Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lewa ręka ciemności

Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Cykl: Ekumena (tom 4)
Wydawnictwo: Książnica
7,28 (556 ocen i 38 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
114
8
88
7
165
6
67
5
56
4
10
3
13
2
0
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Left hand of darkness
data wydania
ISBN
9788325000295
liczba stron
288
słowa kluczowe
fantastyka, Nebula, hermafrodytyzm,
język
polski

Akcja 'Lewej ręki ciemności' rozgrywa się na egzotycznej planecie o swojskiej nazwie Zima; jej mieszkańcy okazują się na wskroś ludzcy, lecz różni ich od Ziemian jeden drobny szczegół: są... hermafrodytami. Poza tym wszystko wygląda tak, jak na Ziemi: są dwa potężne, wrogie sobie państwa, które nie ryzykują jednak otwartego konfliktu zbrojnego, są dwa systemy polityczne, jeden archaiczny,...

Akcja 'Lewej ręki ciemności' rozgrywa się na egzotycznej planecie o swojskiej nazwie Zima; jej mieszkańcy okazują się na wskroś ludzcy, lecz różni ich od Ziemian jeden drobny szczegół: są... hermafrodytami. Poza tym wszystko wygląda tak, jak na Ziemi: są dwa potężne, wrogie sobie państwa, które nie ryzykują jednak otwartego konfliktu zbrojnego, są dwa systemy polityczne, jeden archaiczny, drugi nowoczesny, lecz oba niedoskonałe. Są, wreszcie, ułomności i wady znane od tysiącleci. Na tej planecie, znacznie zapóźnionej w rozwoju techniki, postawiono na wykorzystanie ukrytych zdolności psychicznych człowieka, które pozwalają mu maksymalnie skupić własne siły duchowe i fizyczne.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 431
Goszka | 2013-08-13

Kiedy wzięłam ją po raz pierwszy do ręki, nie wiedziałam o tej książce zupełnie nic. Zarówno o pisarce, jak i o jej dziełach słyszałam i czytałam kompletnie, niepodważalnie, zwyczajnie zero informacji.
Niewiele mówił mi dopisek na okładce pod nazwiskiem, brzmiący „Wielokrotnie nagradzana mistrzyni gatunku, laureata nagrody Hugo i Nebula.”
Fragment powieści, zacytowany z tyłu, mówi nam również bardzo mało o samej historii:
„Nadam mojemu raportowi formę opowieści, bo kiedy byłem jeszcze dzieckiem na mojej macierzystej planecie, nauczono mnie, że prawda to kwestia wyobraźni. Najbardziej niepodważalny fakt może zwrócić uwagę lub przepaść bez echa. W zależności od formy, w jakiej został podany: jak ten jedyny w swoim rodzaju organiczny klejnot naszych mórz, który błyszczy na jednej kobiecie, a na innej traci blask i rozsypuje się w proch. Fakty nie są wcale bardziej namacalne, spoiste i realne niż perły. I są równie delikatne.”
Powiało tajemniczością. Podoba mi się.Zanim otworzyłam powieść na pierwszej stronie, wiedziałam więc o niej tyle:
1) należy do gatunku fantasy
2) jest to opowieść jest raportem jakiegoś kolesia (równie dobrze kobiety) na niewiadomo jaki temat.Toteż zajrzałam na tył wewnętrznej okładki, gdzie bez zaskoczenia stwierdziłam, że mieści się kilka informacji na temat pisarki.
To, co najbardziej zwróciło moją uwagę później, w trakcie czytania, to to, że Ursula „(…) w swej twórczości daje wyraz nie tylko wielkiej wyobraźni i mistrzostwu języka, ale i zainteresowaniu antropologią kulturową, utopiami społecznymi oraz feminizmem.”. No i, według mnie, chyba to zdanie zgadza się z rzeczywistości, doskonale opisuje jej sposób pisania i tego, o czym i jak pisze.

Na początku chciałabym zwrócić uwagę na „mistrzostwo języka” autorki. Jeśli w języku angielskim używane frazy i słowa były równie oryginalnie zestawione w tak wielu zdaniach, to rzeczywiście, myślę, że ta pochwała może być rzeczywiście bardzo prawdziwa. Pani Ursula napisała książkę w sposób bardzo ciekawy, ale i miejscami niezrozumiały. Nie wiem, czy to ja jestem jakaś głupia, ale zdarzyło się, że czegoś po prostu nie rozumiałam – a powaliła mnie właśnie skomplikowana konstrukcja i niebanalność użytych zwrotów. Podam przykład. Nie bardzo rozumiem, co może znaczyć, że główny bohater przybył na planetę Gethen, na której rozgrywa się akcja, w celu „zwiększenia złożoności i natężenia pola rozumnego życia”. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić? Mój mózg wysiada. : ) Chociaż wiecie co? Po przeczytaniu tego już któryś raz, coś zaczyna mi świtać. Rany, jak ja bym chciała w równie inteligentny sposób umieć posługiwać się językiem! To jedyna myśl, która przychodzi mi do głowy na temat stylu pisarstwa pani Ursuli. I dlatego też wspomniałam o tłumaczeniu, poniewaz przyszło mi do głowy, że zrobił naprawdę dobrą robotę, a jego tłumaczenie osobiście dla mnie, też było mistrzowskie.
Krótko o historii.
Akcja rozgrywa się na planecie Gethen (przez ludzi nazywana również czasem Zimą ze względu zapewne na trwający tam okres zlodowacenia i związane z tym dość niskie temperatury). Pewien człowiek o dźwięcznym nazwisku Genly Ai (albo Genry, jak mówią na niego mieszkańcy pierwszego kraju, w którym wylądował – Karhidu, ponieważ nie potrafią wymówić litery „l”) przybywa tu ze swojej ojczyzny, Ziemi. I tu pytanie: Czy tylko mi zaczyna się to kojarzyć z Panem Lodowego Ogrodu?
Jednak historia jest zupełnie inna. Ziemianin, przedstawiciel związku międzyplanetarnego Ekumeny, przybywa w pełni otwarcie i samotnie, jedynie z jedenasto załogowym statkiem pozostawionym na orbicie gwiazdy układu słonecznego, w którym znajduje się Gethen, o czym dowiadujemy się nieco później, a przybywa z propozycją dołączenia do unii osiemdziesięciu kilku planet, sojuszu, wymiany towarów i tak dalej i tak dalej. Wszystko to z zewnątrz wygląda łatwo i przyjemnie, nowa planeta, nowa kultura, ale nie zapomnijmy, że na Zimie Genly jest kimś zupełnie obcym, nierealnym i dziwacznym, być może intruzem albo wrogiem. Zwłaszcza, że mieszkańcy Gethen tak bardzo różnią się od pozostałych mieszkańców Ekumeny, ponieważ, uwaga, są społeczeństwem hermafrodytów. Na tej planecie nie znajdziecie kobiet, ani mężczyzn. Każdy z ludzi jest i tym, i tym. Czy tu ujawniają się feministyczne, a także i utopijne zainteresowania pisarki? Otóż świat bez podziału płci unicestwia niemal wszystko, co jest nam znane, od wyglądu, który tak różni obie płcie, przez podział obowiązków i ról w społeczeństwie, po samo myślenie o drugiej osobie jako „on” lub „ona”. Niszczy i tworzy, ułatwia i utrudnia.

Kultura, historia, religie, sztuka Getheńczyków, wszystko to, co tworzy odrębne populacje i społeczeństwa, jest dopracowane na ostatni guzik. Ursula stworzyła nowy, zupełnie niezrozumiały i odmienny od naszego świat, a jedyną rzeczą, która je łączy, jest ludzkość. Mimo, że tak różna.
Cała historia nie ciągnie się cały czas jedynie z punktu widzenia Genly’ego. Widocznie autorka uznała, że jest to zbyt ograniczające lub po prostu zbyt mało ciekawe. Drugim bohaterem jest rodowity mieszkaniec Karhidu. Poznajemy jego wersję, jego myśli i niepokoje związane z przybyszem. Miejsce niektórych rozdziałów zajmują też getheńskie mity i opowieści, lub sprawozdania poprzedników Genly’ego, które uzupełniają nam całościowy obraz stworzonego przez Ursulę świata.

Powieść zawiera w sobie coś więcej, niż samą akcję. Dużo jest w niej miejsca na filozofię, psychologię, emocje, a także uczucia. Daje do myślenia. Pisarka ma dużą zdolność do empatii ,wczucia się w położenie drugiej osoby. Doskonale opisuje reakcje i życie wewnętrzne postaci, które są bardzo realne. Przyznam tylko, że trudno mi było myśleć o Getheńczykach jak o ludziach, a przynajmniej na początku. Przypominali mi bardziej zwierzęta, zwłaszcza przez „ruję”, którą każdy z nich przechodził w równych odstępach czasu, by podczas niej stać się mężczyzną lub kobietą, a przez to płodnym.

A teraz: co mi się NIE podobało?
Tak naprawdę trudno mi na to odpowiedzieć. Nie uważam jej za wybitną, nie wprawiała mnie w aż takie emocje jak Pan Lodowego Ogrodu, czy Igrzyska Śmierci, ale za to była być może „głębsza”, niż wiele innych. Może, jeśli zostawić sprawę zupełnie nowej planety, historia nie jest zbyt oryginalna. Nie zachwyca. Większe pole zajmuje w tej książce podłoże psychologiczne. Coś za coś.

Ta książka jest dziwna. Bardzo dziwna, a przez to interesująca. Polecam ją… wszystkim. :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mroczny zakątek

Moje pierwsze spotkanie z Gillian Flynn zaliczyłam podczas lektury "Zaginionej dziewczyny" gdzieś dwa lata temu. Książka faktycznie mnie zas...

zgłoś błąd zgłoś błąd