Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fale

Tłumaczenie: Lech Czyżewski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,82 (536 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
102
9
130
8
83
7
114
6
57
5
28
4
3
3
12
2
2
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The waves
data wydania
ISBN
9788308040898
liczba stron
279
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Virginia Woolf (...) osiągnęła największy rozgłos publikacja „Fal” w 1931 roku. Reakcje na tę powieść były gwałtowne i skrajne, dla przykładu, Hugh Walpole stwierdził, iż „zupełnie nie wie, o co w niej chodzi”, natomiast E.M. Forster uznaje powieść za „niezwykłe osiągnięcie, jej [Virginii] najpiękniejsza książkę”. Pomiędzy ruchami słońca i wód, których opisy poprzedzają każdy rozdział, toczą...

Virginia Woolf (...) osiągnęła największy rozgłos publikacja „Fal” w 1931 roku. Reakcje na tę powieść były gwałtowne i skrajne, dla przykładu, Hugh Walpole stwierdził, iż „zupełnie nie wie, o co w niej chodzi”, natomiast E.M. Forster uznaje powieść za „niezwykłe osiągnięcie, jej [Virginii] najpiękniejsza książkę”.
Pomiędzy ruchami słońca i wód, których opisy poprzedzają każdy rozdział, toczą się rozmowy. Są to dziwne rozmowy, ponieważ sześć postaci: Bernard, Neville, Louis, Susan, Jinny, Rhoda, rzadko zwracają się bezpośrednio do siebie; istnieje zatem możliwość uznania ich za różne wcielenia jednej postaci. Nie są to jednak monologi wewnętrzne, postaci mają ze sobą kontakt, podobnie jak mają kontakt z osobą, która nigdy nie przemawia, Percivalem. „Fale” drgają bez przerwy, jakby na ostrzu noża, wydaje się, iż trochę mniej, a stracą swą poetyckość; trochę więcej, a staną się rozwlekłe i wydumane.
„Fale” to znakomity portret największej poetyckiej powieściopisarki tego wieku.

Podobała się mężczyznom i kobietom. Kobiety interesowały ją bardziej niż mężczyźni. Pisała dziennik i tysiące listów, podróżowała, zwiedzała muzea. Razem z mężem wydała we własnej oficynie komplet dzieł Freuda. W piątek 28 marca 1941 roku obciążyła kamykami kieszenie płaszcza i weszła do rzeki.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2007

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1027
Paya | 2015-08-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 lutego 2012

Czym są „Fale” Virginii Woolf? Próbą zamknięcia poezji w prozie? Próbą uchwycenia przemijającego piękna chwil codziennych? Gdy skończyłam tę książkę, doszłam do wniosku, że oto mam przed sobą jedno z najpiękniejszych dzieł literatury. Jednocześnie targały mną całkowicie sprzeczne uczucia: kochałam tę powieść i jej nienawidziłam. Kochałam ją, bo jest ona całością. Czytając ją ma się wrażenie, że słowa w niej użyte są jedynymi właściwymi słowami, które z mistrzowską precyzją i artystyczną delikatnością zostały wybrane, by stworzyć to arcydzieło. Nie ma nic więcej, nie ma żadnych innych słów, a jednak jest to logiczna i piękna całość, jak gdyby słowa od początku stanowiły nieokrzesane i nieuporządkowane zbiorowisko znaczeń i odczuć, z których Virginia Woolf wybrała te, które najbardziej na to zasługują. Ale jednocześnie jej nienawidziłam, bo gdy zamknęło się ostanie zdanie, poczułam się brutalnie wyrzucona z tego doskonałego świata z powrotem do rzeczywistości, gdzie świat i ludzie są tak niedoskonali, pospolici i puści w porównaniu do świata i bohaterów „Fal”. A jednak, gdy emocje opadły, pozostał podziw i wdzięczność. Podziw dla Virginii Woolf, która dzięki swoim słowom jest nie tylko niezaprzeczalną mistrzynią słowa pisanego, ale też malarką, artystką, znawczynią ludzkich dusz i poszukiwaczką piękna. A wdzięczność – bo choć początkowo po lekturze dzieł Woolf wszystko w rzeczywistości wydaje się nijakie, to jednak dzięki niej czytelnik nabiera pewnej wrażliwości, starając się, tak jak autorka, szukać pięknych ulotnych chwil. To właśnie powinno być miarą prawdziwej literatury – warsztat autora, który swoim słowami może uwrażliwić czytelnika na piękno świata ukryte za jego przeciętnością. W pewnym momencie w „Falach” pojawia się następujący fragment: „Wymyśliłem tysiące opowieści. Zapełniłem niezliczone notatniki zdaniami, których miałem użyć, kiedy odnajdę prawdziwą opowieść, opowieść, do której się wszystkie te zdania odnoszą. Lecz nigdy jeszcze nie znalazłem tej opowieści. I zaczynam zadawać sobie pytanie: czy istnieją opowieści?”

Po lekturze tej książki można zdecydowanie powiedzieć, że tak.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Karty na stół

Uwielbiam powieści Agathy Christie, za częstą niekonwencjonalność podejścia. To jest jeden z tych magicznych przypadków.

zgłoś błąd zgłoś błąd