Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Agonia dźwięków

Tłumaczenie: Anna Sawicka
Wydawnictwo: Marginesy
7,26 (265 ocen i 56 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
26
8
60
7
104
6
43
5
12
4
2
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fra Junoy o l'agonia dels sons
data wydania
ISBN
9788365780072
liczba stron
336
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Maison

Początek XX wieku. Na końcu świata, gdzie diabeł mówi dobranoc, dogorywa w ciszy zapomniany przez Boga, ludzi i monsiniora Maurycego, biskupa diecezji Feixes, warowny klasztor La Ràpita, siedziba mniszek klauzurowych. Przewodzi im wielebna matka Dorotea, kobieta surowa i pozbawiona poczucia humoru. Brat Junoy, utalentowany muzyk, zostaje tam zesłany w charakterze spowiednika. Pozbawiony...

Początek XX wieku. Na końcu świata, gdzie diabeł mówi dobranoc, dogorywa w ciszy zapomniany przez Boga, ludzi i monsiniora Maurycego, biskupa diecezji Feixes, warowny klasztor La Ràpita, siedziba mniszek klauzurowych. Przewodzi im wielebna matka Dorotea, kobieta surowa i pozbawiona poczucia humoru.

Brat Junoy, utalentowany muzyk, zostaje tam zesłany w charakterze spowiednika. Pozbawiony dostępu do instrumentów franciszkanin dzięki sile wyobraźni nieustannie przenosi się do abstrakcyjnego raju muzyki, oazy swojej samotności. W imię zdrowego rozsądku prowadzi także ambicjonalną wojnę ze zgorzkniałą matką przełożoną, niespełnioną poetką. Brat Junoy jest zdania, że umartwianie się nie przybliża nikogo do Boga, a niedożywienie wywołuje halucynacje.

Po proteście przeciw surowej karze nałożonej na dwie nowicjuszki – z których jedna umiera, druga zaś opuszcza klasztor – popada w ostry konflikt z matką przełożoną, trafia do aresztu i staje przed sądem diecezjalnym oskarżony o herezję, nadużycia i samowolę. Rozpoczyna się proces, podczas którego wszystko zdaje się przemawiać przeciw bratu Junoyowi… W świecie, który nie podziela jego pasji, pada ofiarą nietolerancji.

Pasjonująca powieść gotycka, która po raz kolejny udowadnia maestrię katalońskiego pisarza o niepodrabialnym stylu.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 582
Konrad Urbański | 2017-05-08
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 02 maja 2017

Agonia dźwięków to jedna z tych książek, które pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi. Cabre w buduje napięcie z niedopowiedzeń, niepewności, dokłada kolejne fragmenty niespiesznie, oszczędnie dozując informacje – w połączeniu z duszną atmosferą klasztoru leżącego gdzieś na odludziu oraz poskładanymi z krwi i kości bohaterami daje to bardzo sprawnie skonstruowaną i napisaną powieść.

Klasztor gdzieś na końcu świata. Zakon klauzurowy, o bardzo ostrej regule. Bezwzględna, oddana doktrynalnym zasadom matka Dorotea. Po drugiej stronie brat Junoy – miłośnik muzyki, bez cienia żalu odarty ze swojej największej pasji przez przełożonego swojego zakonu, spowiednik mniszek, ten, który zna ich najskrytsze sekrety, a więc bardzo łatwo może paść ofiarą intrygi. Dwie młode mniszki, Rosalia i Clara, nie do końca potrafiące dostosować się do nowej rzeczywistości. Może dzielące się między sobą swoimi intymnymi sekretami, słabościami; o tym Cabre nie mówi. Nie musi. Agonia dźwięków i jej wyjątkowo gęsta, zawiesista fabuła jest gdzieś pomiędzy klimatem Matki Joanny od Aniołów Iwaszkiewicza/Kawalerowicza a narracją Imienia róży Eco. „Pomiędzy” nie oznacza, że jest gorsza. Przeciwnie – sprawne zespojenie obu książek (a także kilku innych) daje twórczy efekt.

Historia rozgrywająca się w klasztorze – oraz późniejszy proces – służą Cabrowi nie tylko jako zgrabna forma, przystępne opakowanie. To przede wszystkim opowieść o pojedynku między wolnością, poszukiwaniem, otwartością umysłu (czyli również zadawaniem pytań i poddawaniem w wątpliwość), a skostniałością, zamknięciem na świat i pętaniem samego siebie ciasnym gorsetem reguł, których przestrzeganie staje się w gruncie rzeczy jedynym sensem życia.

Sytuację dodatkowo komplikuje pojawienie się na poły legendarnej siły nie z tego świata. To właśnie ten jeden zabieg, w tym wypadku jedna postać (z tego między innymi Cabre słynie), która stawia całą książkę na głowie i nakazuje myśleć na nowo czytelnikowi, który już się nasycił, już dojrzał zakończenie, pozostało kilkadziesiąt stron, można właściwie zamknąć książkę. Nic bardziej mylnego! Na scenę wkracza ktoś, kogo istnienie i podskórne działanie – i nie wiadomo w których momentach dosłowne, to kolejny plus fabuły – dosłownie widać, ale każdy, zarówno bohaterowie, jak i czytelnik, jakby obawiali się nazwać rzeczy po imieniu. Może owo „coś” to tylko wymysł. Albo kolejna metafora ludzkiej nienawiści, jadu. Kolejne pytanie.

Skostniałość i fundamentalizm – czyli wszystko to, do czego służy zinstrumentalizowana religijność matki Dorotei, ksieni mniszek w La Rapita, oraz miejscowych notabli, między innymi Julia Rigau. Aferę, która rozegrała się w klasztorze (chociaż im dalej w fabułę, tym bardziej czytelnik wątpi, czy jakakolwiek afera w ogóle miała miejsce), chcą za wszelką cenę zamieść pod dywan. Prawda? Nie w tym procesie. Chodzi tylko o ukrycie nieczystych powiązań, machlojek i machinacji. Prawda rozsadziłaby tę społeczność – a przecież chodzi o to, żeby było tak, jak wcześniej. Prawda nikomu nie wyszłaby na dobre.

Doskonale zbudowane napięcie, pytania bez odpowiedzi, klasztor i sekret w stylu Eco – ale to wciąż Cabre! Lubujący się w zabawie ze składnią (choć w tej powieści wyraźnie się hamuje i stara utrzymać narrację z perspektywy jednej osoby, co momentami mu się nie udaje), konstruujący powieść w taki sposób, aby jednym celnym uderzeniem, jednym trafnym zdaniem obudzić opadające napięcie, strzelić prosto między oczy. I pytania z serii egzystencjalnych – choćby to, czym staje się idea w rękach człowieka i jak łatwo można uczynić z czegoś szlachetnego narzędzie opresji.

Po powieściach olbrzymach – Wyznaję, Głosach Panamo, Cieniu eunucha czy Jaśnie Panu – przychodzi Agonia dźwięków. Rzecz zwięzła, zgrabna, oszczędna w wyrazie, z gęstą metaforą oraz wyrazistymi bohaterami. To po prostu bardzo dobra książka, nie aspirująca do miana rzeczy wielkiej (i dobrze), sprawnie zrobiona, napisana – tylko oczekiwać na następne i następne setki stron, wyrazistych postaci i zawikłanych narracji.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gdy tu dotrzesz

„Gdy tu dotrzesz” to kolejna książka spod pióra Rebecci Stead, a tym samym jest to moje drugie spotkanie z jej twórczością, gdyż pierwszej ukazanej w...

zgłoś błąd zgłoś błąd