Wyspy szczęśliwe

Cykl: Wyspy szczęśliwe (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
8,15 (188 ocen i 38 opinii) Zobacz oceny
10
41
9
39
8
52
7
33
6
14
5
6
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380970908
liczba stron
560
słowa kluczowe
Literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Wrażliwa, ufna, trochę naiwna Joanna pragnęła od życia tylko jednego: chciała mieć rodzinę. Taką, w jakiej sama rosła, zanim rodzice zginęli w wypadku. Skończyła studia, ale nie myślała o pracy i robieniu kariery. Młodzieńcza miłość zaowocowała ślubem i dzieckiem. Joanna była szczęśliwa, spełniły się jej marzenia. Tomasz prowadził firmę, zarabiał na dobre życie, Joanna zajmowała się córeczką,...

Wrażliwa, ufna, trochę naiwna Joanna pragnęła od życia tylko jednego: chciała mieć rodzinę. Taką, w jakiej sama rosła, zanim rodzice zginęli w wypadku. Skończyła studia, ale nie myślała o pracy i robieniu kariery. Młodzieńcza miłość zaowocowała ślubem i dzieckiem. Joanna była szczęśliwa, spełniły się jej marzenia. Tomasz prowadził firmę, zarabiał na dobre życie, Joanna zajmowała się córeczką, domem, ogrodem - i to był jej bezpieczny świat.
Pewnego dnia Joanna budzi się w zupełnie nowej rzeczywistości. Musi stawić czoło dramatycznej sytuacji i zmierzyć z własnymi słabościami, a jest do tego zupełnie nieprzygotowana.
W tym najtrudniejszym czasie swojego życia poznaje ludzi, którzy uświadamiają jej, że życie to wzloty i upadki. I to nie sukcesy nas kształtują, a przeciwności losu.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Wyspy_szczesliwe-p-34830-1-30-.html-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 521
Kamila | 2017-08-23
Przeczytana: 22 lipca 2017

Nie zliczę ilości chusteczek zużytych przy czytaniu tej książki, która od pierwszych stron porusza do bólu. Od dawna nie zarwałam nocy na czytanie powieści. Przy tej, nie mogłam się powstrzymać mimo, iż wiedziałam, że rano wstanę z cieniami pod oczami. Mówi się trudno, nakłada się podwójna ilość fluidu i biegnie się do pracy.
Joanna, bardzo sympatyczna, miła trzydziestolatka, kochająca swojego męża i córeczkę, trochę zbyt naiwna jak na dzisiejsze czasy, wierząca w siłę miłości, zajmująca się wychowaniem Tosi i prowadzeniem domu, w ciągu jednego dnia traci wszystko. Jej sen o wymarzonym, przytulnym gniazdku pryska jak bańka mydlana w dniu, w którym wraca z wakacji i zastaje dom opieczętowany przez komornika. Komórka męża nie odpowiada, a ona z małym dzieckiem zostaje bez dachu nad głową i bez grosza przy duszy.
Joanna zaczyna walkę o byt dla siebie i dla Tosi.
W lesie, w malej miejscowości pod Olsztynem możemy natrafić na kilkanaście grobów kobiet i dzieci, na których widnieje jednakowa data śmierci 21/01/1945. Marta mieszkająca w Malszewie doskonale zna historię grobów, bo sama była świadkiem tych przerażających wydarzeń.
Marta to Mazurska Polka, która mając zaledwie dziewięć lat cudem uniknęła śmierci z rąk nadciągającej Armii Sowieckiej wyzwalającej Prusy Wschodnie.
21/01/45 roku wraz z kilkunastoma kobietami i dziećmi, w trzaskającym mrozie i głębokim śniegu uciekała przed żołnierzami. Ucieczka nie udała się, bo uciekinierzy w pobliskim lesie wpadli na nadchodzący oddział wojska. Marta była świadkiem gwałtów i mordów na swoich siostrach, matce i sąsiadkach. Sama trafiona w biodro przeleżała na śniegu przy ciałach matki i sióstr trzy dni zanim odnalazł ją dziadek.
Chora, z odmrożonymi kończynami, bez lekarstw, opatrywana jedynie moczem, walczyła o życie przez kilka miesięcy.
Mimo tych tragicznych przeżyć, pozbawiona rąk i nóg, wyszydzana w młodości, Marta nie zatraciła wiary w ludzi i w ich dobroć. Jej optymizm, siła woli, radość życia, miłość do bliźniego oraz jej prosta, życiowa mądrość, przyciągają do niej ludzi, którzy wspólnie tworzą most dobroci.
Joanna przez przypadek poznaje Martę i sama zostaje dołączona do tego łańcucha.
Historia Marty jest historia autentyczna. Można o niej przeczytać wchodząc na profil Wioletty Sawickiej.
Jedyne co mogę zarzucić pani Wioletcie, to ubogi repertuar piosenek warmińsko-mazurskich zacytowanych w książce ;) Oprócz „Pofajdoka” jest całe mnóstwo innych prześlicznych piosenek i choć rozumiem, że była ona ulubioną piosenką Marty i jest dość znana czytelnikom, to jest w czym wybierać.
Drugą rzeczą, z którą całkowicie się nie zgadzam jest pomylenie bezstresowego wychowania, z brakiem wychowania. Pani Wioletto, idea bezstresowego wychowania jest naprawdę piękna i polega na pokazaniu dziecku konsekwencji wynikających z jego złego zachowania, nauczenia go empatii, zwracania uwagi na otoczenie oraz nauczeniu go naprawiania swoich błędów. Obecność rodzica w takim wychowaniu jest potrzebna na każdym kroku, by moc towarzyszyć dziecku w dorastaniu, wiec idea ta niewiele ma wspólnego z zupełnym brakiem wychowania gdy dziecku pozwala się na wszystko, a rodzice nie zajmują się dzieckiem.
Ogromnym plusem książki jest przybliżenie czytelnikowi bogactwa gwary warmińsko-mazurskiej oraz nawiązanie do jednej z piosenek mojej ulubionej olsztyńskiej „kapeli” „Czerwonego Tulipana”.
Biorąc do ręki „Wyspy szczęśliwe” mamy wrażenie, ze trafiliśmy na kolejne babskie romansidło z powodu słodkiej okładki. Nic bardziej mylnego, „Wyspy szczęśliwe” są książka o twardych realiach oraz bolesnej i tragicznej przeszłości. Zdecydowanie okładki książek pani Wioletty zupełnie nie pasują do ich treści, pomimo, że ładne, to nie trafione.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W dżungli podświadomości

Wodolejstwo, chwilami bełkot, jakieś dziwne teorie, podobne do tych które w mojej głowie pojawiają się po 3 piwie. Nie wierze że można taką książkę na...

zgłoś błąd zgłoś błąd