Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Posiadłość Blackwood

Tłumaczenie: Paweł Korombel
Cykl: Kroniki wampirów (tom 9)
Wydawnictwo: Rebis
6,95 (797 ocen i 41 opinii) Zobacz oceny
10
79
9
95
8
115
7
218
6
126
5
97
4
22
3
35
2
4
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Blackwood farm
data wydania
ISBN
8373018638
liczba stron
642
słowa kluczowe
wampiry, duch,
język
polski

Wśród mętnych, głębokich mokradeł żyje w pięknym dworze Blackwood ród zamożny i potężny, skrywający wiele mrocznych tajemnic. Quinn, ostatni dziedzic rodu, panicz, którego uczyniono wampirem, szuka dla siebie ratunku...

 

Brak materiałów.
książek: 69
Monika | 2017-06-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 maja 2017

„Posiadłość Blackwood” to dziewiąta część „Kronik wampirów” Anne Rice. Lubię ją z dwóch powodów. Po pierwsze, fantastyczne, malarskie opisy imponującego dworu i jego okolic, w tym niedostępnej Wyspy Słodkiego Czarta, ukrytej pośród dzikich mokradeł. Po drugie, historia Quinna, któremu od urodzenia towarzyszy tajemniczy Doppelganger. Mamy więc do czynienia z osadzoną w malowniczej scenerii opowieścią wampira, który widuje duchy i jest przez nie nawiedzany.

Najważniejszym miejscem w tej historii jest tytułowa posiadłość, będąca dla Quinna całym światem, a przez wiele długich lat – jedynym znanym mu światem, gdyż z powodu Goblina, swego Doppelgangera, chłopiec pobiera nauki w domu. Przebywając w towarzystwie dorosłych, zajmujących się sprawami dworu i nierozerwalnie z nim związanych, Quinn żyje rodzinnymi historiami, widuje duchy, spędza czas na starym cmentarzyku, a jego jedynym rówieśnikiem pozostaje zjawa, która towarzyszy mu od dziecka. Goblin jest jak lustrzane odbicie chłopca: wygląda jak on, nosi takie same ubrania, w przeciwieństwie do leworęcznego Quinna pisze prawą ręką. Nie widzi go nikt inny – do czasu. Zainteresowanie chłopca najwyraźniej dodaje mu sił: przez lata zdobywa nowe umiejętności i staje się coraz potężniejszy, aż w końcu zaczyna zagrażać Quinnowi i jego bliskim. Młody Blackwood, wykończony kaprysami nieprzewidywalnego ducha, bezskutecznie próbuje się od niego uwolnić („Ja jestem tobą – powiedział”), wreszcie osiąga swój cel w trakcie spektakularnego egzorcyzmu. To bardzo ciekawy wątek książki, a wyjaśnienie tajemnicy pochodzenia Doppelgangera usatysfakcjonuje nawet tak czepialskich czytelników jak niżej podpisana.

Kolejny wątek wiąże się z tajemniczą Samotnią i złotym mauzoleum, które szalony protoplasta rodu wzniósł na Wyspie Słodkiego Czarta zanim na dobre przepadł gdzieś na bagnach. W jego testamencie znalazło się ostrzeżenie, że wyspa zagraża „nie tylko ludzkiemu życiu, ale również ludzkiej nieśmiertelnej duszy”. Oczywiście Tarquin Blackwood ignoruje wszystkie dobre rady (także te pochodzące od Goblina), a gdy dociera do Samotni i odkrywa w niej ślady czyjejś nocnej obecności, postanawia przepędzić nielegalnego lokatora. Nie zmienia swej decyzji nawet wtedy, gdy tajemniczy mieszkaniec wyspy wpada do niego z niezapowiedzianą nocną wizytą i próbuje mu stanowczą prośbą oraz wspartą rękoczynami groźbą wybić z głowy te gospodarskie zapędy, co mogłoby się skończyć tragedią, gdyby nie interwencja Goblina. Lojalny duch atakuje napastnika odłamkami luster, ratując skórę Quinnowi — chyba tylko po to, by ten mógł z powrotem poleźć na zakazaną wyspę, gdzie w końcu spotyka go to, czego od dłuższego czasu się spodziewaliśmy: staje twarzą w twarz z wampirem… wampirzycą… wampirą?.… dwupłciowym krwiopijcą o imieniu Petronia.

Oprócz Goblina, wampira i paru pomniejszych duchów ukazujących się to tu, to tam, młodego Blackwooda nawiedza też upiór z prawdziwego zdarzenia: żądna zemsty Rebeka, zaginiona w niewyjaśnionych okolicznościach kochanka Manfreda. Trzeba uczciwie przyznać, że ostatni dziedzic rodu ma bardzo bogate życie duchowe i nie bez powodu w oczach postronnych uchodzi za szaleńca. Zrozumienie znajduje u Olivera Stirlinga, członka Talamaski, tajnej organizacji badającej zjawiska paranormalne. W istnienie Goblina nie wątpi również tajemnicza rodzina Mayfairów, której losom Anna Rice poświęciła osobny cykl książek („Dzieje czarownic z rodu Mayfair”).

To jeszcze nie wszystko. Mamy bowiem wisienkę na torcie. Swoją historię Quinn opowiada Lestatowi, którego przemianą Louis (pamiętacie Louisa?) byłby wręcz zachwycony. W dziewiątej części „Kronik wampirów” Lestat jest już krwiopijcą po przejściach, krwiopijcą poniekąd zreformowanym. Gwiazdą rocka na dodatek. Dla Quinna staje się oparciem, jakiego Louis nigdy w nim nie znalazł, cierpliwym opiekunem i niezawodnym przyjacielem. Nadal jednak pozostaje zakochanym w sobie, narcystycznym bubkiem z chorobliwą skłonnością do młodych dziedziców wielkich fortun.

Czas na podsumowanie. „Posiadłość Blackwood” Anny Rice wymaga od czytelnika sporej cierpliwości i więcej niż odrobiny samozaparcia. Zmanierowani bohaterowie, egzaltowane wyznania i zaskakujące gesty (jak pieszczenie ustami stóp osiemdziesięcioletniej ciotki) potrafią przyprawić o odruch wymiotny. Są to jednak wady charakterystyczne dla całego cyklu, na tle którego historia Tarquina Blackwooda jest jakimś powiewem świeżości, głównie za sprawą nawiedzających go duchów. Pani Rice tradycyjnie wywołuje we mnie ambiwalentne odczucia: urzeka malarskimi, działającymi na zmysły opisami, a jednocześnie konstruuje tak irytujących bohaterów, że czytelnik ma ochotę dać im w mordę. Sami zresztą sprawdźcie, gdzie są granice waszej cierpliwości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Brisingr

Kolejna część przygód Eragona i Saphiry. Przyznam, że bardzo mi się podobała. Nie mogę doczekać się kolejnej.

zgłoś błąd zgłoś błąd