Gub, trać, porzucaj

Wydawnictwo: Mamiko
0 (0 ocen i 0 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
ISBN
9788360224885
kategoria
poezja
język
polski
dodał
LubimyCzytać

ROZPRUWACZTo co zasłonięte musi zostać odkryte. Trudzimy się,by to zobaczyć i dlatego tak często zostawiamy głowyna torach, dlatego spadamy z najwyższych pięter.A gdy leżymy, nóż kroi głęboko. Cięcia przebiegająwzdłuż linii podstawowych wiązań. Potrzeba bardzo ostrychnarzędzi i wielkich prędkości, by sprawdzić, czy jesteśmy stworzeniz tej samej substancji, która nadaje nam zewnętrzny...

ROZPRUWACZTo co zasłonięte musi zostać odkryte. Trudzimy się,by to zobaczyć i dlatego tak często zostawiamy głowyna torach, dlatego spadamy z najwyższych pięter.A gdy leżymy, nóż kroi głęboko. Cięcia przebiegająwzdłuż linii podstawowych wiązań. Potrzeba bardzo ostrychnarzędzi i wielkich prędkości, by sprawdzić, czy jesteśmy stworzeniz tej samej substancji, która nadaje nam zewnętrzny kształt.Czy utrzymuje nas przy życiu pięciopalczaste złudzenie?Jeśli tak, zaiste powstaniemy z martwych i zapiszemy przestrzeńjak zwykłą kartkę. Jeśli nie, zstąpimy do niższych wymiarówi będziemy się kurczyć w bóstwach do nieskończoności.Zajrzyj w ciemność krwi, w lepkość szpiku. Oto twoja droga.Oto nóż.POCZTÓWKA Z EFEZUUpał w Efezie. Od samego ranasłońce wypala marmurowe kości,kolumny, łuki. Pergaminy ciałaogarnia rozpacz, choć się o nie troszczysz.Kiedy oglądasz rzymski dom publiczny,drogę portową, teatr i akropol,docenisz dzieło dawnych budowniczychi tych co miasto stawiali na nowo.Ono wygrało – twój bilans jest marny,bo czas i przestrzeń mogą z ciebie zadrwić.Archeologia to czasem zbyt mało.Gdy wszystkie miękkie tkanki pożrą larwy,pewnie nikomu nie będzie się chciało,pozbierać puzzli, ułożyć nas w całość.DRUGI WIERSZ PUBLICYSTYCZNYSiedemnastu Chińczyków ginie z samego ranaw fabryce fajerwerków. (Ktoś wciąż decyduje,który ogień jest sztuczny, a który pożera i trawi.)Więc giną a potem przechodzi im ptasia grypa.Przychodzi po nich jesień lub spóźniona wiosna.Ktoś wyrywa im z ust termometr a z rąk - pilotado niedzielnego nieba. Dochodzą więc, osobno,do kresu, dzielą się, pozostając sobą, albo stając się kimśpodobnym do mocno zamazanej twarzy ze snu.Dotykają horyzontu zdarzeń, bo świat to za małoi wtedy bungee przestaje się rozciągać a onizwijają przestrzeń, zwijają cały interes. Wracająrakiem lub innym kretesem do miejsca na wspak.Przelatują przed oczami całego wszechświata,który wiwatuje, choć jest bardzo, bardzo mały.Jak iskierka w fabryce sztucznych ogni. Jak BigBang.

 

źródło opisu: Matras

źródło okładki: Matras

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (0)
 Pokaż tylko oceny z treścią
Brak opinii. Napisz pierwszą opinię!
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd