Zimowe dzieci

Tłumaczenie: Maciej Potulny
Seria: Gorzka Czekolada
Wydawnictwo: Media Rodzina
7,27 (439 ocen i 88 opinii) Zobacz oceny
10
37
9
43
8
105
7
135
6
80
5
24
4
7
3
7
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The winter people
data wydania
ISBN
9788380080270
liczba stron
392
słowa kluczowe
Maciej Potulny
język
polski
dodała
Ag2S

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror. Klimatyczna zimowa powieść z pogranicza horroru i dramatu obyczajowego. Pewnego dnia matka znika bez śladu, zostawiając dwie córki. Dzięki ocalałym kartom dziennika kobiety, która kilkadziesiąt lat wcześniej za pomocą obrzędu potrafiła wskrzesić własną córkę, poznajemy tło tych wydarzeń. Kulminacją ...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror.

Klimatyczna zimowa powieść z pogranicza horroru i dramatu obyczajowego.

Pewnego dnia matka znika bez śladu, zostawiając dwie córki. Dzięki ocalałym kartom dziennika kobiety, która kilkadziesiąt lat wcześniej za pomocą obrzędu potrafiła wskrzesić własną córkę, poznajemy tło tych wydarzeń. Kulminacją niepokojącej, niemal detektywistycznej historii jest odkrycie, w jaki sposób przeszłość przenika się z aktualnymi zdarzeniami, i jak złudna jest gra pozorów. W całej powieści wieje chłodem i grozą.

 

źródło opisu: http://mediarodzina.pl/

źródło okładki: http://mediarodzina.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 627
Roland | 2017-03-05
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 04 marca 2017

Zimowe sekrety

Suspens jakże subtelna składowa powieści grozy. Czasami właśnie to co nieuchwytne, to co zauważalne ledwie kątem oka wzbudza największe lęki. Tak jak każdy gatunek literacki ma swe odmiany, nie inaczej sprawa ma się z horrorem. Powieści grozy są wielorakie, niektóre nastawione na makabrę, gdzie przysłowiowa krew płynie hektolitrami, a liczba różnych stworów jest zatrważająca, inne z kolei wyciągają na światło dzienne mroczne zakamarki ludzkiej duszy, jeszcze inne ocierają się o to co jest pod płaszczykiem rzeczywistości. „Zimowe dzieci” należy do subtelniejszych odmian powieści grozy, która wzbudza strach nie poprzez dokonującego krwawych czynów potwora, ale poprzez wzbudzenie w czytelnikach lęków, o których byli przekonani, że dawno zapomnieli. Jednakże autorka nie serwuje nam zwykłej powieści z dreszczykiem, lecz powieść pełną kontrastów, łączącą w sobie elementy grozy, dramatu oraz thrillera psychologicznego. Autorce udało się stworzyć powieść jednoczącą dwie sprzeczne emocje przerażenie oraz fascynacje.

Rok 1908. Córka Sary Shea, Gertie zostaje znaleziona martwa w lesie. Kilka dni później kobieta postanawia „obudzić” ją za pomocą tajemniczego rytuału. Czasy współczesne. Trwają poszukiwania zaginionego rękopisu. Matka Ruthie i sześcioletniej Fawn znika bez śladu. A to dopiero początek historii.

Powieść oscyluje między przeszłością a czasami współczesnymi, a początkowym punktem wspólnym wydaje się dziennik napisany ponad sto lat temu. Zdarzenia z przeszłości dotyczą Sary Shea, której córka zostaje znaleziona martwa, natomiast zdarzenia w czasach współczesnych dotyczą dwóch dziewczynek, którym zaginęła matka oraz historii pewnej kobiety, która utraciła męża i syna. Wydawać by się mogło , że opisane historie nic nie łączy, dodatkowo opisywana groza i tak ledwie wyczuwalna w postaci miejscowych legend o „śniących” zwanych także „zimowymi dziećmi” dotyczy głównie przeszłych wydarzeń, natomiast teraźniejsze historie są jej praktycznie pozbawione. Autorka stwarza pozory chaosu, gdzie przerzuca czytelników między nie powiązanymi ze sobą zdarzeniami. Można jej to poczynić jako zarzut, że nie pozwala czytelnikom „wgryźć się” w historię. Jednakże jak wspomniałem są to jedynie pozory. W miarę upływu stron wszystkie trzy historie co raz bardziej są od siebie zależne, przeszłość zaczyna mieć decydujący wpływ na teraźniejszość, a my odkrywamy więcej elementów wspólnych łączących te trzy historie i to nie tylko w postaci dziennika, czy też lokalizacji.

„Zimowe dzieci” są połączeniem grozy, dramatu obyczajowego oraz thrillera psychologicznego. Pokuszę się o przeanalizowanie tych trzech składowych, o których należy pamiętać, że są od siebie zależne. Na początek groza. Wiele jest miejsc na świecie, które owiane są legendą. Zazwyczaj w takich legendach występują tajemnicze stworzenia, osoby parające się czarami, dziwne zaginięcia, czy też specyfika danego miejsca. Być może są to legendy, ale czasem nie mówi się, że w każdej legendzie tkwi ziarnko prawdy. Z takiego samego założenia wychodzi autorka, czyli mamy lokalną czarownicę, dziwne zaginięcia, cieszące się złą sławą miejsce, być może przeklęte („Czarcia Dłoń”) oraz tajemniczą postać przemykającą po lasach. Tematyka powrotu zza grobu była wielokrotnie wykorzystywana. Czytając „Zimowe dzieci” dla większości czytelników od razu w głowach zaświta inna znana powieść, a mianowicie „Cmętarz dla zwieżaków” Stephen Kinga. Tajemny rytuał, powrót zza grobu, związane z tym implikacje już o tym czytaliśmy w dziele Kinga, lecz autorka poszła w zupełnie innym kierunku starając się nie powielić schematu Mistrza. Przede wszystkim Jennifer McMahon stworzyła bardzo subtelną powieść grozy, gdyż ciągle czai się ona w cieniu, jej „potwór” tkwi w zakamarkach, przemyka między naszymi oczami, ale dostrzegamy go jedynie kątem oka. Ani razu autorka nie prezentuje swego „śniącego” w pełnej krasie, nawet sceny bardziej makabryczne czy też kulminacyjne obserwujemy po ich dokonaniu, nigdy w ich trakcie. Kolejnym elementem grozy są lęki wyzwalane w czytelnikach przez autorkę, ale to już wiąże się z następną składową powieści, czyli dramatem psychologicznym.

Przez całą powieść przewija się tematyka utraty kogoś bliskiego. Owszem wszyscy wiedzą, że każdy z nas jest śmiertelny, ale, gdy umiera ktoś, komu to nie było pisane budzi się w nas niesprawiedliwość tego świata. A co muszą czuć rodzice, gdy umiera ich największy skarb? Śmierć dziecka chyba jest najgorszym doświadczeniem jakie może przeżyć człowiek. Nikomu nie należy życzyć, aby takie coś przeżył. Ta boleść i żałoba, aż wyziera z kart powieści. I tu pojawia się pierwszy lęk występujący w powieści, czyli lęk rodzica aby nic nie stało się swej pociesze. Dlatego też rodzic zrobi wszystko by chronić swe dziecko. Niestety jak wiemy świat nie zawsze jest sprawiedliwy i takie nieszczęścia czasem się zdarzają. Jednak autorka stawia pewne pytanie czy skorzystalibyśmy z szansy przywrócenia do życia kogoś bliskiego, zwłaszcza, gdyby to było nasze ukochane dziecko? Cóż, odpowiedź wydaje się oczywista, mało kto odpowiedziałby przecząco. W powieści dostrzegam pewien paradoks, otóż nikt nie jest winny, nawet tych najbardziej krwawych czynów. Owszem pod względem fizycznym można wyróżnić osoby, które je dokonały, lecz pod względem psychologicznym nikt nie jest winny, ponieważ pierwotne czyny były dokonane z aktu miłości, a miłość nie kieruje się rozumem, lecz sercem.

Należy wspomnieć jeszcze o dwóch lękach, łączących grozę z dramatem. Pierwszy dotyczy lęku dzieci w stosunku do rodziców. Co może czuć dziecko, gdy nagle zniknie jego rodzic? Takiej sytuacji w powieści doświadczają dwie dziewczynki. Autorka świetnie zaprezentowała lęki, które nimi targają. Przecież my sami czasami obawialiśmy się, aby nic nie stało się naszym rodzicom, gdyż są ostoją naszego bezpieczeństwa, ale przede wszystkim gwarantem bezinteresownej miłości w stosunku do nas. Drugim rodzajem lęku są lęki dziecięce, iluż to z nas w dzieciństwie nie przyjemnie się czuło przemykając w nocy do łazienki, czy też wyobrażając, że coś jest pod łóżkiem lub w szafie. Cóż, sceny dotyczące garderoby mogą nam czytelnikom przypomnieć dawno zapomniany dreszczyk, a jak wspomniałem w każdej legendzie tkwi ziarnko prawdy.

Ostatnim elementem powieści jest thriller, czy tez element detektywistyczny. Po pierwsze chcemy dowiedzieć się co tak naprawdę spotkało córkę Sary, gdzie się podziała matka dwóch dziewczynek i jak naprawdę zginął mąż jednej z bohaterek. Autorka nie serwuje nam wszystkiego od razu. Powoli obdarowuje nas elementami układanki, które pozornie nie pasujące do siebie pod koniec powieści wskakują na właściwe miejsca. Być może to nie jest powieść serwująca co kilka stron zwrotów akcji czy zaskoczeń, bo nie taka jej natura, lecz udało się autorce umieścić kilka mocniejszych akcentów zwłaszcza pod koniec powieści. Jeśli chodzi o zakończenie na pierwszy rzut oka wydaje się nie dopracowane, lecz po głębszej analizie jak najbardziej oddaje naturę całej powieści. Natomiast pozostawienie otwartych niektórych wątków pozwala na snucie domysłów przez czytelników.

Podsumowując, mocna w tematyce, lekka w odbiorze, niesztampowa , wyzwalająca kaskadę emocji, jednocześnie urzekająca subtelnością prezentacji grozy, ale przede wszystkim wzbudza lęki dawno zapomniane i to chyba najlepszy wyznacznik grozy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kraina Opowieści: Zaklęcie życzeń

Czy ta okładka nie jest wystarczającym argumentem, aby sięgnąć po tę książkę? Dorzucamy opis i obecność baśni i już mamy gotowy sukces! Czy faktycznie...

zgłoś błąd zgłoś błąd