Niebo w kruszonce Monika A. Oleksa 7,0

ocenił(a) na 72 tyg. temu "Skąd w ludziach tyle goryczy i jadu wylewanego na innych. Czy wynikało to z ich niezadowolenia z własnego życia, czy te z natury, która zawsze widziała drzazgę w oku bliźniego, a nie dostrzegała w swoim? Wszechobecna zazdrość i zawiść raniła zarówno tych, których dotyczyła, jak i tych, od których wychodziła. Miłość bliźniego była rzeczą nie do pojęcia, a wydawanie sądów stało się jak chleb powszedni."
Są takie książki, które przyciągają nas do siebie, zanim jeszcze przeczytamy pierwsze zdanie, i tak właśnie było w tym przypadku. Jak już wielokrotnie Wam powtarzałam, często sięgam po dany tytuł tylko dlatego, że spodoba mi się okładka lub zaintryguje mnie sam tytuł – a przy "Niebo w kruszonce" zadziałały oba te elementy naraz. Twórczość Moniki A. Oleksy nie jest mi obca, czytałam już jej wcześniejsze pozycje, jednak tej konkretnej książki zupełnie nie znałam i, przyznaję, nie wiedziałam, że to wznowienie. Moje oczekiwania były nastawione na leniwą akcję w jakiejś urokliwej kawiarni, pełną unoszących się zapachów pieczonych ciast i aromatycznej kawy.
Dostałam jednak coś zupełnie innego, co wcale nie oznacza, że czuję się rozczarowana, choć muszę przyznać, że autorka mnie zaskoczyła. W powieści dzieje się naprawdę dużo, a momentami akcja pędzi tak szybko, że wątki przeplatają się ze sporą intensywnością. Przez ten dynamizm miałam momentami lekkie wrażenie zagubienia i musiałam mocniej skupić się na tym, kto jest kim, by sprawnie odnaleźć się w gąszczu relacji. Samo czytanie nie szło mi tak błyskawicznie, jak w przypadku innych książek tej autorki, ale być może wpływ na to miały moje równoległe nadrabianie innych zaległości i rozproszona uwaga.
Mimo tego wolniejszego tempa lektury, absolutnie nie uważam, by ta książka była męcząca – wręcz przeciwnie, ma w sobie coś, co każe przy niej trwać. To, co ujęło mnie najbardziej i co zostanie ze mną na dłużej, to ogromna liczba mądrych słów i życiowych prawd, które autorka przemyciła między wierszami. Wypisałam sobie wiele cytatów, które zamierzam wdrożyć we własne życie i do których będę wracać w chwilach refleksji. Te zdania są niczym drogowskazy, nadające opowieści głębszy, niemal filozoficzny wymiar, który wykracza poza ramy zwykłej powieści obyczajowej.
Poznajemy Renatę, Kasię, Emilię i Melanię, a każda z nich wnosi do tej opowieści inny bagaż doświadczeń, marzeń i lęków. To, co zaczyna się od zdawkowych uprzejmości przy ladzie w osiedlowym sklepie, szybko przeradza się w głęboką relację, udowadniając, że przypadkowe spotkania mogą stać się fundamentem najpiękniejszych przyjaźni. Monika A. Oleksy ma niezwykły dar wydobywania na światło dzienne piękna ukrytego w drobnych gestach i szczerych rozmowach, nawet gdy dynamika zdarzeń jest większa, niż mogłoby się wydawać na początku.
Lektura tej powieści przypomina wizytę u bliskiej osoby, która przy filiżance herbaty cierpliwie wysłucha naszych trosk, choć sama ma głowę pełną własnych spraw. Autorka z dużą wrażliwością kreśli portrety psychologiczne swoich bohaterek, sprawiając, że mimo początkowego chaosu w wątkach, ostatecznie odnajdujemy w ich losach cząstkę samej siebie. To historia o tym, że to, co najważniejsze w człowieku, wymaga czasu i uwagi, by mogło w pełni rozkwitnąć, nawet jeśli okoliczności wokół nas zmieniają się jak w kalejdoskopie.
Niezwykle istotnym elementem, który dopełnia tę historię, są urokliwe polskie zakątki – Lublin, Nałęczów, Kazimierz nad Wisłą i nadmorskie Dąbki. Wraz z bohaterkami wędrujemy tymi szlakami, a plastyczne opisy sprawiają, że niemal czułam powiew wiatru i zapach powietrza, co rekompensowało mi brak tej wymarzonej, statycznej kawiarnianej atmosfery. Ta podróż geograficzna idealnie współgra z emocjonalnym dojrzewaniem bohaterek, czyniąc z książki wyjątkowy literacki przewodnik po miejscach wartych odwiedzenia.
"Niebo w kruszonce" to przede wszystkim przypomnienie o sile kobiecej solidarności, która potrafi przeprowadzić nas przez najtrudniejsze życiowe zakręty. Autorka pokazuje, że niezależnie od tego, jak szybko toczy się nasze życie, warto zatrzymać się przy drugim człowieku i wymienić choćby kilka tych "mądrych słów", które mogą zmienić czyjeś spojrzenie na świat. To literatura, która przywraca wiarę w moc bezinteresownej życzliwości, nawet jeśli droga do jej zrozumienia bywa kręta i wymaga od czytelnika pełnego zaangażowania.
Jeśli szukacie lektury, która nie jest tylko prostym umilaczem czasu, ale zostawia w głowie trwały ślad i garść cennych przemyśleń, sięgnijcie po tę pozycję. To literacki dowód na to, że warto ufać swojej intuicji przy wyborze książek po okładce, bo za piękną grafiką często kryje się treść, która realnie nas wzbogaca. Choć nie była to dla mnie lektura na jeden wieczór, to każda chwila z nią spędzona była warta uwagi, a zapisane mądrości będą mi towarzyszyć jeszcze bardzo długo.