Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Krew i stal

Cykl: Kraina martwej ziemi (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]
Wydawnictwo: Sine Qua Non
6,87 (249 ocen i 119 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
26
8
47
7
84
6
43
5
21
4
13
3
4
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379245840
liczba stron
384
język
polski
dodała
elenkaa

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców. Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie. Silny oddział pod...

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.

Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016

źródło okładki: www.wsqn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 692
Pyciaaa_Pyśka | 2016-03-02
Przeczytana: 01 lutego 2016

Od jakiegoś czasu na Polskim rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej powieści fantastycznych pisanych przez naszych rodzimych autorów. W moim krótkim życiu przeczytałam już trochę książek z tego gatunku, nad którymi piałam z zachwytu, jednak często trafiałam na pozycje, które były po prostu nudne, schematyczne i wstyd je było nazywać prawdziwym fantasy. Krew i stal zaciekawiło mnie swoim opisem, a raczej jednym zdaniem, które sprawiło, że oczy zabłyszczały mi z podniecenia. Wiedziałam, że będzie to coś dobrego... i po raz kolejny przeczucia mnie nie zawiodły.

Martwica zaczyna znikać. Wąskim przesmykiem pomiędzy Martwymi Stepami w tajemnicy wyrusza grupa z pewną misją, jednak w krótkim czasie ślad wszelki po nich ginie. Z Wondettel w drogę wyruszają kolejni żołnierze, by odnaleźć poprzednich i wypełnić ich misję. Okazuje się jednak, że jest to zadanie o wiele niebezpieczniejsze niż mogłoby się zdawać. Za Martwicą czai się coś mrocznego, moc i siła, mogąca zniszczyć wszystko co znane jest ludziom i zburzyć kruchy porządek panujący w kraju.

Głównym bohaterem powieści jest tajemniczy Arthorn – mężczyzna, mający być przewodnikiem drugiej wyprawy i zapewnić misji powodzenie. Jest on postacią bardzo intrygującą, której przeszłość do samego końca pozostaje wielką tajemnicą. Muszę przyznać, że autor bardzo dobrze się spisał, tworząc tę postać. Doskonale wyważył wszystkie cechy i stworzył bohatera, który potrafi zabijać z zimną krwią, a jednocześnie w którym kryje się wewnętrzny smutek i strach spowodowane wydarzeniami z przeszłości. Bohaterzy drugoplanowi także są warci wspomnienia, a w szczególności Marcus i Gwydon. Na łamach powieści poznajemy ich dość dobrze i z zainteresowaniem śledzimy dalsze poczynania. Ogółem w całej powieści nie doszukałam się nikogo, kto byłby w jakikolwiek sposób papierowy. Wszyscy bohaterowie, czy to tacy, którym towarzyszymy dłuższy czas, czy jedynie epizodyczni, posiadają pewną iskierkę, dzięki której z przyjemnością słuchamy ich historii i z zainteresowaniem czytamy sceny, w których występują.

Krew i stal jest książką niemal idealną pod względem fabularnym. Skomplikowane intrygi, krwawe bitwy, wielkie tajemnice, magiczne przedmioty i pochodzące z mitologii słowiańskiej demony – to wszystko i wiele więcej znajdziecie w tej książce. Składa się ona z akcji w czystej postaci. Gdy już zostaniemy porwani w wir wydarzeń, trwamy w nim aż do ostatniego akapitu, a potem zamykamy książkę i wracamy do zwykłych zajęć, lecz myślami dalej śledzimy przebieg historii Arthorna i jej możliwe rozwinięcie w kolejnych tomach. Ponadto, mimo że wydarzenia mają miejsce w wyimaginowanym świecie, mają one logiczny ciąg przyczynowo skutkowy. Nic nie jest wzięte z kosmosu, a żadna postać nie jest wykreowana na kształt Supermana, nawet Arthorn. Nie zabrakło także odrobiny czarnego humoru i lekkiego zwolnienia, czyli chwil, spędzonych przez bohaterów na rozmowach na zwyczajne, ludzkie tematy.

Powieść Jacka Łukawskiego pisana jest lekko archaicznym stylem, co w połączeniu z bardzo tajemniczą fabułą przez kilkanaście pierwszych stron może nieco dekoncentrować. Jednak po krótkim czasie wszystko nabiera lekkości i przestaje przeszkadzać, co więcej zaczynamy piać z zachwytu nad pięknym, niezwykle doszlifowanym i potrafiącym nadać powieści klimat, warsztatem autora. Bardzo plastyczne i dynamiczne opisy sprawiają, że szybko wsiąkamy w świat stworzony przez pisarza i wraz z bohaterami przemierzamy Martwe Stepy, a także następnie miejsca, znajdujące się za nimi.

Jeśli ktoś dałby mi do przeczytania tę książkę bez żadnego opisu ani nazwiska autora, a następnie powiedział, że jest to debiut trzydziestosześcioletniego Polaka, to zwyczajnie bym go wyśmiała. Ale nie, to naprawdę jest DEBIUT i to w dodatku POLSKIEGO AUTORA. Po przeczytaniu Krwi i stali składam wielki ukłon w stronę pana Jacka. W tej powieści znajdziecie wszystko, co spokojnie zadowoli najbardziej wybrednego czytelnika fantasy. Zaczynając od bohaterów, poprzez dynamiczną akcję, na magicznej rzeczywistości kończąc. W niektórych momentach krew leje się litrami, kiedy indziej ciarki przechodzą po plecach przy pojawieniu się nocnicy. Do tego nieziemsko skonstruowane intrygi i brak jakichkolwiek schematów. Jacek Łukawski stworzył coś lekkiego, ciekawego i niebanalnego. Po prostu dobry kawał pełnokrwistego high fantasy.

http://czytanie-chwile-rozkoszy.blogspot.com/2016/03/to-co-byo-tylko-uuda-nabrao-tresci-krew.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zły Romeo

Przyjemność z lektury na pewno, przy czym naprawdę dużo się uśmiałam, co było niesamowite. Jedyne do czego miałam ale na większości kroków (z tym, ż...

zgłoś błąd zgłoś błąd