Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto Śniących Książek

Tłumaczenie: Katarzyna Bena
Cykl: Camonia (tom 4)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,81 (1391 ocen i 196 opinii) Zobacz oceny
10
276
9
288
8
285
7
279
6
121
5
72
4
24
3
24
2
8
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Die Stadt der Traumenden Bucher
data wydania
ISBN
9788324589791
liczba stron
464
słowa kluczowe
moers, miasto, książki, sen, camonia
język
polski
dodała
czupirek

Książka jest opowieścią młodego pisarza Hildegunsta z Twierdzy Smoków o jego niebezpiecznej wyprawie. Autor, Walter Moers utrzymuje, że jest jedynie jej skromnym tłumaczem, który dokonał przekładu z języka camońskiego na niemiecki… Otóż młody, bo zaledwie 77-letni, smok, spełniając ostatnie życzenie swojego wychowawcy i nauczyciela, udaje się na poszukiwanie tajemniczego poety, który zdaniem...

Książka jest opowieścią młodego pisarza Hildegunsta z Twierdzy Smoków o jego niebezpiecznej wyprawie. Autor, Walter Moers utrzymuje, że jest jedynie jej skromnym tłumaczem, który dokonał przekładu z języka camońskiego na niemiecki… Otóż młody, bo zaledwie 77-letni, smok, spełniając ostatnie życzenie swojego wychowawcy i nauczyciela, udaje się na poszukiwanie tajemniczego poety, który zdaniem jego mentora ma być jednym z największych wirtuozów sztuki pisania. Ślady prowadzą Hildegunsta do Księgogrodu, miasta, w którym książki są dla mieszkańców wszystkim, sensem życia i źródłem dochodu, niektóre jednak mogą także sprowadzić śmierć...

Opowieść o tym, jak Hildegunst Rzeźbiarz Mitów odkrywa największą tajemnicę sztuki pisania, jest błyskotliwą i zręcznie skonstruowaną powieścią przygodową i fantastyczną. Jest również hołdem złożonym literaturze - poprzez treść, formę i styl.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Dolnośląskie

źródło okładki: Wydawnictwo Dolnośląskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 616
Aria | 2011-06-24
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, 2011, Moje! :)
Przeczytana: 24 czerwca 2011

„W głębokich, zimnych jaskiniach,
Gdzie cienie łączą się z cieniami,
Stare księgi stłoczone w marzeniach
Śnią o czasach, gdy były drzewami.
Tam, gdzie węgiel rodzi diament,
Światło ni litość nie są znane,
Panuje na owej ziemi
Duch zwany Królem Cieni.”

Są książki i książki. A są książki o książkach. A jeszcze są książki o całym królestwie książek i właśnie takim dziełem jest „Miasto Śniących Książek” Moersa. Po prostu wyobraźcie sobie miasto, gdzie na każdym kroku jest antykwariat, gdzie główny biznes dotyczy książek, gdzie wszyscy czytają albo piszą, gdzie możecie usiąść w kawiarni (tuż w antykwariacie), zamówić grzaniec kawowy, chleb pszczeli albo cynamonowe ciasteczko w kształcie książki i czytać…
Gdzie pod miastem są niezliczone i tajemnicze katakumby, pełne… czego? Książek! Gdzie grasują straszni łowcy… czego? Książek! Gdzie… A cóż ja będę Wam opowiadać? Sami przeczytajcie.

„Jeśli kropka jest murem, to dwukropek drzwiami.”

„Miasto Śniących Książek” to niebezpieczne dzieło. Po przeczytaniu go, świat może wyblaknąć, a reszta książek zrobić się monobarwna. Ale mimo to warto, choćby po to, by samemu przekonać się, iż tak niesamowite książki istnieją. Wyobraźnia Moersa wydaje się niemal nierealna. Cała fabuła powieści daleko wychodzi za ramki jakiegokolwiek schematu fantasy czy baśni. Tu nie ma utartego stereotypu, który, zdawałoby się, wkradł się wszędzie. Nie, Walter Moers tworzy coś zupełnie nowego, niespotykanego i zaskakującego.
Jego książka wypełniona jest niezwykłymi pomysłami i stworzeniami. Tu harpie łączą się z wampirami, pająki stają się olbrzymimi bestiami, książki ożywają i gryzą, biegają, latają i pełzają. A wszystko to otula echo literatury, którą czyta się, recytuje i pisze w tej książce. Tu książkę się kocha, tu świat bez literatury nie istnieje.
Uwielbiam książki, która bawią się z czytelnikiem, które dają do myślenia. W co gra „Miasto Śniących Książek”? Nie powiem. Sami musicie na to wpaść. A jak już załapiecie, to zabawa będzie cudowna. Ja ze swoje strony powiem, że przy Poem zeszłam ;)
Przy tym „Miasto Śniących Książek” jest kunsztowną karykaturą naszego, współczesnego świata. Moers dał nam w kość paroma zdaniami i myślę, że zmusił nie jednego czytelnika do myślenia.

„Problem polega na tym: Aby zarobić pieniądze, dużo pieniędzy, nie potrzebujemy wcale wspaniałej, nieskazitelnej literatury. To, czego potrzebujemy, to miernota. Tandeta, szmelc, towar masowy. Więcej i coraz więcej. Potrzebujemy coraz grubszych, nic nieprzekazujących książek. Liczy się tylko sprzedany papier. A nie słowa, które się na nim znajdują.”

Warto też zaznaczyć, że jest to kolejna książka, przy której słowa „nie oceniaj książki po okładce”, jest nonsensem! Moersowi należą się podwójne brawa, bowiem to właśnie do niego należy projekt okładki i liczne ilustracje książki. Ilustracje niezwykłe i jeszcze bardziej pobudzające wyobraźnie. A myśl „tak właśnie wyobraził to sobie Moers?” jest słodka niczym książkowe ciasteczko.
Muszę Wam powiedzieć, iż książka ta od jakiejś połowy już rozgościła się wśród moich ulubionych książek. Jej niezwykłość i brak porównania do czegokolwiek rzuciły mnie na kolana, a opisana w niej miłość do książek kompletnie mnie w sobie rozkochała. „Miasto…” wywołuje w czytelniku masę przeróżnych uczuć: potrafi rozbawić i przerazić, potrafi sprawić, że zapomina się, gdzie się jest i jak się nazywa.

„Tak, opowiem wam o miejscu, w którym czytanie może doprowadzić do szaleństwa. Gdzie książki mogą zranić, otruć, a nawet zabić. Tylko ci, którzy dla lektury tej książki naprawdę gotowi są na tego rodzaju niebezpieczeństwa; ci, którzy chcą zaryzykować własne życie, aby stać się częścią mojej powieści, powinni towarzyszyć mi do następnego akapitu. Wszystkim pozostałym gratuluję tchórzliwej, ale w gruncie rzeczy rozsądnej decyzji wycofania się. Wszystkiego dobrego, baby! Życzę wam długiego i śmiertelnie nudnego życia i macham wam tym zdaniem na pożegnanie!”

A ja polecam całą sobą i mówię: „Warto!” i macham tym zdaniem na pożegnanie ;)

----------------------------------------------------------------------Wszystkie cytaty i pochodzą z „Miasta Śniących Książek” Walter Moers, Wrocław 2006

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cztery łabędzie

W rodzinie Rossa Poldarka zapanowała względna stabilizacja. Szczególnie na linii Poldark - Warleggan. Obie rodziny starają się tak żyć aby wzajemnie n...

zgłoś błąd zgłoś błąd