Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Maminsynek

Wydawnictwo: Filia
6,73 (366 ocen i 107 opinii) Zobacz oceny
10
29
9
24
8
52
7
96
6
96
5
43
4
12
3
6
2
6
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379883776
liczba stron
382
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Matka Leandra wbiła we mnie spojrzenie, aż rozbolała mnie trzustka. Jej źrenice zrobiły się nienaturalnie wielkie, a długie palce postukiwały o filiżankę z kawą. Wwiercała się tak jeszcze z dziesięć minut, szczegółowo penetrując wszelkie zakątki mojego ciała, które mogłyby zdyskredytować mnie w jej oczach. Nierówne nerki? Koślawe serce? Zbyt zwinięte jelito cienkie? Zrozumiałam, że idealna...

Matka Leandra wbiła we mnie spojrzenie, aż rozbolała mnie trzustka. Jej źrenice zrobiły się nienaturalnie wielkie, a długie palce postukiwały
o filiżankę z kawą. Wwiercała się tak jeszcze z dziesięć minut, szczegółowo penetrując wszelkie zakątki mojego ciała, które mogłyby zdyskredytować mnie
w jej oczach. Nierówne nerki? Koślawe serce? Zbyt zwinięte jelito cienkie? Zrozumiałam, że idealna kobieta, która mogłaby zaopiekować się jej synem,
nie istnieje. Problemu nie stanowią trzy nowe pryszcze, które próbowałam ukryć pod pudrem, tylko ja sama. Ogólnie. Ja jako ja.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 932
Maja | 2015-08-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 sierpnia 2015

Zanim opowiem o tej książce, przytoczę pewną anegdotę z mojego życia. Zanim w moim życiu pojawił się pan mąż, umówiłam się na spotkanie z pewnym chłopakiem. Poznałam go przez Internet. W sieci rozmawiało się w porządku. Kiedy na "dzień dobry" powiedział mi, że dał swojej mamie mój numer telefonu, żeby mogła do mnie zadzwonić, gdyby nie wrócił do domu o 21, wiedziałam, że nie spotkamy się po raz drugi. Musiałam jednak wytrzymać spotkanie i wysłuchiwać peanów na temat szanownej mamusi. Masakra. Teraz mi się z tego chce śmiać, ale uwierzcie mi, wtedy mi do śmiechu nie było. Dlaczego o tym wspominam? Bo o takim typie człowieka jest Maminsynek Nataszy Sochy.
Leander wydaje się idealnym mężczyzną. Jest przystojny, zadbany, inteligentny i niezależny finansowo. Nic dziwnego, że Amelia traci dla niego głowę. Jest tylko maleńki problem. Drobnostka. Przyklejona do syna jak rzep do psiego ogona mamusia. Leandrowi ona nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. To kobieta jego życia, której słowo jest dla niego święte. Wszystkie dotychczasowe kochanki uciekały w końcu od niego w popłochu. W końcu pojawia się Amelia. Jesteście ciekawi, czy uda jej się wyrwać ukochanego ze szponów demonicznej mamusi? Chwytajcie zatem książki w dłoń i przekonajcie się sami.
Gdybym na własnej skórze nie przekonała się, że istnieją tacy mężczyźni jak Leander, podeszłabym do Maminsynka jak do powieście science-fiction. Żadnej kobiecie nie życzę związku, w którym jest on, ona i mama. Nie ma co się łudzić, że będzie się ważniejszą od szanownej rodzicielki. Natasza Socha pod dość zabawną opowieścią ukryła przestrogę dla kobiet. Pokazała, w jaki sposób przeżycia z dzieciństwa wpływają na nasze dorosłe życie i na to, kim się w nim staniemy. Podobało mi się to, że autorka podzieliła książkę na dwie części i na całą historię możemy spojrzeć zarówno ze strony Leandra, jak i Amelii.
Matkę Leandra mogę śmiało porównać do trującego bluszczu. Oplotła się wokół syna, zrobiła mu pranie mózgu. Czytając o jej wyczynach, czułam dreszcze i dziękowałam niebiosom, że ja mam normalną teściową, która pozwala nam żyć swoim życiem. Matka Leandra wychowała sobie bardzo ciężkiego w pożyciu maminsynka. Natasza Socha zwraca uwagę na to, że odpowiedzialność za powstanie takiego "pokolenia maminsynków" ponosi społeczeństwo, które daje na to przyzwolenie. Wiadomo, że dzieci są małym cudem i kocha się je całym sercem, ale trzeba w tej miłości znaleźć umiar, by nie skrzywdzić swojej pociechy.
Leander budził we mnie demony. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy miałam ochotę wejść do książki i potraktować go elektrowstrząsami, żeby w końcu, jak to mówią młodzi, ogarnął się. Nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłabym bycia w związku z nim. Co z tego, że był boski, skoro sensem jego życia była mamusia? W pewnym momencie także i Amelia zaczęła mnie niesamowicie drażnić. Myślałam, że ma trochę więcej oleju w głowie, a tymczasem ona pokazała, że nie ma za za grosz honoru ani poczucia własnej wartości. Ja na jej miejscu uciekałabym w popłochu, gdyby facet kazał mi "pocałować nóżki-śmierdziuszki", bo to robiła jego mamusia. Nie ze mną takie numery.
Zakończenie książki może wzbudzić niepokój. Czytając je, zaśmiałam się z zażenowaniem. Mam tylko nadzieję, że gdy przyjdzie na świat mój syn, nie poprzestawia mi się tak w głowie. Maminsynek to przyjemna w lekturze historia, która jest przestrogą dla kobiet i zmusza do refleksji na temat relacji matki i syna oraz tego, jak układają się stosunki damsko-męskie, kiedy w tle ciągle kręci się mamusia. Polecam tę książkę wszystkim kobietom. Gwarantuję, że zakochacie się w prozie Nataszy Sochy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Smak ciemności

Ciutke slabsza,ale naprawde warto przeczytac. Takie uzupelnienie,moze juz bez tych emocji ktore towarzyszyly przy poprzednich czesciach...ale moze to...

zgłoś błąd zgłoś błąd