Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W dżungli życia. Poradnik dla dziewczyn i chłopców (oraz niektórych dorosłych)

Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Latarnik
6,63 (1545 ocen i 161 opinii) Zobacz oceny
10
110
9
151
8
198
7
412
6
303
5
200
4
51
3
77
2
15
1
28
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-60000-27-4
liczba stron
320
kategoria
poradniki
język
polski
dodała
jjon

Szukałam w życiu szczęścia. Wyruszałam w podróż po drogach dobrze oznakowanych i prowadzących, jak mi się wydawało - we właściwym kierunku. Kiedy okazywało się, że te wydeptane trakty w rzeczywistości są bezdusznym pustkowiem, zaczęłam szukać dziewiczych ścieżek, przez które przedzierałam się wbrew woli i chęci innych ludzi. Ostrzegano mnie, że źle skończę, a ja organizowałam następną wyprawę...

Szukałam w życiu szczęścia. Wyruszałam w podróż po drogach dobrze oznakowanych i prowadzących, jak mi się wydawało - we właściwym kierunku. Kiedy okazywało się, że te wydeptane trakty w rzeczywistości są bezdusznym pustkowiem, zaczęłam szukać dziewiczych ścieżek, przez które przedzierałam się wbrew woli i chęci innych ludzi. Ostrzegano mnie, że źle skończę, a ja organizowałam następną wyprawę do Ameryki Południowej, Afryki czy Azji. Wiele razy rzeczywiście byłam bliska utonięcia w trzęsawiskach i bagnach dżungli amazońskiej i życiowych pułapek takich jak narkotyki, alkohol, anoreksja, bulimia, samotność czy przemoc. Ale zawsze w ostatniej chwili ratował mnie wewnętrzny głos, który zaczynał krzyczeć, że przecież nie tego szukałam i nie o to mi chodziło. Nie chciałam kończyć nieszczęśliwie jako bohaterka tragedii. Chciałam żyć i być szczęśliwa. Powracałam więc do przerwanej podróży przez rzeczywistość i wyruszałam na kolejny koniec świata, żeby na nowo próbować znaleźć drogę we właściwym kierunku. Gdybym wiedziała dokładnie czego szukam albo jakie pytania powinnam zadać spotykanym po drodze ludziom, być może byłoby mi łatwiej. Ja tylko czułam, że powinno być inaczej, że życie nie może być beznadziejnym splotem okoliczności, w których człowiek jest bezradnym więźniem. I rzeczywiście. Odkryłam kilka ważnych rzeczy, o których nikt mi nigdy nie powiedział. Musiałam sama sparzyć się wiele razy, żeby je zrozumieć. Dlatego postanowiłam o nich napisać. Nauczyłam się pokonywać trudności i rozwiązywać problemy.

Ze wstępu Autorki

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 169
Gracjan Triglav | 2014-11-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 listopada 2014

W dżungli życia. Wydanie III, napisane na nowo

Wcześniejsze wydania książki miały klimatyczną brązową okładkę, z przepięknym czarno-białym zdjęciem dziewczyny w indiańskim pióropuszu, siedzącej w zamyśleniu na wielkim krześle, niczym na tronie*. Na tle brązowej ramy dziki cętkowany kot, ogromny pająk i młody kajman, kreskówkowe i prawdziwe piranie, roślinne detale... Uczta dla oka. Na górze dużymi literami: W DŻUNGLI ŻYCIA, na dole podtytuł: Poradnik dla dziewcząt i chłopców (oraz niektórych dorosłych).

Czytałem tylko kolejną edycję, w nie tak pięknej szacie graficznej – „W dżungli życia. Wydanie III, napisane na nowo”, skrojonej chyba pod gusta dzisiejszych nastolatek sięgających po Cosmopolitan i inne tego typu periodyki (swoją drogą – sprytny chwyt).

Jak na trzecią edycję to sporo w niej błędów językowych, błędów stylistycznych i literówek. Nie da się nie zauważyć że książka powstawała w szybkim tempie. O ile na kilka literówek można by przymknąć oko, to błędy językowe nie wolno, rażących naliczyłem cztery, na resztę można wzdychać, ale dramatu nie ma, bo nie mają większego wpływu na sens przekazu. Ale to duży zgrzyt. Książka powstała z myślą o młodzieży, a dzieciakom trzeba dawać do czytania rzeczy perfekcyjne, dopracowane – jeżeli będą dostawać materiały wybrakowane, ucierpi na tym ich odbiór literatury (kiedyś powszechna była tendencja aby dla dzieci chałturzyć, obecnie się to na szczęście zmienia). Dziecko jako czytelnik niewyrobiony może być mniej wymagające, nie zwalnia to jednak autora z konieczności dobrego wykonania pracy.

Książka Beaty Pawlikowskiej, choć z mankamentami – jest dobra pozycją. Jest prosta, to fakt – ale jej odbiorcą jest młodzież. To nie jest monolog o cnocie skierowany do dojrzałego odbiorcy, ale próba wyciagnięcia dłoni do zagubionych, przestroga i swego rodzaju solucja, i biorąc pod uwagę treść, jest to tekst który może być realnie pomocny. Czasami jest zbyt płytko, po łebkach, pewne tematy aż się proszą o to by się rozpisać...

Tekst wydaję się miejscami wymykać spod kontroli, tu i tam wdziera się chaos: wątki autobiograficzne służą wykazaniu pewnych modeli myślowych (niewłaściwych i dobrych): to co wcześniej było przemilczane, wychodzi na pierwszy plan w innym miejscu. Ma to swoje plusy i minusy – ale działa dobrze. Chodzi o to żeby młodzik się nie nudził, aby nie odczuł monotonii a jednocześnie autor nie pozostawał gołosłowny. Manipulowanie czasem i dawanie przykładów ze swojego życia ma sens. Mówiąc o czymś na własnym przykładzie autorka się uwiarygodnia. Zasadniczo wszystko co pisze ma logiczne podstawy. Niestety większość ludzi nie kieruje się ani tym by żyć w zgodzie z samym sobą, ani tym by egzystować w zgodzie z innymi, nie dąży do prawdy – tylko do wygody. I tych normalnych nie jest znowu tak dużo. Bywa i tak że tych rozsądnych zawodzi pamięć, albo zagubią się w oportunizmie.
Zatem trud autorki jest zasadny, a ogrom dobrej woli nieoceniony. Bardzo proste stwierdzenia, odnośnie ideałów grecko-rzymskich (choć tak nie są nazywane), nakłanianie do życia w mądrości, dialogu z samym sobą, dążeniu do samodoskonalenia, uprawianiu filozofii – budzą zaufanie do pisarki (brzmi górnolotnie, ale tak się sprawy mają w istocie). Pawlikowska wyraźnie daje do zrozumienia czytelnikowi że już samo życie jest wielki darem od losu, niezależnie od tego jakie ono jest (na tym czy na innym kontynencie, w biedzie czy ubóstwie), że już sama możliwość sycenia się codziennością wszystkimi zmysłami, możliwość poznawania i analizy to coś niezwykłego, wartego docenienia, że świadomość to wielki skarb.
Daje też wyraźnie do zrozumienia to co umyka wieku Europejczykom, że są na uprzywilejowanej pozycji – że nasza Zachodnia Cywilizacją jednak wygrała bój o planetę. Że większość z kilku miliardów może tylko pomarzyć o naszym standardzie życia, ciepłych domach, bieżącej wodzie w kranie, elektryczności, usługach i dobrej komunikacji...

Człowiek jest z natury leniwy, autorka to wie i zachęca do bycia wymagającym wobec siebie (i zarazem łagodnym wobec innych). Osobnikiem krytycznym ale nie auto-agresorem. Jest mądrzę o związkach i relacjach z innymi ludźmi – o tym że sensem życia człowieka nie jest tylko i wyłącznie wydanie na świat kolejnego pokolenia (zwłaszcza szybko i z byle kim), stosunku do przedmiotów, pieniędzy, bardzo dobrze autorka radzi dziewczynom o jedzeniu. Wszystko kręci się wokół naszego postrzegania – które jest kluczowe dla dobrego, harmonijnego życia. I o tym jest cała książka.

Źle wypada jednak fakt że autorka raz zwraca się do odbiory jak do chłopca, raz do dziewczyny. Wydaje się to nieprzemyślane i trza by to ujednolicić, zwłaszcza że nigdzie nie pada coś w stylu – „moi drodzy...”. Jest skakanie od płci do płci. Książkę pisze kobieta, z perspektywy młodej dziewczyny – jest to więc raczej serdeczny zbiór rad dla płci żeńskiej, nie znaczy to że wyłącznie, ale młody mężczyzna winien tę książkę śledzić raczej gościnnie, z pozycji obserwatora. Może się uczyć od kobiety rozsądku, owszem, nawet powinien – ale szaleństwa odchudzania czy problem zagrożenia gwałtem może być dlań abstrakcyjny – zatem powinien to zgłębiać jedynie w ramach wzbogacania się o nowe pokłady empatii. Brzmi to wszystko niekiedy banalnie i infantylnie, ale jest taki czas w życiu człowieka kiedy musi być infantylnie aby potem mogło być bardziej kunsztownie.

Brakuje tutaj rozdziału o chorobach. Wielu dzieciakom trafiają się przykre, niekiedy czasowe, niekiedy trwałe schorzenia, z którymi ciężko im sobie poradzić. Wiąże się to z wieloma kompleksami i lękami. Przydałby się rozdział i o tym. Nie do końca dobrze wypada tekst o jałmużnie. Żebractwo to sprawnie prosperująca gałąź zarobkowania (od setek jeśli nie tysięcy lat), która daje chleb wielu szczwanym bumelantom. Rzadko trafia się zagubiony człowiek który faktycznie potrzebuje poratowania drobną kwotą... swoja drogą są pewne punkty które mogą dać dach nad głowa i pomóc w wyjściu z kłopotów... nie jest to czcza paplanina z mej strony, wiem co mówię bo skończyłem pedagogikę i musiałem w różnych placówkach robić praktyki, z różnymi pracownikami tychże rozmawiać i czasu na to straciłem co niemiara. Zresztą porzekadło o tym że lepiej dawać wędkę niż rybę uknuto nie bez powodu, z tym że jest to trudniejsze niż danie paru groszy. Uczenie że można żyć na koszt innych zwyczajnie degeneruje. Jak mawiali radzieccy ideologowie – kto nie pracuje ten nie je. Jest też taka sentencja łacińska: sine labore non erit panis in ore, a święty Paweł w liście do Tesaloniczan pisał: kto nie chce pracować, niech też nie je. To, że akurat jedne słowa przypisuje się Leninowi, a drugie temu zromanizowanemu Żydowi, to że obaj to dranie – nie zmienia faktu iż myśli te zaczerpnięte są z mądrości ludowej.

Co się tyczy rozdzialiku Bóg i religia – ja bym starał się jednak bardziej radykalnie odwodzić dzieci od chrześcijaństwa. Jeśli dobry człowiek to także człowiek rozsądny – to jest to konieczne. Ogólnie idea tam zawarta jest bardzo zgrabna, ale dodawanie do tego określenia „chrześcijański” czy terminu „chrześcijanin” ma chyba tylko na celu sprytną grę której celem jest uniknięcie wyparcia przekazu przez odbiorcę, młodzika, no bo w końcu od lat jest mu kładzione do łba że sekty, poganie i innowiercy to zło... a ktokolwiek kontestuje zastany stan rzeczy, ten pewnie musi być co najmniej zdrowo rąbnięty.

Do książki dołączony jest bonus w postaci tekstów autorki z lat młodzieńczych, ze wszelkimi możliwymi wadami takiej pisaniny (niekiedy ciężko połapać się o co chodzi). Poza prologiem do „Barona Ptasznego” – który jest świetny, „Jamnikiem” który kwalifikuje się do redakcji i fragmentami prozy poetyckiej o roślinach – to przerażająca grafomania, gdzie błąd goni błąd. Kompletnie nie rozumiem po co jesteśmy tym raczeni. Jeśli autorka chciała zachęcić dzieciaki do twórczości, powinna podsunąć dobre rzeczy... a błędy stylistyczne, merytoryczne, narracyjne... tylko sieją zamęt w młodych głowach.

Nie jest dobrze kiedy ktoś chce na szybko zaaplikować sobie mądre rozwiązania z życiowego poradnika, tego czy innego autora który przekonuje że wie co i jak. To śmieszne. Należy czytać wiele różnorodnych książek, artykułów – szukać analogii i łączyć fakty, rozmawiać z innymi ludźmi i rozmawiać z samym sobą, nie stronić od refleksji – kiedy robi się to na własną rękę, powoli – konfrontuje z własnym życiem – jest to dobre. Trzeba umieć przyznać się do błędu, niekiedy trzeba zawrócić. Ale im mądrość większa tym skala błędu mniejsza. Powoli, krok po kroku – aby dać sobie czas na przemyślenia, trzeba budować swój światopogląd. Tekst Pawlikowskiej nie narzuca niczego siła, to raczej inspiracja.

Po co ja wziąłem się za lekturę tej książki, mając 27 lat na karku i ewidentnie nie będąc częścią grupy docelowej tekstu? Dla przyjemności. Beata Pawlikowska zawsze wydawała mi się osobą poukładaną i książka tylko mnie w tym upewniła. Nie mam wiele styczności z jej pisarstwem ale doceniam umiejętność przebicia się, niezależność i hart ducha. Chciałem wiedzieć co jej w duszy gra i teraz wiem. Wiem też że się nie pomyliłem. A że lubimy ludzi którzy myślą tak samo jak my... ocena książki musi być dodatnia.

Podsumowując – mimo wpadek, których pewnie młody czytelnik nie wychwyci – to dobra książka, da sygnał że być może coś w aktualnym myśleniu jest nie tak i jeszcze zasugeruje co z tym zrobić.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Widoki Londynu

Sześć nieśpiesznych opowiadań o Londynie i Londyńczykach z lat 30-stych XX w. Bardzo powoli zanurzeamy się w atmosferę miasta, jego portu, głownego ko...

zgłoś błąd zgłoś błąd