Some Girls Bite

Cykl: Wampiry z Chicagolandu (tom 1)
Wydawnictwo: NAL
8,14 (14 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
4
9
2
8
2
7
5
6
0
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9780451226259
liczba stron
368
słowa kluczowe
Fantasy, Urban Fantasy, Romans, Wampiry
język
angielski
dodała
Cush

Sure, the life of a graduate student wasn?t exactly glamorous, but it was Merit?s. She was doing fine until a rogue vampire attacked her. But he only got a sip before he was scared away by another bloodsucker?and this one decided the best way to save her life was to make her the walking undead. Turns out her savior was the master vampire of Cadogan House. Now she?s traded sweating over her...

Sure, the life of a graduate student wasn?t exactly glamorous, but it was Merit?s. She was doing fine until a rogue vampire attacked her. But he only got a sip before he was scared away by another bloodsucker?and this one decided the best way to save her life was to make her the walking undead.

Turns out her savior was the master vampire of Cadogan House. Now she?s traded sweating over her thesis for learning to fit in at a Hyde Park mansion full of vamps loyal to Ethan ?Lord o? the Manor? Sullivan. Of course, as a tall, green-eyed, four-hundred- year-old vampire, he has centuries? worth of charm, but unfortunately he expects her gratitude? and servitude. But an inconvenient sunlight allergy and Ethan?s attitude are the least of her concerns. Someone?s still out to get her. Her initiation into Chicago?s nightlife may be the first skirmish in a war?and there will be blood.

 

źródło opisu: http://www.penguin.com/

źródło okładki: http://www.penguin.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1865
Arnika | 2016-10-29
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 29 października 2016

Pewnie nie powinnam się czepiać, ostatecznie to tłumaczenie amatorskie. No i powinnam być w ogóle za nie wdzięczna, ale… Nie tylko w przekładzie tkwi problem.

Fabuła jest prosta: Merit, główna bohaterka i narratorka, zostaje zaatakowana przez wampira. Zginęłaby, gdyby nie inny wampir, który ją przemienił, ratując jej życie. Po przebudzeniu kobieta próbuje nauczyć się radzić sobie z nową sytuacją. Czy muszę dodawać, że między nią a jej stwórcą iskrzy, i że pojawia się ten drugi do trójkąta?

Tak, to typowy romans paranormalny. Nie oczekiwałam wiele i niewiele dostałam. Czasami zabawne dialogi, sporo akcji, pokaźna garść bohaterów drugoplanowych i epizodycznych oraz kilka facepalmów. W sumie to dialogi są najlepszą rzeczą w tej książce – trafiają się naprawdę cięte riposty, jak na przykład we flircie Merit z Morganem w klubie Red albo w niektórych rozmowach z Ethanem. Kreacja bohaterów trochę płytka – cóż, zasługa narracji pierwszoosobowej, nie ma co narzekać. Jednak Merit też nie jest specjalnie przekonująca. Krew się czasem burzy na jej wewnętrzne rozważania pt. „Ethanowi na mnie zależy? Nie, oczywiście, że nie. Nie bardziej niż na trzech setkach pozostałych wampirów, które ma pod opieką. Ale jak on mógł mnie wykorzystać w rozgrywce politycznej?!”. Do tego dużo niewyjaśnionych kwestii: jak to się stało, że Ethan był w pobliżu, gdy zaatakowano Merit? Skąd wie, że jest w niej coś wyjątkowego? Świat zewnętrzny, czyli polityki ludzko-nadprzyrodzonej, też kuleje, ale to można usprawiedliwić tym, że sama bohaterka się w tym nie orientuje. Jest szansa, że w pozostałych częściach cyklu te sprawy się rozjaśniają.

Wątek romansowy niezbyt dobrze poprowadzony. Trochę na zasadzie imperatywu narracyjnego. Bo czy ktoś mi wyjaśni, co takiego w Merit widzi Morgan, że jest w stanie niemal zdradzić swoją Mistrzynię? Dlaczego w stosunku do niej Ethan zachowuje się tak nieodpowiedzialnie? Biologia biologią, ale on jest Mistrzem, 400-letnim wampirem, do cholery, a zachowuje się jak nastolatek! Oczekiwałam po nim więcej niż zaproponowanie Merit pozycji drugiej kochanki. I jakoś nadzwyczaj spokojnie przyjął jej odmowę. Podobnie jak wyzwanie, które mu rzuciła podczas pierwszego spotkania. Całkowicie nielogiczny facet.

Najciekawszą postacią wydał mi się Jeff, młody zmienny o nieokreślonym jeszcze kształcie. W nim dopiero jest potencjał! Tak samo w napięciu na linii Luc–Lindsey. Możliwe, że przebrnę przez następne tomy tylko z ciekawości, jak potoczą się ich losy.

Na koniec jeszcze dziegciu dołożę. Tłumaczenie to porażka. N początku jest w miarę przyzwoicie, daje się czytać, ale im bliżej końca, tym silniejsze odnosi się wrażenie, że oryginał jest tłumaczony dosłownie. Przykład? „Ta myśl była tak niebezpieczna jak żadna inna, jakąś miałam (...)”. „Ale to nie brzmiało jak żart, nadal nie brzmiało, jakby żartował”. „Zatrzymaj mnie, jeśli to brzmi znajomo (...)”. „(…) moja niezdolność do nienawidzenia go zamierzała ugryźć mnie prosto w tyłek pewnego dnia”. „Ale dał mi tę pracę, przypuszczalnie, po 400 latach doświadczenia, ponieważ myślał, że mogę przynieść coś stołowi, coś, co myślał, że mogłoby przebić atutem mój brak szkolenia”. I jeszcze wiele tym podobnych. Parafrazując Scotta Thomasa, ktoś tu pisze złym polskim.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Biały Kapitan

Bardzo przyjemna książka, o zaskakującej fabule. Bardzo pozytywna i krajoznawcza. Przygody przedstawione bardzo ciekawie. Pomysłowy "wątek pols...

zgłoś błąd zgłoś błąd