Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rosół z kury domowej

Wydawnictwo: Pascal
6,91 (448 ocen i 134 opinie) Zobacz oceny
10
29
9
42
8
89
7
122
6
93
5
41
4
14
3
12
2
2
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376425580
liczba stron
304
słowa kluczowe
Natasza Socha, kobieta, życie, radość
język
polski

Viktoria po rozwodzie ucieka na niemiecką wieś. Chce zatracić się w depresji, ale przypadkowo poznaje trzy różne kobiety, które łączy jedno – są nieszczęśliwymi kurami domowymi. Razem wpadają na niecodzienny pomysł: będą gotować topless i kręcić filmy z kuchennych przygód! Kurze pióra opadają, a w stłamszonych gospodyniach budzi się kobiecość i seksualność.

 

źródło opisu: z okładki

źródło okładki: od Autorki

Brak materiałów.
książek: 370
migotynka | 2016-02-20
Przeczytana: 20 lutego 2016

Nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością Nataszy Sochy, a po „Rosół…” sięgnęłam, ponieważ zbierał same super recenzje od moich znajomych, tych dalszych i bliższych.

Natasza Socha – polska dziennikarka, felietonistka i pisarka. Urodzona w Poznaniu, zamieszkała w Niemczech, gdzie tworzy najczęściej. Autorka kilku powieści m.in.” Mococha”, „Keczup”, „Cicha 5″ i ” Maminsynek”. Ilustruje książki dla dzieci i prowadzi blog chilifiga.pl. Czytając książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że główna bohaterka przypomina mi panią Sochę z opisu. Przypadek? :)

Victoria nigdy nie sądziła, że to spotka właśnie ją. Oto jej wspaniały mąż oznajmił jej, że ma kochankę, która przewyższa ją pod każdym względem. Bohaterka, po bolesnym rozwodzie, wyjeżdża na wieś, gdzie planuje pogrążyć się w depresji. W tym planie przeszkadzają jej trzy kobiety. Każda na swój sposób wyjątkowa, każda pokiereszowana przez mężów. Razem tworzą kwartet, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Potwierdza się to, kiedy wpadają na pewien szalony pomysł.

Z tą książką miałam problem od samego początku. I nie chodzi mi tu nawet o fabułę, bo to, że kobiety rezygnujące z samej siebie, ze swojej kariery i ambicji, dla męża, są przez tychże mężów zostawiane, to niestety samo życie, nic odkrywczego. Całe szczęście nie wszyscy mężczyźni są tak durni.

Styl pisania nie przypadł mi do gustu. Książkę czytało mi się ciężko, przez pierwszych 100 stron ziewałam z nudów i zastanawiałam się, co takiego w niej odkrywczego i fajnego, że zachwyca się nią pół Polski. Owszem, postacie kobiet są bardzo fajne, ale nie zajęły mnie na tyle, żebym zapamiętała ich imiona, a tu już o czymś świadczy. ;) Jeśli czytelnik ma problem z zapamiętaniem imienia bohatera to może znaczyć dwie rzeczy – albo autorowi nie udało się stworzyć bohatera charakterystycznego, żeby czytelnik zapamiętał jego imię albo czytelnik za dużo czyta i bohaterowie mu się mieszają. Ja dużo czytam ale nigdy nie miałam problemu z odróżnieniem poszczególnych bohaterów i przypisaniem ich do poszczególnych powieści. Więc stawiam na to pierwsze rozwiązanie.

Mniej więcej od dalszej połowy książka zaczęła mi się podobać ale nadal nie na tyle, że miałabym ochotę polecić ją znajomym. Fabuła trochę rusza z marazmu w jaki wpadła Victoria i dzięki Bogu, bo chyba bym tą książkę odłożyła, takie to już było irytujące. Zaraz mi ktoś pewnie powie, że mnie nigdy mąż nie zostawił i nie wiem co biedna kobieta czuje. Owszem, nie zostawił mnie mąż. Ale zostawiało mnie tabun różnych facetów i wiem jaki to ból. Ale mam taki charakter, że wolę powstać, poprawić koronę i zasuwać, niż się nad sobą użalać. ;)

Jakie są dobre strony tej powieści? Mówi o ważnych rzeczach. O przyjaźni, którą można znaleźć nawet na końcu świata. O miłości, która przychodzi niespodziewanie. O ogromnej woli walki, która drzemie w każdej kobiecie. I o tym, że karma wraca. Co dajesz, potem zbierasz. I wierzcie mi, nie dzieje się to tylko w książkach. :)

Podsumowanie – książka nie przypadła mi do gustu i nie mogę jej polecić z czystym sumieniem. Miałam wobec nie dużo większe oczekiwania, głównie dlatego, że jest tak wysoko oceniania. Na portalu lubimyczytac.pl ma ocenę 7.29, której nie rozumiem. Uważam, że jest zdecydowanie zawyżona.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pan Przypadek i trzynastka

Trochę Sherlocka, trochę Poirota, wszystko to osadzone w swojskich realiach. Na szczęście autor zarówno bohaterów, jak i sam siebie traktuje z przym...

zgłoś błąd zgłoś błąd