Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Faks z Sarajewa

Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,75 (4 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
2
6
0
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fax From Sarajevo
data wydania
ISBN
9788380970496
kategoria
komiksy
język
polski

Oparta na faktach powieść graficzna amerykańskiego „weterana” komiksu Joe Kuberta o konflikcie w byłej Jugosławii. Ervin Rustemagić, europejski agent Kuberta, na początku lat 90. wraz z rodziną mieszkał na przedmieściach Sarajewa. Gdy wybuchła wojna i zniszczono ich dom, przenieśli się do hotelu dla dziennikarzy w centrum Sarajewa. Po 1,5 roku oblężenia i ostrzału Rustemagiciom, dzięki pomocy...

Oparta na faktach powieść graficzna amerykańskiego „weterana” komiksu Joe Kuberta o konflikcie w byłej Jugosławii.

Ervin Rustemagić, europejski agent Kuberta, na początku lat 90. wraz z rodziną mieszkał na przedmieściach Sarajewa. Gdy wybuchła wojna i zniszczono ich dom, przenieśli się do hotelu dla dziennikarzy w centrum Sarajewa. Po 1,5 roku oblężenia i ostrzału Rustemagiciom, dzięki pomocy artystów i dziennikarzy, udało się zdobyć słoweńskie obywatelstwo i uciec z miasta.
Tytułowy faks okazał się jedyną możliwością komunikacji z przyjaciółmi i klientami Rustemagicia. Wśród nich był Kubert, gwiazda DC Comics, autor m.in. postaci Hawkmana. Kubert zebrał faksy swojego agenta i na ich podstawie stworzył wciągającą opowieść o wojnie bałkańskiej.

„Faks z Sarajewa” okazał się sukcesem artystycznym, został ogłoszony komiksem roku przez „The Washington Times” i nagrodzony m.in. Eisner Award i Harvey Award jako najlepsza powieść graficzna 1996 roku.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Faks_z_Sarajewa-p-34853-1-30-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Faks_z_Sarajewa-p-34853-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 135
xan4 | 2017-06-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 czerwca 2017

Omówienie pierwotnie ukazało się na portalu Szortal.com
http://szortal.com/node/12369

Hmm…

Chwila zastanowienia wyrażona w tytule to oznaka, że coś tu nie gra. To już trzeci komiks z rzędu, do którego mam jakieś uwagi i pretensje. Kiedyś udawało mi się wybierać do omówień bardzo dobre komiksy. Co się dzieje? Muszę się nad tym mocno zastanowić. Wiadomo, że „Faksu z Sarajewa” nie można porównywać z dwudziestą częścią „Baśni” ani z najnowszym komiksem Sfara, „Nie musisz się mnie bać”. To nie ta kategoria, nie ta bajka. Dlatego też nie miałem jakiś szczególnych oczekiwań. A mimo to mam wrażenie, że coś z tym komiksem jest nie tak. Zaraz wyjaśnię, o co mi chodzi.

Ervin Rustemagić stworzył wydawnictwo, które publikowało komiksy wielu twórców znanych i poważanych tak w Europie, jak i na całym świecie. Rustemagić jest Bośniakiem. 21 marca 1992 roku przebywał w swoim biurze w Holandii, ale postanowił dołączyć do bliskich, którzy parę dni wcześniej wyjechali do Sarajewa, z tęsknoty za rodzinnymi stronami. Zdecydowali się na ten krok pomimo napiętej sytuacji w Bośni i Hercegowinie. Wtedy właśnie kraj rozpoczął starania o odzyskanie niepodległości. Nikomu nie przyszło do głowy, jak to się może skończyć. Przecież był to koniec XX wieku, to nie czas na groźniejsze zabawy z bronią. Rustemagić wrócił do Sarajewa i właśnie w tym momencie Bośnia i Hercegowina została zaatakowana przez Serbię rządzoną przez Slobodana Miloševića. Serbowie najechali na Bośnię po to, żeby jej mieszkańcy na wieki zapamiętali, że już nigdy nie powinni się im przeciwstawiać. Bośnia została praktycznie odcięta od świata. Telefony i faksy (kto jeszcze pamięta takie urządzenia, rączka w górę!) nie zawsze działały. Ale właśnie te ostatnie zainspirowały autora komiksu. Joe Kubert, autor komiksów i twórca szkoły komiksu ze Stanów Zjednoczonych, jest jednym z adresatów faksów, które Ervin Rustemagić wysyła z oblężonego Sarajewa. Kiedy wojna się skończyła, postanowił opisać to, co przeżyli Rustemagić i jego rodzina.

Odcięte od świata Sarajewo jest ostrzeliwane z ciężkiej broni, snajperzy zabijają ludzi na ulicy. Rodzina Rustemagiców, jak większość mieszkańców przeżywa gehennę. Kiedy ich blok zostaje zbombardowany, przenoszą się do pustego mieszkania znajomego. Potem, w nadziei na wydostanie się z miasta, przeprowadzają się do centrum i mieszkają w hotelu Holiday Inn. Za jakiś czas wracają do swojej dzielnicy, a potem znowu przenoszą się do hotelu. Horror rodziny trwa półtora roku. W końcu udaje im się wydostać z oblężonego Sarajewa. Ervin wyjeżdża z akredytacją reporterską, a kiedy otrzymuje obywatelstwo Słowenii, jego bliscy opuszczają miasto jako obcokrajowcy.

Tak naprawdę najważniejsze jest tło historii opowiedzianej w komiksie, czyli koszmar, który wydarzył się w cywilizowanej Europie pod koniec XX wieku. I dlatego odniosłem wrażenie, że za mało w „Faksie z Sarajewa”, gniewu, jakichkolwiek uczuć. Joe Kubert sam przeżył wojnę, więc na pewno potrafił wczuć się w rzeczywistość opisaną w komiksie bardziej niż ktoś bez takich doświadczeń. Dlaczego więc opisuje ją w taki, a nie inny sposób? Ja spodziewałbym się większych emocji, jakiegoś większego zaangażowania. Ale być może o takich wydarzeniach można pisać właśnie z dystansem, na chłodno?

Graficznie jest bardzo dobrze, Joe Kubert to naprawdę dobry rysownik. Na poszczególnych stronach jest od trzech do ośmiu klatek. Strony przeplatane są co jakiś czas grafikami które imitują skany wysyłanych faksów. Pomysł na komiks jest dobry, wizualna realizacja również.

Tak więc, jak widzicie, mam dylemat. Cieszę się, że tak ważna sprawa dla Bośni i dla Europy, dla całej ludzkości została przypomniana i ten sposób upamiętniona, że może co jakiś czas ktoś do tego wróci i zastanowi się nad tym, co tam się stało. Tylko że mi czegoś zabrakło, czegoś, co spowodowałoby, że poczułbym ten komiks, oddaną na jego kartach prawdę. Przecież inni twórcy pokazali, że da się tak rysować i pisać o poważnych sprawach, przypomnę choćby „Maus” Spiegelmana czy „Persepolis” Satrapi. Tutaj tego tak nie odebrałem, miałem wrażenie, jakby ten komiks, czy raczej jego autor, mnie oszukiwał. Nie umiałem w niego wejść, tak dogłębnie, a przecież czytając o takich tematach, powinienem coś mocniej odczuwać. A tak, przewracałem tylko kartki, jakbym poznawał nic nieznaczącą historię.

PS: Nie wiem, czy tak jest wszędzie, ale w moim egzemplarzu okładka jest przestawiona, to znaczy komiks należy czytać tak, że zaczyna się od tylnej, odwróconej do góry okładki. Sam nie wiem. Może to przemyślany zabieg, który ma coś znaczyć…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziunia

Rewelacja. Od pierwszych zdań. Czyta się jednym tchem. Język świetny. Krótkie zdania, dygresje, neologizmy, zabawne nazwy miejsc i pseudonimy boha...

zgłoś błąd zgłoś błąd