Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostre przedmioty

Tłumaczenie: Radosław Madejski
Wydawnictwo: Burda Książki
6,89 (2177 ocen i 310 opinii) Zobacz oceny
10
102
9
168
8
434
7
677
6
492
5
177
4
63
3
45
2
13
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sharp objects
data wydania
ISBN
9788377789438
liczba stron
358
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Camille Preaker po krótkim pobycie w klinice psychiatrycznej wraca do pracy reporterki w „Daily Post” i otrzymuje zlecenie na artykuł o tajemniczych zabójstwach dwóch małych dziewczynek w jej rodzinnym miasteczku. Z niechęcią wraca do wspaniałej wiktoriańskiej rezydencji, w której się wychowała, gdzie zaczyna ją prześladować wspomnienie tragedii z dzieciństwa. Stara się odkryć prawdę o...

Camille Preaker po krótkim pobycie w klinice psychiatrycznej wraca do pracy reporterki w „Daily Post” i otrzymuje zlecenie na artykuł o tajemniczych zabójstwach dwóch małych dziewczynek w jej rodzinnym miasteczku.

Z niechęcią wraca do wspaniałej wiktoriańskiej rezydencji, w której się wychowała, gdzie zaczyna ją prześladować wspomnienie tragedii z dzieciństwa. Stara się odkryć prawdę o brutalnych zbrodniach. Wszystkie tropy prowadzą jednak w ślepą uliczkę i zmuszają Camille do rozwikłania zagadki własnej przeszłości, której musi stawić czoło.

 

źródło opisu: Burda książki, 2014 r.

źródło okładki: http://www.burdaksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2497
Natalia-Lena | 2015-05-18
Przeczytana: 14 maja 2015

[http://room6277.blogspot.ie/2015/05/ostre-przedmioty-gillian-flynn.html]

Ale bagno.

Jakie to chore.

Flynn po raz kolejny to zrobiła (a raczej biorąc pod uwagę chronologię wydania – po raz pierwszy). Stworzyła tak rąbniętą historię, że trudno mi uwierzyć w to, iż jest ona wytworem wyobraźni. Nie wiem, o czym myśli pisarka i co ją inspiruję, ale mam nadzieję, że to źródło zbyt szybko nie wyschnie.

Wyobraźcie sobie skórę, może lekko zarumienioną, z kilkoma zadrapaniami. Pokrywa ją cienka warstwa potu i zapach lekko zwietrzałych perfum. Wygląda całkiem normalnie. Jednak Gillian Flynn sięga po nóż, naciska ostrzem, po czym zagłębienie pęka i ujawnia smród, zgniliznę, ropę. Nikt by nie pomyślał, że tyle się pod nią czai i wystarczy wąskie cięcie, by zedrzeć normalność i przejść do zepsucia. Jeszcze przed chwilą wszystko było w porządku, a teraz jesteśmy świadkami oskórowania. Jak to się stało? W „Ostrych przedmiotach” przejście ze zdania na zdanie może diametralnie zmienić atmosferę; zwyczajne sytuacje potrafią nabrać patologicznego, wręcz surrealistycznego wydźwięku.

…bo Flynn nie wierzy w istnienie grzecznych dziewczynek. Ani damulek w opałach.

Zapomnijcie o mężczyznach – „Ostre przedmioty” wypełniają królestwo kobiet. Flynn ma naprawdę niezłą rękę do kreowania antypatycznych, toksycznych, ale i piekielnie interesujących postaci kobiecych. Potrafią być kochające, czułe, zmysłowe, istne domowe boginie… które przecież jakoś muszą ukrywać swoje prawdziwe oblicza. Na pewnym etapie poznawania stają się odpychające, ale i tak chcemy wiedzieć więcej. Przyglądamy się im, bojąc się chociażby mrugnąć, bo właśnie w tej chwili może opaść maska, pod którą skrywa się potwór - a potem znów wszystko będzie w porządku. Pisarce za to nie wyszło z facetami w tym tomie. Kobiety intrygują, mają wiele twarzy, ich myśli podążają nowymi ścieżkami, a mężczyźni są niczym pionki, które pojawiają się w odpowiednim momencie na planszy. Chore umysły córek, sióstr, koleżanek, matek i żon królują, spierając się z otwartymi umysłami swoich rywalek i nie dopuszczają nikogo do głosu. To one i ich świetne portrety psychologiczne stanowią siłę napędową „Ostrych przedmiotów”.

Powieść poniekąd staje się studium dojrzewającej, rozwijającej się kobiecości, która zostaje wypaczona przez środowisko. Zniekształcone dorastanie staje się upiorną walką w Wind Gap, którą wielu akceptuje bo… bo dlaczego nie? Przecież zawsze wygrywa silniejszy, a odmieńcy giną pod drogim obcasem i wypielęgnowanym paznokciem. Śliczne i bogate dziewczynki niszczą gorsze rówieśniczki, po czym zamieniają się w piękne i bogate kobiety, które czujnie śledzą losy swoich dawnych ofiar. Arsenał mają nieograniczony – cielesność, używki, przemoc, a w dorosłych życiu liczba dzieci i dobra partia, czyli mąż (bądź też brak takowych, bo zasady gry lubią być zmieniane). Każda próba odzyskania kontroli nad sobą, nad swoim ciałem i seksualnością, prędzej czy później wpada w ręce ostracyzmu. Wszystko da się źle zrozumieć, przedmiot podziwu może stać się obiektem niechęci. Z tej walki nie wychodzi się bez ran.

Camille Preaker ma sporo wspólnego z Amy Dunne, bohaterką „Zaginionej dziewczyny”. Obydwie kobiety przykuwają uwagę, wywracając do góry nogami świat swojej i przeciwnej płci. Są fascynujące nie tylko ze względu na zepsucie, ale także poglądy i podejmowane działania. Nie spotkałam się jeszcze z taką bohaterką jak Camille, dla której słowo pisane jest pojęciem wielopłaszczyznowym. Ona sama jest zupełnym przeciwieństwem niewyrazistej, wyblakłej postaci. Stanowi ciekawą przeciwwagę dla innych kobiet, które spotykamy na kartach powieści. Z Camille można czytać niczym z otwartej księgi - a to niepożądane w świecie, w którym pozory kreują człowieka. By móc prowadzić śledztwo, musi wtopić się w tłum, co oznacza wszycie własnych demonów pod skórę, tak jak robi to cała reszta. Preaker jest przewodniczką w mrocznej rzeczywistości Wind Gap i świetnie się z tego zadania wywiązuje. Czytelnik jest gotowy, by mentalnie pójść za nią do najgorszych zakątków miasta i psychiki. A potem tam ugrzęznąć. Bo to bagno, zwyczajne bagno.

Sama intryga nie powala na kolana, w pewnym momencie znika dreszczyk związany z odkrywaniem mordercy. Pod tym względem „Ostre przedmioty” są dość przeciętne. Mogło być lepiej Flynn, mogło być lepiej. Poza chęcią zagłębiania się w tą toksyczność, brakowało mi właśnie takiego zwartego, gęstego wątku zbrodni. Właściwie to, kto zabił… najmniej mnie zainteresowało. Jest zbrodnia – są trupy – jest śledztwo, bo przecież musi być jakieś zawiązanie akcji. Zdecydowanie bardziej działa na wyobraźnię to, co dzieje się poza rozwiązywaniem zagadki. Teraz Flynn nie prowadziła z czytelnikiem gry, raczej dość szybko wyłożyła karty na stół. Z tego też powodu odniosłam wrażenie, że zakończenie zostało niepotrzebnie skondensowane, streszczone wręcz. Taki upiorny finał powinien dłużej trzymać w napięciu.

„Ostre przedmioty” to skrzywiona, niepokojąca i miejscami budząca niesmak powieść, która w swojej budowie przypomina koszmar, mieszając jak najbardziej realne sytuacje z zupełnie pokręconymi i upiornymi momentami. W świecie Wind Gap wszystko jest wypaczone w różnym stopniu. Choć intryga nie zadowala tak bardzo, jak powinna, to powieść otrzymuje ode mnie wysoką notę za psychologiczne gierki pomiędzy bohaterkami, za duszną, gnijącą atmosferę i za odwagę Flynn, która stworzyła mnóstwo niewygodnych scen i myśli, zupełnie jakby działała w zgodzie z zasadą „chrzanić to, że coś nie wypada; mrok jest od tego, by go eksplorować”.

Historia, która ciąży na żołądku i męczy, bo nijak nie można jej zwrócić.

Podobno na podstawie powieści ma zostać nakręcony serial. Krążą pogłoski, jakoby miał on być utrzymany w podobnych klimatach co „True Detective”. Na razie nie chcę rozbudzać swoich nadziei, ale jeśli rzeczywiście dorówna mu poziomem, to będę bardzo, ale to bardzo zadowolona.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Marysieńka Sobieska

Książka jest dla mnie niezwykła, choć napisana dosyć ciężko. Przez ten styl trzeba się przedzierać, gdyż autor - jak to on - wczuł się w epokę i naszp...

zgłoś błąd zgłoś błąd