Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zmartwychwstanie

Tłumaczenie: Karolina Post-Paśko
Cykl: Wojna Pajęczej Królowej (tom 6) | Seria: Forgotten Realms
Wydawnictwo: ISA
6,84 (179 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
16
8
22
7
67
6
32
5
24
4
3
3
3
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Resurrection
data wydania
ISBN
8374180994
liczba stron
396
słowa kluczowe
Forgotten Realms
język
polski

Danifae Yauntyrr, była branka domu Melarn, zaszła już za daleko, żeby móc się wycofać. Po latach niewoli odzyskała wolność, ale chce się jeszcze zemścić. Choć jej moc i ambicje wzrosły, musi zabić Halisstrę Melarn. Ale jak, skoro wraz z Quenthel i Pharaunem znalazła się w sercu nowego władztwa Lolth, piekielnego świata pełnego demonicznych pająków pożerających się nawzajem i gotowych pożreć...

Danifae Yauntyrr, była branka domu Melarn, zaszła już za daleko, żeby móc się wycofać. Po latach niewoli odzyskała wolność, ale chce się jeszcze zemścić. Choć jej moc i ambicje wzrosły, musi zabić Halisstrę Melarn. Ale jak, skoro wraz z Quenthel i Pharaunem znalazła się w sercu nowego władztwa Lolth, piekielnego świata pełnego demonicznych pająków pożerających się nawzajem i gotowych pożreć każdego, kto okaże się na tyle głupi, żeby stanąć im na drodze nawet wybrankę Lolth. Halisstra przybyła do Pajęczych Otchłani z zupełnie inną misją. W dłoniach dzierży Księżycowe Ostrze, miecz, który pozwoli jej zabić samą Pajęczą Królową pod warunkiem, że odnajdzie ją, zanim Lolth ukończy swe tajemnicze zmartwychwstanie.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6644

Koniec.

Już. W końcu. Nareszcie.

Oto, jakie pierwsze miałam odczucia, zamykając książkę ostatecznie. Stało się. Wreszcie, Lolth się odrodziła, jej dziwna "wojna" się skończyła. Pomijając niepotrzebne powielanie wątków we wcześniejszych tomach, spokojnie można było zrobić z tego krótszą, bardziej smakowitą wersję. Bo trochę mi się dłużyła podróż z drowami. Była jak pajęczyna. lepka, drażniąca... i nie wiadomo, czy na końcu nie czai się jakiś pająk. Brrrr.

Ogólnie rzez biorąc, to autor, Paul S. Kemp - gna na złamanie karku, śpieszy się, biegnie, pędzi, frunie... wykańcza watek za wątkiem, zostawiając czytelnikowi paskudny niedosyt. Wrażenie, że coś się zapomniało, zostawiło... tworzy kruche i delikatne sojusze, które tak po prawdzie nie wnoszą niczego. Manipuluje uczuciami czytelnika, jak i manipuluje postaciami. Stawia absurdalne sytuacje i absurdalnie je omija. Jakby ten tom pisano w pośpiechu. Mocno ucierpiał na tym Gromph, wciąż mój ulubieniec. Poszukiwania filakterium liczdrowa są chwilami tak dziwnie skonstruowane, że miałam ochotę przekartkować opowieść na kolejne wydarzenia. Drażniący i nic nie wnoszący jest wątek demonów. Na co? Po co? I pojawienie się Pana w Masce - serio? bzdurny był to pomysł i zamierzenie, w dodatku kompletnie nie wykorzystane i pełniące rolę zapychacza stron. Nie wiem, czy tłumaczenie, czy po prostu autor tak pisał, ale i opisy wydawały się dziwnie poskładane, sklecone z powielania powielaczy. Masło maślane? Miliony milionów też były dziwne...

Równie bzdurne, choć trzymające w ostateczności w napięciu do końca, jest zakończenie. Wydarzenia na planie Lolth, Ścieżka Pożeracza Dusz i sama Świątynia Pajęczej Królowej - sprawiały, że co chwila musiałam przestać czytać i robiłam taaaakie oczy. I pytałam siebie, czy ja dobrze przeczytałam. Potem jednak uświadamiałam sobie, że tak, to, co się działo, to właśnie przeczytałam. Ja rozumiem, że potrzeba matką wynalazków, ale... jakoś nie kupuję zakończenia. Może stawiałam na złą postać, może życzyłam innej czegoś lepszego, niż takiego zakończenia, ale...

No, by nie być tak do końca zniesmaczoną, to jedyne, co mnie pociesza, to zakończenie przewidziane dla Jeggreda - zasłużył sobie! A pozostali członkowie? Chyba najbardziej żal mi Rylda - zginął bardzo bezsensownie wcześniej. Zdumiewa mnie Halisstra. A Danifae...

O, Lolth.

Reasumując, książka zła nie jest, szkoda tylko że w zasadzie się dłuży i powiela schematy, które mogły pojawić się już wcześniej. Na siłę wpycha się to samo, opisuje od nowa, pcha pod górkę, by na samym końcu wycisnąć z czytelnika wszystek powierza... zrzucając go w przepaść z gatunku: "ależejużależejakależepoco?" - jakby nie było innego sposobu na zakończenie. Rozumiem, jest logika w chaosie, ale tu... tu jej brakło. Za to pająków to było aż w nadmiarze.

Zdecydowanie.

Pająki od dziś straciły znacząco w moich oczach z racji ich ilości...

http://kaginbox.blox.pl/2016/05/Zmartwychwstanie.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Pocieszne wykwintnisie

autopromocja: www.facebook.com/statekglupcow/ __________________________________________________ O długiej drodze, jaką przebył Molier od swojej mł...

zgłoś błąd zgłoś błąd