Anioł do wynajęcia

Wydawnictwo: Znak
7,66 (972 ocen i 233 opinie) Zobacz oceny
10
165
9
126
8
251
7
240
6
111
5
40
4
14
3
10
2
6
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324043439
liczba stron
440
język
polski
dodała
giovanna

Gdybyś całkiem przypadkiem, tam u siebie na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę. A, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość… Michalina ma kłopoty. Została sama, bez środków do życia i bez dachu nad głową. Cały świat wydaje się być przeciwko niej. Kiedy jest już tak źle, że zaczyna...

Gdybyś całkiem przypadkiem, tam u siebie na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę.
A, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość…

Michalina ma kłopoty. Została sama, bez środków do życia i bez dachu nad głową. Cały świat wydaje się być przeciwko niej.
Kiedy jest już tak źle, że zaczyna tracić nadzieję, ktoś niespodziewanie zaprasza ją na kubek herbaty z cynamonem. Ktoś wysłucha z uwagą, przygarnie do serca, da nadzieję.
Czy jednak tam w górze ktoś nad nią czuwa? Dobry duch, zaginiony Anioł Stróż?

„Anioł do wynajęcia” to niezwykła historia. Otula jak ciepły koc, rozgrzewa jak filiżanka cynamonowej herbaty, a przede wszystkim przywraca wiarę w ludzi i daje nadzieję.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1974
Kasia | 2017-02-03
Przeczytana: 03 lutego 2017

Akcja książki osadzona jest w okresie przedświątecznym, więc niejako od razu narzuca nam pewien klimat, od którego trudno uciec. Wielu z nas gdzieś w głębi duszy tęskni do takich prawdziwych, rodzinnych świąt, pełnych tradycji, zapachu wypieków pełnych cynamonu, goździków, pomarańczy, wanilii. Takie święta pamiętamy z dzieciństwa, gdzie wszystko było idealne, a my martwiliśmy się przede wszystkim czy Mikołaj zdąży na czas i czy rodzice pozwolą rozpakować prezenty przed kolacją wigilijną! Z biegiem lat, gdy doroślejemy, święta blakną, powoli tracą swej magii. A to źle, bo teraz my jako rodzice powinniśmy tą magię przekazywać swoim dzieciom, aby one miały idealne, czarujące i magiczne wspomnienia. Ta książka pomaga nam uwierzyć, że jest to możliwe, że powinniśmy zawsze o to walczyć i warto to zachować. Może jest to historia naiwna, ale może czasem potrzeba nam właśnie takich bajek dla dorosłych, które pomimo, że wiemy, że są mało prawdopodobne i lekko naiwne, ale przywracają wiarę w drugiego człowieka i powodują, że na sercu robi się jakoś tak cieplutko. Czytając tą lekturę ma się też niesamowite wrażenie pomieszania: raz zbierają się łzy wzruszenia, a za chwilę człowiek uśmiecha się pod nosem z ironicznych docinków babki Neli. I pomimo, że czasem chciałoby się tą starą kobietę najzwyczajniej zabić, to czasem kibicuje się jej, żeby nie szczędziła ciętego języka np podczas jej rozmowy z ojcem Michaliny i jego drugą żoną. Czy polecam książkę? Pewnie, że tak. A i dawno nie zdarzyło mi się przeczytać książki tak szybko! W dwa dni!
Michalina to młodziutka osiemnastoletnia dziewczyna, która znalazłam się w strasznej sytuacji życiowej –sama, bez grosza przy duszy, bez dachu nad głową wylądowała na ulicy... Listopadowe dni są zimne i co gorsza sa zapowiedzią zbliżających się jeszcze mroźniejszych dni grudniowych. Dziewczyna próbuje jakoś przeżyć w tych warunkach, znaleźć sobie co wieczór jakiś kąt do przespania się i względnego odpoczynku. Tak właśnie na początku próbuje ogrzać się przy piecyku wystawionym przed kwiaciarnią. Tutaj poznaje przesympatyczną kwiaciarkę Gabrysię, która jako pierwsza jej pomaga. Później Michalina trafia przez przypadek do starego kościoła, gdzie swoimi słowami prosi Boga o pomoc w przetrwaniu do wiosny, prosi o to, aby znowu zaczęła wierzyć, że dobro i miłość istnieją, prosi o anioła do wynajęcia, jeśli Pan Bóg ma owego na zbyciu! I wychodząc z kościoła, gdy jest ciemno, dziewczyna trafia na staruszkę, która ma problem z chodzeniem i w końcu mdleje jej na rękach. Wtedy też pojawia się przystojny młodzieniec Konstanty. Oboje młodych zaprowadzają staruszkę do jej domu i wzywają lekarza. I tak zaczyna się ich wspólna przygoda. Na pierwszy rzut oka każdy z nich pomaga Michalinie, jednak wnikając głębiej każdy pomaga sobie: kwiaciarka Gabrysia dając pracę dziewczynie, która pięknie maluje sama zdobędzie nowych klientów; babka Nela już nie będzie samotna, znów odzyskała chęć i siłę do życia, ma znów komu pomagać i wreszcie pożegnała się ze swoją zaginioną siostrą, a przywitała Michalinę i jej nienarodzoną córeczkę Klarę; a Kotula uspokoił wyrzuty sumienia, ale nie przewidział, że w tym pomaganiu dziewczynie, sam zakocha się w tym obiekcie pomocy

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Siedemdziesiąt siedem słoni

Czekałam na tę książkę, bo kocham wschodnie podróże. Niestety zawiodłam się srodze. Pan Biedrzycki na etapie pisania był chyba przekonany że będzie mi...

zgłoś błąd zgłoś błąd