Arsen

Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
7,77 (522 ocen i 145 opinii) Zobacz oceny
10
132
9
106
8
86
7
77
6
47
5
28
4
14
3
17
2
10
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Arsen. A broken love story
data wydania
ISBN
9788365830395
liczba stron
450
język
polski
dodał
ew_cia

Wystarczyło jedno spojrzenie… Jestem oszustką. Jestem kłamczuchą. Moje życie to jeden wielki bałagan. Kocham mężczyznę. Nie, kocham dwóch mężczyzn… Tak sądzę. Jeden z nich odwzajemnia to uczucie. Drugi sprawia, że płonę. Jeden jest moją opoką. Drugi – kryptonitem. Jestem załamana, zagubiona i zniesmaczona samą sobą. Ale nie potrafię się powstrzymać. Oto moja historia. Opowieść o mojej...

Wystarczyło jedno spojrzenie…

Jestem oszustką.
Jestem kłamczuchą.
Moje życie to jeden wielki bałagan.

Kocham mężczyznę.
Nie, kocham dwóch mężczyzn…
Tak sądzę.

Jeden z nich odwzajemnia to uczucie. Drugi sprawia, że płonę.
Jeden jest moją opoką. Drugi – kryptonitem.

Jestem załamana, zagubiona i zniesmaczona samą sobą.

Ale nie potrafię się powstrzymać. Oto moja historia.
Opowieść o mojej nieszczęśliwej miłości.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Szósty Zmysł

źródło okładki: Wydawnictwo Szósty Zmysł

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 380
Justyśka | 2017-10-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 października 2017

Jak na tę powieść przystało, jest lekka, przyjemna, nie zawiera trudnych słów. Wszystko opisane jasno i przejrzyście. Znajdziemy oczywiście dawkę scen erotycznych, które mi osobiście bardzo przypadły do gustu oraz wulgaryzmy, które mi nie przeszkadzały. Więc całość jak najbardziej jest na tak.

Akcja powieści dzieje się Obecnie i Wcześniej, przez co możemy, zobaczyć jak rozkwitał związek Bena i Cathy, ponieważ w momencie, gdy ich poznajemy, są już ze sobą 11 lat. Autorka nie zawala, nas niepotrzebnymi rzeczmy, wszystko ma jasno przemyślane, w którą stronę ma zmierzać książka i tego się trzyma, zazębiając akcje.

Bohaterowie to najgorsze co może być w tej recenzji. Bije się z myślami i słowami, żeby nie wyszło źle, więc tutaj będzie okrojona wersja.

Zacznijmy może od naszej głównej bohaterki, która była irytująca. Dobra ja rozumiem, straciła dzieci w straszny sposób i naprawdę było mi jej żal, ale od tego miała męża, swoją opokę i faceta, który przeżywał taki sam koszmar jak ona, więc nawzajem mogli się uleczyć. Ale nie! Pojawił się Pan Idealne Wyzwolenie i już cudowna Cathy leci do niego jak w dym... No tak chyba się żona nie zachowuje. I starałam się ją jakoś rozumieć, wczuć się w jej sytuacje, ale za każdym razem stwierdzałam, że po prostu w tyłku jej się poprzewracało i nie docenia tego, co ma. Do połowy książki była w porządku, ale po połowie to już miałam ochotę ją udusić ;/

Ben, mąż idealny, który starał się, jak mógł, by Cathy wróciła do niego po ciężkich przeżyciach. Był przy niej, wspierał ją, a dostał najgorszy policzek, jaki może dostać druga osoba w małżeństwie, zdradę. Nie zasługiwał na to, bo dla mnie był cudowny i skoro ona nie potrafi docenić tego pracowitego, dobrego i kochającego mężczyzny, który niewątpliwie dawał jej zaspokojenie seksualne, to ja go do haremu przygarnę.

Arsen niby to chyba on w tej książce miał być taką postacią, gdzie na samą myśl majtki będą spadać, jednak trochę się to nie udało. Może i był przystojny, świetnie zbudowany (wyposażony — jak kto woli), ale był takim dupkiem, że nawet ja, gdzie jak wiecie, dupków w książkach uwielbiam, to miałam ochotę go zdzielić w łeb. Widać było, że traktuje Cathy przedmiotowo, że się nią bawi, ale Cathy podobało się to, że czuje się taka wyzwolona od swoich demonów.

Kolejnym już plusem tej książki jest cudowna okładka. Jejku zakochałam się, bo jest taka zmysłowa i delikatna. Możemy się domyślać, że przestawia nam ona Cathy i tak właśnie sobie ją wyobrażałam, czytając. Wydawnictwo wykonało kawał dobrej roboty. Błędów nie znalazłam, czcionka jest dobra, więc czego chcieć więcej?

Ogólnie powieść Mii Asher podobała mi się. Jak wiecie, uwielbiam sceny erotyczne, których tutaj nie brakowało i kocham te lekkie niezobowiązujące książki. Więc tak było naprawdę dobrze. Ja wiem, że to romans, że musiało być kontrowersyjnie, i z przytupem, ale cholernie szkoda mi Bena, bo na to nie zasłużył.

Po tej lekturze zaczęłam się zastanawiać, czy właśnie tak teraz wygląda świat, małżeństwo i wszystko, co z nim związane, jeśli tylko pojawi się, problem jest po prostu ucieczką, zamiast szukaniem rozwiązania. Może w większości przypadków tak jest i moim zdaniem autorka chce nam otworzyć oczy na to dokąd to wszystko zmierza, chce nami potrząsnąć i sprawić, że przez chwilę zastanowimy się, czy takie rozwiązanie, jakie wybrała, Cathy jest słuszne.

Chciałabym wam ją polecić, ponieważ w jakimś stopniu wniesie coś do waszego życia. Nie przejmujcie się Cathy, Arsenem, tylko spróbujcie dostrzec w tym dziele siebie, wziąć to jako lekcję życia, bo naprawdę warto.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szepty dzieciństwa

Poddalam się na 57 stronie. Szkoda mi na nią czasu. Książka jest banalna i nudna. Jak dla mnie przewidywalna. Nie polecam

zgłoś błąd zgłoś błąd