Falafel na ostro Michel Kichka 7,4

ocenił(a) na 83 lata temu Tym razem autobiograficzny komiks Michela Kichki o jego wybranej ojczyźnie – Izraelu. Wychowany we francuskojęzycznej części Belgii autor w wieku 19 przeprowadził się do kraju, który co kilka lat toczył wojny o swoje istnienie.
Treść komiksu w pełni odpowiada etapom w życiu rysownika. Nowy kraj, nowa uczelnia, dziewczyna – entuzjazm odkrywania nowego społeczeństwa. Ale z czasem pojawiają się kłopoty. I autor, jako znakomity kronikarz, pokazuje nam, jak zmieniało się życie w Izraelu, jego społeczeństwo, relacje wewnątrz niego, i to zarówno żydowsko-arabskie jak i wewnątrz-żydowskie.
W zasadzie jego nastroje znakomicie oddaje kolorystyka, żywa i radosna w chwilach radości i nadziei, smutna i szara w okresie wojen i zamieszek. Pokazuje też siłę etykietowania się w grupach – to w Izraelu został pierwszy raz w życiu nazwany Aszkenazyjczykiem.
Autor, jako lewicowy, laicki Żyd coraz bardziej czuje się osamotniony w silnie spolaryzowanym społeczeństwie. Ale nie przestaje być sobą i wierzyć we własne ideały oraz wprowadzać je w życie. Warto zobaczyć jak.
Podobnie jak w „Judaszu” Amosa Oza wyraża tęsknotę i za Izraelem z początków jego istnienia, jak i za tym, jakim krajem mógłby być, ale się nim nigdy nie stał. Kluczowym momentem dla niego było morderstwo Icchaka Rabina.
Pokazuje, że ekstremiści, szczególnie nacjonalistyczni i religijni, są po obu stornach – żydowskiej i muzułmańskiej. Tak jak i ludzie normalni.
A sam komiks przede wszystkim stanowi ciekawe i z humorem narysowane źródło wiedzy o współczesnym Izraelu, z jego kuchnią, gestami, zwyczajami czy … rodzajami jarmułek (kip),po których wiadomo, z kim ma się do czynienia.
Znakomity, świetnie narysowany komiks, gdzie słowa są równie ważne jak rysunki i znakomicie współpracują ze sobą.
Przeczytane w ramach wyzwania sierpniowego – komiks.