Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz

Wydawnictwo: Edipresse Polska S.A.
4,48 (128 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
4
8
9
7
13
6
19
5
9
4
15
3
7
2
10
1
34
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379454211
liczba stron
352
słowa kluczowe
depresja
kategoria
poradniki
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Rozpacz była dla mnie czymś tak codziennym, że uznałam to za część rzeczywistości. Rozpacz tak wielka, że umierałam w duszy wiele razy i ze zdumieniem odkrywałam fakt, że wciąż żyję. Depresja to wielka pustynia pełna łez. Ale to jest tylko stan przejściowy. Można to zmienić. Trzeba tylko zrozumieć czym jest depresja, skąd się bierze i jaki jest jej mechanizm działania. To właśnie zrozumiałam....

Rozpacz była dla mnie czymś tak codziennym, że uznałam to za część rzeczywistości. Rozpacz tak wielka, że umierałam w duszy wiele razy i ze zdumieniem odkrywałam fakt, że wciąż żyję.
Depresja to wielka pustynia pełna łez.
Ale to jest tylko stan przejściowy.
Można to zmienić.
Trzeba tylko zrozumieć czym jest depresja, skąd się bierze i jaki jest jej mechanizm działania.
To właśnie zrozumiałam. Wymyśliłam narzędzia. Zastosowałam. Zwyciężyłam.
Ty też możesz.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: http://hitsalonik.pl/produkt/wyszlam-z-niemocy-i-d...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
kako książek: 97

Primum non nocere

„Po pierwsze: nie szkodzić”. Sentencja przypisywana Hipokratesowi to pierwsze, co przychodzi mi na myśl po zapoznaniu się z najnowszym poradnikiem Beaty Pawlikowskiej. Nie jest to bynajmniej skojarzenie pozytywne. Treść poradnika nasuwa kilka poważnych pytań o zakres autorskiej odpowiedzialności a w szerszym kontekście – o jakość polskiej literatury poradnikowej.

Do sięgnięcia po książkę popularnej podróżniczki zachęcił mnie poważny temat. Autorka wielokrotnie przyznawała, że ma za sobą walkę z chorobą. Mówiła o tym w wywiadach a sam temat pojawiał się wielokrotnie w jej wcześniejszych publikacjach. Tematyka zmagania z depresją, anoreksją i uzależnieniami była m.in. głównym wątkiem cyklu książek z serii p.t. „W dżungli”. Motyw walki z depresją pojawił się już w pierwszej książce cyklu („W dżungli życia”) i – co warte podkreślenia – został wówczas ukazany w sposób wyważony i przekonujący.

Najnowsza książka Beaty Pawlikowskiej nie jest jednak historią wyjścia autorki z choroby. Owszem, pojawiają się w niej elementy autobiograficzne i wspomnieniowe, ale są one zbyt skąpe, by mówić o spójnej historii. Pozycja ta nie jest tym bardziej poradnikiem, który można polecić osobie zmagającej się z zaburzeniami depresyjnymi. Gdybym miała obiektywnie określić zawartość książki, stwierdziłabym, że jest to stylizowana na poradnik opowieść o korzyściach płynących z pozytywnego myślenia. Tylko tyle i „aż tyle”. Tylko tyle, gdyż polecane przez autorkę metody („wyjdź na spacer”,...

„Po pierwsze: nie szkodzić”. Sentencja przypisywana Hipokratesowi to pierwsze, co przychodzi mi na myśl po zapoznaniu się z najnowszym poradnikiem Beaty Pawlikowskiej. Nie jest to bynajmniej skojarzenie pozytywne. Treść poradnika nasuwa kilka poważnych pytań o zakres autorskiej odpowiedzialności a w szerszym kontekście – o jakość polskiej literatury poradnikowej.

Do sięgnięcia po książkę popularnej podróżniczki zachęcił mnie poważny temat. Autorka wielokrotnie przyznawała, że ma za sobą walkę z chorobą. Mówiła o tym w wywiadach a sam temat pojawiał się wielokrotnie w jej wcześniejszych publikacjach. Tematyka zmagania z depresją, anoreksją i uzależnieniami była m.in. głównym wątkiem cyklu książek z serii p.t. „W dżungli”. Motyw walki z depresją pojawił się już w pierwszej książce cyklu („W dżungli życia”) i – co warte podkreślenia – został wówczas ukazany w sposób wyważony i przekonujący.

Najnowsza książka Beaty Pawlikowskiej nie jest jednak historią wyjścia autorki z choroby. Owszem, pojawiają się w niej elementy autobiograficzne i wspomnieniowe, ale są one zbyt skąpe, by mówić o spójnej historii. Pozycja ta nie jest tym bardziej poradnikiem, który można polecić osobie zmagającej się z zaburzeniami depresyjnymi. Gdybym miała obiektywnie określić zawartość książki, stwierdziłabym, że jest to stylizowana na poradnik opowieść o korzyściach płynących z pozytywnego myślenia. Tylko tyle i „aż tyle”. Tylko tyle, gdyż polecane przez autorkę metody („wyjdź na spacer”, „spisuj codziennie dobre wydarzenia”, „mów do siebie: kocham cię!”) nie są niczym innym niż prostymi ćwiczeniami psychologiczno-terapeutycznymi (?). I niestety „aż tyle”, gdyż – zgodnie z tytułem – w książce pojawia się sugestia, że ćwiczenia te są skuteczną metodą wyjścia z depresji.

Forma ujęcia treści przypomina połączenie spisanego strumienia świadomości ze stylistyką ćwiczeń medytacyjnych. Początkowo problemem nie wydaje się jest jednak sama treść, ale styl: monotonny, nużący (zwłaszcza w dalszych rozdziałach), z ogromną ilością powtórzeń. Czytając, zastanawiałam się nad tym, czy nie było to celowe zamierzenie autorki. Powtarzalność treści jest tak intensywna, że wręcz narzuca skojarzenie z seansem hipnotycznym. Istotna jest też oprawa graficzna tekstu. Pogrubienie najważniejszych fraz, wypunktowania i obecność ćwiczeń mają skłaniać do szkolnego (pamięciowo-utrwalającego) sposobu przyswajania treści. I tu pojawia się najważniejszy problem – treść, którą czytelnik ma przyswoić.

Pawlikowska nie jest pierwszą i zapewne nie ostatnią autorką, która podejmuje temat pozytywnego myślenia i jego wpływu na nasze życie. Nie neguję dobroczynności takiego wpływu. Poważny problem pojawia się jednak wtedy, gdy pisarz zaczyna sugerować czytelnikowi, że pozytywne myślenie jest ni mniej, ni więcej a „skuteczną metodą walki z depresją”. A jak potraktować stwierdzenie sugerujące, że metody oparte na pozytywnym myśleniu (nie będę tutaj wgłębiać się w ich treść) to jedyne skuteczne metody pokonania tej poważnej choroby? Jak logicznie zinterpretować pojawiające się w tekście, zupełnie przeciwstawne sobie stwierdzenia („depresja jako schorzenie, na pojawienie się którego nie mamy wpływu” vs. depresja jako „uboczny wynik naszych błędów w myśleniu”)? Pominę milczeniem skuteczność proponowanych metod i możliwe konsekwencje ich zastosowania przez osoby, które mogą być potencjalnie zainteresowane tematem.

Pytanie, które zadałam sobie po zapoznaniu się z poradnikiem brzmi: gdzie leży granica pisarskiej odpowiedzialności za wydany tekst? Kto, na jakich zasadach i w jakich okolicznościach ma prawo do wypowiadania się w kategorii „eksperta”, w tematach powiązanych ściśle z psychologią i medycyną? Przeżywamy w tej chwili prawdziwy boom na literaturę poradnikową. Może nadszedł czas, by pozycje z tej kategorii zacząć oceniać nie tylko z perspektywy użyteczności, ale i potencjalnej szkodliwości?

Katarzyna Pryga 

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (219)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 670
Firewarrior | 2016-10-19

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Pawlikowska pisała już o prawie wszystkim. Była ekspertem od żywienia, genetykiem klinicznym, fizykiem kwantowym, a nawet bogiem podświadomości. W ostatnich książkach, tej o anoreksji i tej o depresji, postanowiła zostać psychiatrą. Jak jej poszło? Cóż, czoło wklęsło mi od powtarzanych niemalże co stronę facepalmów. Facepalmy nie były jedyną powtarzaną rzeczą - autorka w pewnym momencie stwierdziła, iż jej słowa są tak ważne, że musi je przekazać nam, pogrążonym w pustyni łez czytelnikom raz jeszcze. Stąd dwa razy pisze to samo o technikach medytacji. Dodatkowo jeszcze autorka stosuje Dużo Enterów.
Żeby mądre zdania były wyjątkowo podkreślone.
Tak właśnie.
A książka przy okazji robi się grubsza, a grube książki są przecież mądre.

Tradycyjnie już wrzucę kilka mniej i bardziej bzdurnych cytatów.
"Podświadomość jest twoim wewnętrznym dyrektorem.
Ona decyduje o wszystkim, co się pojawia w twoim życiu.
Naprawdę o wszystkim.
To ona wybiera dla ciebie żonę albo męża, (...) ona...

książek: 23
Dorota_Maliszewska | 2016-09-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 września 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Pani Beata przyzwyczaiła nas już do tego, że potrafi pisać o wszystkim. Formuła podróżniczo-ekspercko-dziecięca widocznie się wyczerpała, bo pojawiła się historia depresji. Sięgnęłam z ciekawości, nieco zaintrygowana faktem, że pani Pawlikowska wchodzi w nowe obszary. Po przeczytaniu napisać mogę tyle, że wywody zawarte w książce nie są ani odkrywcze ani głębokie. Każdy z nas zmaga się z chandrą i każdy może coś takiego popełnić. Następnym razem wybiorę książkę autorstwa kogoś, kto zna się na temacie depresji a nie wyłącznie roztrząsa swoje własne stany psychiczne. Skończyłam czytać zdołowana, rozczarowana i zniechęcona. Z pewnością ani odrobinę mądrzejsza.

książek: 1
Piotr Szmielew | 2016-10-20
Na półkach: Przeczytane

Banda szkodliwych bredni, sprzecznych z wiedzą medyczną.

książek: 5
Fil Gor | 2016-10-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 października 2016

Powiem przewrotnie: Nie koncentrujmy się na książce. TO NIE JEST ROZPRAWA O DEPRESJI - jakich wiele wśród tzw. poradników psychologicznych, które są mądre, oparte na źródłach i ... bezużyteczne. Łatwo ją obśmiać, wyrywając cytaty z szerszego kontekstu, dając recenzentom szanse rozładowania podświadomych frustracji - bo jak widzę pewne osoby OBSESYJNIE czytają i krytykują B.P. :). Jest to książką autobiograficzna, co wyraźnie wskazuje tytuł. Oparta na własnym doświadczeniu i przedstawiająca poglądy, które towarzyszyły autorce. Bywają kontrowersyjne i prowokujące, ale... stoi za nimi jeden argument nie do podważanie. To zadziałało. Beata Pawlikowska ma burzliwą przeszłość emocjonalną i potrafiła zbudować swoje życie ciekawie i na przekór trudnościom. Niestety, to też może budzić zawiść, choć powinno być odwrotnie: pozytywne przykłady mają siłę motywującą. Ta książka pokazuje jak ONA SAMA pokierowała swoim życiem i jak JEJ PRZYKŁAD może pomóc innym.

Opisałem to w długiej recenzji,...

książek: 1607
Robert | 2017-01-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 15 stycznia 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

https://robsik.com/2017/01/15/wyszlam-z-niemocy-i-depresji-ty-tez-mozesz/

Przedziwna książka. Do jej połowy, czytanie było walką – i to dość nierówną. Cenię sobie jednak książki pani Beaty i jej intrygujące podejście do wielu życiowych tematów. Chciałem koniecznie dokończyć tę książkę. Walczyłem więc, zmagałem się – wszystko aby nie odłożyć książki. Efekt: blisko 3 tygodnie na tapecie. Zdecydowanie zmęczyła mnie.
Nie byłem jednak wyjątkiem. Ogólna ocena książki na LC to 3,25 (przy 44-ech ocenach) – to dramatycznie mało. Przez chwilę zastanawiałem się czy takie oceny nie wpędzą pani Beaty z powrotem w depresję? Ode mnie ta książka otrzymuje ocenę 4/10 (w ten sposób będę miał czystsze sumienie :)). Wiem, zawyżam średnią ocen. Odnalazłem jednak w niej coś istotnego, coś wartościowego o czym chyba warto wiedzieć, pamiętać a nawet stosować.
Generalnie książka jest gorsza niż brazylijski serial. Dłuży się, ciągnie i co chwilę przeżywa się deja vu. Ilość powtórzeń jest przeogromna i...

książek: 184
Paweł Skowroński | 2016-10-20
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Książki nie czytałem, ale przytoczone fragmenty przez Firewarrior są wystarczające do oceny.

książek: 99
Boobic | 2016-12-01
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Powiem tak: nigdy w życiu nie trzymałem w rękach książki, która byłaby aż tak zła. Głupia, bełkotliwa, infantylna. A wiele szmir literackich strawiłem, oj wiele (co widać zresztą na moim blogu). Abstrahując od samej treści, do której odniosę się potem, to „coś” nie powinno było przejść przez proces redakcyjny; to „coś” nie miało prawa otrzymać zezwolenia jakiegokolwiek redaktora na publikację. Książkę Beaty Pawlikowskiej skończyłem czytać wczoraj. I wciąż nie mogę dojść do siebie po tym traumatycznym przeżyciu. Wygląda na to, że w moim przypadku książka przyniosła efekt odwrotny do zamierzonego, bo czuję się załamany…

Więcej: http://romansidlo.pl/wyszlam-z-depresji-niemocy/

książek: 914
chiyome | 2016-10-10
Przeczytana: 10 października 2016

Komu polecam tę książkę? Na pewno nie komuś, kto jest w trybach terapii – on już to wie. Także nie polecam jej osobom zdrowym – niewiele z tego zrozumieją. Poradnik jest przydatny dla osób na początku drogi ku własnemu szczęściu albo dla tych, którzy są wiecznie nieszczęśliwi i nie wiedzą czemu.

http://chiyome.blogspot.com/2016/10/gdy-umys-pochania-wielka-czarna-dziura.html

książek: 296
Igabell | 2016-10-21
Przeczytana: 21 października 2016

Podeszłam do tej książki z lekkim dystansem ponieważ Beata Pawlikowska pisze świetne książki podróżnicze, niestety jeżeli chodzi o te "życiowe" lubi się powtarzać. Nie zmienia to faktu, że często ma ciekawe i trafne spostrzeżenia. W tym przypadku również. Książka jest o tyle wartościowa, że pisana jest nie z perspektywy lekarzy i terapeutów, którzy osoby chore obserwują, ale ze strony osoby "chorej", która miała do czynienia z tematem i dała sobie z nim radę. Napisana przystępnym i przede wszystkim przyjemnym językiem będzie zrozumiana dla wszystkich. Autorka często powtarza ważne jej zdaniem rzeczy co służy temu, że zostają one lepiej zapamiętane. Jest to dobry początek dla osób, które nie potrafią sobie poradzić z depresją, narastającym smutkiem itp. Dla osób bez takich problemów będzie to raczej strata czasu tylko dlatego, że w książce się nie odnajdą chyba, że chcieliby przeczytać o tym jak czują się osoby w takim stanie - myślę, że niektóre fragmenty dobrze opisują ich...

książek: 1021
Gosia | 2017-03-25
Na półkach: Przeczytane, Audiobook, 2017
Przeczytana: 24 marca 2017

Gratuluję wszystkim wystawiającym 1 gwiazdkę bez zapoznania się z treścią i jej przeanalizowania. Wiadomo, książka ma swój minus, do którego zaraz przejdę, ale przytaczanie przez recenzentów pojedynczych zdań na poparcie tez wyrwanych z kontekstu jest dla mnie niedopuszczalne i przypominające zabiegi z najpospolitszych brukowców...
Główną wadą książki jest powtarzanie tych samych treści wciąż i wciąż ;). Tekst mógłby być o połowę krótszy. Choć z drugiej strony czy wtedy nie byłaby to lektura na jeden wieczór? Natychmiast wypadające z głowy lekcje?
Pawlikowska pisze prosto i przejrzyście z dawką humoru. Zauważcie, że nikogo nie zmusza do natychmiastowej rezygnacji z innych metod walk z depresją, a proponuje stopniowe wejrzenie w głąb siebie. Pisze, że dla niektórych rozwiązaniem okaże się terapia, aby móc się zmotywować. Natomiast co do tabletek... Nie od dziś wiadomo, że medycyna zachodnia nastawiona jest na leczenie objawów, a nie przyczyn. Lekarz nie poświęca zbyt wiele czasu...

zobacz kolejne z 209 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd