Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Chata

Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawnictwo: Nowa Proza
7,28 (5241 ocen i 837 opinii) Zobacz oceny
10
753
9
767
8
1 001
7
1 105
6
780
5
379
4
180
3
157
2
83
1
36
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Shack
data wydania
ISBN
9788375340617
liczba stron
304
język
polski
dodała
Ag2S

„Chata”, opowieść o zrozpaczonym i wątpiącym ojcu, który spotyka się z Bogiem pod postacią jowialnej Murzynki. Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana, ale ciała dziewczynki nie odnaleziono. Cztery lata później...

„Chata”, opowieść o zrozpaczonym i wątpiącym ojcu, który spotyka się z Bogiem pod postacią jowialnej Murzynki.

Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana, ale ciała dziewczynki nie odnaleziono. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie chaty na weekend. Wbrew rozsądkowi Mack przybywa do chaty w zimowe popołudnie i wkracza do swojego najmroczniejszego koszmaru. Jednakże to, co tam znajduje, na zawsze odmienia jego życie. Mack spędza w chacie weekend, uczestnicząc w czymś w rodzaju sesji terapeutycznej z Bogiem, nazywającym siebie Tatuśkiem, Jezusem, który pokazuje się pod postacią żydowskiego robotnika, i Sarayu, Azjatką uosabiającą Ducha Świętego.

Rok po chałupniczym wydaniu przez Brada Cummingsa, byłego pastora i właściciela powstałego tylko w tym celu wydawnictwa, „Chata” sprzedała się w milionie egzemplarzy. Do dzisiaj sprzedano ponad 6 milionów.

Tysiące takich ludzi jak pan Nowak, praktykujący katolik, złożyło się na sukces „Chaty”, powieści napisanej przez Williama P. Younga, byłego kierownika biura i pracownika hotelowego, i wydanej przez dwóch pastorów. W ciągu roku „Chata” osiągnęła status ogólnokrajowego bestsellera.

W czasach, gdy religia staje się coraz mniej istotna, „Chata” zmaga się z ponadczasowym pytaniem: „Gdzie jest Bóg w świecie tak pełnym niewysłowionego bólu?”. Odpowiedzi, które dostanie Mack, zadziwią Was, i być może odmienią tak jak jego. W otoczce twórczej błyskotliwości „Chata” jest głęboka duchowo, teologicznie oświecająca i ma moc wpływania na życie. „Chata” odcina się zarówno od komunałów religijnych, jak i tanich chwytów złego pisarstwa, i ujawnia coś ważnego i pięknego na temat tańca życia z boskością. Tę historię czyta się jak modlitwę, jak najlepszy rodzaj modlitwy, pełen męki, zadziwienia, jasności i zaskoczenia. Spostrzeżenia Williama Younga są nie tylko zniewalające, ale również prawdziwe i zgodne z Biblią. „Chata” to uprzejme zaproszenie do podróży do samego serca Boga.

Brad Cummings, pierwszy wydawca książki sprzedawał ją z własnego garażu, a w reklamę zainwestował jedynie… 300 dolarów. „Ludzie dzwonili i kupowali po kilkanaście egzemplarzy lub całe paczki” - mówi Brad Cummings.

W maju 2008 roku jedno z największych amerykańskich wydawnictw Hachette Book Group utworzyło spółkę z wydawcą „Chaty”, aby wydać książkę pod wspólną marką z pełnym rozmachu planem marketingowym.

Paul Young, autor „Chaty”, mówi, że książka powstała jako prezent dla jego sześciorga dzieci. „Chata” ma być metaforą „domu, który budujesz na własnym cierpieniu”.

Na wrażenia, jakie wywiera „Chata” na czytelnikach, zapewne wpłynął fakt doświadczenia przez autora wielkiego nieszczęścia. Zazwyczaj osobiste tragedie otwierają nas i uwrażliwiają. Tak było i tym razem. Na niezwykłą mieszankę cierpienia i wiary niewątpliwie wywarły wpływ wychowanie i doświadczenia Williama Younga z dzieciństwa. Jego rodzice byli misjonarzami. William P. Young urodził się jako Kanadyjczyk i dzieciństwo spędził wśród plemienia z epoki kamiennej żyjącego na Papui - Nowej Gwinei. Tam został zgwałcony. Pod wpływem doznanego nieszczęścia Young doświadczył zwątpienia i przechodził kryzys wiary. „Chata” jest beletrystyczną alegorią jego osobistej podróży przez ocean zwątpienia aż do osiągnięcia wybaczenia. Young zaczął pisać książkę w 2005 roku, aby pokazać swoje nawrócenie i nowe podejście do Boga. Do przedstawienia Boga wykorzystał postać białego starszego człowieka, stolarza i Azjatki, starając się tym samym zmienić religijne uprzedzenia. „Chciałem powiedzieć coś w rodzaju: wiesz, nie wierzę, że Bóg jest Gandalfem ani Zeusem, który karze za jakiekolwiek twoje niedoskonałości”. Young rozdał pierwsze 10 kopii swoim dzieciom i przyjaciołom. Kiedy przyjaciele przyszli po więcej, aby rozesłać je znajomym, pomyślał, że książka nadaje się do udostępnienia większej liczbie odbiorców. Wysłał ją do zaprzyjaźnionego pastora, który uznał ją za rzecz wyjątkową. We trójkę z Bradem Cummingsem pracowali nad książką przez następne 16 miesięcy. Potem pokazywali ją w wydawnictwach. Niestety, żadne nie było nią zainteresowane. Chrześcijańskie wydawnictwa odrzucały ją jako zbyt świecką, komercyjne – jako zbyt religijną. Wtedy zdecydowali się wydać „Chatę” na własny koszt.

„Chata” to piękna historia o tym, jak Bóg przychodzi do nas w naszych smutkach, do nas uwięzionych we własnych rozczarowaniach, zdradzonych przez własne wyobrażenia. Nigdy nie zostawia nas tam, gdzie nas znajduje, jeśli się przy tym nie upieramy.

Będziecie chcieli, żeby wszyscy przeczytali tę książkę!

 

źródło opisu: www.nowaproza.eu

źródło okładki: www.nowaproza.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 21
Zaczytanaann | 2017-06-19
Na półkach: Przeczytane

Chata to historia mężczyzny pogrążonego w Wielkim Smutku...

Mackenzie nie miał łatwego życia, wychował się z ojcem alkoholikiem. W wieku 13 lat uciekł z domu i zaczął żyć na własną rękę.

Pomimo przeciwności losu Mac wyrósł na porządnego mężczyznę. Ożenił się i założył dużą, szczęśliwą rodzinę.

Wszystko szło dobrze, do czasu...


Pewnego lata, kilka dni przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego, Mac postanowił zabrać dzieci na kemping. Spędzali cudowny czas w otoczeniu jezior i gór, bawiąc się i poznając nowych znajomych.
Jednak w dzień wyjazdu, rodzinna sielanka dobiegła końca. Wypadek dzieciaków na łódce, zamieszanie, szybka akcja ratunkowa. Gdy wszyscy odetchnęli z ulgą okazało się, że jednak coś poszło nie tak. Mac w ferworze ratowania dwójki starszych dzieci, spuścił z oczu najmłodszą córkę, 5 letnią Missy. Dziewczynka zniknęła. Zaczęły się gorączkowe poszukiwania, jednak nie udało się jej odnaleźć. Po kilku dniach, kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zaginięcia, w starej chacie na pustkowi, odnaleziono sukienkę Missy oraz ślady krwi. Wszystko wskazywało na to, że dziewczynka została brutalnie zamordowana.

Od tamtego momentu Mackenziemu towarzyszył Wielki Smutek.


Kilka lat później Mac otrzymał tajemniczy list. Bez nadawcy, bez adresu zwrotnego. W liście tym, ktoś zaprosił mężczyznę do chaty. Nadawca wiadomości podpisał się Tata. Mac był zaskoczony, wiedział doskonalę, że jego biologiczny ojciec nie żyję od wielu lat, jednak słowo tata nie było mu obce. Rodzina mężczyzny była religijna, a jego żona Nan, właśnie tak nazywała Boga - Tata.

W pierwszej chwili Mac był przekonany, że to głupi żart lub że to morderca chce zwabić go do chaty. Jednak przez cały czas zastanawiał go podpis... Mężczyzna zaczął wierzyć, że naprawdę dostał list od Boga.

Nie informując rodziny o liście, Mac postanowił wyruszyć na spotkanie z bogiem. Do chaty, miejsca z jego koszmarów, gdzie najprawdopodobniej zamordowana została jego mała córeczka.
Po przyjeździe na miejsce mężczyzna nie zauważa niczego szczególnego, chata jest pusta. Mac daję upust swoim emocją, a następnie postanawia wyruszyć w drogę powrotną. Jednak po wyjściu z chaty wszystko się zmienia, Zima, śnieg i wszechogarniająca cisza, ustąpiły miejsca wiośnie, kwiatom i odgłosom zwierząt. Natomiast opuszczona, stara chata, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmieniła się w przytulny, piękny domek. W domek, w którym na Maca czeka Bóg. Bóg w trzech osobach, w bardzo ciekawych wcieleniach, który przez weekend będzie starał się pomóc mężczyźnie i wypędzić z niego Wielki Smutek.

Chcecie dowiedzieć się jak Mac spędził weekend z Bogiem? W takim razie musicie przeczytać tę książkę... jednak moim skromnym zdaniem... nie warto.



Sięgnęłam po tę książkę z ciekawości, ze względu na dobre opinię i ze względu na jej tematykę. Książka o Bogu? Pomyślałam, że może być to interesująca historia. Chociaż jestem ateistką, wychowałam się w katolickiej rodzinie, przez kilka lat uczęszczałam do kościoła i mam jakieś pojęcie o Bogu i religii. Czytałam wiele książek związanych z tą tematyką i zawsze byłam zadowolona. Niejednokrotnie czytałam również Biblię i uwierzcie mi...w porównaniu z Chatą, Biblia to cudowna i fascynująca lektura.
Dlatego nie sądzę, żeby to mój brak wiary wpłynął na ocenę książki... ona jest po prostu nudna, jak flaki z olejem.

Opisany przeze mnie powyżej zarys fabuły, może wydawać się ciekawy. Jednak jest to opis tylko kilkudziesięciu początkowych stron, które naprawdę były interesujące.
Natomiast, gdy przechodzimy do części związanej z Bogiem, całe nasze zainteresowanie trafia szlag.
Dlaczego? Ponieważ przez kolejne 130 stron ciągle czytamy o tym samym. Piękne opisy przyrody... naprawdę piękne, ale jest ich za dużo. Ciągłe rozmowy Maca z Bogiem... rozmowy te są bardzo wartościowe, znalazłam nawet kilka świetnych cytatów, które zapisałam. Ale tak jak wspomniałam powyżej... to już było! Przez kilkadziesiąt stron czytamy to samo, tylko napisane innymi słowami. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze przesłodzony obraz Boga, od którego zaczyna człowieka mdlić. Nie udało mi się zliczyć ile razy autor użył słów takich jak wspaniały, kochany, skarbie, słoneczko... jednak było ich zdecydowanie za dużo.

Rozumiem, naprawdę rozumiem intencję i zamysł autora. W rozmowach Maca z Bogiem, autor położył nacisk na wiele ważnych wartości takich jak miłość, przyjaźń, rodzina, wybaczenie.
Jednak kiepsko to wszystko opisał... pomysł był dobry, wykonanie dużo gorszę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zakon

“Mało prawdopodobne, chociaż nie niemożliwe” Podejmując decyzję o przeczytaniu książki „nierozpoznanego” autora odczuwam wewnętrzne napięcie. Zadaję...

zgłoś błąd zgłoś błąd