Światło, które utraciliśmy

Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Wydawnictwo: Otwarte
7,61 (1457 ocen i 274 opinie) Zobacz oceny
10
226
9
220
8
342
7
357
6
187
5
64
4
20
3
19
2
14
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The light we lost
data wydania
ISBN
9788375154511
liczba stron
304
słowa kluczowe
WTC, 2011, pierwsza miłość, tęsknota
język
polski
dodała
Ag2S

Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo. Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i...

Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.
Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?


„Dreszcz emocji i niszczycielska siła miłości – odczułam je na własnej skórze dzięki książce Jill Santopolo”.

Renée Carlino

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 788
KobieceRecenzje365 | 2017-07-20
Na półkach: Przeczytane

Są takie książki, o których się nie zapomina, ona zostają z człowiekiem już na zawsze. Często wraca się do nich myślami, bo nie sposób zapomnieć treści. Taką właśnie powieścią jest „Światło, które utraciliśmy” Jill Santopolo. Zapraszam na recenzję.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku, w dniu, który połączył wiele osób. Spędzają ze sobą tylko jeden dzień, ale oboje czują, że coś ich do siebie przyciąga. Po latach przypadkowo wpadają na siebie i postanawiają być razem. Ich związek kwitnie, są ze sobą szczęśliwi i rozwijają swoje pasje. Gabe jest początkującym fotografem, a Lucky pomaga przy produkcji serialu dla dzieci. Jednak jak to często bywa, wszystko dobre kiedyś się kończy. Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie, a Lucy dowiaduje się o tym w dniu, kiedy jej program telewizyjny zdobywa nagrodę Grammy. Dzień, który powinien być dla niej szczęśliwy, okazuje się pełen smutku i żalu. Czy tysiące kilometrów pozwolą im o sobie zapomnieć? Czy pierwsza miłość okaże się tą ostatnią. Przekonajcie się sami?

„Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo.”

Jill Santopolo jest dyrektorem wydawniczym, wykładowcą akademickim i autorką książek, które zdobywają tytuł bestsellera. Mieszka w Nowym Jorku i całe swoje życie poświęciła książkom i pisaniu.

„Światło, które utraciliśmy” to jedna z tych powieści, po której zakończeniu ciężko zebrać myśli i ubrać je w słowa. Skończyłam ją czytać już jakiś czas temu i dopiero dziś zebrałam się w sobie i usiadłam do pisania recenzji. Nie pisałam jej wcześniej, bo nie chciałam, żeby była byle jaka, musiałam wszystko poukładać sobie w głowie, by przekazać Wam to, co było w niej najważniejsze.

Powieść ta jest piękna, a zarazem niesamowicie smutna i wzruszająca. To przejmująca historia prawdziwej miłości, która nigdy nie da o sobie zapomnieć, tego możecie być pewni. Historia niezwykle prawdziwa, która mogłaby się przydarzyć każdemu z nas. Bezsprzecznie jest to, powieść bardzo dojrzała, która nie opowiada tylko o miłości, to także książka o bólu, rozpaczy, niepowetowanej stracie, życiowych rozterkach, straconych szansach i pogoni za marzeniami.

Narratorką w książce jest Lucy, która opowiada o swoim związku, swojej miłości do Gabe'a, o swoich marzeniach i wyborach. Jednak ani jedno z jej słów nie jest przeznaczone dla nas czytelników, bo ona to wszystko opowiada swojej miłości. Przypomina to trochę list, trochę pamiętnik i muszę Wam powiedzieć, że bardzo przypadł mi do gustu taki sposób narracji. Poza tym książkę czyta się bardzo szybko, ja spędziłam przy niej tylko kilka godzin, podczas których niejednokrotnie płakałam, bo wzruszenie ściskało moje gardło. Jeszcze raz podkreślę, że jest to historia niesamowicie piękna, chwytająca za serce, a zakończenie... no cóż, jego Wam nie zdradzę.

To, co bardzo mnie urzekło w tej historii, to to, jak autorka w piękny sposób porównała dwa rodzaje miłości. Pierwsza to taka, która wybucha nagle i intensywnie, ale potrafi bardzo szybko przeminąć oraz druga, która rodzi się powoli, jest spokojna, przemyślana, ma solidne fundamenty, ale niestety i ją można utracić.





„Światło, które utraciliśmy” to historia o miłości, tej jedynej, tej prawdziwej, takiej na całe życie, która nigdy nie przemija. To także historia o marzeniach, o poświęceniu, pełna emocja, która w sercu czytelnika zostawia ślad już na wielki.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

Link do recenzji
https://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/swiato-ktore-utracilismy-jill-santopolo.html?showComment=1500578984507#c900222949240655815

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Córeczka

Książka "Córeczka" Croft, to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i muszę powiedzieć, że nie było najgorzej. Jak na thriller psychologiczny...

zgłoś błąd zgłoś błąd