Bez szans

Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Wydawnictwo: Otwarte
7,68 (1584 ocen i 177 opinii) Zobacz oceny
10
254
9
237
8
410
7
345
6
210
5
77
4
22
3
17
2
8
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Kyland
data wydania
ISBN
9788375152975
liczba stron
344
język
polski
dodał
ew_cia

W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości. Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o...

W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości.

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?

 

źródło opisu: www.otwarte.eu

źródło okładki: www.otwarte.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 364
goldgirl | 2017-03-21
Na półkach: Przeczytane

fregmeny książki

Wylądowałam twarzą w zaspie, powietrze zostało wyciśnięte z moich płuc. Gdzieś nad sobą usłyszałam Kylanda wykrzykującego moje imię. Leżałam tam przez chwilę, cała i zdrowa, choć zaskoczona. Zimny, mokry śnieg zatykał mi nos i usta.
Nagle zostałam przewrócona na plecy, a nade mną zawisła spanikowana twarz Kylanda.
- Tenleigh, o mój Boże - wykrztusił. - Powiedz, że nic ci nie jest.
Wyglądał na bardzo przestraszonego, przebiegał wzrokiem po mojej
twarzy. Byłam oszołomiona, ale cała.
- Nic mi nie jest - wyszeptałam.
- Nic mi nie jest, Kylandzie. Rozluźnił ramiona i wypuścił powietrze. Wpatrywał się w moją twarz, a w jego minie było coś bardzo poważnego, jakby podejmował jakąś decyzję. Czas zdawał się zwalniać, aż do całkowitego zatrzymania. Obserwowałam Kylanda w milczeniu, czekając na jego ruch. Otwarł usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale potem zamknął je gwałtownie i zacisnął szczęki.
A później nachylił się i jego miękkie, ciepłe usta dotknęły moich
zamarzniętych. Przesunął po nich językiem, a jego oddech zmieszał
się z moim. A następnie znów przycisnął usta do moich i pozwolił, by
pocałunek stał się bardziej namiętny. Smakował pozostałością soli z
kanapki i jeszcze czymś głębszym, bardziej męskim - pragnieniem.
Tętno mi przyspieszyło i ciepło rozlało się po moich żyłach, co zaowocowało wilgocią między nogami. Ale mimo to się hamowałam.
Zrobił to już wcześniej, a potem mnie odepchnął. Proszę, tym razem
mnie nie odpychaj.
- Pocałuj mnie, Tenleigh - wyszeptał pełnym napięcia głosem.
- Błagam, pocałuj mnie. - Znów musnął delikatnie moje usta.
Więcej nie było mi trzeba.
Zarzuciłam mu ręce na szyję i przechyliłam głowę, nasze oczy się
spotkały, po czym Kyland przywarł do mnie i ujął moją twarz w dłonie. Przebiegał językiem krawędzie moich warg, które natychmiast rozchyliłam, a z mojego gardła dobył się jęk. Smakował chłopcem i
górskim powietrzem i moje ciało przycisnęło się do niego, pragnąc
przyjąć wszystko, co miał do zaoferowania. Nasze języki się spotkały i zaplątały. A potem on też jęczał, wsuwając język tak głęboko w moje usta, jak tylko się dało. Czułam w całym ciele mrowienie i pełnię życia, a jego pocałunki docierały aż do czubków palców u nóg.
Świat wokół mnie stracił ostrość, zimno zniknęło. Był tylko on i jego ciepłe, wilgotne usta na moich ustach. Jego smak i ciężar twardego ciała wtulonego w moje.
- Kylandzie, Kylandzie - jęczałam bez wstydu, kiedy jego usta oderwały się od moich, a na gardle poczułam nagle jego gorący oddech. Odchyliłam głowę w śnieg, jego usta muskały delikatną skórę mojej szyi. To wywołało kolejne fajerwerki między nogami, a sutki stwardniały mi niemal boleśnie pod warstwami ubrań.
- Potrzebuję...
-Wszystkiego. Potrzebuję wszystkiego. Moje ciało było obolałe, puste i zdesperowane. Chcę cię zabrać do domu - wyszeptał, wtulając usta w moją skórę. Zamarłam.
Słucham?
Czyżby znów mnie odrzucał? Słowo daję, że wydłubałabym mu oczy. Uniósł głowę.
- Do mojego domu. - Jego wzrok przeniósł się na moje usta. A potem
spojrzał mi w oczy z miną pełną strachu, jakby czekał, aż go zranię.
Albo jakby sam siebie ranił.
- Nie odbiorę ci dziewictwa ale niech mnie Bóg ma w opiece, muszę cię dotknąć. Muszę poczuć twój smak.
0 tak, tak. Ja też tego chcę.
Skinęłam głową, przełykając głośno ślinę.
Ale myślałam... - wyszeptałam. Potrząsnął głową.
- Nie mogę ci się oprzeć. Próbowałem. Naprawdę. - Znów musnął
ustami moje wargi, a ja je rozchyliłam i wciągnęłam jego oddech.
- Nie chcę, żebyś mi się opierał.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kiedy złość rani. Jak uciszyć wewnętrzne burze?

Złość to reakcje emocjonalne, które powodują strach, zablokowanie, utratę kontroli nad swoim działaniem. Opisywana emocja potrzebna jest jak każda inn...

zgłoś błąd zgłoś błąd