Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Trzy światy

Seria: Seria Dramatu Polskiego
Wydawnictwo: Czytelnik
6 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8307007070
liczba stron
203
słowa kluczowe
dramat polski
język
polski
dodał
Adrian Tync

Zbiór trzech dramatów pt.: Izba wytrzeźwień, Trzy światy i Ciamkanie.

 

źródło opisu: Opis autorski.

Brak materiałów.
książek: 2232
Adrian Tync | 2016-01-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 stycznia 2016

Urszula Kozioł, znana głównie jako poetka, tworzyła także dramaty w latach
sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Tom "Trzy światy" prezentuje trzy z nich. Są to "Izba wytrzeźwień" z 1967, tytułowy tryptyk "Trzy światy" z 1972, oraz "tragedia, lecz jeśli kto woli, komedia" "Ciamkanie" z 1978.
"Izba wytrzeźwień" to czysta awangarda. Jak zresztą chyba również pozostałe dwa utwory. Rezygnacja z klasycznego schematu dramatu, niezdefiniowane postaci ("czy to takie ważne, kim są?" (s.8)), ponazywane literami alfabetu, dialogi rodem z... no właśnie czego? Domu dla obłąkanych, ulicy, czy też może izby wytrzeźwień? Wbrew pozorom, częściowo "rozłażące się" rozmowy anonimowych bohaterów tworzą jednak pewne całości logiczne.
Bardzo ciężko znaleźć właściwy klucz interpretacyjny do tego utworu. Satyra na PRL? Taką drogę sugerował by np. często powtarzający się, niemal milicyjny zwrot "A zezwolenie jest?", który w pewnym momencie nabiera charakteru czysto komicznego. Czy też może jest to pamflet na zaiteizowaną rzeczywistość komuny, w której znalazł się lewitujący człowiek, wykraczający tym samym poza surowe reguły materializmu. Trzecia droga interpretacji, poniekąd zawierająca dwie poprzednie, to traktowanie "Izby wytrzeźwień" jako portretu nieznośnej, szarej polskiej rzeczywistości, w której lepiej siedzieć w ciepłej izbie (więzieniu?), niż samostanowić o sobie na wolności ("A tu opał, wikt i opierunek za darmo, łóżko i opieka lekarska..." (s. 11)), gdyż "nie stać was na złoty środek / to se sprawcie tombakowy" (s. 23).
Dodatkowej trudności nastręcza wątek, nazwijmy to, rozliczeniowy w dramacie. Wyrażenia w rodzaju "torturowałem... byłem torturowany", "mordowałem", "grabiłem" (s. 35) wypowiadane przez różne postaci mogą świadczyć o próbie wplecenia również wątku traumy wojennej do utworu.
"Izba wytrzeźwień" - wieloznaczna, trudna w odbiorze sztuka stwarza duże możliwości przed reżyserem, ale także stanowi nie lada wyzwanie dla czytelnika.

Następny, trzyczęściowy utwór "Trzy światy" to rzecz równie ciężka i zawiła, jak "Izba wytrzeźwień". Kreacja świata znów jest minimalistyczna. W pierwszej części mamy tylko dwie postaci. Są to Ona i On. Zostali umieszczeni, wedle słów autorki w "przestrzeni otwartej" (s 47). O ile jeszcze w "Izbie wytrzeźwień wypowiedzi tworzyły jakieś większe całości, o tyle w pierwszej części "Trzech światów", nazwanej "Ich sen" ciąg logiczny wypowiedzi zostaje częściowo porzucony na rzecz oderwanych od siebie kwestii, chociaż są od tego wyjątki.
Surrealizmu i niesamowitości dodaje finałowy "sardoniczny śmiech gnoma w klatce" (s. 65).
Druga część, "Ich biuro", to zupełna zmiana dekoracji. Zamiast godnej Becketta ascezy otrzymujemy teatrzyk przywołujący świat, w jakim znalazła się Alicja, po wpadnięciu do króliczej nory. Jest to "Ni to strych - ni szopa". Już same nazwy postaci dają przedsmak tego, co otrzymamy: "Pani Zołza", "Pan Wichajster", czy "Dwunastu Dwunastników" to tylko niektóre z nich. Akcja osnuta jest głównie wokół zakazu gry w piłkę wydanego przez Contessę, chociaż to tylko pozory. To, co dzieje się w tej części, to skrzyżowanie groteski i absurdu rodem z "Ubu króla". Idiotyczny zakaz gry, stanowiący niejaką oś fabularną tej części, w połączeniu z pozbawionymi większego sensu wypowiedziami w rodzaju "Figur na figur mawia święty Igór" (s. 85) wywołują niewątpliwy efekt komiczny.
Ostatnia część, "Ich rodzinne łono" to niemal naturalistyczny dramat mieszczański z domieszką bełkotu, jaki spotkaliśmy już w poprzedniej części.
Patrząc całościowo, te trzy części pozornie nie wydają się ze sobą powiązane, bo ani miejsce akcji, ani fabuła, ani też główne postaci nie są wspólne. Jednak łączy je chyba motyw przewodni: zaburzona komunikacja, rozbity dialog.

Ostatni dramat "Ciamkanie" to rzecz najzabawniejsza i chyba najbardziej przystępna. Ale we wstępnych didaskaliach mamy powiedziane, że ""Ciamkanie" nie ma być dramatem postaci, zdarzeń czy postaw. Tematem "Ciamkania" jest swoista mentalność" (s. 148), więc trzeba przygotować się na innowacje. Jednakże mamy tu jasną, przejrzystą fabułę, opartą o jedno wydarzenie i jedną nieobecną postać. Osoby dramatu pomimo intencji autorki tworzą jakieś wyraźniejsze całości. Dwa skojarzenia literackie, które przychodzą na myśl to Gombrowicz z "Ferdydurke" i Wyspiański z "Weselem". Bo z jednej strony aż do przesady pełno gry pozorów i stwierdzeń w rodzaju "Koniecznie ukochać. Krzewić. Z honorem i dumą. Co słuszne" (s. 156), dodatkowo zapewne nieprzypadkowa postać Henryka (jak w "Ślubie" Gombrowicza), a z drugiej strony mamy korowód głupkowatych postaci zakończony niezdarnym tańcowaniem w takt kujawiaka.

Może więc wszystkie trzy sztuki ukazują wielopoziomowy dramat ludzkiej komunikacji, albo wręcz jej całkowitą niemożność, do czego dochodzi uwikłanie w tematy narodowe, też przecież osadzone w języku?
Tak czy inaczej, dramaty Urszuli Kozioł to niewątpliwie całkiem odrębna i osobna literatura, mocno zakorzeniona w teatrze absurdu, tworząca jednak nową artystyczną jakość, która nieco popadła w teatralny niebyt i zapomnienie. Bo ani nie mamy za często Kozioł na afiszu, ani też mowy nie ma o wznowieniach, co być może choć trochę wzmożyłoby zainteresowanie tymi oryginalnymi utworami, zadającymi tak istotne pytania o naturę ludzkiego dialogu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Oskarżenie

Po dramatycznie słabej Czarnej Madonnie pan Mróz wreszcie wraca do czegoś co po prostu mu wychodzi. Joanna zostaje poproszona o pomoc w sprawie sp...

zgłoś błąd zgłoś błąd