Tłumacząc Hannah

Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: Bukowy Las
6,23 (22 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
2
7
5
6
9
5
4
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Traduzindo Hannah
data wydania
ISBN
9788380740167
liczba stron
234
język
polski
dodała
venicet5

Rio de Janeiro, lata 30. XX wieku. Pochodzący z Polski szewc Max Kutner zostaje zmuszony do pracy w cenzurze listów żydowskich imigrantów Świat nieuchronnie zmierza ku II wojnie światowej. W Brazylii nowy dyktatorski rząd, podejrzewając komunistyczny spisek z „semickimi wpływami” i poszukując szpiegów oraz sabotażystów, usiłuje kontrolować wszelką komunikację. Jeden z licznych przybyszów z...

Rio de Janeiro, lata 30. XX wieku. Pochodzący z Polski szewc Max Kutner zostaje zmuszony do pracy w cenzurze listów żydowskich imigrantów


Świat nieuchronnie zmierza ku II wojnie światowej. W Brazylii nowy dyktatorski rząd, podejrzewając komunistyczny spisek z „semickimi wpływami” i poszukując szpiegów oraz sabotażystów, usiłuje kontrolować wszelką komunikację. Jeden z licznych przybyszów z Polski, Max Kutner, zostaje zmuszony do pracy w cenzurze korespondencji. Tłumaczy z jidysz na portugalski listy takich samych jak on żydowskich imigrantów, by wytropić w nich zaszyfrowane informacje. Zmagając się z wyrzutami sumienia, samotny szewc stara się wykonywać swoje zadania na chłodno i z dystansem, lecz sprawy wymykają mu się spod kontroli, kiedy wpada w zachwyt nad listami pisanymi do siostry przez dobrą duszę o imieniu Hannah. Max zakochuje się w zachwycającej nieznajomej i obsesyjnie jej poszukuje. Kiedy ją wreszcie poznaje, odkrywa więcej, niżby się spodziewał i chciał. Nawet w odniesieniu do siebie samego.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bukowy Las

źródło okładki: Wydawnictwo Bukowy Las

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 230
Ania Kostorz | 2017-03-01
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 15 lutego 2017

Marlene i ja wiecznie kłamaliśmy sobie nawzajem, ale nigdy nie chcieliśmy siebie oszukać. Jeśli to nie jest miłość, to co?

Czy można zakochać się w osobie, którą jedynie zna się z listów? Czy ideał, który sobie wyobrażamy zawsze jest dokładnie taki sam w rzeczywistości? Jak to się stało, że w Ameryce Południowej jest tak wielu Żydów? Kim są polacas? I jaka jest różnica między polaca a polonese? Na te pytania autor Tłumacząc Hannah stara się odpowiedzieć w swojej powieści.

Niespełniona miłość, wieczne zawody i dziwne porwania. Max Kutner – a właściwie Max Goldman – szewc z Katowic, nie miał łatwego życia. Po śmierci ojca przeniósł się do Rio de Janeiro, gdzie w dalszym ciągu naprawiał buty. Gdy pewnego dnia w jego zakładzie zaproponowano mu pracę w policji – tłumaczenie korespondencji z języka jidysz na portugalski – jako imigrant z Europy nie mógł się nie zgodzić. Ale czy można zakochać się w osobie jedynie czytając jej listy? W naszych czasach jest to powszechne na tyle, że potrafimy zakochać się (czy też zadurzyć, nie przesadzajmy w końcu z tą miłością, która podobno nie istnieje) w kimś, kogo nawet nie zobaczyliśmy. Właśnie tak główny bohater poznaje tajemniczą Hannah, która wydaje mu się idealna, wrażliwa i odważna.

Czy tak jest jednak w rzeczywistości? Max musi stawić czoła swojej idyllicznej miłości, naprawiając jej buty i kombinując, jak zdobyć tę piękną dziewczynę. Obsesja na punkcie Hannah przerasta nawet jego samego. I, o dziwo, nie jest to romans typowy dla jakiejkolwiek literatury obyczajowej. Bohater wpada w pułapki kłamstw, wyobrażeń i prawd, z czego najbardziej bolą go te ostatnie. Awansując na tajnego żydowskiego agenta wybiera się w podróż ze swoją sympatią. Jak wiadomo – w latach 30. XX wieku wojna nie była jedynie mrzonką. Max przez przypadek natrafia na trop prowadzący do zakończenia misji ważnej dla Brazylii – ujęcia człowieka, który sprzedaje broń produkowaną w Trzeciej Rzeszy, ażeby uzbroić południowoamerykańskich nazistów.

Europejscy Żydzi w Ameryce Południowej

Ronaldo Wrobel bardzo dobrze przygotował się do napisania książki o mieszkających w Brazylii polskich Żydach. Może być to wynikiem tego, że sam pochodzi z rodziny, która przybyła do tego kraju z Europy Wschodniej, co widać choćby w brzmieniu nazwiska autora. Muszę jednak przyznać, że książki nie czytało się bardzo łatwo i szybko, wszak prawie każdy Polak zna historię Auschwitz, Stutthofu czy Majdanku, lecz nie każdy interesował się historią polskich Żydów w Ameryce Południowej. Wrobel, w Tłumacząc Hannah, przedstawia bardzo dokładnie sposób, w jaki jego bohater przedostaje się do Brazylii.

Lektura jednak nie zachwyca. Tłumacząc Hannah przez bardzo dużą część jest typowo nudną książką i nie czyta się jej zbyt sprawnie. Autor jednak porusza temat w sposób, nad którym trzeba się zastanowić. Niestety Brazylijczyk nie ma talentu do rozkręcania fabuły w sposób stopniowy, tak, aby czytelnik nie mógł się oderwać od stronic powieści.

Książka napisana jest typowo literackim językiem, przez co nie zauważymy w niej zbyt wielu kolokwializmów i typowych dla naszych czasów powiedzonek. Pod tym względem jest to nieliczna z pozycji, które miałam okazję w ostatnim czasie przeczytać, a które są tak dobrze napisane. Brakowało mi lektury, która nijak nie pasowałaby do teraźniejszości, a jej język byłby dobrany do czasów, w jakich rozgrywa się fabuła.

Powiem szczerze, że poleciłabym tę książkę każdemu, kto lubi dobry język, zawiłą fabułę i… trochę nudy! Może nie jest to powieść, która zasługuje na Nobla czy Pulitzera, nie trzyma w napięciu, ale wzrusza i każe nad się nad sobą zastanowić. Czy przeczytałabym ją natomiast po raz drugi? Wątpię.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dzwon śmierci

Mała wioska Trubury w Ameryce. Mały kościółek, placyk, kilka domów. Wioska widmo - wyludniona, mieszkańcy to sami starcy i ludzie, którzy nie chcieli...

zgłoś błąd zgłoś błąd