Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Lampiony

Cykl: Cztery żywioły Saszy Załuskiej (tom 3)
Wydawnictwo: Muza
5,61 (1373 ocen i 294 opinie) Zobacz oceny
10
29
9
38
8
112
7
245
6
363
5
267
4
115
3
115
2
54
1
35
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328703834
liczba stron
640
język
polski
dodała
karollllllla

Trzecia z serii czterech książek o utalentowanej profilerce Saszy Załuskiej. Kolejne portrety psychologiczne zbrodniarzy krok po kroku prowadzą ją do odkrycia mrocznej tajemnicy z własnej przeszłości.

Hipnotyzująca Łódź, tajemnicze miasto, które nikomu, kto choć raz się w nim znalazł, nie da już o sobie zapomnieć. I Sasza Załuska, która będzie musiała stawić czoła szalonemu podpalaczowi.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
książek: 1556
Tomek | 2016-10-18
Na półkach: Przeczytane, E-book, Posiadam
Przeczytana: 18 października 2016

Czekałem na tę książkę zupełnie tak, jak czeka się na prezent i właściwie ułożyło się tak, że w prezencie ją dostałem. Kiedy już ściągnąłem z księgarni swój egzemplarz powieści, przyjrzałem się tajemniczej i przemawiającej do wyobraźni okładce. Pomyślałem wtedy, że tak bardzo lubię te powieści Bondy, tęsknię do nich. Ta autorka przecież wie, czym mnie zaskoczyć i jak sprawić, że nie będę umiał odejść od książki. Ona wie doskonale „co niedźwiadki lubią najbardziej”. Jednak natychmiast przewijam okładkę, aby jak najszybciej udać się na spotkanie z Saszą, wyjaśniać jej tajemnice, być może poznać rozwiązanie wszystkich trapiących mnie, związanych z jej osobą, zagadek. Zatem zaczynam, a Sasza szwenda się Bóg wie gdzie i po co, w jakiejś dziwnej misji, której znaczenia nie bardzo rozumiem. Tłumaczę sobie, że może musi być dziwnie na samym początku, aby lepiej było potem. Chłonę tekst dalej i następnie spotykam całą plejadę gwiazd - Cyband, Szadź, Szron, Cuki, Platyna i inne indywidua, których z nazwy nie będę już wymieniał. Wspomnę może jeszcze, bo pominąć nie mogę, że obecny jest także pies o imieniu Łukasz. Zaczynam się zastanawiać, czy w księgarni po złości - bo przecież było za darmo - nie wsadzili mi w okładki „Lampionów” tekstu powieści nieodżałowanej pamięci Edmunda Niziurskiego? Przeglądam jeszcze raz początkowe wersy powieści i stwierdzam, że Załuska tam jest, więc chyba w tej księgarni nie uknuli przecie mnie aż takiego spisku? Czuję się niczym w powieści młodzieżowo - przygodowej, której autorowi zdarza się używać czasem słów powszechnie uznanych za obelżywe i na siłę uczyć czytelnika topografii miasta Łódź.
Przekopuję się przez te śmieszne ksywki, próbuję ogarniać wątki, których Bonda produkuje jak zwykle masę - tym razem ku mojemu utrapieniu. Powoli zaczynam jednak zastanawiać się, kto jest kim, jakie te wszystkie postacie łączą koligacje przestępcze? W pewnym momencie dochodzę do wniosku, że właściwie, to gówno mnie to obchodzi, nie zamierzam bowiem co jakiś czas kartkować książki i szukać powiązań, elementów fabuły, które umknęły mi w tym chaosie. Łapię się na tym, że czytam, przesuwając wzrok po tekście, a moje myśli wędrują od przysłowiowej dupy Maryny, do wpływu monsunów na menstruację szarych myszek. Brnę jednak do samego końca, a po zamknięciu ostatniej strony, zasuwam do kuchni wystrugać sobie order z kartofla. Dochodzę do wniosku, że mnie też, jaki i „Lampionowym” policjantom (a między nimi jest też Cuki), należy się nagroda za zakończenie - im sprawy a mnie tej powieści.

Do tej pory byłem zawsze gotów bronić Bondy i choćby ogniem plenić każde złe słowo, które padało pod jej adresem - mojej Królowej Kryminału. Wyzwać na ubitą ziemię każdego, który głupawym uśmiechem lub dziwnym wzruszeniem ramion próbował podsumować dotychczasowy dorobek literacki Bondy. Teraz jednak składam oręż i będę przyglądał się temu, co nastąpi dalej. Trochę mi też przykro, bo tak po ludzku myślę sobie, że Bonda najzwyczajniej w świecie sobie ze mnie zakpiła.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ania

Co tu dużo pisać, biografia aktorki Ani Przybylskiej, napisana w prosty sposób, ujmujący za serce, ukazującą panią Anię, jako normalną osobę, nie żadn...

zgłoś błąd zgłoś błąd