Bez szans

Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Wydawnictwo: Otwarte
7,68 (1528 ocen i 174 opinie) Zobacz oceny
10
245
9
232
8
391
7
333
6
203
5
74
4
21
3
17
2
8
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Kyland
data wydania
ISBN
9788375152975
liczba stron
344
język
polski
dodał
ew_cia

W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości. Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o...

W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości.

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?

 

źródło opisu: www.otwarte.eu

źródło okładki: www.otwarte.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 364
goldgirl | 2017-03-21
Na półkach: Przeczytane

fregmeny książki

Wylądowałam twarzą w zaspie, powietrze zostało wyciśnięte z moich płuc. Gdzieś nad sobą usłyszałam Kylanda wykrzykującego moje imię. Leżałam tam przez chwilę, cała i zdrowa, choć zaskoczona. Zimny, mokry śnieg zatykał mi nos i usta.
Nagle zostałam przewrócona na plecy, a nade mną zawisła spanikowana twarz Kylanda.
- Tenleigh, o mój Boże - wykrztusił. - Powiedz, że nic ci nie jest.
Wyglądał na bardzo przestraszonego, przebiegał wzrokiem po mojej
twarzy. Byłam oszołomiona, ale cała.
- Nic mi nie jest - wyszeptałam.
- Nic mi nie jest, Kylandzie. Rozluźnił ramiona i wypuścił powietrze. Wpatrywał się w moją twarz, a w jego minie było coś bardzo poważnego, jakby podejmował jakąś decyzję. Czas zdawał się zwalniać, aż do całkowitego zatrzymania. Obserwowałam Kylanda w milczeniu, czekając na jego ruch. Otwarł usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale potem zamknął je gwałtownie i zacisnął szczęki.
A później nachylił się i jego miękkie, ciepłe usta dotknęły moich
zamarzniętych. Przesunął po nich językiem, a jego oddech zmieszał
się z moim. A następnie znów przycisnął usta do moich i pozwolił, by
pocałunek stał się bardziej namiętny. Smakował pozostałością soli z
kanapki i jeszcze czymś głębszym, bardziej męskim - pragnieniem.
Tętno mi przyspieszyło i ciepło rozlało się po moich żyłach, co zaowocowało wilgocią między nogami. Ale mimo to się hamowałam.
Zrobił to już wcześniej, a potem mnie odepchnął. Proszę, tym razem
mnie nie odpychaj.
- Pocałuj mnie, Tenleigh - wyszeptał pełnym napięcia głosem.
- Błagam, pocałuj mnie. - Znów musnął delikatnie moje usta.
Więcej nie było mi trzeba.
Zarzuciłam mu ręce na szyję i przechyliłam głowę, nasze oczy się
spotkały, po czym Kyland przywarł do mnie i ujął moją twarz w dłonie. Przebiegał językiem krawędzie moich warg, które natychmiast rozchyliłam, a z mojego gardła dobył się jęk. Smakował chłopcem i
górskim powietrzem i moje ciało przycisnęło się do niego, pragnąc
przyjąć wszystko, co miał do zaoferowania. Nasze języki się spotkały i zaplątały. A potem on też jęczał, wsuwając język tak głęboko w moje usta, jak tylko się dało. Czułam w całym ciele mrowienie i pełnię życia, a jego pocałunki docierały aż do czubków palców u nóg.
Świat wokół mnie stracił ostrość, zimno zniknęło. Był tylko on i jego ciepłe, wilgotne usta na moich ustach. Jego smak i ciężar twardego ciała wtulonego w moje.
- Kylandzie, Kylandzie - jęczałam bez wstydu, kiedy jego usta oderwały się od moich, a na gardle poczułam nagle jego gorący oddech. Odchyliłam głowę w śnieg, jego usta muskały delikatną skórę mojej szyi. To wywołało kolejne fajerwerki między nogami, a sutki stwardniały mi niemal boleśnie pod warstwami ubrań.
- Potrzebuję...
-Wszystkiego. Potrzebuję wszystkiego. Moje ciało było obolałe, puste i zdesperowane. Chcę cię zabrać do domu - wyszeptał, wtulając usta w moją skórę. Zamarłam.
Słucham?
Czyżby znów mnie odrzucał? Słowo daję, że wydłubałabym mu oczy. Uniósł głowę.
- Do mojego domu. - Jego wzrok przeniósł się na moje usta. A potem
spojrzał mi w oczy z miną pełną strachu, jakby czekał, aż go zranię.
Albo jakby sam siebie ranił.
- Nie odbiorę ci dziewictwa ale niech mnie Bóg ma w opiece, muszę cię dotknąć. Muszę poczuć twój smak.
0 tak, tak. Ja też tego chcę.
Skinęłam głową, przełykając głośno ślinę.
Ale myślałam... - wyszeptałam. Potrząsnął głową.
- Nie mogę ci się oprzeć. Próbowałem. Naprawdę. - Znów musnął
ustami moje wargi, a ja je rozchyliłam i wciągnęłam jego oddech.
- Nie chcę, żebyś mi się opierał.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sześć grobów do Monachium

Ciekawa książka autorstwa Mario Puzo. Historia byłego agenta służby wywiadu amerykańskiego ścigającego swoich prześladowców z czasu wojny została prze...

zgłoś błąd zgłoś błąd