Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fobos. Tom 2

Cykl: Fobos (tom 2)
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
7,37 (235 ocen i 41 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
31
8
58
7
59
6
42
5
13
4
4
3
4
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Phobos2
data wydania
ISBN
9788375156881
liczba stron
520
język
polski
dodała
Sophie

Lot statkiem Cupido trwa, ale Léonor i pozostali uczestnicy programu Genesisjuż wiedzą, że zostali oszukani – na Marsie będą w stanie przetrwać zaledwie kilka miesięcy. W wyniku buntu załogi transmisja reality show zostaje przerwana, a Serena, której zależało tylko na wzbogaceniu się, musi zacząć działać, by ratować swoją reputację.   Tymczasem zbliża się moment ujawnienia Listy Serca....

Lot statkiem Cupido trwa, ale Léonor i pozostali uczestnicy programu Genesisjuż wiedzą, że zostali oszukani – na Marsie będą w stanie przetrwać zaledwie kilka miesięcy. W wyniku buntu załogi transmisja reality show zostaje przerwana, a Serena, której zależało tylko na wzbogaceniu się, musi zacząć działać, by ratować swoją reputację.
 
Tymczasem zbliża się moment ujawnienia Listy Serca. Uczestnicy dowiedzą się, czy ich uczucia zostały odwzajemnione. Najważniejsza decyzja jednak wciąż przed nimi: wylądować czy spróbować wrócić na Ziemię? Jedno jest pewne – łatwo się nie poddadzą.

 

źródło opisu: https://shop.moondrive.pl/ksiazki/51-fobos-tii.html

źródło okładki: https://shop.moondrive.pl/ksiazki/51-fobos-tii.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 673
Talson16 | 2017-06-15
Na półkach: Przeczytane, The best !!!!
Przeczytana: 16 czerwca 2017

SPOJLERY

Pierwsze co mi się nasuwa po przeczytaniu tej pozycji to: Jak autor mógł zakończyć książkę w takim momencie? Moje serce płacze, naprawdę.
Tyle czekałam na przeczytanie drugiej części Fobosa, a kiedy w końcu zrobiłam to, to można powiedzieć że znowu historia zatoczyła koło, ponieważ tak samo jak w przypadku zakończenia pierwszej części tak i teraz czytelnik czuje ogromny niedosyt i lęk i niepewność!

Ale przejdźmy do rzeczy.
Książka zaczyna się w momencie, w którym skończyła się 1 cześć, a mianowicie jak Leonor wyjawia pozostałym uczestnikom programu że ich życie jest zagrożone. Że nie jest tak kolorowo jak Serena im obiecywała.
Spodobało mi się to że mimo iż na początku wszyscy są nieufni, kłócą się ze sobą, dzielą się na tych którzy chcą powrócić na ziemię i na tych którzy chcą dokończyć lot i wylądować na Marsie to na końcu wszyscy się dogadają. Współpracują ze sobą. Jak drużyna.
To mi się podobało.

Nie będę ukrywać, najbardziej do czytania tej serii zachęcił mnie wątek miłosny Leonor i Marcusa. Od samego początku wiedziałam, że oni są dla siebie stworzeni. Mimo że nie widzieliśmy ich często w 1 części to jednak te spotkania, których byliśmy świadkami były bardzo intensywnie i z niecierpliwością na nie czekałam.
W tej części bohaterka uświadamia sobie że to zawsze był Marcus i że to zawsze będzie tylko i wyłącznie Marcus.(YAY) Wie że bezsensowne się broniła przed tym uczuciem, ponieważ przy nim czuje się wolna, szczęśliwa, czuje że jest sobą.
Salamandra często wprowadzała wątpliwości. Czy na pewno dobrze robi ze się przed nim otwiera? Zastanawiała się czy Marcus nie pożałuje swojej decyzji- ich związku. Ale zawsze wtedy patrzyła na niego i odnajdywała w jego spojrzeniu całkowitą akceptację i wszelkie wątpliwości i strach momentalnie odstępowały.
I TO WŁAŚNIE LUBIĘ!
Jak bohaterka nie daje stłamsić siebie i swoich uczuć.
Również Marcus się przed nią otwiera. Poznajemy jego przeszłość i dowiadujemy się co było przyczyną jego działań , dlaczego zgłosił się do programu oraz co kryją jego tatuaże,jaki mają przekaz.
Oboje przez całą książkę są dla siebie niesamowitym wsparciem. Polegają na sobie i się o siebie troszczą, przezwyciężają nieporozumienia i co najważniejsze ROZMAWIAJĄ.

Leonor nie ma żadnych wątpliwości co do uczuć jakie żywi do Marcusa i nie mamy tutaj żadnego trójkąta miłosnego co jest na duuży plus. Tak teraz myślę i wydaje mi się że nie było żadnej sceny między nią a Mozartem... chyba tylko na początku, jeszcze w kapsule.
Dlaczego o tym wspominam? A dlatego żeby powiedzieć że nie mamy tutaj roztrzepanej dziewczyny która nie wie którego chłopaka wybrać, tylko już dorastająca kobietę.

"Nagle ogarnia mnie oszałamiające poczucie, że jesteśmy dwójką nieznajomych.
W przebłysku przenikliwości dociera do mnie, że wbrew temu, co próbuje wmówić wszystkim program Genesis, kilka chwil w Kuli Spotkań to nic nieznaczące ziarenko w klepsydrze życia. Nie wiem nic o Marcusie. A on nie wie nic o dziewczynie, dla której ryzykował życie. Czy to nas od siebie oddala?
Wręcz przeciwnie. Mam tylko jedno pragnienie: spędzić każdą minutę, jaka mi
została, przy tym chłopcu, być w jego ramionach, kiedy ziarenka w mojej
klepsydrze się przesypią."

Co do pozostałych bohaterów to nie było takich którzy by mnie drażnili, naprawdę i to jest trochę dziwne.. ale nie przeszkadza mi to.
W sumie to fajnie jest od czasu do czasu przeczytać jakaś jakąś książkę, która po prostu pozwoli się odprężyć i zrelaksować.
I ta książka właśnie do takich należy.

Chociaż zaczekajcie chwilkę..
Ta końcówka...
To było COŚ naprawdę, czytałam to z zapartym tchem i nadal nie mogę uwierzyć że coś takiego się stało.
Jestem całym sercem za Leorcus i mam szczerą nadzieję że dojdą do porozumienia i że czyny Marcusa mają naprawdę mocne uzasadnienie.
Ich związek był naprawdę mocnym plusem tej książki i mam nadzieje że tak zostanie.
To jak Leo myślała na koniec że Marcus jest okropny i fałszywy i że ich związek jest jednym wielkim kłamstwem złamało mi serce.
Ale ja wciąż wierzę w mojego chłopca i wiem że coś się kryje za jego zachowaniem, wiem że on ją kocha...
I to jest niemożliwe, żeby udawał ,że ją kocha!
Odmawiam uwierzenia w coś takiego, o nie!
I tutaj mam dowód,że to jest MIŁOŚĆ:

"LÉONOR + MARCUS
Właśnie to wyryte jest w opalu, pięknym prostym pismem, podobnym do
tego, jakie zdobi fasady świątyń.
– Skoro nie pozwoliłaś mi wypisać swojego imienia na piersi, postanowiłem
zrobić to tutaj – mówi Marcus. – A obok dodałem swoje.
Odwracam się do niego z sercem ściśniętym ze wzruszenia.
Zachodzące słońce tworzy świetliste refleksy na zaokrąglonej powierzchni
wizjera hełmu Marcusa, ale jego uśmiech jest jeszcze jaśniejszy.
– Czy uznasz, że jestem głupi, jeśli powiem, że dla mnie nasza miłość jest
wieczna? – pyta mnie cicho, niemal nieśmiało. – Czy pomyślisz, że jestem
cholernym, bezużytecznym poetą, jak by powiedział Aleksiej?
– Marcus…
– Bo ja naprawdę tak myślę. To, co razem przeżyliśmy, to, co przeżywamy
w tej chwili, będzie gdzieś trwało zawsze, nawet kiedy my znikniemy. Zostanie
wyryte tu, w marsjańskim opalu."


A WŁAŚNIE a propo miłości to muszę tutaj od razu wtrącić, że to trochę dziwne że tak wszyscy się dobrali w pary i się kochają, nie myślicie? Okej, okej może Mozart dalej czuje coś do Leo, ale pozostali hmm jakoś mi się nie wydaje że byłoby to możliwe w prawdziwym życiu.  No ale to książka także,co się przejmuję.
Okej wróćmy do tematu..
...Marcus i Leonor są  w sobie zakochani a ja jestem #teamLeorcus
i mam nadzieję że w następnej części wszystko się wyjaśni i moje bobaski będą szczęśliwe.
Prooosze niech tylko Leo go nie zostawi dla Mozarta, bo coś mi się wydaje, że on może teraz wyczuć swoją szansę i popsuć ich relacje.

I jeszcze tylko wspomnę że wątki poboczne o Serenie i jej intrygach, jej córce Harmonie i Andrew też były przyjemnie do czytania.

Ogólnie książka bardzo mi się podobała i wszystkim polecam, może nie jest to jakaś wybitna pozycja, ale ma coś takiego w sobie co interesuje i przyciąga.
Pamiętajcie #teamLeorcus, ja wciąż w nich wierzę!


"Kiedy on zastanawiał się nad sensem swojego istnienia pod niebem pełnym gwiazd, ja mieszałam psią karmę pod dachem fabryki.
Stracone lata, których nigdy nie odzyskamy. Ale to już nieważne. Zrobię wszystko, by każdy dzień, który spędzę u boku Marcusa, był intensywny jak cały rok.
Delikatnie biorę go za rękę, ponieważ mam ogromną ochotę go dotknąć, tu
i teraz, poczuć jego skórę. A także dlatego, że wydaje mi się, że jak długo go trzymam, śmierć nie ma do niego dostępu. Na chwilę odwraca wzrok od tabletu; półuśmiech rozjaśnia jego poważną twarz.
– W porządku, Léo? – pyta z czułością. – Chciałabyś, żebym coś powtórzył?
– Nie, mów dalej, proszę.
Kiwa głową i kontynuuje swoje wyjaśnienia."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hel 3

Styl tek książki, szczególnie na początku jest bardzo chaotyczny. Autor najwidoczniej chcąc uzyskać wartką akcję użył jakby slajdów jak w filmie. Jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd