Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ciemne tunele

Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Cykl: Moskiewskie Tunele (tom 1) | Seria: Uniwersum Metro 2033
Wydawnictwo: Insignis
6,3 (505 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
24
8
57
7
108
6
187
5
75
4
24
3
15
2
0
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Тёмные туннели
data wydania
ISBN
9788363944834
liczba stron
328
słowa kluczowe
Moskwa, postapo, Metro2033
język
polski
dodał
Tomasz

W "Ciemnych tunelach" Siergieja Antonowa wracamy do moskiewskiego metra, do jego tajemniczej i złowieszczej atmosfery. Bohaterem jest młody anarchistyczny bojownik ze stacji Hulaj Pole, który wszczyna walkę z systemem, odbywając jednocześnie niewiarygodną odyseję przez metro. Szereg zagadek i niedokończonych wątków z "Metra 2033" Glukhovsky'ego znalazł niespodziewane rozwiązanie i kontynuację...

W "Ciemnych tunelach" Siergieja Antonowa wracamy do moskiewskiego metra, do jego tajemniczej i złowieszczej atmosfery. Bohaterem jest młody anarchistyczny bojownik ze stacji Hulaj Pole, który wszczyna walkę z systemem, odbywając jednocześnie niewiarygodną odyseję przez metro.

Szereg zagadek i niedokończonych wątków z "Metra 2033" Glukhovsky'ego znalazł niespodziewane rozwiązanie i kontynuację w "Ciemnych tunelach".

 

źródło opisu: http://www.insignis.pl/

źródło okładki: http://www.insignis.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6
Socks_Chaser | 2016-04-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Najlepsze
Przeczytana: 29 kwietnia 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Do tej recenzji zabierałam się już kilka miesięcy temu. Mimo iż przeczytałam tę książkę prawie rok temu, to dopiero teraz naszła mnie jakaś ochota, by ją wreszcie zrecenzować.

Recenzja zawiera spoilery. Nie czytaj, jeśli nie chcesz sobie zepsuć zabawy.

Uniwersum Metro 2033 to projekt autorstwa Dmitrija Głuchowskiego. Stanowi on rozszerzenie świata przedstawionego w Metro 2033. Inni pisarze mogą pisać własne książki, które rozwijają uniwersum. Ich akcja toczy się w Obwodzie Kaliningradzkim, Włoszech, Anglii, Krakowie, Warszawie. Niestety, nie wszystkie trzymają poziom pierwowzoru. Nie wszystkie też trzymają się miejsca akcji - Metra. W niektórych książkach tytułowe metro pojawia się dopiero w połowie książki, a w niektórych nawet wcale. Wtedy też miejscem akcji są np. podziemne schrony.

Jedną z książek należących do "Uniwersum Metro 2033" są "Ciemne Tunele" autorstwa Siergieja Antonowa. Jest to druga z kolei książka z Uniwersum, lecz w Polsce została wydana dopiero w kwietniu 2015.

Standardowo - wygląd. "Ciemne Tunele" rozmiarami nie powalają. Mógł to być jeden z powodów, dla których właśnie do "Ciemnych Tuneli" były dodawane "Szepty Zgładzonych", fanowski zbiór opowiadań. Nie oznacza to jednak, że książka Siergieja Antonowa jest malutka - na 324 stron, co jest dość dobrym wynikiem.

Okładka dzieli "styl" z innymi książkami z "Uniwersum Metro". Na pierwszym planie znajduje się ważniejsza postać, główny bohater, na dalszym zaś - miasto. Okładka prezentuje się bardzo dobrze, postać jest nieźle narysowana. Z tyłu mamy za to fragment mapy metra, patronów medialnych krótki opis mający zachęcić do lektury oraz krótka opinia autora Metro 2033.

No i zaglądamy do środka...

Założenia świata są opisane już w Metro 2033, lecz myślę, że wypadałoby trochę opisać co i jak. Fabuła dotyczy życia ludzi, którzy na skutek wojny atomowej byli zmuszeni, by schronić się w Moskiewskim metrze. Niestety, człowiek głupi, więc szybko zaczęły się walki o stacje, zaczęły się tworzyć frakcje, które ze sobą rywalizują. Sytuacji nie poprawiają też mutanty mające w zwyczaju atakować mieszkańców. Jednak w postapokaliptycznym świecie to człowiek jest największym zagrożeniem.

Założenia świata są same w sobie niezwykle ciekawe i interesujące. Interesuje nas jednak fabuła Ciemnych Tuneli.

Nie ma co tracić czasu na funkcjonowanie świata, gdyż ma to sens, jeśli mówimy o Metro 2033. Krótko - ludzie zorganizowali sobie życie dosyć nieźle. Mają agregaty prądotwórcze, hodują grzyby, świnie, często też jedzą np. szczury. Stacje mają swoich naczelników, dowódców, są chronione przez uzbrojone oddziały. Jak dla mnie... nie ma się o co przyczepić.

Fabuła książki kręci się wokół Anatolija, młodego anarchisty ze stacji Wojkowska. Anarchiści urządzili się nieźle - mają własną siłownię na przykład. Więc siedzą sobie, jedzą, piją... aż tu nagle okazuje się, że komuchy mają niecne plany! Anarchiści postanawiają coś z tym zrobić. Anatolij staje na czele grupy żołnierzy i prowadzony przez zbuntowanego komunistycznego grubaska - Nikitę - idzie ratować Metro. Niestety, okazuje się, że cała sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Komuniści zamierzają stworzyć nadczłowieka, który nie będzie myślał, będzie odporny na ból, promieniowanie, miał nadludzką siłę oraz brak uczuć. Taki nadczłowiek miał pomóc komunistom w zdobyciu całego Metra, a później Moskwy, Rosji aż w końcu pewnie całego świata. Antagoniści, tacy przewidywalni.

Jeśli chodzi o fabułę, to nie jest źle, ani też dobrze. Razi w oczy to, że to kolejna opowieść o ratowaniu świata, oraz głupi pomysł dotyczący superżołnierzy. Kompletnie nie pasuje to do Metra. I tak, wiem, że w Metro 2033 też było nieźle. Ale tam były niebezpieczne mutanty, człowiek, który został postawiony w sytuacji bez wyjścia. Za to w Ciemnych Tunelach mamy laboratoria, niecne eksperymenty złych doktorów, plany, które zakładają ekspansję na powierzchnię... litości. Ale mimo wszystko, nie jest to fabuła okropna. Co więcej, potrafi wciągnąć, zainteresować. Moim zdaniem zawiódł wybór tematyki, która może i jest interesująca, lecz bardziej by pasowała do książki sensacyjnej, niż postapokaliptycznego świata gdzie wszyscy ledwie wiążą koniec z końcem.

Teraz przechodzimy do bohaterów. Już zacieram kopytka i ucieszona oblizuję usta...

Bohaterowie są. I tyle. Książka jest napisana narracją trzecioosobową. Narrator jest wszechwiedzący, może opisywać uczucia wszystkich bohaterów. Autor jednak tego nie wykorzystał. Książka skupia się bardziej na przemyśleniach głównego bohatera, podczas gdy o charakterze postaci pobocznych świadczą ich wypowiedzi, zachowanie, co przez wzgląd na długość książki, wielkość czcionki (im większa, tym mniej tekstu do czytania na stronie) nie pozwala wyrobić sobie porządnego zdania. Anatolij jest postacią ciekawą, mimo iż odrobinę głupiutką. Ma jednak jedną ciekawą cechę, o której powiem później. Tola zwraca uwagę na dziwne zachowanie Nikity, lecz nie próbuje z nim zrobić czegoś więcej. Nikita coś kręci, prowadzi grupę na stację, potem na spotkanie gdzie jakiś facio chce omówić wszystko przy jedzeniu. Co robi grupa? Jedzą. Tola jest zaintrygowany pojawieniem się Michaiła, który, jak się później okaże, jest jednym z antagonistów, lecz zamiast dać kolegom jakiś cichy, ale zrozumiały znak, że lepiej nie jeść, to postanawia usiąść razem z nimi, i samemu rozważać scenariusze, które mogą spotkać jego i resztę drużyny. Jakiś kulawy stary dziad łazi tunelami, żuje zielsko, i każe opuścić broń - Anatolij opuszcza. Z czasem bohater się zmienia, do wykonania zadania dochodzi chęć zemsty, lecz ja miałam trudności z wyłapaniem tego. Jest to zwyczajnie niezbyt dobrze oddane. Oprócz Anatolija jest też Krab, postać pojawiająca się bardziej w połowie książki. Jest on odrobinę nieudanym elementem komicznym. Krab jest ubrany jak gościu, który próbuje udawać mafioza. Wiecie, płaszcz, kapelusz... Optymista, często błaznował, pod koniec pojawia się jego metamorfoza, podczas której bezinteresownie postanawia pomóc dla głównego bohatera. Można go lubić, można go nienawidzić, ja byłam do niego nastawiona raczej pozytywnie.

Są to chyba jedyne postaci, o których można napisać coś więcej. Pamiętacie grupę głównego bohatera? Oni nie istnieją. Serio. Mam taką teorię, że Anatolij ciągnął za sobą taczkę, na której postawiono kilka kartonów wyciętych na kształt ludzkich sylwetek i opisanych imieniem. No, oprócz Koli, chociaż mu do płaskiego kartonu wiele nie brakowało. Dlaczego te postaci nie istnieją? Ponieważ tak jest. Niby gdzieś siedzą, niby gdzieś idą, ale nie ma żadnych rozmów między nimi. Raz czy dwa któryś z nich coś powiedział, Kola trochę poudawał Karatekę. Inne emocje jak zwrócenie uwagi na dziwny dźwięk lub jedzenie były wykonywane przez wszystkich na raz. Nie dziwi więc fakt, że trudno było przejąć się ich stratą. Po wielkiej wyżerce bohaterowie postanowili uciec, lecz szybko ich ścięło. Postanowiono zrobić z nich superżołnierzy. Kola od razu zaczął walczyć, więc go załatwili, Tola był odporny (OCZYWIŚCIE!) więc go wywalili tam gdzie Kolę, czyli na śmietnik. Grupa Anatolija pojawia się pod koniec, gdzie Tola musi z nimi walczyć. Tu też nie mają oni wielu rzeczy do zrobienia, oprócz śmierci. Gdy jeden z nich rozpoznaje Anatolija, Krab musi wszystko zepsuć, po czym sam ginie, zabrany przez jakiegoś latającego mutanta i zrzucony z wysokości.

Oprócz grupy kartonów pojawia się też Arszynow. Facet lubi rozwalać, strzelać, jest przyjacielem Anatolija. Da się go lubić, mimo iż pojawia się na początku i na końcu. Pojawiają się też główni źli, czyli Michaił Andriejewicz i Nikita. Ten pierwszy to typowy wzór na złego doktora numer 126. Przy pierwszym spotkaniu mówi o tym, jak wielki i w ogóle super jest komunizm, później okazuje się profesorem Korbutem - tym, co stoi za wszystkimi eksperymentami. Cieszy się i zaciera łapy na widok nowych obiektów do eksperymentów. Typowy elegancik, nosi długie włosy, podczas wyżerki strzela typową gadkę, jaka to frakcja komuchów jest super. Nikita to brzydki, paskudny, głupi i obleśny grubas, przydupas Michaiła. Jednak gdy już przychodzi co do czego, to potrafi np. piznąć Anatolija tak, że ten traci przytomność. Ich dwóch czekaj jednak śmierć pod koniec opowieści.

Jest też Jelena, miłość Anatolija, którą poznaje na stacji komunistów. Młoda Komsomołka, ślepo wierzy w ideologię komunistyczną, pod koniec książki strzela też durną gadkę, o czym będzie później.

Pojawiają się też postaci poboczne takie jak dowódca satanistów nazywany Szponem, Król złodziei oraz dowódca pokojowo nastawionych mutantów. Pełnią oni jednak rolę taką jak NPC w grach MMORPG. Zachodzisz do takiego, on ci strzela gadkę, daje nowy znacznik na mapie, a my ruszamy dalej. Najbardziej jest to widoczne w przypadku dowódcy mutantów, Dżabdara. Jest to "człowiek wąż", którego postać nie jest pokazana, gdyż znajduje się w ciemnym rogu pokoju. Mimo ciekawego pomysłu pojawia się ledwie na kilka stron, by wskazać dalszą drogę dla głównego bohatera.

Mimo tych wad znalazło się miejsce dla plusa. I to jakiego! Anatolij nie daje sobie w kaszę dmuchać. W Ciemnych Tunelach nie ma sytuacji, gdy bohater patrzy na czyjąś krzywdę, i stara się to przetrzymać, zignorować dla dobra misji. Na stacji satanistów, gdy jeden ze strażników postanawia oddać mocz na ludzi, którzy są zmuszani do niewolniczej pracy przy kopaniu gigantycznej dziury, Anatolij rzuca się na niego, i spycha w dół, co kończy się śmiercią strażnika. Na stacji faszystowskiej staruszek, który naraził się faszystom, jest używany jako przestroga dla tych, którym "zbiera się na żarty". Zostaje przykuty łańcuchem i traktowany niczym zwierzę. Anatolij ma ochotę zaatakować, zabić wszystkich. Gdy później ponownie pojawia się na tej stacji, obija faszystę tak, że ten nie może ustać. Jest to według mnie wielka zaleta. Bohater robi to, co myśli. Nie ma tu czegoś takiego, że postać "dobra" potrafi zignorować czyjeś cierpienie. WIELKI PLUS!

Przechodzimy do języka. Szczerze mówiąc, o języku nie umiem wiele powiedzieć, chyba że jest tak słaby jak w Enklawie. Tutaj język nie jest nie wiadomo jak super, nie jest jednak beznadziejny. Opisy nie są zbyt krótkie ani zbyt długie, uczucia głównego bohatera są ciekawie opisane, na prawdę miło było czytać fragmenty, gdy Anatolij kogoś obijał. Nie przechodzi to jednak w zbytni patos, czy rozległe opisy niczego.

Przyjemność z czytania... Czytając tę recenzję można dojść do wniosku, że niezbyt mi się spodobały "Ciemne Tunele". Nic bardziej mylnego! Nie jest to książka idealna, powiedziałabym wręcz, że do ideału jej daleko. Ale czytanie jej sprawia przyjemność. Nie jest to jednak przyjemność "Guilty Pleasure", gdy ogląda się beznadziejny film, czując przyjemność z oglądania chłamu. Nie. Z początku myślałam, że dam "Ciemnym Tunelom" góra 4/10, a tutaj się okazało, że wyliczona średnia zbliża się do 6/10 i musiałam lekko zmniejszyć oceny, gdyż okazało się, że mimowolnie dawałam zbyt wysokie i ostatecznie ocena wynosiłaby zawyżone 7/10. Nie jest to głęboka książka, ale mimo wszystko czytanie jej daje mi przyjemność, zaciekawienie.

Mówiłam jednak o Jelenie, dziewczynie, w której zakochał się Anatolij. Gdy bohaterowie uciekają zabytkową lokomotywą, są gonieni przez komunistów. Lokomotywa ciągnie jednak za sobą trumnę z Leninem. Pomijam to, jak doszło do tego, że Lenin się tam znalazł (Musieliby go wyciągnąć z mauzoleum, ale... jak ciało mogło wytrzymać 20 lat bez prac konserwacyjnych itp.?). Ważne jest to, że zapewnia ona bohaterom ochronę, gdyż komuniści muszą uważać, by nie uszkodzić trumny. Jelena jednak prosi Anatolija, by trumnę odczepił, gdyż ona "Wciąż w niego wierzy". W Lenina znaczy się, nie Anatolija... tak czy siak była to scena głupia, i lepiej by było, gdyby jej nie było.

Podsumowanie - mimo iż książka ma wady, do których należy słaba fabuła lub nieciekawi bohaterowie (głównie poboczni), to wciąż jest ciekawą pozycją. Nie jest to książka bardzo ambitna, lecz stanowi miłą lekturę dla osób, które liczą na coś interesującego, a przy tym nie są przesadnie surowe w ocenie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cień wiatru

Cien wiatru podobała mi była ciekawa niezapominana jedyna w swoim rodzaju chce dowiedzieć co będzie dalej na pewno wypożyczę kolejne tomy z biblioteki

zgłoś błąd zgłoś błąd