Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaziemskie światy: pierwszy lot międzyplanetarny

Wydawnictwo: Gebethner i Wolff
5 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
2
5
0
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
360
słowa kluczowe
Wenus, lost race fiction, okultyzm
język
polski

 

źródło okładki: zbiory własne

Brak materiałów.
książek: 25
BlackenedBooks | 2015-08-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 sierpnia 2015

Tę i inne recenzje, przeczytacie na blogu Blackened Books:
http://www.blackenedbooks.blogspot.com

Zaziemskie światy, to ostatnia powieść ukończona przez Władysława Umińskiego. Wydana została trzy lata po zakończeniu drugiej wojny światowej, przez wydawnictwo Gebethner i Wolff.

Głównym bohaterem powieści, jest amerykański chemik polskiego pochodzenia - doktor Norski. Jego największym osiągnięciem, było odkrycie sztucznego, promieniotwórczego pierwiastka niefigurującego na tablicy Mendelejewa, nazwanego metauranem. Pewnego dnia, do naukowca przybywa inżynier Hobbs, który opowiada z wielką pasją o projekcje rakiety, umożliwiającej lot międzyplanetarny, napędzanej odkrytym przez Norskiego pierwiastkiem. Początkowo naukowiec jest sceptyczny, jednak po przeanalizowaniu wizji inżyniera stwierdza, że ten plan ma sens.

Opinia publiczna uważa doktora i Hobbsa za szaleńców. Wszystko zmieni się w dniu, w którym zostanie wykonany doświadczalny lot miniaturowej rakiety. Opuściła ona ziemską atmosferę, a nawet stała się sztucznym satelitą. Wtedy naukowcami zaczynają interesować się różne osoby ofiarujące swoje zdolności i pieniądze za możliwość bycia pionierem lotów kosmicznych (lub po prostu zdobycia sławy, czego pragnęła ekscentryczna para bogatych narzeczonych, chcących odbyć swoją podróż poślubną na Wenus - Arabella i Gwido), a także rząd Stanów Zjednoczonych, czyniąc z naukowej ekspedycji poważne przedsięwzięcie...

Czy ekspedycja dotrze do celu? Jakie przygody czekają ją po drodze?

Tym razem, postaram się nie rozpisywać się.

Generalnie Zaziemskie Światy szczególnie mnie nie zachwyciły. Czytało się miło, to prawda. Ale to nie było do końca TO.

Sam do końca nie wiem dlaczego, być może dlatego, że po lekturze głębokich książek dwóch pozostałych prekursorów polskiego science-fiction Jerzego Żuławskiego i Antoniego Lange, miałem nieco zbyt wygórowane oczekiwania. A może to nie do końca wyleczony kac po Dukaju? Albo może jestem już zwyczajnie za stary na książki dla młodzieży? Ewentualnie tak dawno nie czytałem powieści podróżniczych w stylu Juliusza Verne, że zapomniałem z czym to się je?

Zaziemskie Światy, to prosta historia o grupie śmiałków, prawdziwych pionierów, którzy wewnątrz cudu techniki, jakim była owa rakieta napędzana metauranem, miała za zadanie dotrzeć na powierzchnię najbliższej sąsiadki Ziemi, planety Wenus, określonej w tekście jej archaiczną nazwą - Wenera. Aby w ogóle o tym myśleć, musieli przezwyciężyć swoje własne słabości, nierzadko przekroczyć swoje możliwości. Musieli też zdobyć w sobie dostateczną ilość samozaparcia, aby w decydującym momencie nie wycofać się.

Widać więc pewnego rodzaju dydaktyzm, który wcale nie dziwi biorąc pod uwagę - jak to dzisiaj się mawia - target, polegający na krzewieniu ważnych cech charakteru, które nie są przydatne wyłącznie dla wielkich eksploratorów.

Młodzież czytająca Zaziemskie Światy, może się sporo dowiedzieć o astronomii, a przynajmniej o jej podstawach, które dzisiaj poznaje się na początku liceum. Teoretycznie - gdyby wziąć poprawkę na archaiczność wielu użytych wyrażeń - można by śmiało przeczytać tę książkę przed testem sprawdzającym teoretyczną wiedzę o Kosmosie. Biorąc pod uwagę że nie jest ona imponujących rozmiarów, jest to wykonalne.

A wszystko to, podane w sposób bardzo strawny. Język Umińskiego ma w sobie pewien bliżej nieokreślony, nieuchwytny urok polszczyzny z początków ubiegłego wieku. Można się w niej spokojnie rozsmakować, choć na pewno nie delektować.

Jeśli zaś chodzi o warstwę technologiczną utworu, to jak nietrudno się domyślić, stanowić ona będzie dla nas

wyłącznie materiał do porównania wizji podboju kosmosu sprzed prawie siedemdziesięciu lat ze stanem faktycznym. Warto natomiast odnotować, Władysław Umiński w swojej książce nie posunął się zbyt daleko w swojej inwencji technicznej. Rakieta inżyniera Hobbsa jest tak naprawdę wyłącznie udoskonaleniem już istniejących pocisków. Całkiem możliwe że była ona wzorowana na... nazistowskiej rakiecie V2, która w roku 1946 (a więc na dwa lata przed powieścią Umińskiego) stała się pierwszym pociskiem, jaki przekroczył linię Karmana, uznawaną za granicę kosmosu.

Tak na koniec, chciałbym jeszcze dodać, że Umiński w Zaziemskich Światach umieścił wiele elementów patriotycznych. Już samo pochodzenie głównego bohatera jest jednym z nich. Innym, może być narodowość jego najlepszego przyjaciela, a także asystenta - woźnego Dicka.

Jak więc oceniłbym Zaziemskie Światy... potraktowałbym to jako coś w rodzaju literackiej ciekawostki dla naprawdę zainteresowanych historią polskiej fantastyki, albo dla fanów prozy Juliusza Verne, chcących zobaczyć polską odpowiedź na prozę tego wielkiego, francuskiego pisarza.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nowy zeszyt w kratkę

NIE ZGADZAM SIĘ!! Od tych słów zamierzam ponownie opublikować moje recenzje książek, których Państwo nie czytacie, a co do ...

zgłoś błąd zgłoś błąd