samo jak przedtem.”*


Gdyby siedmioletnia Faith White nie zapomniała swojego trykotu na zajęcia z baletu, nie musiałaby razem z mamą wracać po niego do domu. Nie przyłapałyby wtedy Colina White’a – ojciec dziewczynki i mąż Mariah - z kochanką in flagranti. White’owie by się nie rozwiedli i nie doszłoby do rozpadu rodziny. Mariah nie załamałaby się i nie wpadła w depresję, Faith zaś nie zaczęłaby prowadzić rozmów ze swoją wyimaginowaną przyjaciółką, którą czasem nazywa swoją opiekunką, swoim stróżem. Początkowo Mariah bagatelizuje sprawę: lekarz –doktor Keller - zapewnia ją, że podobne zachowanie jest całkowicie normalne u dziecka, zwłaszcza gdy próbuje sobie poradzić z rozstaniem rodziców. Wszystko się jednak komplikuje gdy Faith – nie praktykująca Żydówka; nie wychowywana przez rodziców w żadnej wierze; nie mająca pojęcia kto to Jezus Chrystus i czym w ogóle jest modlitwa – zaczyna cytować fragmenty Biblii. Po hebrajsku. Poza tym Faith oznajmia, że jej przyjaciółka – jej stróż - jest Bogiem.

Czy to możliwe żeby siedmioletniej dziewczynce objawiał się sam Bóg?

Doktor Keller - nie mając żadnych podstaw ku temu by twierdzić, że dziewczynka jest schizofreniczką - na najbliższym sympozjum psychiatrycznym postanawia przedstawić ten dziwny przypadek…
I tak niebawem wieść o dziewczynce której ma się objawiać Stwórca, rozchodzi się błyskawicznie – życie Mariah i Faith zamienia się w prawdziwy chaos. Wokół Faith rośnie coraz większy szum medialny, ich dom otoczony jest tłumnie zarówno przez dziennikarzy jak i zwyczajnych ludzi; wierzących, którzy pragną dotknąć albo chociaż ujrzeć dziewczynkę na własne oczy. Duchowni natomiast co chwila pukają do drzwi ich domu żeby zakończyć szerzenie tej herezji (Bóg objawiający się żydowskiej dziewczynce? A co gorsze: Bóg jest kobietą?!) i sprowadzenie dobrych chrześcijan na słuszną drogę. Zainteresowanie Faith White sięga zenitu, gdy dziewczynka dokonuje cudu wskrzeszenia, a niedługo potem na jej dłoniach pojawiają się stygmaty.

„Jednym z dowodów na nieśmiertelność duszy ma być fakt, że wierzą w nią miliony. Swego czasu miliony wierzyły również, że Ziemia jest płaska”**

Ian Fletecher jest znanym w całym kraju teleateistą: prowadzi on program w którym kwestionuje istnienie istoty wyższej – tzw. Stwórcy - i cudów rzekomo przez Niego dokonywanych. Ma całkiem sporą rzeszę fanów, ponieważ jest diabelnie inteligentny, bezczelny i w dodatku – to głównie przyciąga przed telewizor kobiety – piekielnie przystojny. Gdy do Iana docierają wieści o widzeniach Faith White, natychmiast postanawia zająć się tym przypadkiem i zdemaskować małą oszustkę. Ian Fletcher jest prawdziwym profesjonalistą: bezwzględnym, zmotywowanym i skoncentrowanym. Udowodnienie hochsztaplerstwa dziewczynki ma pochłonąć całą jego uwagę. Jednak Iana Fletechera zaczyna w nie mniejszym stopniu interesować Mariah White.

Szum wokół Faith White nie słabnie, a wręcz przybiera na sile. Niepokoi to ojca dziewczynki – Colin’a – który przypadkiem dowiaduje się o całej tej sytuacji z telewizji. Całą winę za to szaleństwo obarcza swoją byłą żonę. Na drodze sądowej chce odebrać Mariah córkę i otrzymać nad nią pełnoprawną opiekę.

„Jeśli raz doświadczyłeś cierpienia, ono już wie, jak do ciebie trafić.”*


W powszechnej opinii „Jesień cudów” uchodzi za jedną z najsłabszych książek w dorobku Picoult z czym absolutnie się nie zgadzam. „Jesień cudów” pochłonęłam w dwa dni z hakiem – przy czym starałam się czytać jak najwolniej i nie kończyć książki aż tak szybko. Jest to moja druga powieść Jodi Picoult – po „Przemianie” - poruszająca kwestię wiary, religii i natury Boga, choć powinno być na odwrót, ponieważ „Jesień cudów” w gruncie rzeczy opisuje wcześniejsze wydarzenia… przeczytałam nie w tej kolejności co trzeba… ale to mały szczegół.
Bohaterowie wykreowani przez Picoult to zwyczajni ludzie (hm, w większym lub mniejszym stopniu) ze wszystkimi swoimi słabościami i wadami. Ogromnie współczułam Mariah White, matce dziewczynki. Jej jedynym błędem – jedyną wadą - jest to, że była ślepo zakochana w Colinie – swoim byłym mężu - i naiwnie wierzyła, że on kocha ją równie mocno co ona jego. Tak bardzo go kochała, że robiła wszystko żeby być dla niego wymarzoną, idealną żonką: pozwalała mu się urabiać jak glinę i jednocześnie wmówić sobie, że nie ma własnego zdania, a od podejmowania najważniejszych decyzji jest on. Najgorsze jest to, że wybaczała mu wszelkie podłości, nawet jeśli przez niego traciła grunt pod nogami.

„Można w coś naprawdę mocno wierzyć, a mimo to się mylić.”*

Najbardziej ze wszystkich bohaterów polubiłam Iana Fletchera - wcześniej wspomnianego naczelnego ateistę Stanów Zjednoczonych – oraz Millie Epstein. Millie jest matką Mariah i babcią Faith. To twarda, uparta babka z jajami która okazała się prawdziwym wsparciem w ciężkich chwilach dla swojej córki i wnuczki. Fletcher to postać charyzmatyczna i tajemnicza. Polubiłam go już wtedy gdy pojawił się krótko w „Przemianie” – w „Jesieni cudów” absolutnie zdobył całą moją sympatię: choć mogłoby się wydawać, że jest makiawelistycznym, bezczelnym dupkiem idącym po trupach do celu.
Nie trudno pewnie zgadnąć który z bohaterów najbardziej mnie denerwował: Colin White. Najbardziej wkurzał mnie gdy oznajmiał oburzony, że zawsze wiedział że Mariah jest wariatką i dlatego właśnie nie jest najlepszą matką dla Faith. A dlaczego tak uważał? Bo Mariah spędziła cztery miesiące w zakładzie psychiatrycznym. Niezwykle łatwo zapomniał, dupek jeden, że sam ją tam zamknął, wbrew jej woli. A także, że Mariah trafiła tam, ponieważ odkryła jego romans – ten sprzed narodzin Faith – co sprawiło, że załamała się psychicznie i próbowała popełnić samobójstwo. Typowa gnida. Szkoda, że Picoult nie wspomina, chociażby krótko, o dalszych losach Colina po to żeby potwierdzić moją teorię: wspaniały ojciec siedmiu dzieci z siedmioma różnymi kobietami. Ten facet jest niezdolny do utworzenia prawdziwego związku; kocha tylko tą kobietę z którą aktualnie sypia (od razu można wykluczyć żonę).

Czytając „Jesień cudów” Czytelnika dręczą pytania: czy Faith mówi prawdę? A może cała ta sytuacja jest wyłącznie wynikiem wybujałej wyobraźni dziewczynki? Czy siedmiolatka rzeczywiście rozmawia z Bogiem?

„Życie można przeżyć jedynie na dwa sposoby. Jakby nic nie było cudem. Lub jakby wszystko nim było”***

Picoult w swojej powieści nie tylko porusza kwestię wiary, ale także tematykę chorób psychicznych oraz rodzicielstwa. Picoult stara się odpowiedzieć na pytania: jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla osoby, którą kochamy? Co to znaczy być naprawdę dobrym rodzicem? Czy istnieją jakiekolwiek granice miłości?

______________________________________________
*Jodi Picoult, „Jesień Cudów”
**Mark Twain, „Notatki”
***Albert Einstein

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spider-Man: Niebieski

Ze wszystkich albumów z kolorowej serii (Hulk: Szary, Kapitan Ameryka: Biały, Daredevil: Żółty) właśnie w Spider-Manie: Niebieskim znajduje się najwię...

zgłoś błąd zgłoś błąd